Wojciech Szczurek: Wybory prezydenckie latem przyszłego roku

Wojciech Szczurek prezydentem Gdyni jest od 1998 roku. Z zawodu sędzia. W latach 1989-94 pracował w Sądzie Rejonowym w Gdyni w Wydziale Cywilnym (był jego przewodniczącym). Doktor prawa, ukończył Uniwersytet Gdański. Gdynianin w trzecim pokoleniu, rocznik 1963.
fot. Karol Kacperski

Absurdalność obecnej sytuacji prawnej wejdzie do podręczników prawa konstytucyjnego na całym świecie – mówi Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Gdynia szykuje się na sezon letni?

Tak, choć to będzie zupełnie inny sezon, niż zwykle. Rozmawiamy o nim z gdyńskim biznesem. Branża przygotowuje się do sezonu, bo zakłada, że będą możliwe wyjazdy. Jak wykazują badania publikowane przez jeden z portali – większość Polaków planuje w tym roku urlop. I co ważne, planuje go w kraju. W grę nie wchodzą pewnie kolonie i obozy, ale wakacje rodzinne będą możliwe. I one będą tworzyć nową jakość. Wielki renesans w Polsce będzie mieć agroturystyka.

Spodziewa się pan, że rygory przed latem będą zniesione?

Mam nadzieję. Nie chodzi o zakazy, ale zdrowy rozsądek. Musimy szukać takiego sposobu rozwiązania dla gastronomii, by ona dawała poczucie bezpieczeństwa. Czym innym jest brak formalnego zakazu pójścia do restauracji, a czym innym skłonność klienta do pójścia do tej do restauracji. Obecnie trwają prace nad wieloma nowymi regulacjami, które przykładowo pozwolą działać restauracjom, ale np. z bardziej oddalonymi stolikami, czy też z naciskiem na ogródki. Hotelarze pracują nad rozwiązaniami, ile pokoi powinno w jednym czasie funkcjonować. Takie działania mają dać poczucie bezpieczeństwa. W miejsce reżimu powinny wejść normy.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Inowrocławia: chcemy tarczy samorządowej

Uda się zrealizować duże imprezy, jak np. Festiwal Opener?

Wiele imprez zostanie przełożonych na inny termin. Niektóre organizatorzy zrealizują w innych formułach. Ogłosiliśmy wspólnie z Alter Artem, że Openera w lipcu w tym roku nie będzie. Od razu zapraszamy na kolejną edycję.

Zgadza się pan obecnymi restrykcjami? Z niedawnym zakazem wejścia do parków, lasów, na plażę?

Gdy były wprowadzane pierwsze obostrzenia, miałem wręcz poczucie, że za późno. Na początku trafiały w pewną racjonalność. W Gdyni kładliśmy silny nacisk na to, żeby nie mówić językiem zakazów, ale namawiać i tłumaczyć. To dawało efekt. Moment krytyczny nastąpił wtedy, kiedy wprowadzono trudny do zrozumienia zakaz dotyczący lasów. W Gdyni połowa przestrzeni to las, ścisłe centrum miasta wypada w lesie, a z każdego kawałka miasta w ciągu 10 minut można dojść do jakiegoś lasu.

Las daje pełne rozproszenie i stanowi antidotum na epidemiczne obostrzenia. Daje siłę ludziom, by wracać do domu i dalej trzymać dyscyplinę. Zakaz nie tylko wywołał irytację u tych, którzy wychodzili do lasu, by złapać trochę dobrej energii, ale też jego nieracjonalność spowodowała, że poziom akceptacji rygorów poddany został ciężkiej próbie.

fot. Karol Kacperski

Czy rząd powinien jak najszybciej ogłosić odmrożenie gospodarki i życia?

Powrót do gospodarki jest potrzebny, ale musi być roztropny. Mam poważną wątpliwość, czy właściwie diagnozujemy problem pandemii w Polsce. Mam na myśli liczbę robionych testów. Widzę, że mamy pewną niecierpliwość, że jesteśmy już bardzo zmęczeni, ale namawiam jeszcze do odrobiny cierpliwości, by roztropnie podejmować decyzje. Oczekuję przede wszystkim informacji, które pozwolą biznesowi cokolwiek planować – choćby z niepewnością, bo każdy rozumie, że pewne rzeczy mogą się zmieniać. Na razie mamy chaos i niewiedzę. Bardzo potrzebne są jasne rekomendacje, jak ponownie uruchomić działalność np. gastronomii, hotelarstwa, żłobków, placówek kultury, rekomendacje GIS. Nawet jeśli nie wiemy, kiedy je wdrożymy, potrzebujemy wiedzieć jakie będą, by móc się przygotować. Da się je opracować już teraz, nawet bez daty początku obowiązywania.

CZYTAJ TAKŻE: Truskolaski: Czarny scenariusz to upadłości samorządów

Szykujecie już zmiany w tegorocznym budżecie?

Tak, planujemy oszczędności. Spodziewamy się istotnych spadków dochodów nie tylko z powodu pandemii, ale w kontekście trzech ciosów jakie już wcześniej otrzymały samorządy. Pierwszy to obniżenie wpływów z PIT wskutek zwolnienia osób do 26. roku życia, drugi to podwyższenie płacy minimalnej, a trzeci podwyżka płac nauczycieli bez zrównoważonej subwencji. W okres pandemii wkraczaliśmy już mocno osłabieni, a teraz spodziewamy się kolejnego spadku dochodów. W tej kadencji nie uda się zrealizować wszystkich zamierzeń, ale jednocześnie będę starać się chronić politykę inwestycyjną, bo mam świadomość, że uruchomienie różnych projektów, wprowadzenie do obiegu gospodarczego realnych środków finansowych onacza realne pobudzanie gospodarki.

Wpływy Gdyni z PIT-u w marcu 2020 są niższe o 3,5 mln zł w stosunku do marca 2019. Wpływy z podatku od nieruchomości od firm są mniejsze o 2 mln zł. Nie ma 2 mln zł wpływów za bilety komunikacji, itd.

Pan podaje dane za marzec, a przed nami dopiero kwietniowe wyniki. Pewne jest, że te braki będą się pogłębiać.

Liczycie dodatkowe wydatki związane z pandemią?

Tak. Staramy się je systematycznie liczyć. Uruchomiliśmy program „Falochron” z całą gamą wsparcia dla różnych sektorów. Ponosimy koszty działania w ramach „Falochronu” społecznego, edukacyjnego, czy też „Falochronu” w kulturze. To są pieniądze, które mają służyć ludziom. Tak działa „Falochron” w kulturze – z jednej strony tworzymy kontent, który jest udostępniany w sieci. Z drugiej to sposób, by móc finansować twórców, którzy z dnia na dzień znaleźli się bez środków do życia. Oprócz wydatków kosztem są też zwolnienia, np. z czynszów.

fot. Karol Kacperski

Przedsiębiorcy korzystający z miejskich lokali otrzymali zwolnienie z czynszu do końca czerwca, a potem obniżkę o 30 proc. do końca roku.

Tak. Zakładamy również możliwość przesuwania podatków lokalnych, by przedsiębiorcy złapali oddech, szczególnie w tym najtrudniejszym momencie.

Co z przedsiębiorcami, którzy nie korzystają z lokali miejskich, ale prywatnych? Chyba jest ich większość.

Nie ma takiego projektu, by dofinansowywać przedsiębiorców, którzy działają w lokalach prywatnych. Zwróciliśmy się z apelem do właścicieli nieruchomości, do spółdzielni, by w miarę możliwości wychodzili naprzeciw oczekiwaniom swoich najemców i obniżali stawki czynszowe.

CZYTAJ TAKŻE: Jaśkowiak: To najtrudniejszy moment mojej prezydentury

Ryzyko jest takie, że pomoc publiczna nie jest równo rozdzielana. Załóżmy hipotetyczną sytuację – warszawska firma wynajmująca lokal miejski w Gdyni ma anulowany czynsz, a gdyński przedsiębiorca wynajmujący obok prywatną nieruchomość płaci go.

Ma pan rację, takie sytuacje są możliwe i znalezienie rozwiązania jest niezwykle trudne. Staramy się posługiwać narzędziami, które są dostępne. Zapewne gotówka jest teraz najważniejsza, ale pomagamy też merytorycznie. Uruchomiliśmy darmowe wsparcie ekspertów – kosztowne usługi wysokiej jakości oferujemy nieodpłatnie, każdemu przedsiębiorcy bez wyjątku.

Mieliście odzew na wasz apel od właścicieli nieruchomości?

Wiem od gdyńskich przedsiębiorców, że w wielu przypadkach udaje się podjąć negocjacje. Mamy już taki okres rozwoju rynku, że właściciel nieruchomości szanuje dobrego najemcę i liczy, że przetrwa trudny czas. Czasy silnej presji właścicieli na podnoszenie stawek, skutkiem czego były częste zmiany najemców, mamy już dawno za sobą. Czynsze się ustabilizowały i dzisiaj z punktu widzenia właściciela nieruchomości najważniejsze jest to, by mieć solidnego najemcę. Takie strony podejmują negocjacje i wiem o przypadkach obniżenia czynszów.

W programie „Falochron” jest też akcja „Gdynia dla medyka”. Uruchomiliście całodobowy telefon, pod którym pracownicy służby zdrowia mogą zamówić nocleg w hotelu, posiłki, czy też przejazd taksówką. Wszystko na koszt miasta. Chętnie z tego korzystają?

Ten „Falochron” pomyślany był przede wszystkim o tych, którzy wykonują pracę na pierwszej linii, mają poczucie zagrożenia i mogą się bać, by nie zarazić bliskich. Projekt funkcjonuje od kilkunastu dni, korzysta z niego kilkadziesiąt osób. Mam nadzieję, że dla wielu sama świadomość, że mają taką możliwość jest już wsparciem, że ktoś coś robi za nich, by chwila na oddech była dłuższa. Dzisiaj wiele naszych działań ma charakter solidarnościowy. Wspieramy szpitale, przekazaliśmy im pieniądze i 100 tys. maseczek.

Wracając do budżetu, wspomniał pan, że nie wszystkie plany uda się zrealizować w tej kadencji. Czy już wiecie co pójdzie pod topór?

Nie. Kluczową rzeczą jest ocena prawdziwych skutków budżetowych, by mówić o tym co się w planie pięcioletnim nie zmieści. To wciąż przed nami.

CZYTAJ TAKŻE: Cezary Przybylski: wybory w maju zagrożeniem dla życia i zdrowia

Kiedy w Polsce powinny odbyć się wybory prezydenckie?

Latem przyszłego roku.

W jakiej formie? Korespondencyjnej?

fot. Karol Kacperski

Wybory korespondencyjne mogą być formą przeprowadzania aktu wyborczego, ale wymaga to niezwykłej odpowiedzialności, przekonania o wiarygodności tych wyborów. Trzeba pamiętać, że procedura przygotowania wyborów odbywa się w samorządzie i trwa wiele miesięcy, właśnie po to, by były one rzetelnie przygotowane, a w dniu samych wyborów nie budziły wątpliwości.

Ile osób w Gdyni pracuje przy wyborach?

W ostatnich wyborach w trakcie procesu wyborczego zaangażowanych było 1300 osób, w tym około 150 pracowników urzędu. Brały udział w żmudnym, wielomiesięcznym procesie przygotowań. Prof. Jarosław Flis policzył, ile w tej nowej, proponowanej przez rząd procedurze będzie wynosił czas liczenia głosów. Zakładając, że w Gdyni będzie to robić 40 osób, biorąc pod uwagę wszystkie czynności, jak np. wyciąganie głosu z koperty, oddzielanie oświadczenia, segregacja itd. – to wyszło nam, że potrwa ono non stop 7 dni i 7 nocy. A czy ktoś przewidział przerwę dla komisji? Czy ktoś będzie pilnować urn? To wszystko powoduje wątpliwości, co do uczciwości tych wyborów. Warto też przypomnieć, że idea korespondencyjnych wyborów była już w polskim kodeksie wyborczym. Została wykreślona, a obejmowała grupę osób niepełnosprawnych. I dobrze im służyła.

Dzisiaj demolujemy ideę, która być w może w normalnych czasach i w dobrze przygotowanych procedurach jest słuszna.

Wybory jakie dzisiaj lansuje rząd są wykonalne?

Nie. Na dzień dzisiejszy, zgodnie z prawem wybory odbywają się w tradycyjny sposób. Dopiero 7 maja mamy dowiedzieć się, czy stan prawny się zmieni. Cała ta sytuacja, absurdalność obecnej sytuacji prawnej wejdzie do podręczników prawa konstytucyjnego na całym świecie.

Co zatem będzie się dziać 10 maja w Gdyni?

Będzie niedziela.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

John McLaughlin w Katowicach i „Aida” w stolicy

W sali NOSPR wystąpi światowa sława jazzu, a w warszawskiej Romie grany jest musical ...

Miody rządzą na Pomorzu

Po dziesięciu latach pracy i mieszkania w dużym mieście 
wraz z mężem zdecydowaliśmy się ...

Liderzy lokalnego rozwoju

Zielona Góra, Boguchwała i Wisznice – to zwycięzcy Rankingu Samorządów 2018. Mogą być przykładem ...

Miasta łatają budżety kosztem kierowców

Opłaty za parkowanie idą ostro w górę. Największe miasta podjęły już decyzje, ile więcej ...

Żuk: Nie twórzmy czarnych scenariuszy

Wszyscy musimy się zachowywać odpowiedzialnie. Nie widzę potrzeby ostatecznych działań, jak zamykanie miast – ...

Szansa dla aktywnych

Plac zabaw, zlot historycznych pojazdów militarnych czy też szkolenia z udzielania pierwszej pomocy przez ...