Piotr Krzystek: Mamy swoje zadania, do parlamentu nam się nie spieszy

Żądamy i oczekujemy od rządu racjonalnego określenia naszych parametrów w podatku PIT, a także udziału w podatkach zryczałtowanych – mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

Publikacja: 16.07.2023 15:01

Piotr Krzystek, prezydent Szczecina

Piotr Krzystek, prezydent Szczecina

Foto: Adam Słomski

Przejechał się pan autobusem wodorowym, który był właśnie testowany w Szczecinie? Jakie wrażenia?

Jechałem. Wrażenia podobne do tych z autobusu elektrycznego, bo tak naprawdę to pojazd z silnikiem elektrycznym, ale napędzany wodorem. Tylko taka jest różnica. To autobus z wieloma udogodnieniami dla pasażerów, choćby z możliwością bezprzewodowego ładowania telefonów. Widać w nim, że te nowinki wszystkie funkcjonują. Myślę, że jest to pewien kierunek. Ale cały czas barierą jest cena wodoru.

Jest szansa, że miasto z czasem zakupi takie pojazdy? Takie autobusy testowano już wcześniej w innych miastach, na razie Konin zdecydował się na czteroletnią dzierżawę pojazdu Solarisa, którego chce nawet wykupić.

Autobusy wodorowe będą mogły powszechnie trafiać do samorządów, gdy będą systemy wsparcia przy ich zakupie, bo w tej chwili jest to rozwiązanie dużo droższe od autobusów elektrycznych. Więc tak naprawdę musimy poczekać na pewne instrumenty. Ekologia jest ważna, ale gdy nie ma środków na bieżące funkcjonowanie komunikacji publicznej, to trudno mówić o zakupach tego najbardziej zaawansowanego technologicznie sprzętu, jakim są autobusy wodorowe.

Orientuje się pan, choć to nie tylko miejska inwestycja, kiedy w końcu może ruszyć Szczecińska Kolej Metropolitarna? Miała być gotowa do końca ub. roku.

Szczecińska Kolej Metropolitarna ma swoje kłopoty. To jest duży projekt, a te kłopoty leżą głównie po stronie PKP, tej części która odpowiada za torowiska. Tutaj są największe opóźnienia. Projekt ma być fazowany. Nie zostanie zakończony w tym roku, ma być kontynuowany w przyszłym roku. Miejmy nadzieję, że w 2025 roku ta kolej ruszy.

My jako miasto jesteśmy odpowiedzialni za infrastrukturę wokół przystanków, tak jest we wszystkich samorządach, które są związane z tym projektem. Swoje prace zakończymy do końca tego roku. Jesteśmy bardzo zaawansowani. Część przystanków już jest gotowa, a te ostatnie będziemy kończyć do grudnia. I jeśli porozumiemy się z samorządem województwa i pozostałymi samorządami, to na kierunkach do Gryfina, Stargardu i Goleniowa nasza SKM mogłaby funkcjonować już w przyszłym roku.

Czytaj więcej

Prezydent Wrocławia: Samorządowa gwarancja jakości

Ale to chyba Police najbardziej czekają na połączenie kolejowe, a tam jeszcze się w przyszłym roku nie uda.

Tak, Police to jest kierunek najważniejszy z punktu widzenia całego projektu, dlatego że tam pociąg pasażerski od lat nie chodzi. A w kierunki Gryfina, Stargardu czy Goleniowa pociągi jeżdżą, więc SKM to jedynie poszerzenie oferty i wspólny bilet.

Natomiast Police są dla nas bardzo ważne, ponieważ drogi, po których poruszają się autobusy, są bardzo obciążone w godzinach szczytu, więc wprowadzenie tam pociągów, które mają określoną pojemność, pozwoli odciążyć te linie. Pociąg do Polic jest pożądany, jeśli chodzi o osoby dojeżdżające do szkół, do pracy w Szczecinie. Tych pasażerów mamy tysiące każdego dnia, a transportu autobusowego nie jesteśmy w stanie poszerzyć w godzinach szczytu.

Orientuje się pan, jaka część z ok. 400 tys. mieszkańców Szczecina, to seniorzy w wieku 65+?

Myślę, że ten wskaźnik sięga grubo ponad 20 proc. Grupa osób w wieku senioralnym rośnie i będzie rosła cały czas. A miasto musi się do tego odpowiednio przygotowywać.

Pytam o to, bo osoby, które ukończyły 70 lat, mogą ubiegać się o wynajęcie mieszkania w ramach programu „Dom dla seniora”, znajdującego się w budynku przy ul. Królowej Jadwigi 45.

Tak. Mamy różne projekty związane z seniorami, bo taka opieka senioralna oferowana w domach opieki społecznej powinna być oferowana jako ostatnia. A nam w tym domu chodzi o stwarzanie warunków dla osób w wieku senioralnym, które będą w stanie same funkcjonować przy lekkim wsparciu ze strony miasta. Przy każdej inwestycji, jaką realizuje nasz TBS, staramy się o takich mieszkaniach myśleć, tak jak i mieszkaniach dla dużych rodzin, bo chcemy wspierać rodziny, które mają więcej niż troje dzieci, a borykają się z problemami mieszkaniowymi.

To brzmi dobrze, ale senior, który się o taki lokal stara, nie może mieć innego mieszkania. To więc oferta dla bezdomnych czy też dla osób, które wcześniej zdadzą mieszkanie komunalne?

To jest oferta dla osób, które jeśli mają mieszkanie komunalne, to je zdadzą, czyli rozwiążą umowę najmu, albo dla kogoś, kto w jakiś sposób zadysponuje swoim mieszkaniem własnościowym, jeżeli takie ma. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, że ktoś będzie dysponował dwoma lokalami mieszkalnymi.

Mamy wakacje. Dużo szkół w Szczecinie jest właśnie teraz remontowanych?

Każdego roku sporo remontujemy. Mamy 146 placówek oświatowych, tych zadań więc jest sporo. Wydajemy na to kilkadziesiąt milionów każdego roku. Oświata wymagałaby miliarda złotych, gdybyśmy wszystko chcieli doprowadzić do najwyższego poziomu. A w tej chwili największym dla nas wyzwaniem jest przygotowanie miejsc dla pierwszoklasistów w szkołach ponadpodstawowych, bo mamy drugi rocznik ze zwiększoną liczbą uczniów, więc musimy dla nich przygotować miejsca. To jest w tej chwili priorytet.

Czytaj więcej

Rafał Bruski: Najważniejsze to odsunąć obecny rząd od władzy

Już kilka miesięcy temu Unia Metropolii Polskich zapowiadała przygotowanie rozwiązań, które zwiększałyby subwencję oświatową przekazywaną samorządom do 3 proc. PKB. Projekt jest już gotowy?

Tak, przekazaliśmy te projekty do Senatu. To 3 proc. dla oświaty – to jest nasz pomysł, który wypracowaliśmy w Unii Metropolii Polskich. To powrót do sytuacji, jaka miała miejsce na początku lat 90., gdy placówki oświatowe przekazywano samorządom i otrzymywały one wówczas subwencję na poziomie prawie 3 proc. PKB. I gdyby wraz z rozwojem Polski do samorządów trafiałaby subwencja na podobnym poziomie, to oświata wyglądałaby zupełnie inaczej. Bylibyśmy w stanie w sposób godny opłacać pracę nauczycieli i pracowników niepedagogicznych, a w samych szkołach moglibyśmy robić dużo więcej. Przez lata subwencja oświatowa procentowo spadała, porównując ją do PKB, a różnice samorządy dokładały przede wszystkim z przychodów z PIT. A w tej chwili takich możliwości już nie mamy.

Skandalem w Polsce jest to, że nauczyciele i pracownicy szkół są traktowani bardzo po macoszemu. Rząd proponuje podwyżki różnym grupom zawodowym, a nauczycielom niestety nie.

Rośnie przede wszystkim płaca minimalna. Teraz w lipcu, a później od stycznia…

To jest kolejny temat. Początkujący nauczyciele zgodnie z Kartą nauczyciela zarabiają mniej niż 4 tys. zł. Ale ta grupa jest bardzo mała, bo młodych nauczycieli praktycznie nie ma w polskiej oświacie. Największą grupą są nauczyciele powyżej 50. roku życia, co powoduje, że coraz większa grupa będzie przechodziła na emeryturę, i to będzie poważny cios dla całego systemu edukacji.

Zwłaszcza w przypadku przedmiotów kierunkowych czy takich specjalizacji, jak: biologia, fizyka, matematyka, chemia. Tych nauczycieli za moment fizycznie nie będzie. A myślenia, jak sobie z tym poradzić, na poziomie polskiego rządu nie ma. My jako samorząd staramy się sytuację ratować, na ile tylko możemy, ale przy tych trudnych finansach samorządowych nasze pole działania jest zawężone.

W Szczecinie akurat mamy dwa dodatkowe świadczenia dla nauczycieli w kwocie po tysiąc złotych, które są wypłacane raz w czerwcu, a potem w październiku z okazji Dnia Nauczyciela, ale to są tylko dodatki dla tego grona pedagogicznego. Symboliczne, ale są i funkcjonują.

W tej chwili w Polsce mówi się o wielu rzeczach: o obronności, policji, o służbie zdrowia, które są bardzo ważne, ale nie mówi się o nauczycielach, a oni też są ważni. Oświata jest bardzo ważna, ponieważ decyduje o naszej przyszłości, decyduje o tym, jak będą wykształcone nasze dzieci.

Młodzi nauczyciele nie mają kompletnie perspektywy rozwoju zawodowego, wzrostu wynagrodzeń, więc do tego zawodu nie przychodzą. Jeśli nawet kończą kierunki pedagogiczne, to szukają sobie pracy gdzie indziej. A to oznacza zapaść, której nie da się w krótkim czasie naprawić. Dobre przygotowanie do zawodu nauczyciela to okres kilku lat. Myślę więc, że katastrofy już nie unikniemy, ale im wcześniej rządzący uświadomią sobie, że taki problem istnieje, tym lepiej dla dzieci.

Unia Metropolii Polskich wypracowała też plan działań, które mają przywrócić samorządom niezależność finansową, a tym samym możliwość decydowania o kierunkach rozwoju i polityce lokalnej. Na czym mają one polegać?

Samorządy są przede wszystkim zaskakiwane zmianami w naszych dochodach. Przypomnę, że cały Polski Ład był oparty na reformie podatku PIT. My jej nie kwestionujemy jako samorząd. Rząd ma prawo obniżać podatki obywatelom, ale powinien też rekompensować skutki takich reform. Z wpływów z podatku PIT samorządy finansowały wiele zadań. W tej chwili mamy wysoką inflację, niższe przychody z PIT, co oznacza, że w wielu sferach musimy ograniczać naszą aktywność, musimy obniżać jakość świadczonych usług, co się oczywiście odbija na mieszkańcach.

My żądamy i oczekujemy od rządu racjonalnego określenia naszych parametrów w podatku PIT, a także udziału w podatkach zryczałtowanych, bo dziś w podatku zryczałtowanym nie mamy udziału, bo wpływa on wyłącznie do budżetu państwa. Np. osoby uprawiające wolne zawody, a rozliczające się ryczałtem, w ogóle nie partycypują w utrzymaniu swoich miast czy gmin, w których mieszkają.

Państwo tak sprytnie określiło warunki Polskiego Ładu, że ma wyższe wpływy z tytułu podatków zryczałtowanych. Przychody państwa więc prawie nie ucierpiały, a do tego dochodzą wyższe wpływy z VAT. Rząd więcej wydaje, bo uwzględnia wskaźniki inflacji w swoim budżecie, natomiast samorządom, zwłaszcza tym dużym, oferuje niższe dochody w kwotach bezwzględnych.

Szczecin miał już prawie 700 mln zł dochodu z udziału w PIT, a teraz mamy niemal 600 mln zł. W dobie inflacji mamy niższe przychody, a rząd wyższe. Tak się nie da funkcjonować. Rząd, decydując o takich, a nie innych przychodach z PIT dla samorządów, szkodzi ich mieszkańcom.

Jak wyglądają rozmowy z formacjami opozycyjnymi w sprawie wystawienia na listy wyborcze kandydatów z Koalicji Samorządowej Ok Samorząd, z którą jest pan związany?

My jako koalicja samorządowa w tej chwili nie partycypujemy z żadnym z bloków, które zamierzają startować w wyborach. Oczywiście prowadzimy rozmowy. Jesteśmy w kontakcie z Ruchem Samorządowym Tak! Dla Polski Jacka Karnowskiego i będziemy z życzliwością wspierać kandydatów opozycyjnych do Senatu i do Sejmu.

Uważamy, że ci, którzy dobrze myślą o samorządzie i będą chcieli powrócić do normalności w tym zakresie, są naszymi sojusznikami. I mówię to nie tylko w swoim imieniu, ale także wielu samorządowców, nie tylko z Zachodniego Pomorza, ale z całej Polski. Więc czekamy na te rozstrzygnięcia, bo uważamy, że samorząd jest dobrem w Polsce, którego nie powinno się niszczyć.

Jakieś znane osoby z Koalicji Samorządowej Ok Samorząd będą walczyć o miejsca w Sejmie, czy w Senacie?

Jeśli będzie taka potrzeba i taka wola polityczna, możemy zaproponować nazwiska samorządowców, którzy mieliby chęć czy możliwość startu. Ale jeśli chodzi o burmistrzów czy prezydentów, to tych chętnych nie ma za wielu. My mamy swoje zadania na poziomie lokalnym i je realizujemy, wcale nam się nie śpieszy do parlamentu.

Okiem samorządowca
Piotr Grzymowicz: Powrót tramwajów do Olsztyna to bardzo znaczący sukces
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Okiem samorządowca
Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy: Ten rząd traktuje samorządy po partnersku
Okiem samorządowca
Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: To była najtrudniejsza kadencja
Okiem samorządowca
Tadeusz Truskolaski: Pieniądze unijne to środki na inwestycje, a nie na konsumpcję
Okiem samorządowca
Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz: Z pokorą podchodzę do wyborów