Należące do samorządów spółki wodociągowo-kanalizacyjne coraz mocniej odczuwają skutku kryzysu gospodarczego i energetycznego. Sposobem na poprawienie sytuacji mogłoby być podniesienie cen wody i ścieków. Wszelkie próby zmian są jednak blokowane przez rząd, który rękami Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie nie zgadza się na zmianę uchwalonych przed kryzysem taryf.

Przedstawiciele branży oraz samorządowcy przekonują, że jest to polityka wyjątkowo krótkowzroczna, a jej koszty poniosą nie tylko same firmy i ich pracownicy. Prędzej czy później dotkną one również konsumentów. Brak wody w kranach jest oczywiście najczarniejszym scenariuszem, ale wcale nie tak odległym, jak mogłoby się wydawać – mówią przedstawiciele branży.

Wnioski idą do kosza

Nie sposób też nie wspomnieć o tym, co w kwestii wymagań wobec sieci wod.-kan. mówią przepisy unijne. A tu wprowadzanych jest w ostatnim czasie dużo bardzo kosztownych zmian. Chodzi m.in. o wprowadzenia do polskiego porządku prawnego unijnej dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (odpowiednie przepisy w tej sprawie są właśnie procedowane). Pod koniec października pojawił się także projekt nowej„dyrektywy ściekowej”, którą Polska też powinna wdrożyć.

– Jako przedsiębiorstwa jesteśmy w dramatycznej sytuacji – mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący Rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, prezes Tarnowskich Wodociągów. – Nasze usługi są usługami o charakterze regulowanym, sami jednak funkcjonujemy w warunkach wolnorynkowych. Dotykają nas te same zjawiska, jakie dotyczą wszystkich innych przedsiębiorców.

Czytaj więcej

Kaloryfery zamiast pieców. Stare kamienice z miejskim ogrzewaniem

Już od dłuższego czasu Izba alarmuje, że większość firm z branży wod.-kan. w Polsce (liczącej ok. 2800 przedsiębiorstw) ponosi straty. Z ostatnich ankiet prowadzonych przez Izbę, obejmujących dane za sierpień br., wynikało, że chodzi aż o ok. 70 proc. z nich. – Część z tych firm, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw, jest już na granicy płynności finansowej – informuje Tadeusz Rzepecki.

Sposobem na poprawienie kondycji finansowej branży mogłyby być podwyżki cen wody. – W związku z nadzwyczajną sytuacją gospodarczą związaną z kryzysem energetycznym wiele naszych firm zdecydowało się na wystąpienie do regulatora, którym jest przedsiębiorstwo Wody Polskie, o skrócenie obowiązujących taryf za wodę i zatwierdzenie nowych, wyższych cen. Wody Polskie podchodzą jednak bardzo ostro i negatywnie do tych wniosków. To oznacza, że organ regulacyjny działa w tej chwili jako organ antyinflacyjny. Nie działa w imieniu branży ani na rzecz branży, by ją ratować od bankructwa. Bo branży grozi bankructwo – mówi Rzepecki.

Z ostatnich danych podanych przez Wody Polskie wynika, że na ponad 500 wniosków o skrócenie taryf i zatwierdzenie nowych, jakie wpłynęły do Wód w tym roku, zatwierdzonych zostało tylko 28. 233 wnioski zostały odrzucone, a 246 jest nadal procedowanych. – Proszę mi wierzyć, że te przedsiębiorstwa, które je dziś składają, są na granicy desperacji. To firmy, które myślą dziś z obawą o zabezpieczeniu środków na wypłaty dla pracowników, o opłaceniu podatków, o poniesieniu kosztów związanych z energią elektryczna, wreszcie o uiszczeniu wszystkich należnych opłat dla Wód Polskich – mówi przewodniczący rady Wodociągów Polskich.

Przerwy w dostawach

Rzepecki tłumaczy, że jeśli sytuacja się nie poprawi, grożą nam nawet przerwy w dostawach wody. – Nazywamy to blackoutem wodnym, na wzór blackoutu energetycznego. Oczywiście nie będzie on miał tak totalnego charakteru, przerwy mogą mieć charakter bardziej lokalny, czasowy, dotyczyć niektórych ujęć. Warto jednak podkreślić, że wodociągi i kanalizacja są infrastrukturą krytyczną. Wojna w Ukrainie pokazała, jak ważną rolę pełnią. Jeżeli teraz nie damy wodociągom podstaw do działania, to nie będąc w stanie wojny, będziemy mieli sytuację podobną do Ukrainy.

W niekorzystnej sytuacji znalazły się i mniejsze, i większe spółki. Przykładem tej drugiej może być Aquanet, której właścicielem jest Poznań oraz kilka ościennych samorządów. Spółka złożyła wniosek o skrócenie taryfy, dostała decyzję odmowną. – Jest prawdą, że gwałtowny wzrost kosztów energii elektrycznej oraz gazu przy równoczesnym niezmienionym poziomie taryf w zauważalny sposób ogranicza zdolności finansowe przedsiębiorstw wodociągowych. Wpływa to w oczywisty sposób na zdolność do realizacji inwestycji. Szczególnie problematyczne staje się w takiej perspektywie finansowanie projektów inwestycyjnych, do których pozyskaliśmy wsparcie funduszy europejskich, jak również rozwój sieci kanalizacyjnej dla spełnienia wymagań „dyrektywy ściekowej” – informuje spółka.

Czytaj więcej

Co z podwyżkami opłat za wodę? „Nasze wystąpienie jest głosem rozpaczy”

Wśród podmiotów, które składały wnioski o zmianę taryfy, są też Śremskie Wodociągi. O tym, jak obecnie wygląda sytuacja, mówią Adam Lewandowski, burmistrz Śremu, i Włodzimierz Pepta, prezes tej spółki: – Z uwagi na istotne zmiany ekonomiczne, jakie zaszły od dnia wejścia w życie obecnej taryfy, spółka, w trybie art. 24j ustawy o zborowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, wnioskowała o skrócenie obowiązującej taryfy. Wniosek złożono 29 marca 2022 roku. Do dzisiaj (18.11.2022, godz. 8.15) brak ostatecznej decyzji.

Jak władze miasta i spółki oceniają jej obecną sytuację ekonomiczną? – Spółka pracuje na cenach taryfowych ustalonych na podstawie kosztów, jakie poniosła w roku 2020 (np. założona na rok 2022 inflacja to 3,3 proc.), stąd mimo zaniechania praktycznie większości inwestycji i wdrożenia możliwych do zrealizowania programów oszczędnościowych za rok 2022 wynik na finansowy będzie ujemny – słyszymy w odpowiedzi.

Jeszcze trudniejsza sytuacja (biorąc pod uwagę okres, w którym zatwierdzano obecną taryfę) jest w Kołobrzegu. Tam obowiązujące obecnie ceny bazują na danych z 2016–2017 r. – Podczas poprzedniego procesu taryfikacji, prowadzonego w 2018 r., nasza spółka wodociągowa nie uzyskała zatwierdzenia nowej taryfy – informuje Anna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu. – W grudniu 2021 r., w kolejnym procesie, złożyliśmy nowy wniosek. Decyzję otrzymaliśmy na początku listopada tego roku. Wniosek został odrzucony.

W Wołominie tamtejsze Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji jest właśnie na etapie składania wniosku do Wód Polskich. Co dla spółki będzie oznaczać brak zgody na podwyżki? – Skupienie się jedynie na niezbędnych działaniach eksploatacyjnych, z jednoczesnym znacznym ograniczeniem działań modernizacyjnych i inwestycyjnych, brak podwyżek dla załogi, być może nawet ograniczenie poziomu zatrudnienia – wylicza prezes Wojciech Jankowski. – W skrajnym przypadku może to oznaczać także zwiększenie poziomu zadłużenia do poziomu, który w dłuższej perspektywie może stanowić krytycznie duże obciążenie budżetu spółki.

Wody Polskie nie odpowiedziały na nasze pytania dotyczące procesu taryfikacji.