Arkadiusz Wiśniewski: Przez ostatnie lata przeciwstawiano jedne samorządy drugim

Oto paradoks: chcemy w miastach najwyższej klasy specjalistów, pracujących z pełnym poświęceniem, a oferujemy im wynagrodzenie na poziomie leśniczego – mówi Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola.

Publikacja: 19.05.2024 19:42

Arkadiusz Wiśniewski: Przez ostatnie lata przeciwstawiano jedne samorządy drugim

Foto: Urząd Miasta Opola

Plac przed Dworcem Głównym w Opolu, któremu patronuje Kora, uznano za najlepszą przestrzeń publiczną w plebiscycie „Polska architektura XXL 2023”. Da się odbetonować miasto i jeszcze zdobyć uznanie?

To wyjątkowe wyróżnienie. Potwierdzenie, że da się – choć w wypadku tej modernizacji głosów krytycznych też trochę było.

Po prostu dziś krytyka „betonu” jest w modzie. W przypadku placu im. Kory stworzyliśmy go praktycznie na nowo, włącznie z likwidacją drogi, która wcześniej go przecinała w poprzek. Posadziliśmy kilkadziesiąt drzew oraz mnóstwo krzewów i bylin.

Plac „z marszu” stał się jednym z ulubionych miejsc spotkań opolan i turystów, a miasto zyskało wyjątkowej urody plac przed dworcem głównym PKP. Turystów wita teraz neon „Witamy w stolicy polskiej piosenki”.

Czytaj więcej

Opole zatrudniło testerów turystycznych. Czym się zajmą?

Dużo jeszcze betonowych skwerów w Opolu czeka na zieleń?

W ostatnich latach sporo miejsc zamieniliśmy w obszary zielone. Zagospodarowaliśmy tereny poprzemysłowe, np. dawne śmietnisko na Kamionce Piast. Po rewitalizacji to teraz zielona perełka miasta, która w innym konkursie również otrzymała nagrodę. W miejscu dawnej cementowni stworzyliśmy boisko, plac zabaw, stanicę dla nurków, wybieg dla psów i alejki do spacerowania i jazdy na rowerze.

Przyglądamy się środkom z KPO, bo podobno będzie można pozyskać pieniądze. Może w innych częściach miasta uda się zrewitalizować kolejne tereny.

Na drogi w tym roku miasto chce wydawać ok. 22 mln złotych. Czy w tej kwocie są też środki na przygotowanie projektu tzw. trasy średnicowej?

W tej kwocie są też środki na przygotowanie takiego projektu. Właśnie powstaje, jednak większość środków, o których pani wspomina, zostanie wydana na remonty i utrzymanie dróg. Mamy jeszcze dodatkowe fundusze na inwestycje. Ta kwota powinna być jednak wyższa. Nie ukrywam, że liczymy na zmiany w zakresie finansowania samorządów, bo tylko wtedy będziemy mogli rozwinąć skrzydła.

Wrócimy do tego. Wiadomo już, jaki będzie miała przebieg trasa średnicowa i kiedy ewentualnie może ruszyć budowa?

Akurat to wiadomo od dziesięciu lat. Trwa jednak protest sąsiadów trasy, którzy chcą ją zatrzymać. W  tej chwili sprawa jest w Sądzie Najwyższym. Wcześniej zapadły pozytywne dla miasta decyzje, w tym środowiskowe.

Czytaj więcej

Nadchodzą wielkie zmiany w ruchu pociągów przez Katowice

Przypomnę też, że zorganizowaliśmy wielkie konsultacje na temat przebiegu trasy średnicowej. Wzięło w nich udział ponad 25 tys. mieszkańców i aż 80 proc. z nich poparło realizację tej inwestycji. Mamy więc mandat społeczny, żeby trasę realizować, i chcemy to zrobić jak najszybciej. Kluczem jest oczywiście uzyskanie pozwolenia na budowę.

Jedną z największych inwestycji miasta jest stadion, z którego korzystać będzie m.in. Odra Opole. To ma być pierwszy tzw. zielony stadion w Polsce. To znacząco obniży koszty funkcjonowania obiektu?

Tak powinno być. Obecny stadion nie spełnia żadnej normy licencyjnej, nawet na pierwszą ligę, w której aktualnie gra Odra. Możemy na nim występować tylko dlatego, że PZPN przyznał nam licencję warunkową.

A nowy stadion jest rzeczywiście wyjątkowy. Bardzo ekologiczny: wzrost cen energii wymusił na inwestorze zmiany w dokumentacji, które w przyszłości zmniejszą koszty eksploatacji. Fotowoltaika, pompy ciepła oraz agregaty z funkcją kogeneracji (równoczesne wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej w jednym procesie technologicznym) w dużej mierze uniezależnią obiekt od konwencjonalnych źródeł energii.

Nie zmarnuje się nawet deszczówka: posłuży do podlewania murawy. Woda gromadzić się będzie w czterech zbiornikach (każdy 100 m sześc. – 10 000 wiader wody) ukrytych pod wschodnią trybuną stadionu. Takie rozwiązania stosowane są przy budowie nowoczesnych osiedli.

Liczymy też na pieniądze z podnajmu powierzchni, m.in. loży. Biznesplan jest bardzo optymistyczny, choć pewne koszty stadion oczywiście będzie generował.

Budowa jest finansowana m.in. ze sprzedaży udziałów w miejskiej spółce Wodociągi i Kanalizacja (WiK). Czy miasto z czasem będzie chciało odkupić całe udziały?

Rzeczywiście sprzedaliśmy część udziałów w spółce WiK Państwowemu Funduszowi Rozwoju, ale jesteśmy zobowiązani odkupić je w konkretnym terminie. A więc ta transakcja to w pewnym sensie wieloletni kredyt, który jest spłacany. Z tych pieniędzy tylko część trafiła na stadion, większość stanowiła wkład do innych miejskich inwestycji.

Jako samorządowcy staraliśmy się o zmianę zapisów KPO w zakresie możliwości finansowania inwestycji na drogach krajowych

Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola

Realizujemy bowiem mnóstwo ambitnych projektów. Niedawno powstało fantastyczne Centrum Usług Publicznych, nazywane „nowym ratuszem”. Znajdują się w nim wydziały urzędu miasta oraz miejskie jednostki wcześniej rozsiane po całym mieście. Teraz mieszkańcy prawie wszystkie sprawy mogą załatwić w jednym miejscu, a my przy okazji zrewitalizowaliśmy poprzemysłowy teren w centrum miasta.

Czy Opole wnioskowało o środki z KPO?

Jako samorządowcy staraliśmy się o zmianę zapisów KPO w zakresie możliwości finansowania inwestycji na drogach krajowych. Do tej pory ta kasa przypisana była tylko GDDKiA. Ale drogi krajowe są też w zarządzie samorządów, chcieliśmy zatem, aby nie wykluczać samorządów z możliwości aplikowania o środki na ten cel.

Na razie nie ma pozytywnego rozstrzygnięcia w tej sprawie, ale jestem optymistą. Przecież to bez sensu, by na tę samą drogę jednym dać pieniądze europejskie, a drugim ich odmówić.

Rząd szykuje rewolucję: samorządy mają dostawać określony udział w dochodach, jakie wypracują mieszkańcy, a nie w pobieranych od nich podatkach. Pana zdaniem to będą zmiany na plus?

Na zmiany patrzymy z nadzieją, ale i obawą, bo do tej pory tylko nam odbierano pieniądze. Ostatnie lata to konsekwentna polityka odbierania środków dużym i średnim samorządom. Potwierdził to raport NIK.

Rząd wiedział, że zabrał pieniądze samorządom i położył je na łopatki, a potem wymyślił dopłaty wyrównawcze, ale i tu nas poprzednia władza oszukiwała.

Po tak trudnych latach liczymy, że symulacje jednak będą przychylniejsze dla samorządów i pieniądze wypracowywane przez mieszkańców w większym stopniu zostaną w miastach. Przecież to samorządy załatwiają najważniejsze sprawy mieszkańców, utrzymują przedszkola, żłobki, szkoły, ale też drogi, oświetlenie ulic, opiekę nad seniorami i bezdomnymi.

Na takim podziale pieniędzy mogą ucierpieć małe samorządy, gdzie dochody są znacznie niższe niż w aglomeracjach...

Przez ostatnie lata przeciwstawiano jedne samorządy drugim. Jestem zdecydowanie przeciw takim podziałom. Myślę, że teraz nie ma takich działań, które miałyby na celu zabrać jednym i dać drugim. Taka gangsterska działalność, mam nadzieję, odeszła w przeszłość i wracamy do normalności.

Od września mają wrócić trzy lekcje języka niemieckiego dla mniejszości narodowych. Tymczasem część nauczycieli zmieniła zawód po tym, jak wycofano dofinansowanie. Jak to wygląda w Opolu?

W ostatnich latach brakuje nauczycieli, bo traktowano ich w sposób skandalicznie niesprawiedliwy. Ich pensje były znacznie poniżej oczekiwań wynikających z lat kształcenia i odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa.

Inwestowanie w naukę, dbanie o przyszłe pokolenia, dawanie szans rozwoju młodym ludziom – to filozofia, która zapewnia państwom przyszłość. W ostatnich latach stosowano odwrotne myślenie. Nie dbano, by najlepsi zostawali w zawodzie. Przez osiem lat wielu nauczycieli odeszło, dziś brakuje nie tylko germanistów.

Czy sobie w tym poradzimy? Myślę, że tak, jak do tej pory: wielu nauczycieli pracuje na półtora i dwa etaty, bo przecież 18 godzin pensum jest fikcją. Nauczyciele będą więcej pracowali, żeby po prostu zarobić na swoje utrzymanie.

A jeżeli chodzi o sam niemiecki, to minister edukacji, który zgodził się, aby odmówić prawa do nauki języka ojczystego, zastosował XIX-wieczne metody Bismarcka. Cieszę się, że to zmieniono.

Argumentowano, że Niemcy nie finansują języka polskiego dla mniejszości polskiej za Odrą.

To, że ktoś czegoś nie robi, nie powinno oznaczać, że mamy być tacy sami.

Bądźmy lepsi.

Swoją trzecią kadencję wygrał pan w I turze z rekordowym poparciem jak na duże miasta, bo uzyskał 75,47 proc. Jak pan myśli, co skłoniło mieszkańców do postawienia krzyżyka przy pana nazwisku: inwestycje, filozofia miasta przyjaznego mieszkańcom, czy coś innego?

Nie ma jednego konkretnego czynnika, który o tym zdecydował. To cały zespół okoliczności. W Opolu mieszkańcy są zadowoleni z rosnącego poziomu życia i realizowanych inwestycji. Przez cztery ostatnie lata byliśmy gminą najwięcej inwestującą spośród miast na prawach powiatu w Polsce.

To były kluczowe inwestycje, skierowane nie tylko na przyszły rozwój miasta, ale też na jakość życia. Zbudowaliśmy choćby tężnię, która wydawała się zbytecznym wydatkiem w mieście, które nie jest miastem zdrojowym. Tymczasem jej budowa na dużym osiedlu mieszkaniowym wywołała entuzjazm mieszkańców. Inwestowaliśmy też w przedszkola, nowe sale gimnastyczne i pracownie w szkołach.

Dbaliśmy o ścieżki rowerowe i nowe autobusy. Poprawiliśmy zabezpieczenie przeciwpowodziowe miasta, zmodernizowaliśmy oczyszczalnię i zbudowaliśmy pierwszy etap nowej obwodnicy. Bardzo często też spotykałem się z mieszkańcami, rozmawiałem z nimi, odpowiadałem na ich potrzeby.

Oczywiście, w sprawach politycznych też miałem jasne zdanie, bo brałem m.in. udział w protestach kobiet czy o wolność mediów, które spontanicznie organizowali mieszkańcy.

Czytaj więcej

Wybory samorządowe 2024: Niektórzy kandydaci wygrali dwa razy

To wszystko złożyło się na dobry wynik. Ale przede wszystkim – o czym mówiłem na wieczorze wyborczym – to był sukces zespołu. Bardzo wiele osób na to pracuje od lat, każdego dnia.

Za kilka dni druga sesja Rady Miasta Opola. W porządku obrad m.in uchwała w sprawie wynagrodzenia prezydenta. Dostanie pan podwyżkę?

Po poprzednich wyborach, kiedy otrzymałem 70 proc. głosów, dostałem obniżkę pensji. To był efekt zmian zaproponowanych przez prezesa Kaczyńskiego, po tym jak ówczesna premier Beata Szydło przyznawała na lewo i prawo nagrody członkom swojego rządu.

Wówczas prezes PiS zdecydował obniżyć pensje urzędnikom w całej Polsce, co było karaniem niewinnego dziecka za grzechy ojca.

Mam nadzieję, że do takiej sytuacji już nie dojdzie. Nie pracuję w samorządzie dla pieniędzy, a dla satysfakcji i poczucia, że mieszkam w sympatycznym mieście wśród ludzi, którzy mnie cenią i dostrzegają, że robimy wszystko, aby to Opole pozytywnie zmieniać.

Sejm powinien podnieść wskaźniki wynagrodzenia dla wójtów, burmistrzów, prezydentów?

To zawsze jest rozstrzygane na naszą niekorzyść. Włodarze miast i gmin są taką grupą, która jest regularnie krzywdzona albo traktowana jako gorsza, bo odbiera się jej poszczególne uprawnienia.

Tak było z dwukadencyjnością, prawem do zasiadania w radach nadzorczych itd. Marszałków, starostów czy posłów to nie dotyka. Nie mówiąc o naszych zastępcach i setkach innych urzędników.

Z mojego punktu widzenia wyższe wynagrodzenie ma dziś znaczenie drugorzędne, bo i tak zarabiamy powyżej średniej krajowej, chociaż praca, którą wykonujemy, jest naprawdę wymagająca i w zasadzie 24 godziny na dobę.

Patrząc natomiast przez pryzmat tego, że doradca byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego bez matury zarabiał milion rocznie, a w Lasach Państwowych czy wojewódzkich funduszach ochrony środowiska, nie mówiąc o spółkach Skarbu Państwa, zarabia się lepiej, to można czuć się zdemotywowanym.

Mamy więc paradoks: chcemy w miastach najwyższej klasy specjalistów, pracujących z pełnym poświęceniem, a oferujemy im wynagrodzenie na poziomie leśniczego.

Osobiście kompletnie nie żyję tym zagadnieniem. Po dziesięciu latach pełnienia swej funkcji, satysfakcji szukam w słowach uznania moich mieszkańców i tym, jak dynamicznie zmienia się Opole.

Plac przed Dworcem Głównym w Opolu, któremu patronuje Kora, uznano za najlepszą przestrzeń publiczną w plebiscycie „Polska architektura XXL 2023”. Da się odbetonować miasto i jeszcze zdobyć uznanie?

To wyjątkowe wyróżnienie. Potwierdzenie, że da się – choć w wypadku tej modernizacji głosów krytycznych też trochę było.

Pozostało 98% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Z regionów
W których polskich miastach hałas jest najbardziej dokuczliwy?
Z regionów
Jak miasta wyróżniają swoich wybitnych obywateli?
Z regionów
Wybory do Parlamentu Europejskiego: Bezpłatna komunikacja zachęci do głosowania?
Z regionów
Wybory do Parlamentu Europejskiego: Polacy już zaczęli oddawać głosy
Z regionów
Jak polskie miasta pozbywają się azbestu
Z regionów
Jak szeroka powinna być strefa buforowa na granicy z Białorusią? Wójt Białowieży odpowiada