Cezary Przybylski: wybory w maju zagrożeniem dla życia i zdrowia

Cezary Przybylski marszałkiem woj. dolnośląskiego jest od 2014 roku. W 2018 r. utrzymał mandat radnego wojewódzkiego z listy Bezpartyjnych Samorządowców. Wieloletni nauczyciel i dyrektor szkoły
mat.pras.

Dopóki państwo nie opanuje epidemii, dopóty wybory nie powinny się odbyć. Nie będą ani powszechne, ani bezpośrednie, ani równe, ani tajne – mówi marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski.

Jak pan widzi obecnie swoją rolę jako marszałka? 

Moją rolą jako marszałka jest troska o bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców regionu. Najważniejsi są zawsze ludzie. Zarówno pacjenci, jak i personel, który się nimi opiekuje każdego dnia. Zależy mi na tym, aby medycy mieli poczucie własnego bezpieczeństwa oraz odpowiedni sprzęt, który umożliwi im pracę w tych trudnych warunkach.

Dzisiejsza sytuacja jest nowa, nie sposób było się na nią przygotować. Dlatego rozwiązania i decyzje, które podejmujemy, często wynikają z potrzeby chwili. Zgodnie z zasadą wszystkie ręce na pokład, walka z epidemią to dziś nasz główny cel. Dlatego wykorzystujemy dostępne możliwości. Partnerzy z Niemiec testują dla nas próbki, partnerzy z Chin przekazują swoje doświadczenia w walce z wirusem. Laboratorium w Dreźnie w wyniku porozumienia z władzami Saksonii codziennie wykonuje dla nas nieodpłatnie 200 testów. Przy tej okazji chciałbym serdecznie podziękować za pomoc premierowi Saksonii Michaelowi Kretschmerowi.

A co z gospodarką?

Ta sytuacja będzie miała potężny wpływ na kondycję ekonomiczną i gospodarczą regionu. To kolejne wyzwanie, jakie przed nami stoi. Dlatego już wkrótce zaprezentujemy wsparcie dla dolnośląskich przedsiębiorców. To im w dużej mierze zawdzięczamy wysoką pozycję Dolnego Śląska w unijnych rankingach i na mapie Europy. Nie zostawimy ich bez pomocy.

CZYTAJ TAKŻE: Koronawirus pogrąża miejskie budżety. Zapłacą również mieszkańcy

Jak pan szacuje straty?

Trudno dziś o precyzyjne szacunki. Sytuacja jest dynamiczna i tak też będziemy reagować. Już dziś musimy myśleć o przyszłości. Im szybciej ruszy gospodarka, tym szybciej wyjdziemy z kryzysu. W ostatnich latach zwalczyliśmy bezrobocie, teraz musimy się przygotować, że jego poziom może być nawet dwucyfrowy. Stąd wsparcie dla przedsiębiorców, o którym wspomniałem. W sumie to kilkaset milionów złotych uzupełniających rządową tarczę antykryzysową. Jego efektem będzie złagodzenie ekonomicznych i gospodarczych skutków epidemii wywołanych wirusem SARS-CoV-2.

Politycy PiS mówią czasami, że większa decentralizacja kraju powodowałaby utrudnienia w walce z epidemią. 

Absolutnie się nie zgadzam z tą tezą. My tutaj „na dole”, w samorządzie, jesteśmy blisko ludzi – znamy ich problemy i wiemy, jak je rozwiązywać. Na Dolnym Śląsku szpitale na pierwszej linii frontu to szpitale samorządowe. Na cztery z nich trzy są szpitalami marszałkowskimi, jeden to szpital powiatowy. Jako samorządy wzięliśmy na siebie ogromną odpowiedzialność i konsekwentnie realizujemy nasze zadania. Codziennie rozmawiam z samorządowcami różnych szczebli. Wszyscy wspieramy rząd w walce z koronawirusem.

Gdy sytuacja się uspokoi i przyjdzie czas na podsumowanie podjętych działań i decyzji, wszyscy zobaczymy, jaki ogrom pracy wykonaliśmy. Rola samorządu jest nie do przecenienia.

Jak w takim razie układa się ta współpraca rządu z samorządem na Dolnym Śląsku? 

Zaryzykowałbym tezę, że ta współpraca jest bardzo dobra. Naprawdę wszelkie sprawy związane z walką z koronawirusem ustalamy w drodze porozumienia. Albo ja osobiście, albo członkowie zarządu odpowiadający za konkretne sprawy. Jesteśmy w stałym kontakcie z wojewodą Jarosławem Obremskim. Jesteśmy otwarci, dyskutujemy, wybieramy najlepsze rozwiązania. Życzyłbym wszystkim pozostałym marszałkom takiego dialogu. Oczywiście, że w takich kryzysowych sytuacjach decyzje muszą należeć do jednej osoby. Ale jedna rzecz to odpowiedzialność za decyzje, druga rzecz – to słuchanie tych, którzy mają dobre pomysły.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Inowrocławia: chcemy tarczy samorządowej

Pytanie, co teraz musi się w zmienić w prawie, by samorządy mogły ten kryzys lepiej znieść. 

Samorządy prowadzą naprawdę aktywną walkę z koronawirusem, nikt przy projektowaniu budżetów nie przewidywał, że takie wydatki nastąpią. Dodatkowo samorządy z własnej inicjatywy postanowiły zmniejszyć obciążenia finansowe firm i mieszkańców poprzez wprowadzenie m.in. systemu ulg, zwolnień, umorzeń, co również pomniejszy ich dochody. Dla gmin, zwłaszcza tych mniej zamożnych, to niezwykle groźne. Dla województw wpływy z CIT będą również niewielkie. Dlatego powinniśmy mieć możliwość zwiększania poziomu zadłużenia, podobnie jak budżet państwa.

To chyba najczęściej wymieniany postulat samorządowców.

Razem z prezydentem Lubina Robertem Raczyńskim jako Bezpartyjni Samorządowcy wystąpiliśmy z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego o złagodzenie tzw. procedur ostrożnościowych, które umożliwią samorządom realizację zadań w tym trudnym dla nas wszystkich okresie. Nie będziemy rezygnować także z kluczowych inwestycji, bo będą one niezwykle ważne dla gospodarki, nie tylko dla Dolnego Śląska, ale i całej Polski. W pewnym momencie dzisiejsze blokady i obostrzenia zostaną zdjęte i gospodarka ruszy z miejsca. Z dzisiejszym, sztywnym gorsetem, w jakim osadzone są finanse samorządów, nie będzie mogła się rozpędzić. To najistotniejsza zmiana, jakiej potrzebujemy, dlatego apelowałem do premiera Morawieckiego o zajęcie się tą sprawą. Czekamy na odpowiedź.

mat.pras.

A jak widzi pan kwestię i rolę funduszy unijnych w obecnej sytuacji?

Pozycja Dolnego Śląska jako jednego z najdynamiczniej rozwijających się regionów w Unii Europejskiej to zasługa skutecznie realizowanej strategii rozwoju, ale też w ogromnej mierze dobrze rozwijający się lokalny i regionalny biznes. To dzięki niemu byliśmy najlepszym regionem w Europie pod względem powstających nowych miejsc pracy. Dolnośląscy przedsiębiorcy skutecznie aplikują o wsparcie unijne i dzięki temu rozwijają swoje firmy, często wychodząc również na rynki zagraniczne i osiągając na nich sukcesy. Musimy jednak pamiętać, że w najbliższych latach będziemy mieć status regionu przejściowego – oznacza to, że o ile do tej pory mogliśmy liczyć na dofinansowywanie przez Unię nawet 85 proc. wartości naszych projektów, o tyle teraz to wsparcie spadnie do ok. 55 proc. To zmusza nas do szukania nowych modeli biznesowych i nowych ścieżek rozwoju. Do tego musimy dodać recesję, jeszcze nie wiemy, jakich rozmiarów, spowodowaną epidemią. To zupełnie nowe warunki i musimy się w nich odnaleźć. Przed nami też nowa perspektywa wsparcia unijnego na kolejnych siedem lat.

CZYTAJ TAKŻE: Struzik: Rozpoczynamy zakupy niezbędnego sprzętu

Wygląda na to, że w pewnych sferach samorządowcy mogą działać lepiej i szybciej niż władze centralne. Co też może być argumentem dla powstrzymania centralizacji. Może samorząd powinien się zmienić po epidemii?

Jako Bezpartyjni Samorządowcy stoimy na stanowisku, że recentralizacja kraju byłaby szkodliwa dla obywateli. Nasza dzisiejsza demokracja to głównie samorządy. Uważam, że ich kompetencje powinny się zwiększać, a nie maleć. Proszę zwrócić uwagę na samorząd województwa dolnośląskiego, ile tematów realizujemy, w ilu jesteśmy liderami, współpracujemy ze wszystkimi stronami i na nikogo się nie obrażamy. Słuchamy rad, dyskutujemy i wybieramy najlepszą drogę. My nie mamy centrali, która mówi nam, jak powinniśmy się zachować. Dla nas każdy samorządowiec, każdy kto wnosi coś dobrego dla Dolnego Śląska, jest partnerem do rozmowy i działań. Bo tak naprawdę, tylko jeśli uda się zjednoczyć siły i odrzucić animozje polityczne, możemy pracować dla dobra społeczeństwa. Ja uważam, że poprzez wybory społeczeństwo podpisało z nami kontrakt na realizację konkretnych celów, realizację oczekiwań, a także aspiracji Dolnoślązaków. Zamierzamy się z tej umowy wywiązać.

Pytanie na przyszłość, jeśli chodzi o Dolny Śląsk. Czy koronawirus powinien zmienić coś, jeśli chodzi o podatek miedziowy? 

Ten podatek już został obniżony o 15 proc. To był jeden z podstawowych postulatów Bezpartyjnych Samorządowców. Podatek nie wpływa do samorządu, ale ok. 350 mln zł rocznie zostaje w KGHM z przeznaczeniem na inwestycje firmy. Ten podatek powinien w ogóle zostać zniesiony.

A co z majowymi wyborami? Powinny się odbyć? PiS bardzo mocno forsuje projekt tzw. głosowania kopertowego powszechnego dla wszystkich.

Zdrowie obywateli jest najważniejsze. Dopóki państwo nie opanuje epidemii, dopóty wybory nie powinny się odbyć. Nie będą ani powszechne, ani bezpośrednie, ani równe, ani tajne. Są one zagrożeniem dla życia i zdrowia wyborców, członków komisji i armii listonoszy.

Nie podoba mi się też pomysł głosowania korespondencyjnego. Nie wyobrażam sobie, żeby Poczta Polska mogła głosowanie obsłużyć.

Operacyjnie, logistycznie te wybory nie są do przeprowadzenia. Wybory nie mogą być robione w ten sposób, że kandydaci nie mają równych szans, że nie ma kampanii wyborczej. Wybory to przecież święto demokracji, to wyjątkowy czas dla Polski, który powinien jednoczyć Polaków.

Teraz wszyscy liderzy partyjni mówią, że mają na względzie dobro Polaków. Ale tak naprawdę trwoniona jest energia, która powinna być skupiona gdzie indziej – nie na terminie wyborów, ale na walce z epidemią i czekającym nas kryzysem gospodarczym. Polacy oczekują od wszystkich sił politycznych podjęcia w tym tak trudnym i wyjątkowym okresie porozumienia ponad podziałami i wspólnych działań.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zakopiańska awantura o zdalną naukę w szkołach

Uczniowie z Zakopanego jednak zasiądą w szkolnych ławach. Mimo że zdaniem władz miasta nie ...

Dzięki epidemii radomska firma kosmetyczna złapała wiatr w żagle

Global Cosmed, spółka z branży środków czystości i higieny, poinformowała o możliwym wpływie rozprzestrzeniania ...

Kraków: mieszkańcy pożyczają mieszkańcom. Na początek drabinę i wiertarkę

Ozonator, wiertarka do betonu i trzystopniowa drabina to pierwsze sprzęty, które krakowianie mogą pożyczyć ...

Prezydent Rudy Śląskiej: Miasto w ścisłym reżimie sanitarnym

Gdyby w innych rejonach Polski przeprowadzić tak szerokie badania, jak u nas, to też ...

Narew bezpieczniejsza dla wodniaków

Na Narwi w Ostrołęce zamontowano nowe znaki nawigacyjne dla wodniaków. Słabo widoczne tyczki zastąpiono ...

Prezydent Suwałk: Na dole, lokalnie, trzeba współpracować

Coraz więcej pieniędzy budżetowych będziemy musieli „przejadać”. Nie pójdą na cele rozwojowe, inwestycyjne, ale ...