Zdanowska: Łódź to miejsce, gdzie czuję się najlepiej

Jestem optymistką i wierzę, że w końcu wrócimy do sytuacji, gdy samorządy były samorządne, a nie były sprowadzone do „chodzących po prośbie” za pieniędzmi od władz rządowych – mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

Publikacja: 06.08.2023 10:54

Zdanowska: Łódź to miejsce, gdzie czuję się najlepiej

Foto: mat.pras.

Pani prezydent, do której godziny bawiła się pani podczas Łódź Summer Festival, urządzonego na 600. urodziny Łodzi? Ile koncertów w sumie pani obejrzała?

Muszę przyznać z bólem serca, że w całości nie widziałam żadnego. Musiałam przemieszczać się po mieście, bo imprez organizowanych w ramach kulminacji 600. urodzin Łodzi było mnóstwo.

Nie świętowałam, bardziej nadzorowałam, czy wszystko idzie bez problemu. Chciałam być z łodzianami, chciałam widzieć, czy to, co dla nich przygotowaliśmy, się spodobało, czy tego oczekiwali.

Starałam się rozmawiać z mieszkańcami na koncertach, choć było bardzo głośno. Cieszę się, że mogłam zobaczyć fajnie bawiących się łodzian – i nie tylko ich, bo przecież było też wiele osób spoza Łodzi i Polski.

Wie pani, ile osób wzięło udział w tej – największej w historii miasta – imprezie? Wysoka frekwencja panią zaskoczyła?

Owszem, zaskoczyła, bo to jednak środek lata i zdajemy sobie sprawę, choćby obserwując ruch uliczny, że spora grupa mieszkańców jest na wakacjach.

Osobiście nie widziałam nigdy aż tak dużej liczby osób w mieście. A praktycznie każdego dnia święta byłam od 7 rano do północy na nogach. Powtórzę jeszcze raz: nie widziałam nigdy takiej rzeszy gości w mojej Łodzi. Te urodziny były rekordowe w historii imprez naszego miasta. To pewne.

Zainteresowanie tymi koncertami było olbrzymie, bo ludzie, którzy nie zostali wpuszczeni na teren, gdzie się odbywały, postanowili mimo wszystko obejrzeć je, wspinając się na szkielet wieżowca na terenie budowy. Dobrze, że nikomu się nic nie stało...

Deweloper, który prowadzi budowę, niestety nie zabezpieczył jej we właściwy sposób, a budynek był poza obszarem koncertu i imprezy masowej. Na szczęście, odpowiednie służby szybko zareagowały i oczyściły ten teren. Później nie było już takich ekscesów.

Byłam w stałym kontakcie ze strażą miejską, policją, strażą pożarną czy pogotowiem i usłyszałam, że tak spokojnego weekendu w Łodzi nie było od dawna. I to jest najważniejsze przy takich tłumach gości.

Bardzo dobrze, że się wszystko udało. Czy już wiadomo, ile koncerty i inne imprezy towarzyszące urodzinom Łodzi kosztowały miasto? Czy też wszystko pokryli sponsorzy?

Nie mamy tego jeszcze podliczonego, bo urodziny wciąż trwają. Obchodzimy je cały rok 2023. Imprez będzie jeszcze bardzo dużo.

Z uwagi na sytuację finansową samorządów nie byliśmy w stanie wygenerować dużych środków w budżecie na urodziny, więc praktycznie poszliśmy po prośbie do łódzkich firm.

Przy okazji muszę raz jeszcze im podziękować, że postarały się i wsparły miasto – dzięki nim mieliśmy tak wielkie gwiazdy na urodzinach.

Miasto zapowiedziało niedawno, że wszystkie torowiska w Łodzi, które tego wymagają, zostaną przebudowane. Wiadomo, ile ta torowa rewolucja w Łodzi będzie kosztowała? I z czego miasto zamierza ją sfinansować, biorąc pod uwagę nie najlepszą sytuację finansową samorządów?

Większość torowisk już przebudowujemy, czyli tory w ciągu ulic: Legionów, Wojska Polskiego, Przybyszewskiego, Ogrodowa/Północna, Cmentarna czy al. Śmigłego-Rydza: to wszystko będzie gotowe do końca roku, bo jest współfinansowane ze środków unijnych.

Kolejne remonty, jakie mamy zapisane, to torowisko w dalszej części al. Śmigłego-Rydza, budowa odcinka aż do ulicy Śląskiej, którego jeszcze nam brakuje, a który został zapisany w perspektywie wieloletniej jako wielki projekt „Tramwaj dla Łodzi”.

Poza tym na liście inwestycji priorytetowych planowanych do dofinansowania w trybie pozakonkursowym w ramach programu regionalnego dla województwa łódzkiego mamy zapisane torowiska w ciągu ulicy Zielonej do ulicy Legionów, ulicy Warszawskiej i Aleksandrowskiej, a jeszcze robimy całe torowisko do Konstantynowa Łódzkiego w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych – i na to są pieniądze.

Mamy też przyrzeczone środki UE w ramach programu FEnIKS na torowisko na ul. Rzgowskiej, aż od Centrum Zdrowia Matki Polki, łącznie z pętlą końcową. Ile to będzie kosztowało? Nie jestem w stanie odpowiedzieć w tej chwili. Większość z tych torowisk jest już zabudżetowana w wieloletniej prognozie finansowej. Po tych wszystkich naszych inwestycjach blisko 100 procent torowisk w Łodzi będzie wyremontowane.

Wspomniała pani o modernizacji linii tramwajowej wzdłuż ul. Konstantynowskiej, która będzie prowadzić do Konstantynowa Łódzkiego. To będzie ostatnia z odnowionych linii podmiejskich, czy wrócą jeszcze inne?

Na tę chwilę to będzie ostatnia – bo reszta jest poza gestią naszego miasta. Trzeba o to pytać naszych sąsiadów: czy będą kontynuowali budowę dalszych linii podmiejskich, które kiedyś istniały.

Do tej pory zostały wyremontowane linie do Pabianic, Zgierza – i będzie trzecia, do Konstantynowa. Jak pamiętamy, najdłuższą linią była ta do Ozorkowa, ale gminy położone wzdłuż tej linii zwyczajnie nie mają pieniędzy, by ją wyremontować.

To wiem, ale właśnie te podmiejskie linie tramwajowe wyróżniały Łódź na tle innych dużych miast.

Zgadzam się, ale te linie były już tak zniszczone, że jazda po nich oznaczała duże ryzyko wypadków – i to potężnych. Tam tramwaje wypadały z szyn. Zostały więc odcięte, bo już nie dało się po nich jeździć.

A pytanie o odbudowę trzeba kierować do tamtych samorządów lub do urzędu marszałkowskiego, który – gdyby wpisał te projekty na listę przedsięwzięć priorytetowych – mógłby znaleźć środki w następnej perspektywie unijnej.

W tym roku sama Łódź kupi nowe tramwaje czy autobusy?

Tak. Jesteśmy w trakcie. Nowe tramwaje są już zakupione i 30 moderusów wyjedzie na ulice do końca roku. A autobusy praktycznie mamy już w 100 procentach takie, które spełniają wszystkie normy unijne. Powoli przechodzimy na elektryki. A teraz będziemy jeszcze testować autobusy wodorowe. Więc może następne zakupy będą już zupełnie inne.

Jest pani optymistką, bo już wiele miast testowało autobusy wodorowe, a jednak żadne nie zdecydowało się na ich zakup.

Wiadomo, że jeżeli nie będzie współfinansowania na takie pojazdy ze środków unijnych i nie będzie powrotu do normalnego finansowania samorządów, to nie będzie nas na to zwyczajnie stać.

Przecież Łódź w ciągu ostatnich dwóch lat, w wyniku reform rządowych, a także przez brak wprowadzenia obiecanych zmian legislacyjnych, straciła prawie 2 mld zł. A ile wyniosła tzw. rekompensata? 315 mln złotych. Przeszło półtora miliarda złotych zniknęło. I już. Tak się dobija samorządy.

A my tej kwoty nie nadrobimy. Więc jeśli nie nastąpi powrót do normalnego finansowania samorządów – czy to przez udział w ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych, czy innego rozliczenia z zakresu PIT-u i CIT-u, to nie mamy szans na nic.

Ja jestem optymistką i wierzę, że w końcu wrócimy do tego, żeby samorządy były samorządne, a nie zostały sprowadzone do „chodzących po prośbie” o pieniądze do władz rządowych. To w samorządach skupia się życie mieszkańców. To od nas oczekują oni właściwych usług komunalnych, komunikacji, gospodarki wodnej, zieleni, odbioru ścieków, budowania ścieżek rowerowych, budowania szkół, przedszkoli, remontów. Mieszkańcy naszych miast tego od nas oczekują, bo tu żyją.

Takie są przecież zadania samorządów. A propos ścieżek rowerowych: portal Rowerowa Łódź donosi, że na ul. Krakowskiej, gdzie remont trwa od kilku miesięcy, pozostały słupy na ścieżce rowerowej. To sensowne rozwiązanie?

Po pierwsze – nie słupy, ale jeden słup, który musi tam stać, bo oświetla teren. Po drugie – tam przecież wciąż trwa remont, droga nie jest jeszcze oddana do użytku. Docelowo słup stanie poza drogą rowerową i będzie bezpiecznie. To oczywiste. Dajcie szansę na dokończenie remontu włącznie z infrastrukturą oświetleniową.

Kiedy rozmawiałyśmy w marcu, mówiła pani o finalizacji całej rewitalizacji obszarowej Łodzi. Ośmiu kwartałów i blisko 200 odnowionych kamienic. A co z resztą? Będzie kolejny podobny program?

Na ten moment przyszłość rewitalizacji kamienic widzę tak sobie, choć to mało powiedziane.

W poprzedniej perspektywie finansowej UE otrzymaliśmy dofinansowanie na osiem projektów rewitalizacji obszarowej, a do tego należy doliczyć także dwa projekty kompleksowej rewitalizacji Księżego Młyna.

Natomiast teraz, na liście inwestycji priorytetowych planowanych do dofinansowania w trybie pozakonkursowym w ramach programu regionalnego dla województwa łódzkiego na lata 2021–2027, Zarząd Województwa Łódzkiego ujął tylko jeden projekt dotyczący rewitalizacji obszarowej Łodzi, chociaż wnioskowaliśmy o to, aby projektów było pięć.

A więc, czy uda się jakieś dodatkowe środki na rewitalizację obszarową pozyskać? Nie wiem. Zwłaszcza że marszałek województwa podjął decyzję, że nie mamy prawa startować w konkursach o dofinansowanie z unijnych środków na rewitalizację, a zaznaczam, że program regionalny jest jedynym programem, w ramach którego można ubiegać się o dofinansowanie kompleksowej rewitalizacji ze środków UE. Takiej możliwości nie dają programy krajowe realizujące umowę partnerstwa (np. FEnIKS) ani Krajowy Plan Odbudowy.

Ubolewam również nad tym, że alokacja na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne dla Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego została bardzo mocno okrojona, ponieważ zamiast jednego ZIT w województwie łódzkim – powstały cztery. Przy takich samych środkach, które są na to przeznaczone.

Zawsze można próbować starać się o rządowe środki na odbudowę zabytków.

Absolutnie będziemy startować – i startujemy – gdzie się da. W każdej możliwej aplikacji, która się pojawi, w każdym możliwym konkursie.

Niedawno został rozstrzygnięty pierwszy konkurs w ramach Rządowego Programu Odbudowy Zabytków, w którym startowaliśmy jako miasto, i w tym przypadku przydzielono nam pieniądze na odbudowę muru cmentarnego wzdłuż ulicy Inflanckiej wokół Cmentarza Żydowskiego oraz na remont ewangelickiej kaplicy Scheiblera na Cmentarzu Starym. I tylko na to dostaliśmy rządowe środki. Ale jeżeli pojawią się kolejne konkursy – będziemy oczywiście składali kolejne wnioski. Zawsze startujemy i zawsze staramy się złożyć jak najlepsze projekty.

Wieloletni prezydent Sopotu Jacek Karnowski wybiera się do Senatu. Pani już zdecydowała, że nie chce walczyć o mandat poselski, ale czy Izba Wyższa parlamentu pani nie kusi?

Nie, absolutnie nie. Ja taką przygodę życia mam za sobą. Nie jestem absolutnie zainteresowana powrotem do parlamentu, czy to do Sejmu, czy do Senatu. Mój dom jest tu – w Łodzi. Tu się najlepiej czuję.

W takim razie: będzie piąta kadencja w ratuszu? W mieście wciąż jest jeszcze sporo do zrobienia...

Na razie to ja nawet nie wiem, kiedy odbędą się wybory samorządowe. Do czasu rozstrzygnięcia wyborów parlamentarnych, które odbędą się prawdopodobnie w październiku – albo w listopadzie – trudno podjąć jakiekolwiek decyzje. Jeżeli nadal będzie rządziła obecna ekipa, to nie wiadomo, jak będą wyglądały samorządy i czy wybory samorządowe – takie, jakie znamy – w ogóle się odbędą.

Okiem samorządowca
Piotr Grzymowicz: Powrót tramwajów do Olsztyna to bardzo znaczący sukces
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Okiem samorządowca
Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy: Ten rząd traktuje samorządy po partnersku
Okiem samorządowca
Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: To była najtrudniejsza kadencja
Okiem samorządowca
Tadeusz Truskolaski: Pieniądze unijne to środki na inwestycje, a nie na konsumpcję
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Okiem samorządowca
Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz: Z pokorą podchodzę do wyborów