Prezydent Szczecina: Brak inwestycji w samorządach negatywnie odbije się na gospodarce

Wiele samorządów funkcjonuje na oparach finansowych, a to uniemożliwia planowanie i realizację inwestycji czy pozyskiwanie środków unijnych – mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

Publikacja: 14.01.2024 20:44

Piotr Krzystek

Piotr Krzystek

Foto: mat. pras.

Już wiadomo: Bulwar Chrobrego i Nabrzeże Wieleckie wracają do miasta Szczecina. Dlaczego to takie ważne?

Mamy w sumie cztery kilometry nabrzeża, a te są najbardziej reprezentacyjne. Mieszczą się u stóp Wałów Chrobrego – historycznej i najbardziej prestiżowej dla miasta dzielnicy, gdzie mamy najwięcej turystów, którzy do tej pory musieli chodzić po nabrzeżu z lat 70. ubiegłego wieku.

Więc powrót nabrzeży – jako własności miasta – oznacza, że możemy rozpocząć proces modernizacji tego miejsca, ale też całej ulicy Jana z Kolna. Możemy wprowadzić tam małą architekturę i inne nowoczesne rozwiązania, które uczynią to nabrzeże czymś wyjątkowym.

Zarówno szczecinianie, jak i nasi turyści, lubią miasto nad wodą, lubią zwiedzać nasze nabrzeża. Więc to miejsce będzie taką perełką w koronie nadwodnego Szczecina.

Czytaj więcej

Jaka będzie stawka wyborów samorządowych w 2024 roku?

Kiedy może rozpocząć się rewitalizacja tego obszaru? Wiadomo już, ile może potrwać i czy miasto ma na to pieniądze?

Jeszcze w pierwszym kwartale rozpoczniemy procedury związane z wyłonieniem projektanta modernizacji nabrzeża. Myślę, że opracowanie takiego projektu zajmie nam ponad rok, a dopiero później będziemy planowali realizację tej inwestycji.

Jej koszty szacujemy na poziomie 100 mln zł brutto. Oczywiście, tych środków na razie nie mamy w budżecie miasta, ale pierwsze pieniądze na tę inwestycję będą potrzebne dopiero w roku 2025. Na prace projektowe. Może uda się nam uzyskać na ten cel częściowo finansowanie zewnętrzne?

Jasne. W grudniu radni przyjęli budżet miasta. Wynika z niego, że dochody miasta sięgną poziomu 3,7 mld, wydatki – 3,6 mld zł. Założono nawet nadwyżkę – prawie 50 mln zł. Ale zapisano, że to budżet tymczasowy. Dlaczego?

Ten budżet nie jest budżetem tymczasowym. Po raz pierwszy zakładamy zbilansowanie budżetu, czyli mniej więcej wynik na zero, a nawet z lekkim plusem. To oznacza dość duże przychody z majątku. Dalej prowadzimy dość obfity program inwestycyjny miasta Szczecina.

Oczywiście, zakładamy, że w ciągu roku decyzje rządu będą takie, żeby choćby oświata była lepiej finansowana niż do tej pory, a to zawsze najpoważniejsza część naszych wydatków bieżących.

W tym kontekście jest to budżet tymczasowy – na pewno będziemy musieli uzyskać wsparcie centralne. Zresztą nie tylko my, ale wszystkie polskie samorządy, bo wszyscy mają kłopot z finansowaniem nauczycieli, z utrzymaniem naszych szkół czy placówek oświatowych.

Wspomniał pan o inwestycjach. Jakie duże nowe inwestycje mają szansę rozpocząć się w tym roku?

Część się kończy, a część zaczyna. Kończyć się będzie choćby budowa Fabryki Wody, czyli naszego aquaparku połączonego z centrum nauki. To takie największe kubaturowe wyzwanie.

Będziemy też kończyli modernizację torowisk przy ul. Kolumba, a rozpoczniemy modernizację torowiska w ulicy Powstańców Wielkopolskich. To są największe i najbardziej kosztowne zadania inwestycyjne.

Czytaj więcej

Wymiana samorządowych komisarzy. Nowi już nie są z PiS-u

Zakładamy też, że uda nam się uzyskać dofinansowanie do budowy mostu Kłodnego, który ma powstać tuż przy Trasie Zamkowej i połączyć centrum Szczecina z Łasztownią.

Na ten cel chcemy pozyskać środki europejskie. Jest taki program unijny związany z dostępnością portów, które mają znaczenie strategiczne – i tam będziemy aplikować na przełomie stycznia i lutego.

Wspomniał pan o dużych inwestycjach tramwajowych, a tymczasem we wrześniu ub. roku doszło do dużych zmian w kursowaniu szczecińskich tramwajów. Z siatki połączeń wypadło wówczas wiele kursów. Jest szansa, że wrócą one na trasy, czy takiej szansy jednak nie ma?

Powoli już wracają, dlatego że udało się nam zatrudnić nowych motorniczych. Poza tym w tej chwili w kursach na motorniczych bierze udział ok. 30 osób. Jest więc szansa, że odbudujemy te straty, które pojawiły się w czasie pandemii.

Wówczas nie udało się nam przeprowadzić przynajmniej czterech kursów, a bez nich nie da się uzyskać uprawnień do prowadzenia tramwajów. Stąd ten kłopot.

Kierowcą autobusu może zostać osoba, która uprawnienia zdobędzie gdziekolwiek, gdzie uzyska prawo jazdy kategorii D.

A do prowadzenia tramwaju nie da się ot tak uzyskać zawodowych uprawnień. Pandemia i te dwa lata bez kursów organizowanych przez Tramwaje Szczecińskie do dziś odbijają się nam czkawką, ale powoli to naprawiamy. Ostatnio ponad 20 osób zdało egzaminy, więc myślę, że powoli grupa naszych motorniczych będzie uzupełniana kolejnymi pracownikami.

Pierwsze powroty zlikwidowanych kursów tramwajowych zostały zrealizowane od Nowego Roku. Myślę też, że już późną wiosną braki nie będą tak odczuwalne.

Nowy rząd rozmawia z pana Koalicją Samorządową OK Samorząd? Jakie są oczekiwania samorządowców wobec tego rządu? Jest szansa, że będzie więcej pieniędzy na oświatę, nie tylko na podwyżki dla nauczycieli?

Oczywiście, prowadzimy dialog i sygnalizujemy w nim rządowi, co trzeba zrobić. Cieszymy się z deklaracji premiera Donalda Tuska, że będzie zielone światło dla samorządów, że odwróci się proces centralizacji państwa. Proces, który był zły i który sam w sobie zakładał, że rozwiązywanie problemów lokalnych będzie ułomne. Jako samorządy walczyliśmy z tym. A teraz liczymy, że obecny rząd będzie o tym pamiętał przy różnego rodzaju rozwiązaniach prawnych, a zwłaszcza przy rozwiązaniach finansowych.

Mam nadzieję, że będą parli do tego, aby rozwiązać te problemy, z którymi się borykamy. A wiele z nich można rozwiązać dość łatwo. Nawet bez większych wydatków finansowych.

Oczywiście największym problemem jest oświata. Cieszymy się z deklaracji premiera, że ma być 30-proc. podwyżka wynagrodzeń dla nauczycieli. Zakładam, że zostanie w całości pokryta z subwencji oświatowej.

W tej chwili wiele samorządów jest w takiej sytuacji, że funkcjonuje na tzw. oparach finansowych, a to nie jest dobre. To uniemożliwia planowanie i realizację inwestycji, czy planowanie i pozyskiwanie środków unijnych, bo nie mamy na wkład własny.

A to wszystko będzie się negatywnie odbijało na całej gospodarce, bo brak inwestycji będzie skutkował zmniejszeniem liczby miejsc pracy, zmniejszeniem PKB i spadkiem dynamiki wzrostu gospodarczego Polski.

Szczecin czeka na pieniądze z KPO? Na jaką kwotę liczy w ramach pierwszej transzy?

Czytaj więcej

KPO na pomoc Czystemu Powietrzu. Resorty klimatu i funduszy rozmawiają

Mamy wiele inwestycji, które chcemy powiązać z Krajowym Planem Odbudowy, choćby w zakresie rozwiązań energetycznych. Ale czekamy na to, aż pojawią się te projekty i programy.

Trzeba pamiętać, że część zadań, jak choćby rozbudowa sieci żłobkowej, była już uruchomiona przez poprzedni rząd – właśnie z myślą o środkach z KPO. My byliśmy bardzo aktywni i złożyliśmy odpowiednie projekty. Liczymy na ich finansowanie. Więc, jak widać, to KPO było już trochę otwierane, ale bez gwarancji, że zostaną pozyskane środki zewnętrzne.

Jako Szczecin będziemy bardzo elastyczni i kiedy pojawią się możliwości pozyskania dodatkowych środków, będziemy z nich korzystać. Miastu zależy choćby na tym, aby uzyskać niezależność energetyczną instytucji miejskich w przyszłej kadencji.

Już w tej chwili pozyskujemy połowę niezbędnej dla nich energii z własnych źródeł, więc to już jest bardzo dobry wynik.

Miasto chwali się, że stoi przed ogromną szansą, aby stać się ważnym ośrodkiem dla branży związanej z morską energetyką wiatrową. Co rozwój tego sektora może miastu dać? Może zastąpić przemysł stoczniowy, który jest w złej kondycji?

Przemysł stoczniowy w Szczecinie nie upadł, ale rzeczywiście nie budujemy wielkich statków, jak przed 20 czy 30 laty. Ale ta branża wciąż funkcjonuje. Powstają nowe jednostki pływające, często z prywatnych stoczni.

Natomiast branża morskiej energetyki wiatrowej jest dla nas bardzo ważna, bo to jest wielka gałąź przemysłu, która w Polsce w najbliższych latach będzie mocno rozwijana, choć zaległości są spore.

Polska ma szansę pozyskiwania dużej ilości energii z wiatru z morza, a Szczecin jest pod tym względem świetnie położony i może tu być realizowanych wiele projektów. I jest to bezpieczne.

Myślę, że będzie tu pojawiać się dużo ciekawych miejsc pracy z sektora, który będzie ciągnął szczecińską gospodarkę do góry. Więc tereny, które do tej pory nie były wykorzystywane, pokażą swój potencjał i będą jednym z motorów rozwoju gospodarczego. Nie tylko miasta, ale i całego regionu.

Od 1 stycznia nie tylko w Szczecinie, ale w całym województwie nie można używać tzw. kopciuchów, czyli pieców bezklasowych. W miejskich kamienicach udało się wszystkie wymienić?

Jeśli chodzi o wymianę źródeł ciepła na ekologiczne, to ten proces cały czas trwa. I tak naprawdę mieszkańcy mogą korzystać z różnych dopłat do takiej wymiany. W samym Szczecinie problem powoli się rozwiązuje, bo zdecydowana większość takich pieców jest już powymieniana.

A jakość powietrza w naszym mieście jest dobra: z powodów naturalnych i położenia samego Szczecina względem morza i całego otoczenia. Obserwując wskaźniki jakości powietrza, widać, że Szczecin zwykle plasuje się w czołówce, a nie na końcu listy dużych miast polskich.

W Niemczech trwają protesty rolników i przewoźników. A 15 stycznia – wielka demonstracja w Berlinie. Gospodarcze kłopoty Niemiec odbijają się na Pomorzu Zachodnim i na Szczecinie, czy nie mają większego wpływu?

Myślę, że jeszcze za wcześnie, by o tym mówić – choć jest taka obawa, że gospodarka niemiecka będzie zwalniała, co oczywiście będzie miało znaczenie dla naszej gospodarki.

Czytaj więcej

Niemcy. Rolnicy paraliżują kraj w proteście przeciwko cięciom

Jednak, paradoksalnie, Szczecin jest bardziej powiązany z gospodarką skandynawską niż niemiecką. Największe firmy w naszym mieście to przedsiębiorstwa ze Skandynawii. Głównie z Danii. Więc to, co się dzieje w Niemczech, aż tak wielkiego znaczenia dla nas nie będzie miało.

Choć jeszcze pan tego nie potwierdził, ale nieoficjalnie już od kilku tygodni mówi się o tym, że będzie pan walczył o reelekcję w Szczecinie. Jakie są pańskie plany?

Moment na podjęcie takiej decyzji będzie za chwilę. Czekamy na decyzję pana premiera, który przedstawi termin wyborów samorządowych. Wówczas będę mógł ogłosić swoje stanowisko w tej sprawie.

Premier już zadeklarował, że wybory mogą odbyć się 7 kwietnia, a druga tura dwa tygodnie później.

To są terminy wyborów, które czekają mieszkańców Szczecina. Ale kto będzie kandydował, okaże się w momencie, gdy ten kalendarz wyborczy będzie nabierał tempa.

Czytaj więcej

Rok wielkich oczekiwań i zmian w samorządach

Nieoficjalnie mówi się także, że będzie chciał pan startować z poparciem komitetu Polska 2050...

Jestem człowiekiem, który jest w stanie rozmawiać i współpracować z wieloma siłami politycznymi. Oczywiście, demokratycznymi. Więc Polska 2050 jest naturalnym partnerem do takich rozmów.

Zresztą takie rozmowy prowadziliśmy już przed wyborami parlamentarnymi i wspieraliśmy kandydatów – zarówno Polski 2050, jak i Platformy Obywatelskiej.

Na koniec chciałam zapytać o słynnego kota Gacka – jedną z najwyżej ocenianych w serwisie Google Maps atrakcji Szczecina w 2023 roku. Przekarmiony kocur zniknął z ulic dla własnego zdrowia. Miasto będzie szukało teraz nowego kociego ambasadora?

No cóż. Gacek odegrał swoją bardzo pozytywną rolę. Cieszę się, że stał się tak popularny – nie tylko w Polsce. Mam nadzieję, że nadal będzie funkcjonował w dobrym zdrowiu.

A szczecinianie kochają zwierzęta, kochają koty, z czego ja się bardzo cieszę. Z tego, co się orientuję, Gacek znalazł swoje bezpieczne miejsce, więc nie ma powodu, by czegoś szukać.

Mówią Prezydenci
Aleksandra Dulkiewicz: Samorządy są po prostu łupione
Mówią Prezydenci
Rafał Trzaskowski: Wkrótce będziemy solidarnie demonstrować
Mówią Prezydenci
Czyste powietrze najważniejsze dla całego regionu
Mówią Prezydenci
Prezydent Lublina: Rząd nie gra z nami do jednej bramki
Mówią Prezydenci
Wiceprezydent Bydgoszczy: Szkoła ma być zastraszona