Burmistrz Nowego Targu: Przyglądamy się każdej złotówce

Mat. prasowe

Mniej wydajemy na bieżące utrzymanie budynków, remonty dróg oraz chodników. Ale presja mieszkańców na takie inwestycje jest duża – mówi Grzegorz Watycha, burmistrz Nowego Targu.

Wszystkie szkoły i przedszkola w Nowym Targu działają normalnie? A może jakieś placówki przeszły na kształcenie mieszane bądź zdalne?

Nasze szkoły podstawowe, bo tylko te podlegają pod urząd miasta, działają normalnie. Szkoły średnie podlegają pod powiat, ale tam również nauka odbywa się stacjonarnie.

Nowy Targ jeszcze kilka dni temu był w tzw. czerwonej strefie. Czy z tego wynikają jakieś specjalne środki bezpieczeństwa?

Uczniowie muszą przebywać w maseczkach bądź przyłbicach w częściach wspólnych szkół, jak np. korytarze, a w samych klasach – zależy od decyzji nauczyciela. Niektórzy nauczyciele, którzy z racji wieku są w grupie ryzyka, oczekują, że dzieci będą na lekcjach przynajmniej w półprzyłbicach.

We wszystkich szkołach mamy środki zapobiegawcze, jak płyny do dezynfekcji, termometry do mierzenia temperatury. Ale są one stosowane tylko w przypadku, gdy do szkoły przyjdzie dziecko, które nie będzie wyglądać na zdrowe.

CZYTAJ TAKŻE: Turystyka wrażliwa na koronawirusa

Wszędzie też obowiązuje zakaz wstępu rodziców, a same dzieci wchodzą rotacyjnie – różnymi wejściami. Dyrektorzy tak to poukładali, by wyeliminować mieszanie się różnych klas podczas przerw. Młodsze klasy mają przerwy w różnych godzinach, by na plac zabaw czy boisko wychodzić rotacyjnie.

Kto sfinansował zakup środków bezpieczeństwa do szkół? Miasto?

My kupowaliśmy środki zabezpieczenia na początku pandemii, bo choć szkoły prowadziły nauczanie zdalne, to nauczyciele czy inni pracownicy przychodzili do placówek. Podobnie było też w przedszkolach.

Teraz płyny, maseczki czy termometry otrzymaliśmy od wojewody. To były środki zakupione przez rząd.

Spodziewał się pan, że Nowy Targ może znaleźć się w tzw. czerwonej strefie, jeśli chodzi o skalę zakażenia?

Powiat nowotarski w całości znalazł się w strefie czerwonej. Tutaj mieliśmy odpowiedzialność zbiorową, bo wskaźnik zakażeń jest liczony dla całego powiatu, a nie poszczególnych gmin. Nasz powiat jest bardzo duży – liczy 195 tys. mieszkańców.

Z mojej wiedzy wynika, że współczynnik zakażeń wcale nie jest taki sam w całym powiecie. W gminie wiejskiej Nowy Targ w jednym sołectwie było duże ognisko zachorowań i to ono „robiło statystykę” dla całego powiatu. W powiecie jest też gmina, gdzie obecnie nie ma żadnego zakażenia. Ale ministerstwo przyjęło system wprowadzania stref, które obejmują całe powiaty. Dlatego Nowy Targ znalazł się w czerwonej strefie.

CZYTAJ TAKŻE: Wójt Jasieńca: Koronawirus jest, ale bez paniki

W samym Nowym Targu też były większe ogniska zakażeń?

Były ogniska w zakładach pracy. Od razu były badane i identyfikowane i nie rozlały się jak w jednej z miejscowości powiatu. W małej wsi Krępachy jest kilkadziesiąt przypadków: tam sytuacja jest poważna. Tam też nauka odbywa się zdalnie. Ale to jest jedna miejscowość, jedna szkoła w powiecie. Zobaczymy, jak dalej będzie się sytuacja rozwijała.

Wprowadzenie czerwonej strefy zmieniło coś w funkcjonowaniu samego miasta? Jakieś dodatkowe obowiązki zostały nałożone na urząd?

W przestrzeniach publicznych jest obowiązek zasłaniania ust i nosa. I jest z tym problem, bo Nowy Targ słynie ze znakomitych lodów, które są serwowane w centrum, więc ta konsumpcja odbywa się teraz w domach.

W większości mieszkańcy dostosowali się do wymogu noszenia maseczek. To jest bardzo restrykcyjnie pilnowane w sklepach i instytucjach publicznych. Wprowadzono też zakaz organizowania imprez większych niż te dla 50 osób. Musieliśmy zamknąć Muzeum Podhalańskie. Nie organizujemy żadnych większych wydarzeń. Nawet rocznica wybuchu II wojny światowej była obchodzona bardzo kameralnie: bez orkiestr czy młodzieży, która zawsze tłumnie uczestniczyła w takich uroczystościach.

Jak mocno pandemia odbiła się na dochodach Nowego Targu?

Spadały nam dochody z dwóch powodów. Jeden to pandemia, a dwa – zmiany podatkowe z ubiegłego roku, kiedy zwolniono z PIT-u osoby do 26. roku życia, a pozostałym PIT obniżono. Tylko z powodu niższych podatków nasze dochody spadały o 2–3 mln zł, a do tego trzeba doliczyć m.in. odroczenie podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców, zwolnienia z czynszów w lokalach komunalnych. Kiedy w marcu wstrzymano gospodarkę, przedsiębiorcy zamknęli swoje biznesy, wielu nie miało obrotów i prosili o zniżki czynszów – a miasto je im przyznało. To wszystko składa się na kolejne setki tysięcy utraconych przez Nowy Targ dochodów.

CZYTAJ TAKŻE: Koronawirus zamraża wydatki miast

Te kwoty będą jeszcze wyższe, bo spadek wzrostu gospodarczego jest znaczny. Z samej tylko opłaty targowej mieliśmy rocznie 1–1,2 mln zł. A teraz jarmark praktycznie zamarł. Liczyliśmy, że jesienią się odbije – a zamiast tego mamy czerwoną strefę. Na nasze jarmarki głównie Słowacy przyjeżdżali, a teraz się boją. Rokowania są bardzo słabe. Ten rok został praktycznie spisany na straty.

Czy mniejsze wpływy do budżetu miasta mają wpływ na inwestycje? Z czego zrezygnowano lub przełożono na lepsze czasy?

Zrezygnowaliśmy przede wszystkich z imprez estradowych, kulturalnych. To nie są duże środki, jakieś 300 tys. zł. Tyle wydawaliśmy na różne wydarzenia, a reszta to był sponsoring czy współfinansowane z innych źródeł. Na pewno w przyszłym roku nie uruchomimy budżetu obywatelskiego. Z dwóch powodów: jeden to finanse, a drugi – nie chcemy nakłaniać ludzi do spotkań i wspólnego omawiania projektów zgłaszanych do budżetu obywatelskiego.

Nie rezygnujemy z inwestycji, które już trwają, bo ruszyły w ub. roku albo na początku tego, gdy koniunktura była jeszcze dobra. Musimy je dokończyć, bo to jest ważne dla lokalnych firm, które je wykonują. Dzięki temu zostały zachowane miejsca pracy. Dostaliśmy prawie 8 mln zł z tarczy dla samorządów, więc ten impuls inwestycyjny będziemy się starali podtrzymać. Na razie mamy dziurę w budżecie załataną, ale co będzie dalej? Nie wiem.

Ale jakieś inwestycje wypadają z planów?

Mieliśmy plany budowy sal gimnastycznych, ale na ten moment nie zleciliśmy nowej dokumentacji, bo nie wiemy, co będzie. Mamy w planach budowę dużego kompleksu wielofunkcyjnej hali widowiskowo-sportowej. Nie wiadomo, co z nią.

CZYTAJ TAKŻE: Uzdrowiciel z Pomorza oferował lek na koronawirusa. Wylądował w areszcie

Będę się starał, by przynajmniej prace projektowe ruszyły, ale dużo będzie zależało od kondycji budżetu państwa, bo to inwestycja kluczowa. Podhalańskie Centrum Sportów Lodowych jest inwestycją strategiczną dla polskiego sportu, ale nie wiem, czy Ministerstwo Sportu będzie miało środki na dofinansowanie. Pewnie będziemy musieli poczekać do początku przyszłego roku.

Na czym jeszcze miasto oszczędza?

Staraliśmy się ograniczać wydatki bieżące. Jeśli chodzi o kadrę, to trudno było wiele oszczędzić. Nie zwalniałem pracowników, raczej starałem się okresowo znaleźć im inne zajęcia. Mniej wydajemy teraz na utrzymanie bieżące budynków, dróg, remonty chodników, ale presja mieszkańców na remonty jest duża.

Zaleciłem wszystkim dyrektorom jednostek, żeby każdą złotówkę dwa–trzy razy oglądali, zanim ją wydadzą. Oszczędzamy głównie na zakupach, na wyposażeniu. Takie wydatki zostały wstrzymane, ale nie wygaszamy ich zupełnie, bo jednak inwestycje publiczne pobudzają gospodarkę.

Walczymy też o pieniądze z funduszy transgranicznych, środków unijnych, żeby podtrzymać inwestycje, bo lokalne firmy patrzą, w co tam miasto będzie inwestować, co zamawiać, kupować. To dla nich też ratunek, mogą podtrzymywać produkcję dzięki realizacji zamówień z samorządu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Koronawirus pojawił się w Krakowie

Ponad 60-letni mężczyzna z Krakowa zarażony koronawirusem to kolejny 12. potwierdzony przypadek tej choroby ...

Metropolia Bydgoszcz – Tu bije serce regionu!

Stowarzyszenie Metropolia Bydgoszcz to związek 20 miast, gmin i powiatów z zachodniej części województwa ...

Samorządy powinny przechodzić na chmurę

Usługi i aplikacje IT realizowane w technologiach chmurowych zmieniają nie tylko sposób funkcjonowania przedsiębiorstw, ...

E-hulajnogi i deskorolki bywają wątpliwej jakości

Jakość e-sprzętu, który trafia do sklepów i hurtowni, a potem na ulice polskich miast, ...

Filharmonia dla dzieci

Filharmonia Lubelska od 75 lat organizuje koncerty, które przybliżają świat muzyki klasycznej młodej publiczności. ...

Podkarpackie samorządy stracą miliony

W efekcie przymusowej restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego lokalne samorządy stracą ponad 40 proc. depozytów ...