Ewa Leniart: szczepienia w Rzeszowie bez związku z wyborami

Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki, kandydatka PiS w wyborach na prezydenta Rzeszowa
fot. Michał Mielniczuk

Prędkość realizacji szczepień na Podkarpaciu plasuje się w średniej krajowej. Nie odbiegamy od pozostałych miast i regionów. W drugim kwartale roku znacząco przyspieszymy cały proces – mówi Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki, kandydatka PiS na prezydenta Rzeszowa.

Kilka dni temu głośno było o tzw. aferze szczepionkowej w Rzeszowie. Politycy opozycji informowali o nieprawidłowościach, czyli szczepieniach bez skierowań dla znacznie młodszych roczników, niż to wynikało z harmonogramu. Pojawiły się też głosy, że ma to związek z wyborami na prezydenta miasta. Maczała pani w tym palce?

Ewa Leniart: Narodowy Program Szczepień nie ma żadnego związku z wyborami prezydenckimi w Rzeszowie. Natomiast po doniesieniach, o których pani wspomina – za pośrednictwem podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia – zwróciliśmy się do jednego z podmiotów, z prośbą o wyjaśnienie pojawiających się w mediach informacji.

CZYTAJ TAKŻE: Konrad Fijołek: Cała Polska patrzy, muszę bronić Rzeszowa

Ze swojej strony, z Urzędu Wojewódzkiego, czy ma pani jakikolwiek wpływ na liczbę szczepionek, które trafiają do Rzeszowa? Na liczbę punktów szczepień i liczbę szczepionych dziennie osób?

Za dostawę szczepionek, za ustalenie harmonogramu dostaw i ich koordynację odpowiada Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Szczepionki trafiają bezpośrednio do punktów szczepień, bez pośrednictwa wojewodów.

fot. Michał Mielniczuk

Pani zdaniem poziom szczepień w Rzeszowie jest wystarczający? A na całym Podkarpaciu?

Prędkość realizacji szczepień na Podkarpaciu plasuje się w średniej krajowej. Nie odbiegamy od pozostałych miast i regionów.

W drugim kwartale roku znacząco przyspieszymy cały proces. Podstawowym elementem tego przyspieszania będą zwiększone dostawy szczepionek do Polski.

W akcję zaangażowane zostaną także samorządy, które utworzą masowe punkty szczepień.

Kilka dni temu policja zajęła się sprawą braku maseczki u ministra Marcina Warchoła, pani kontrkandydata na urząd prezydenta Rzeszowa. Jego sztab od razu zarzucił, że bez maseczek chodzą też inni kandydaci – w tym pani, pokazując zdjęcia z jakiegoś sklepu. Jak pani odpowie na te zarzuty?

Jestem głęboko przekonana, że stosowanie się do zasad reżimu sanitarnego w czasie trwającej pandemii jest naszym obowiązkiem.

To wyraz odpowiedzialności za nas samych, ale także za naszych bliskich. Dlatego od początku stosuję się do tych reguł, apeluje o ich przestrzeganie i tego samego wymagam od osób, z którymi na co dzień się spotykam.

W ostatnim czasie podczas konferencji prasowej wystąpiłam bez maseczki, jednak było to z wykorzystaniem uprzednio zaaranżowanej przestrzeni.

Zachowany został dystans społeczny, a maseczkę zdjęłam jedynie do kilkuminutowego wystąpienia, po zakończeniu którego natychmiast ją założyłam.

CZYTAJ TAKŻE: Rusza wyścig o Rzeszów. Walka będzie zażarta

Pani kontrkandydat minister Marcin Warchoł aktywnie prowadzi kampanię i niemal codziennie bierze udział w spotkaniach czy to z mieszkańcami, czy z lokalnymi dziennikarzami. A pani? Ma na to czas?

To prawda, nie mam tyle czasu co minister Marcin Warchoł. Mam jednak duże poczucie misji z jaką wiąże się pełnienie funkcji wojewody, szczególnie w tak trudnym momencie naszej historii. Moja uwaga w dużej mierze skierowana jest na walkę z pandemią.

Odpowiedzialność za powodzenie tej misji jest dla mnie sprawą niesłychanie istotną. Wiem także, że jako jedyna kandydatka będę oceniana przez pryzmat podejmowanych dziś decyzji.

Natomiast za sól kampanii uważam spotkania z mieszkańcami, które odbywam regularnie. Te rozmowy upewniają mnie, że obrałam właściwy kierunek tworząc program rozwoju miasta na najbliższe lata.

Nie zamierzam jednak odpuszczać „klasycznej” kampanii, która w najbliższym czasie nabierze dużego rozpędu.

Będzie pani brała urlop w Urzędzie Wojewódzkim na czas kampanii, czy nie ma takiej potrzeby?

Oczywiście w kluczowym momencie kampanii zamierzam skorzystać z urlopu.

Wybory na prezydenta miasta za miesiąc. Jakie są pani trzy najważniejsze pomysły dla miasta?

Rzeszów natychmiast wymaga poprawy infrastruktury zielonej – wprowadzenia zielonego ładu. Terenów zielonych jest zbyt mało – to widzi każdy, kto w Rzeszowie mieszka czy pracuje, nawet jeśli sprowadził się tu niedawno.

Brakuje miejsc do wypoczynku, rekreacji, albo zwykłej sąsiedzkiej rozmowy na świeżym powietrzu. Rzeszów potrzebuje zmiany betonowego miasta w czystą i przyjazną przestrzeń do życia. Jej osią będzie Rzeszowski Park Centralny, biegnący wzdłuż Wisłoka.

Dla uporządkowania dalszej rozbudowy Rzeszowa kluczowe jest przemyślane i dalekowzroczne planowanie przestrzeni. Dziś zaledwie kilkanaście procent terenu miasta jest objęte miejscowymi planami zagospodarowania. Na pozostałym obszarze od lat króluje przypadek i chaos. Najwyższy czas to zmienić, z korzyścią zarówno dla mieszkańców, jak i dla inwestorów planujących budowę kolejnych osiedli.

Kolejną, niesłychanie istotną sprawą jest komunikacja. Rozwój infrastruktury drogowej i transportu publicznego wpływa na jakość życia jego mieszkańców. Dlatego nowa jakość komunikacji w mieście to jeden z filarów mojego programu.

Rzeszów potrzebuje nowych rozwiązań drogowych, tysięcy uporządkowanych miejsc parkingowych, przemyślanej i rozbudowanej infrastruktury rowerowej.

Nie jest tajemnicą, że w Rzeszowie brakuje oferty kulturalnej, sportowej i rekreacyjnej.

Te obszary od wielu lat wymagają pilnej interwencji. Przykładem może być infrastruktura sportowa. Podkarpackie Centrum Lekkiej Atletyki to projekt, który stoi w blokach z niewiadomych przyczyn.

Brakuje systemowej oferty wsparcia dla miejskich klubów sportowych. Potrzeba inwestycji w infrastrukturę rekreacyjną i jej konkretnej rozbudowy. To pilne sprawy, które determinują dalszy rozwój miasta i nie mogą dłużej czekać.

CZYTAJ TAKŻE: Rzeszów: szykuje się ostra walka o schedę po Tadeuszu Ferencu

Jeśli zostanie pani prezydentem Rzeszowa, to jaka będzie pani pierwsza decyzja w ratuszu?

Na pewno powołanie architekta miejskiego będzie jedną z pierwszych decyzji, jaką podejmę zostając prezydentem miasta.

W mojej ocenie, architekt pozytywnie wpłynie na wizerunek Rzeszowa i powstrzyma niekontrolowaną zabudowę jego terenów.

Co z tego, co robił były prezydent Tadeusz Ferenc, chciałaby pani kontynuować, a z czego zrezygnować?

Rzeszowianie dzielą ostatnie 18 lat na czas wczesnego i późnego Tadeusza Ferenca. Pierwsze lata jego prezydentury to niewątpliwie okres odmiany miasta, szczególnie tej wizerunkowej.

Rzeszów przeszedł zauważalny lifting, z ulic zniknęły śmieci, poprawiona została jakość chodników i nawierzchni dróg. Jednak ostatnie lata to postępujący chaos urbanistyczny i komunikacyjny.

Nowe osiedla powstawały w sposób nieskładny, niezaplanowany, bez koniecznej infrastruktury: drogowej, rekreacyjnej i handlowej. Nie będzie niespodzianką, że większą sympatią darzę pierwszego Ferenca. Z tych doświadczeń mogę korzystać, realizując jednak swoją wizję rozwoju Rzeszowa.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Urzędy pracy. To tu rozstrzygnie się przyszłość gospodarki

To lokalne pośredniaki mają dawać firmom mikropożyczki czy dopłaty do wynagrodzeń. Także rzesza bezrobotnych ...

Fundusz czeka na chętnych

Gmina, która liczy na wsparcie przedsięwzięcia drogowego, musi wniosek o pieniądze na ten cel ...

„Carmen” śpiewana w katedrze. Tak próbuje się ocalić niedobitki wakacyjnych imprez

Pomimo ograniczeń artyści tworzą letnią ofertę dla Polaków, którzy w większości spędzą wakacje w ...

Biznes na Pomorzu Zachodnim – rekiny eksportu

Koncert Lady Gagi, film „Marsjanin” czy Forum w Davos. Namioty sferyczne F.Domes znane są ...

Dostojny jubileusz lubelskiej Filharmonii

13 grudnia 2019 r. Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie świętuje w wielkim stylu ...

Tarcza dla samorządów. Pomoc przez wzrost długu

Od mieszania w kubku herbata słodsza nie będzie - ostrzegają samorządowcy. I proszą rząd ...