Prezydent Olsztyna: stawiamy na zrównoważony rozwój

Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna od 2009 roku. Absolwent Wydziału Budownictwa Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, na tej uczelni uzyskał też doktorat
mat.pras.

Jako samorządowcy widzimy coraz więcej problemów. W najbliższym czasie po prostu zabraknie środków na rozwój, na wkład własny w niektórych inwestycjach realizowanych w oparciu o środki unijne – mówi Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna.

W raporcie „Rzeczpospolitej” „Potencjał inwestycyjny polskich miast” podkreślaliśmy, że coraz ważniejszym elementem promocji i przyciągania inwestorów do Olsztyna jest „zielony” wizerunek miasta. Ale czy nie jest tak, że teraz „zielone” chcą być wszystkie miasta?

Olsztyn jest jednak miastem wyjątkowo zlokalizowanym. Jesteśmy miastem leżącym na historycznej Warmii, związanym – jak Toruń – z Mikołajem Kopernikiem. W granicach miasta mamy jedenaście jezior i duże skupiska terenów zielonych. Są też trzy rzeki. To atuty, które dotyczą i geografii, i tkanki miejskiej.

Sama geografia nie wystarczy.

I dlatego w latach 2010–2015 przywróciliśmy miastu, turystom i mieszkańcom jeziora, w tym przede wszystkim największe – jezioro Ukiel. To była inwestycja rzędu 100 mln złotych. Dzięki temu powstało Centrum Rekreacyjno-Sportowe Ukiel, są zabudowane brzegi, jest Słoneczna Polana – całoroczne centrum żeglarstwa wodnego i lodowego. Jak widać, oferta i baza sportowa są bardzo zróżnicowane.

mat.pras.

Jak jednak łączyć rozwój Olsztyna jako miejsca przyjaznego inwestycjom i atrakcyjnego z tym zielonym charakterem miasta?

Przede wszystkim tworząc plany miejscowe szczegółowego zagospodarowania przestrzennego w konsultacjach z mieszkańcami. Już ok. 60 proc. miasta jest pokryte tymi planami. Mieszkańcy bardzo dbają o to, by tereny, które będą mogły służyć wypoczynkowi, rekreacji, były w tych planach ujęte i rzeczywiście w nich pozostawały.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Kołobrzegu: Dokładamy do obietnic rządu

Tylko jak to się odbywa?

Między innymi w trakcie samych konsultacji przy tworzeniu planów. Poprzez udział w konsultacjach mieszkańcy jako strona społeczna uczestniczą w tworzeniu i przygotowywaniu tych planów. Mamy też bardzo wiele projektów w ramach tzw. bioróżnorodności ujętej w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Warmińsko-Mazurskiego. To projekty dotyczące między innymi rewitalizacji naszych parków. Mam tu na myśli park Jakubowo, gdzie w 1910 roku odbyła się światowa wystawa przemysłowa, jak i zrewitalizowany od podstaw park Centralny.

Wszystkie kluczowe projekty związane z przestrzenią publiczną zostały wykonane dzięki środkom unijnym. Te środki pozwoliły nam też na przywrócenie na ulice Olsztyna – po 50 latach nieobecności – tramwajów. W przestrzeni miasta pojawiły się też tzw. parki kieszonkowe, które wzbogacają zielony wizerunek Olsztyna.

mat.pras.

Olsztyn notuje – co podkreślamy w raporcie – wzrost zainteresowania inwestorów, rosną wpływy z CIT. Co było najważniejsze dla tego wzrostu?

Stawiamy na zrównoważony rozwój. W naszej strategii bierzemy pod uwagę przede wszystkim najważniejsze atuty Olsztyna, tj. położenie i warunki środowiskowe. Ważna jest także współpraca z aktywnymi środowiskami pozarządowymi – by nasza oferta dla inwestorów była jak najszersza i najbogatsza. Na pewno ważna jest w tym kontekście także współpraca z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim. W mieście największą firmą jest Michelin, która w swojej fabryce opon zatrudnia ok. 5 tysięcy osób i korzysta z potencjału ludzkiego, którego bazą jest nasze szkolnictwo zawodowe. Są też firmy z branży meblarskiej, rolno-spożywczej. W Olsztynie bezrobocie wynosi obecnie 2,7 proc., a w powiecie ok. 5 proc. To wszystko ma niebagatelne znaczenie nie tylko w przypadku pracy zawodowej, ale też tzw. przemysłu czasu wolnego.

CZYTAJ TAKŻE: Raport: Jak polskie miasta przyciągają inwestorów

Miasta często współpracują z uczelniami. Jak dalece ta współpraca musi być ścisła?

W naszym przypadku jest ścisła i dotyczy wielu obszarów. Olsztyn jest ośrodkiem uniwersyteckim i jesteśmy z tego dumni. Jednak mocno zainwestowaliśmy nie tylko we współpracę z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, ale też w nasze szkoły zawodowe. Mamy ich kilkanaście. Są wyposażone w nowoczesne pracownie technologiczne. Pracujemy nad podnoszeniem kompetencji uczniów i nauczycieli. Uczniowie i absolwenci Zespołu Szkół Mechaniczno-Energetycznych, Zespołu Szkół Budowlanych, Zespołu Szkół Gastronomiczno-Spożywczych, Zespołu Szkół Elektronicznych i Telekomunikacyjnych, Zespołu Szkół Samochodowych oraz Zespołu Szkół Ekonomicznych korzystają też z potencjału uniwersytetu. Szkoły te współpracują z firmami działającymi w mieście, mamy podpisane umowy z różnymi przedsiębiorcami w mieście i powiecie. Wiemy więc, jakie to ma wielkie znaczenie, bo biznes upomina się o to wprost. Ważna jest też współpraca z miastami partnerskimi, jak Gelsenkirchen czy Offenburg w Niemczech i francuskim Châteauroux, dzięki której nasza i ich młodzież jeździ na wymiany, odbywa praktyki na naszym rynku pracy oraz rynkach naszych partnerów.

Istotne dla budowy klimatu dla inwestorów są też zapewne środki unijne.

Pod tym względem Olsztyn może się pochwalić znakomitymi wynikami. W ostatnich latach byliśmy wręcz liderami wśród miast wojewódzkich w wykorzystaniu unijnych pieniędzy.

Jesteśmy dumni z tego, że zrealizowaliśmy sporo tzw. projektów miękkich finansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego. Realizujemy projekty skierowane do szkół, do firm, do placówek naukowych i badawczych. Mamy w Olsztynie wiele dynamicznych firm, nowoczesnych technologicznie i korzystających z potencjału Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ale też i ludzi, którzy przyjeżdżają do Olsztyna i zostają, znajdując tu swoje miejsce do życia. Staramy się więc te możliwości jak najlepiej wykorzystywać.

mat.pras.

Czy był jakiś moment przełomowy w rozwoju miasta z punktu widzenia ściągania inwestycji?

Było co najmniej kilka takich wydarzeń. Pierwszym była prywatyzacja fabryki Stomil, w efekcie czego firma Michelin zdecydowała się wejść w ten projekt. Dzięki temu olsztyńska fabryka opon to dziś najnowocześniejszy zakład tego koncernu w Europie, który ciągle dynamicznie się rozwija. To jest również zadomowienie się w Olsztynie Citigroup, największego na świecie dostawcy usług finansowych, który ulokował u nas swoje centrum usług. W przyszłym roku należący do tej grupy bank Citi Handlowy zamierza jeszcze zintensyfikować swoją obecność w Olsztynie poprzez stworzenie kolejnych, około 400, nowych miejsc pracy.

CZYTAJ TAKŻE: Władysław Ortyl: obudzić potencjał Karpat

Czyli to był bardziej proces niż przełom?

Na pewno tak. Na przestrzeni lat Olsztyn staje się coraz bardziej atrakcyjny, dzięki m.in. lepszej komunikacji i dostępności miasta. Powstał port lotniczy Olsztyn-Mazury w niedalekich Szymanach. W tym roku oddaliśmy do użytku południową obwodnicę Olsztyna, o którą walczyliśmy od końca lat 90. i dzięki której mamy doskonałe połączenia z Warszawą i Gdańskiem drogą S7. Obwodnica znakomicie też odciążyła centrum Olsztyna. Poza komunikacją drogową są także modernizowane połączenia kolejowe, a w mieście pojawiają się nowe przystanki.

Mówimy o dużych inwestycjach. Nie da się ich zrealizować bez koordynacji z władzami centralnymi. Jest pan z tego zadowolony?

Bardzo dobrze nam się współpracuje z ministrem rozwoju oraz ze wszystkimi osobami, które uczestniczą w programie Polska wschodnia. Tu mamy duże wsparcie od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Odczuwamy to na każdym kroku i to zasługuje na uznanie. Mamy też duże wsparcie ministra rozwoju dla projektu tramwajowego i dla projektu unieszkodliwiania odpadów komunalnych. W tym miesiącu podpisaliśmy umowę na budowę nowego źródła ciepła wykorzystującego paliwo alternatywne. Uznaliśmy, że najlepszym paliwem będzie RDF, czyli paliwo produkowane z odpadów przez nasz Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi. Zaletą tego rozwiązania jest także domknięcie procesu unieszkodliwiania odpadów komunalnych. To chyba największy projekt samorządowy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, na ok. 2,8 mld złotych netto.

mat.pras.

Olsztyn opisywany jest jako „miasto ogród”, jako miasto, w którym żyje się inaczej. W jakim stopniu jednak Olsztyn musi rywalizować o inwestorów i mieszkańców. Bo taka rywalizacja jest oczywista.

Zacznę od tego, że w Polsce obserwujemy zjawisko tzw. suburbanizacji. Dotyczy to także Olsztyna. Włodarze sąsiednich gmin przy tworzeniu projektów planów miejscowych nie do końca uczciwie postępują i nie pytają nas o zdanie, mimo że ustawa nakazuje koordynację prac na styku terenów. W efekcie w sąsiednich gminach, tuż za granicami miasta, powstają duże osiedla mieszkaniowe, w których brakuje infrastruktury społecznej i odpowiedniego układu komunikacyjnego. Jednocześnie tam mieszkają osoby ściśle związane – zawodowo i społecznie – z Olsztynem, które generują ruch, poruszają się dużą liczbą samochodów i chcą korzystać z przywilejów mieszkańca naszego miasta.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Łodzi: pracownicy przyciągają inwestorów

Czyli ta konkurencja jest lokalna?

My, jako gmina, biorąc pod uwagę nasze granice administracyjne, jesteśmy w oczywisty sposób ograniczeni. Jednocześnie jest to naturalne zjawisko, że tereny w sąsiednich gminach są bardzo atrakcyjne. Powstają tam też obiekty przemysłowe, w których znajdują pracę również mieszkańcy Olsztyna. Staramy się podnieść atrakcyjność faktu bycia mieszkańcem Olsztyna i wykorzystujemy do tego Olsztyńską Kartę Mieszkańca, do której sukcesywnie przypisujemy różne ulgi. To jest naturalny proces zabiegów o podatnika.

Na koniec pytanie o największe zagrożenia dla tego zrównoważonego rozwoju?

Jako samorządowcy widzimy coraz więcej problemów. W najbliższym czasie po prostu zabraknie środków na rozwój, na wkład własny w niektórych inwestycjach realizowanych w oparciu o środki unijne – a projektów mamy sporo. Już widać to w roku przyszłym – według prognozy Ministerstwa Finansów mamy mieć 600 tysięcy zł mniej z PIT. To tylko prognoza, ale coraz częściej dochodzą do nas głosy o spowolnieniu gospodarki. Według naszych, samorządowych, szacunków w kolejnych latach dynamika dochodów samorządowych z PIT zostanie znacząco zahamowana i w przypadku Olsztyna szacuje się ją na 38 mln zł. To dla nas największe niebezpieczeństwo, dlatego apelujemy do rządu o zwrócenie należytej uwagi na sytuację w samorządach.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Innowacyjna bramka zbada i ochroni przed wirusem

Mierzy temperaturę, dezynfekuje ręce, przekazuje komunikaty – mowa o bramce, jaką stworzyli naukowcy z ...

Marszałek dopłaci do biletów ulgowych

Rząd przyjął nowelę ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Nowe przepisy umożliwią zawieranie do końca ...

Patronat „Życia regionów”: Urzędy muszą działać jak najsprawniej 

Wymieniają się doświadczeniami, debatują m.in. o tym, jak doskonalić pracę urzędu, motywować pracowników, optymalizować ...

Nie tylko my mamy kłopoty z hulajnogami

Elektryczne urządzenia do transportu zyskują popularność. To wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć.

Prezydent Chełma: Trudne decyzje dopiero przede mną

Gdy rozmawialiśmy rok temu, jednym z ważnych tematów była deglomeracja – rozpraszanie urzędów po kraju. ...

Kulturalne LATO w KATO

Wakacje start! Jak je spędzić? Mamy kilka propozycji. Warto wyjść z domu i ruszyć ...