Czy dla Cieszyna mijający powoli sezon wakacyjny będzie udany?

Z roku na rok mamy coraz więcej turystów. Cieszymy się, że epidemia ich nie zatrzymała, a wręcz przeciwnie: odkryli oni Cieszyn jako miejsce mniej oczywiste od pobliskiego Ustronia czy Wisły. Cieszyn, ale też i inne małe miejscowości, są chętniej odwiedzane.

To turyści weekendowi czy przyjeżdżający na dłużej?

Cieszyn to małe miasto, ale ma wiele zabytków. Jednak weekend wystarczy, by zobaczyć te najważniejsze, zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie.

Widzimy za to, że turyści odwiedzają nas nie tylko w weekendy, ale też w tygodniu. Przyjeżdżają zorganizowane grupy turystyczne z Ustronia, z Wisły, ale też ze Śląska – z Pszczyny czy Dąbrowy Górniczej. Być może nie zostają na dłużej, bo to są pobyty dwu–trzydniowe, albo tylko jednodniowe, ale codziennie jest u nas spora grupa zwiedzających.

Skoro Polacy odwiedzają czeską stronę miasta, to czy Czesi zaglądają do naszej części?

Czesi nie tyle zwiedzają zabytki, ile raczej robią zakupy po naszej stronie, korzystają z bardziej rozwiniętej oferty różnych usług – m.in. fryzjerskich czy kosmetycznych.

Takie wizyty mamy bardzo często, nie tylko w środy czy w soboty, nasze dni targowe, ale też w tygodniu. Nasze sklepy i butiki na głównej ulicy handlowej – Głębokiej – cieszą się wśród Czechów wielką popularnością. Czeski Cieszyn ma świetnie rozbudowane połączenia kolejowe, co jest dodatkowym argumentem, by np. przesiadkę w tym miejscu wykorzystać na zwiedzanie i krótką wizytę także w Polsce.

Mieszkańcy Czeskiego Cieszyna bardzo chętnie przychodzą do nas także, by skorzystać z restauracji, kawiarni. Bardzo lubią atmosferę tych miejsc.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Są też jakieś inne korzyści z tego położenia miasta?

Miasto po dwóch stronach granicy to zawsze wielka atrakcja. Osoby, które przyjeżdżają do Cieszyna po raz pierwszy, najpierw zwiedzają tę starszą część – czyli po polskiej stronie.

CZYTAJ TAKŻE: Wojsko wróci do Cieszyna?

Ale odwiedzają także Czeski Cieszyn, porównują miasta, testują choćby lokalną kuchnię. Wielką atrakcją jest to, że z jednego do drugiego miasta przechodzi się niemal niezauważalnie przez most i już się jest w Czechach.

Jako miasto i mieszkańcy czerpiemy duże korzyści z transgranicznego położenia także z perspektywy funduszy europejskich, dzięki którym możemy wspólnie realizować projekty, tworzyć nowe, służące mieszkańcom z obu stron Olzy, przestrzenie czy wydarzenia. Dostajemy dodatkowe punkty za położenie i współpracę międzynarodową.

Jakie wspólne inwestycje realizowano równocześnie po obu stronach Olzy?

Niemal wszystkie związane z rozwojem miasta. Nie mówię o budowie szkół czy sal gimnastycznych, ale tych dotyczących bezpośrednio rozwoju czy turystyki w mieście.

Taką wielką inwestycją rozpoczętą w 2004 r. i mającą kilka etapów były „Ogrody dwóch brzegów”. Chcieliśmy otworzyć miasto, po obu stronach, na funkcjonującą tam wówczas granicę, na rzekę Olzę. W czasach gdy teren był nadzorowany przez Wojska Ochrony Pogranicza, był on niedostępny dla mieszkańców.

W tej chwili oba brzegi rzeki są wykorzystywane jako tereny rekreacyjne. Infrastruktura pozwala nie tylko spacerować, ale także jeździć na rolkach, korzystać z pobliskich obiektów sportowych. Mamy stadiony, kemping, który cieszy się ogromną popularnością, mamy zalew kajakowy, Open Air Museum.
Wspomnieć muszę także o rewitalizacji Wzgórza Zamkowego, Góry Zamkowej i Pałacu Habsburgów, w którym teraz mieści się Zamek Cieszyn – cenione nie tylko w regionie centrum designu, ale i szkoła muzyczna. Tam znajduje się Rotunda św. Mikołaja, która znajduje się na banknocie 20-złotowym, ale i Wieża Piastowska, na którą można się wspiąć i podziwiać najlepszą panoramę obu stron Cieszyna.

Pamiętamy te słynne plakaty z marca ub. roku, gdy granica była zamknięta: „Tęsknię za Tobą Czechu” oraz odpowiedź: „I ja za tobą Polaku”. Pandemia odbiła się na tych relacjach?

Zamknięcie granicy w czasie lockdownu dla nas cieszyniaków, po obu stronach granicy, było prawdziwym dramatem. Część z nas, zwłaszcza młodzi, nie pamiętała czasów granicy, przepustek i paszportów. Poczuliśmy się więc, jakby zamknięto nam połowę miasta. Znów rozdzielono rodziny, postawiono ludzi przed najtrudniejszymi wyborami.

To był dla nas największy problem. Po pierwsze: korzystanie z przestrzeni po jednej i drugiej stronie rzeki było niemożliwe, a po drugie: był ogromny problem funkcjonowania pracowników transgranicznych. Jako miasto robiliśmy specjalne analizy dla rządu uświadamiające, że problem nie dotyczy dwóch, pięciu czy 150 osób, ale jest to grupa 13–14 tys. ludzi, tylko z naszego powiatu, którzy codziennie pracują po jednej albo drugiej stronie granicy.

CZYTAJ TAKŻE: O kopalnię Turów walczą też mieszkańcy gminy

Zamknięcie oznaczało więc brak stabilności zawodowej. Zwłaszcza że nie było wiadomo, jak długo to potrwa. Decyzje zapadały w ciągu dwóch–trzech dni. Ludzie nie wiedzieli, czy bez testów i problemów będą w stanie zarabiać na życie. Musieli podejmować najtrudniejsze decyzje. Przed samą Wielkanocą w ubiegłym roku nagle usłyszeli, że muszą podjąć decyzję: czy zostają po stronie czeskiej i pracują, czy wracają do domu. Nie było wiadomo, czy mowa o tygodniach czy miesiącach takiego funkcjonowania.

Niektórzy tę rozłąkę z rodzinami do dziś wspominają ze łzami w oczach. Są tacy, którzy zdecydowali się szukać pracy na polskim rynku. Są polskie firmy, które działają po czeskiej stronie. Są też osoby, które mieszkają w Czechach, a pracują w Polsce. A dodatkowo część mieszkańców Cieszyna zapisuje dzieci do przedszkoli i szkół po czeskiej stronie. Zamknięcie granicy bardzo mocno zaburzyło to codzienne funkcjonowanie. Cieszymy się, że to już za nami.

Plakaty są symbolem tamtego czasu, ale także wzajemnych relacji. Rzeczywiście nawet miłość wyznawano sobie przez granicę. My naprawdę żyjemy tu jak w jednym mieście, połączonym rzeką.

Nieco ponad połowa mieszkańców miasta już się zaszczepiła. To nie jest zły wynik, ale do odporności zbiorowej jeszcze daleka droga. Co pani robi, by przekonać kolejne osoby do szczepień?

Podejmujemy różnego rodzaju działania. W sześciu naszych POZ-ach prowadziliśmy szczepienia, ale wydawało nam się, że idzie to dość wolno, dlatego zdecydowaliśmy się utworzyć Punkt Szczepień Powszechnych w Hali Widowiskowo-Sportowej.

Przez ostatnie trzy miesiące zaszczepiliśmy tam 15 tys. osób. Nie tylko naszych mieszkańców, ale też tych z okolicy. Ten punkt był ułatwieniem dla mieszkańców, bo szczepienia odbywały się po południu, więc każdy po pracy miał okazję się tam zaszczepić.

Jednak w wakacje halę wykorzystujemy jako rolkowisko i od sierpnia wróciliśmy do tej funkcji. W lipcu dodatkowo zorganizowaliśmy razem z wojewodą śląskim dwa weekendy ze szczepieniami na cieszyńskim Rynku, a w sierpniu, w trzy kolejne soboty, punkty szczepień mobilnych na różnych osiedlach mieszkaniowych, oddalonych od centrum miasta. Dzięki temu kolejna grupa mieszkańców mogła się zaszczepić. Cały czas prowadzimy kampanie edukacyjne.

Rezygnowaliście z powodu pandemii z jakichś inwestycji?

Zdecydowaliśmy się na kontynuowanie wszystkich rozpoczętych i zaplanowanych inwestycji. Zwłaszcza że prowadzimy właśnie z Czeskim Cieszynem dużą inwestycję, za około 25 mln zł, modernizujemy m.in. ul. Głęboką. W planach mamy przebudowę dawnego przejścia granicznego i rewitalizację rynku cieszyńskiego.

Realizując ten projekt, tworzymy kolejną atrakcję turystyczną – transgraniczny produkt turystyczny „Szlakiem cieszyńskiego tramwaju”.

CZYTAJ TAKŻE: Polska rajem dla piwoszy. Trzy miasta w prestiżowym rankingu

Zdecydowaliśmy się na kontynuowanie działań, bo myślę, że nie ma lepszego momentu. Wiele osób w czasie lockdownu nie mogło korzystać z tych miejsc, więc wykorzystaliśmy ten czas, by po zdjęciu obostrzeń cieszyć się nową przestrzenią w mieście. W czasie pandemii skończyliśmy też budowę sali gimnastycznej przy jednej ze szkół podstawowych, sfinalizowaliśmy przebudowę schroniska i noclegowni dla osób bezdomnych. Kontynuowaliśmy zresztą większość zaplanowanych inwestycji. Zawiesiliśmy na rok jedynie budżet obywatelski. Właśnie trwa jednak kampania zachęcająca mieszkańców do składania wniosków do jego kolejnej edycji.

W wielu miastach drastycznie wzrosły ceny za wywóz odpadów komunalnych. A jak to wygląda w Cieszynie?

Podnieśliśmy opłaty za odbiór śmieci jako ostatni w powiecie. W tym roku mamy stawkę 29 zł od osoby za śmieci segregowane. Wcześniej była to kwota 15 zł, którą udało nam się utrzymać przez dwa lata. W innych gminach w regionie podwyżki były wprowadzone dużo wcześniej, bo już rok, a nawet dwa lata temu.

Nie spodziewam się, aby sytuacja się poprawiła, bo jak obserwujemy zmiany dotyczące tzw. ustawy śmieciowej i dostosowania gmin do tych wymogów, to widzimy, że im bardziej ktoś ma rozbudowany system odbioru śmieci, różne metody segregacji, tym odbiór śmieci jest droższy.

U nas system jest rozbudowany, a to kosztuje. Stawiamy na ekologię, także na edukację w tym zakresie. Dla nas ważne jest to, aby miasto było czyste, niezaśmiecone, przyjazne środowisku.

Jednym z największych piewców Cieszyna był Kornel Filipowicz, wieloletni partner Wisławy Szymborskiej. Jak, poza słynną klubo-kawiarnią, miasto upamiętnia tego swojego ambasadora?

Kawiarnia Kornel i Przyjaciele to jest niezwykle klimatyczne miejsce. Jest też oczywiście ulica Kornela Filipowicza w Cieszynie. Myślę, że cały czas zbyt mało mówimy o wielkich osobach związanych z Cieszynem. Np. Julian Przyboś to poeta, który był związany z miastem. Mamy pisarzy, artystów, którzy nadal tworzą, choćby poeta Jerzy Antoni Kronhold, który był nominowany do Nagrody Nike. Ważnych postaci w Cieszynie było znacznie więcej. Wiele osób, nawet cieszyniaków, nie zdaje sobie sprawy ze związków niektórych osobistości z miastem. Choćby Richarda Pipesa, który był doradcą prezydenta USA Ronalda Reagana, a urodził się w Cieszynie.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Wisły: Od wiosny ograniczamy wszystkie wydatki

Cieszyn, Racibórz, Żory, ale też Bielsko-Biała, walczą w plebiscycie internautów o tytuł najpiękniej ukwieconego miasta w Polsce w konkursie Terra Flower Power. Miasto ma szansę wygrać?

Ukwiecenie miasta to taki mój osobisty konik. Życzyłabym sobie, żeby tych kwiatów było jeszcze więcej. Ulica Głęboka, teraz w remoncie, też zawsze jest ukwiecona. Kwiaty zlokalizowane są m.in. na latarniach. Uważam, że zieleni nigdy dość. Mam nadzieję, że mieszkańcy i turyści to doceniają.

Nie wiem jednak, czy wygramy ten plebiscyt. Bardzo bym chciała, ale konkurencja jest silna.