We wtorek odwiedził pan z przedszkolakami nowy Botaniczny Park Kieszonkowy na Nowym Mieście. Będzie takich inwestycji więcej? Powstaną tylko w ramach Białostockiego Budżetu Obywatelskiego?

Już od lat stawiamy na tereny zielone, wspieranie bioróżnorodności miasta czy projekty tworzące nową, atrakcyjną przestrzeń do spędzania czasu przez naszych mieszkańców. Wszystko to łączą w sobie parki kieszonkowe. Aktualnie w Białymstoku mamy trzy takie miejsca. Poza botanicznym parkiem, o którym pani mówi, są także parki kieszonkowe przy ulicy Parkowej i Andersa (park z deszczowym ogrodem).

Tylko ten najnowszy powstał w ramach Budżetu Obywatelskiego. Liczę na to, że już w przyszłym roku będziemy mogli udostępnić mieszkańcom także „Lawendowy park kieszonkowy”.

Białystok to zielone miasto. Mieszkańcy kochają nasze łąki kwietne i chętnie chwalą się nimi. Zielone przystanki – dają chłód i pięknie zdobią. Pasieka miejska – to wdzięczny obiekt do zajęć edukacyjnych dla dzieci. A nasze parki tętnią życiem, nie tylko w wakacje… Dbamy o zieleń, bo wiemy, jak jest ważna dla środowiska, ale także dlatego, że takie są oczekiwania białostoczan.

Miasto czekają zielone inwestycje, jak modernizacja parku Planty i Bulwarów Kościałkowskiego. Kiedy zaczną się tam prace? Wiele się tam zmieni?

Faktycznie, otrzymaliśmy dofinansowanie z rządowego programu Polski Ład do renowacji parku Planty i Bulwarów Kościałkowskiego wraz z przebudową ulicy Akademickiej. Jeszcze w tym roku ogłosimy postępowanie przetargowe. Dalsze kroki będą uzależnione od jego rozstrzygnięcia. Planujemy między innymi odtworzenie układu alejek parkowych i wymianę ich nawierzchni.

Myślę, że wszyscy widzimy, że Plantom potrzebne jest odświeżenie, i taki też efekt chcemy osiągnąć. Chcemy odrestaurować ukochany park białostoczan i jednocześnie zadbać o infrastrukturę drogową wysokiej jakości, usprawniającą układ komunikacyjny w centrum miasta.

Na tę modernizację miasto dostało wsparcie z Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład. Ale nie wszystkie inwestycje dostały wsparcie. Dlaczego?

Oczywiście, składaliśmy też inne wnioski o dofinansowanie z Polskiego Ładu. Między innymi nie otrzymaliśmy środków na kompleksowe prace remontowe, rozbudowy w placówkach oświatowych, np. termomodernizacje w trzech przedszkolach, prace w V LO, VI LO i II LO. Chcieliśmy też, przy wsparciu z Polskiego Ładu, wybudować budynek warsztatów ogrodniczych w Zespole Szkół nr 16. Wnioskowaliśmy też o pieniądze na prace drogowe na ulicy Kluka. Tych pieniędzy nam nie przyznano.

Tak naprawdę trudno obiektywnie powiedzieć, dlaczego nie dostaliśmy większego wsparcia. Nie ma żadnych przejrzystych zasad przyznawania tych środków…

Rząd przyznaje te pieniądze przede wszystkim, i w największym wymiarze, „swoim”. Nie tylko ja wielokrotnie zwracałem na to uwagę, robili to także m.in. prezydenci miast Unii Metropolii Polskich.

Z raportu Fundacji im. Stefana Batorego, „Janosikowe kumotry – podwójne standardy rządowych dotacji” wynika, że rząd, owszem, daje pieniądze gminom, ale tym małym – i najlepiej rządzonym przez PiS. Im większe miasto, tym gorzej. Ma pan podobne obserwacje?

Wynik raportu Fundacji im. Stefana Batorego absolutnie mnie nie dziwi… Mówimy prawdę o tym, jak jest, w jakiej sytuacji są nasze budżety – przez rządowe decyzje. Od niemal siedmiu lat jesteśmy pozbawiani stabilnych źródeł finansowania. Z roku na rok budżety samorządów są coraz niższe.

Dochodzi do tego drożyzna. Nie chcę, by jej skutki odczuwali mieszkańcy. Na razie jeszcze „jakoś” dajemy radę, ale wyobrażam sobie, że już wkrótce możemy być zmuszeni np. do zmniejszania liczby kursów autobusów miejskich, na początek w weekendy.

Zadanie, jakie mamy przed sobą, to uratowanie samorządów w takim kształcie, w jakim je znamy. By słowo „samorząd” ciągle oznaczało samodzielność i niezależność.

Czy brak rządowego wsparcia oznacza, że miasto nie przeprowadzi zaplanowanych remontów w szkołach? Zostaną przełożone?

Dzieci i młodzież nie mogą ponosić konsekwencji złych i niesprawiedliwych decyzji rządu. Moim celem jest, by pomimo braku rządowego wsparcia wszystkie zaplanowane remonty w szkołach się odbyły. Niestety, wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny spowodował, że prace te mogą zostać wykonane w nieco mniejszym zakresie, niż planowaliśmy.

W Warszawie jest 1812 ofert pracy dla nauczycieli, w Krakowie – 926, we Wrocławiu – 900. A ilu nauczycieli brakuje w Białymstoku? Jak miasto zapełnia wakaty?

Na bieżąco monitorujemy sytuację kadrową w szkołach. Przyznam, że faktycznie docierają do mnie sygnały o trudnościach z obsadzaniem etatów nauczycieli na rok szkolny 2022/2023. Dotyczy to przede wszystkim przedmiotów zawodowych i ścisłych, ale także nauczycieli specjalistów: psychologów, logopedów i pedagogów specjalnych. Z informacji Departamentu Edukacji wynika, że brakuje nam około 300 etatów nauczycieli. Część z nich to umowy czasowe, które mogą zostać przedłużone.

Znalezienie potrzebnych nauczycieli to zadanie dyrektorów szkół. W przypadku braków kadrowych dotyczących nauczycieli przedmiotów zawodowych, zgodnie z przepisami Prawa oświatowego, można zatrudnić w szkole specjalistów posiadających przygotowanie zawodowe uznane przez dyrektora szkoły za odpowiednie do prowadzenia zajęć. Dyrektorzy szkół zawodowych poszukują też nauczycieli wśród emerytowanych przedstawicieli danego zawodu, ale także nawiązują współpracę z firmami, które wyrażają zgodę na organizowanie u siebie warsztatów zawodowych dla uczniów.

Miejski skarbnik już liczy, ile więcej miasto wyda na oświetlenie i ogrzewanie obiektów publicznych w najbliższym sezonie grzewczym? Podwyżki będą duże?

Koszty zakupu energii elektrycznej w skali całego miasta wzrosną o około 20 mln zł w porównaniu do 2021 r. Aby je ograniczyć, inwestujemy w odnawialne źródła energii (instalacje fotowoltaiczne), również w placówkach oświatowych. Wymieniamy też stare oświetlenie na nowe, ledowe, które potrzebuje mniej energii elektrycznej.

Może dojść do sytuacji, że ogrzewane będą tylko niektóre sale, albo wyłączona zostanie część oświetlenia w szkołach?

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

A miejskie lampy będą świecić normalnie? Czy jednak krócej?

W razie konieczności rozważę taką możliwość. Robimy jednak wszystko, by do takiej sytuacji nie musiało dojść. Oświetlenie w Białymstoku działa w oparciu o system sterowania, który umożliwia optymalizowanie czasu świecenia latarni w zależności od warunków pogodowych. Dodatkowo, aby ograniczać koszty energii elektrycznej potrzebnej do oświetlenia ulic, realizując remonty czy też zupełnie nowe inwestycje drogowe, stosujemy energooszczędne oświetlenie typu led.

W Białymstoku jest bardzo gęsta sieć dróg rowerowych. Na 1 km kw. przypada ich aż 1,6 km – z czego co czwarta powstała w czterech ostatnich latach. To priorytet dla miasta?

W zarządzaniu miastem kluczowy jest zrównoważony rozwój. Od lat jego elementem jest rozbudowa infrastruktury rowerowej. Systematycznie uzupełniamy sieć dróg rowerowych, powstają kolejne elementy – takie jak stojaki czy parkingi dla rowerów. Od lat prężnie działa BiKeR, czyli system roweru miejskiego, z którego białostoczanie chętnie korzystają.

Na dziś mamy w Białymstoku ponad 162 km ścieżek, 821 stojaków i 165 parkingów rowerowych.

Jedna z największych inwestycji prowadzonych obecnie przez miasto – czyli budowa przejścia pieszo-rowerowego pod torami kolejowymi – też ma służyć rowerzystom. Takich inwestycji rowerowych jest więcej?

Już od lat stosujemy zasadę, że przy każdej, nawet najmniejszej, inwestycji drogowej powstają także ścieżki rowerowe. Ta strategia się sprawdza i będziemy się jej trzymać. Dzięki temu sieć dróg rowerowych w Białymstoku układa się w spójną całość. W wielu przypadkach umożliwia przejechanie miasta bez zsiadania z roweru. Nie znaczy to, że już wszystkie rowerowe wyzwania mamy za sobą… Uważam jednak, że także rowerowo Białystok się nieustannie rozwija i zmierza ku lepszemu.

Rządzi pan miastem już czwartą kadencję – ale to, że Białystok, który „był taką wielką wsią, a teraz jest metropolią”, to ponoć nie pana zasługa, a ostatniego rządu, posłów z tego terenu. Tak mówił prezes PiS. Ręce opadają?

Myślę, że najlepiej zapytać o to mieszkańców. Białostoczanie wiedzą, kto odpowiada za to, jak bardzo Białystok się zmienił. Prezes może mówić, co chce, ale prawdy nie zmieni. A im bardziej oderwane od rzeczywistości będą jego słowa, tym szybciej zauważą to także jego zwolennicy.

W ciągu minionych 16 lat wspólnie z zespołem, który budowałem w tym czasie, w Białymstoku nastąpiła kolosalna zmiana. Już się trochę do tego nowego oblicza miasta przyzwyczailiśmy i zapominamy, jak było kiedyś. Niemniej dzięki ogromnemu wsparciu z Unii Europejskiej dziś mieszkamy w mieście najlepszym do życia, z którego możemy być dumni.

Białystok – poza Warszawą – jest chyba jednym z niewielu miast, w których liczba mieszkańców rośnie, a nie spada. Co za to odpowiada: demografia czy migracje? Co ludzi przyciąga do Białegostoku?

Wykorzystaliśmy dziejową szansę. W Białymstoku dobrze się pracuje, po mieście dobrze się jeździ, mamy mnóstwo terenów zielonych do spędzania wolnego czasu. Nasze przedszkola i szkoły przyciągają uczniów. Instytucje kultury tworzą atrakcyjne oferty.

Białystok to miasto kompaktowe… Wystarczająco duże, by znaleźć ciekawą pracę i nie nudzić się w wolnym czasie, a jednocześnie na tyle małe, by nie stać w korkach, czy być zmuszonym do siedzenia w domu – chociażby ze względu na smog.

Chyba jest pan jednym z nielicznych samorządowców, którym podoba się pomysł przesunięcia terminu wyborów samorządowych, o czym na wiosnę mówili członkowie partii rządzącej. Dlaczego?

Jako samorządowcy jesteśmy za tym, żeby przestrzegać Konstytucji RP i terminów konstytucyjnych. Najważniejsza jest jednak możliwość przeprowadzenia uczciwych wyborów i kampanii wyborczej. Jakiekolwiek dodatkowe zamieszanie przy samych wyborach jest zupełnie niepotrzebne. Przeniesienie więc terminu wyborów samorządowych może okazać się złem koniecznym.

Myśli pan o piątej kadencji, czy te cztery wystarczą?

Mam w zwyczaju informować o swojej decyzji na około pół roku przed wyborami. I tym razem zamierzam trzymać się tej niepisanej zasady.

Niestety, mam także wątpliwości co do tego, czy przy obecnym systemie finansowania będziemy mogli jeszcze mówić o samorządzie w dotychczasowym rozumieniu. Udział w „białoruskim modelu samorządu” mnie nie interesuje.