Jaka będzie stawka wyborów samorządowych w 2024 roku?

Kalendarz wyborczy sprawił, że nadchodzące wybory zyskują szczególne znaczenie. To nie tylko rywalizacja o władzę w „małych ojczyznach", ale też potwierdzenie lub osłabienie wyniku z 15 października 2023 roku.

Publikacja: 14.01.2024 20:38

Duże miasta były dotychczas bastionem obecnej koalicji rządowej. I raczej będą skłonne wciąż ją wesp

Duże miasta były dotychczas bastionem obecnej koalicji rządowej. I raczej będą skłonne wciąż ją wesprzeć

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Wybory samorządowe z wielu powodów stanowią największe wyzwanie dla partii politycznych. Wymagają zaangażowania ogromnych sił i rekrutacji tysięcy kandydatów. To też rywalizacja z lokalnymi komitetami i samorządowcami bez przynależności partyjnej.

W tym roku jednak – głównie za sprawą wyborczego kalendarza – wybory, które odbędą się najpewniej 7 i 21 kwietnia, zyskują szczególne znaczenie. Bo toczą się w wyjątkowych okolicznościach. W 2023 r., po ośmiu latach rządów PiS, nowa koalicja – nazywająca się koalicją 15 października – przejęła władze.

Czytaj więcej

PSL i Polska 2050 znów wystartują w wyborach jako Trzecia Droga

Ale wydarzenia z początku 2024 r. pokazują, że nie oznacza to końca politycznej polaryzacji. I chociaż wybory samorządowe będą o sprawach samorządu, to ich ostateczny wynik wpłynie na ogólnokrajową dynamikę polityczną. A sama kampania będzie wpisywać się w wydarzenia ogólnokrajowe i globalne. – Spodziewam się, że kampanię samorządową będą destabilizować wydarzenia zewnętrzne – twierdzi w rozmowie z nami jeden z najważniejszych polityków PiS.

Czym wybory samorządowe w 2024 roku będą się różnić od tych z 2018 roku?

Ostatnie wybory samorządowe – jesienią 2018 r. – toczyły się w zupełnie innej sytuacji. PiS rządziło trzy lata i nie było zużytą partią władzy. Dla ówczesnej opozycji wybory samorządowe i obrona władzy w samorządach były kluczowe. Tak się stało przede wszystkim w dużych miastach, a sukces Rafała Trzaskowskiego w Warszawie i zwycięstwo w I turze wyborów zapewniło Koalicji Obywatelskiej potrzebny oddech. PiS jednak zyskało władzę w połowie sejmików. I mogło przejść do dalszej ofensywy: w wyborach europejskich w 2019 r. i późniejszych wyborach do Sejmu.

PiS chce minimalizować straty w regionach, chociaż liczy się z tym, że nie utrzyma władzy wszędzie tam, gdzie obecnie rządzi

Teraz to PiS jest w defensywie. A nowa koalicja rządząca chce zadać partii Kaczyńskiego maksimum strat, przede wszystkim właśnie na poziomie sejmików. To już łatwo odczytać w przesłaniu, które na starcie kampanii samorządowej budują politycy nowej koalicji. – Musimy pamiętać, że proces zmiany dopiero się zaczął, na pewno nie skończył. Widzimy to dobrze po tym, co dzieje się też w kraju, jak ta zmiana będzie długa, jak dużo pracy wymaga – mówił w ubiegłym tygodniu w Grodzisku Mazowieckim Szymon Hołownia. Hołownia i Kosiniak-Kamysz odnowili tam Trzecią Drogę jako sojusz wyborczy m.in. na poziomie sejmików. Samorządowcy, którzy wspierają nową koalicję rządząca, posługują się też terminem „druga połowa meczu” w odniesieniu do wyborów samorządowych. Im bardziej PiS osłabnie w regionach – tam gdzie rządzi lub współrządzi – tym łatwiej będzie wygrać w wyborach europejskich i prezydenckich w 2025 r., które ogólnokrajowo mają kluczowe znaczenie. To jeden z elementów myślenia po stronie nowej koalicji rządzącej.

I odwrotnie, PiS chce minimalizować straty w regionach, chociaż liczy się z tym, że nie utrzyma władzy wszędzie tam, gdzie obecnie rządzi. Politycy PiS liczą po cichu, że wydarzenia przełomu roku – sprawa Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego – pozwolą na mobilizację elektoratu i przyczynią się do minimalizacji strat w sejmikach.

Wybory samorządowe 2024: W których miastach czekają nas najciekawsze starcia?

W pierwszych tygodniach 2024 r. można już wskazać kilka szczególnie interesujących kampanii wyborczych w miastach. I to z różnych powodów.

Najciekawszy wyścig tego roku może rozegrać się w Krakowie. W 2023 r. prezydent Jacek Majchrowski ogłosił, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję (rządzi w mieście od 2002 r.). To sprawia, że rywalizacja w stolicy Małopolski jest tak bardzo interesująca. Kraków to w tej chwili największe miasto z „otwartym” wyścigiem. Obecnie w sondażach faworytem jest niezależny polityk Łukasz Gibała. Ale stawka nie jest jeszcze pod Wawelem kompletna. Jego głównym rywalem obecnie jest szef małopolskiej PO, poseł Aleksander Miszalski. Swój start w wyborach na prezydenta Krakowa zapowiedział też kilka tygodni temu wiceprezydent Andrzej Kulig. Nie jest jasne, jak postąpi w Krakowie Trzecia Droga. Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, przyznał na początku br., że chciałby, aby cała koalicja 15 października miała tam jednego kandydata na prezydenta. Swojego kandydata nie ma jeszcze PiS.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Co PiS ugrało na "Proteście Wolnych Polaków"?

W Warszawie wyścig w tym roku również ma znaczenie ogólnokrajowe. Dobry wynik Rafała Trzaskowskiego – najlepiej ponowne zwycięstwo w I turze – będzie „ustawiał" go przed wyborami prezydenckimi w 2025 r. A o tym, że Trzaskowski jest naturalnym kandydatem na prezydenta, mówi jego otoczenie od kilku miesięcy. PiS w mieście postawi najpewniej na Tobiasza Bocheńskiego, byłego wojewodę mazowieckiego. Bocheński najczęściej pojawia się w kuluarowych rozmowach jako potencjalny kandydat, chociaż ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.

Trzecim najciekawszym w tym momencie miastem na politycznej mapie Polski jest Wrocław. Tu urzędujący prezydent Jacek Sutryk jest na kursie kolizyjnym z szefem dolnośląskiej Platformy, Michałem Jarosem. I nie ma jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia, jaka będzie stawka kandydatów w stolicy Dolnego Śląska. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Koalicja Obywatelska będzie podejmować decyzje na przełomie stycznia i lutego.

Już teraz można odnotować kilka potencjalnych „merytorycznych" tematów kampanii samorządowej. Jednym z nich na pewno będzie mieszkalnictwo – zarówno na poziomie ogólnokrajowym, jak i lokalnym. Drugim – szeroko pojęta jakość życia w miastach poza „twardą" infrastrukturą. Trzecim zaś kwestie związane z transportem, zwłaszcza wprowadzanie stref czystego transportu. Czwartym wreszcie – sprawy związane z alokacją i wykorzystaniem środków unijnych.

Wybory samorządowe 2024: Trzecia Droga spróbuje przełamać polaryzację

Wysoka temperatura sporu politycznego sprawia, że w nadchodzącej kampanii samorządowej będą też próby jego przełamania. Niemal na pewno taką próbę podejmie (ponownie) Trzecia Droga.

Do startu na poziomie sejmików w całym kraju szykują się też Bezpartyjni Samorządowcy, dla których są to kluczowe wybory. Bezpartyjni zarejestrowali ogólnokrajowy komitet wyborczy w wyborach do Sejmu, ale do parlamentu się nie dostali.

W ubiegłym tygodniu swój ogólnokrajowy komitet wyborczy ogłosiła też Koalicja Samorządowa, do której należy m.in. prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

Samorządowcy będą szukali szans na przełamanie polaryzacji politycznej na wielu poziomach. Ale nie ma wątpliwości, że spór ogólnokrajowy będzie mocno spleciony w tym roku z wyborami samorządowymi. Tak jak i ich kwietniowy wynik.

Z regionów
Krzysztof Kosiński: Samorządy potrzebują 10 mld zł, by zrekompensować Polski Ład
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Czy II tura przyniesie polityczne trzęsienia ziemi?
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Niektórzy kandydaci wygrali dwa razy
Z regionów
Wójt był jedynym kandydatem w wyborach i nie wygrał. Wyjaśnia dlaczego
Z regionów
W Polsce Wschodniej trudno o pociąg. Najłatwiej na Pomorzu