Prezydent Łodzi: pracownicy przyciągają inwestorów

mat.pras.

Ulgi w podatkach były bardzo istotnym czynnikiem dla potencjalnych inwestorów, ale straciły na znaczeniu. Dziś patrzą oni na możliwości rozwoju firmy poprzez pryzmat dostępnych na rynku rąk do pracy – mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

Inwestorzy chętnie wybierają Łódź na miejsce swoich inwestycji?

Coraz więcej firm jest zainteresowanych współpracą z nami. Inwestorzy lubią Łódź, mamy teraz dobry klimat do inwestowania w mieście. Wiele wysiłku włożyliśmy w to, aby uczynić Łódź miejscem atrakcyjnym do życia i inwestowania, a także bardziej przyjaznym inwestorom. I bardzo się cieszę, że inwestorzy dostrzegli te zmiany, że zauważyli potencjał drzemiący w naszym mieście i mieszkańcach i chcą tu znaleźć swoje miejsce.

Jak Łódź zachęca do inwestowania? Są jakieś specjalne miejskie programy skierowane do inwestorów – ulgi, zachęty finansowe?

Stworzyliśmy doskonale zorganizowane Biuro Obsługi Inwestora, które obecnie funkcjonuje jako Biuro Rozwoju Działalności Gospodarczej i Współpracy Zagranicznej. Pracują w nim zdeterminowani młodzi ludzie, którym zależy na rozwoju miasta.

Inwestor niemalże od ręki może wszystko załatwić w jednym miejscu, nie odsyłamy go z wydziału do wydziału, na każdym etapie procesu inwestycyjnego może też liczyć na wsparcie dedykowanego pracownika.

Jeśli zaś chodzi o ulgi i zachęty finansowe, to w tym zakresie współpracujemy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną, która jest jedną z najlepszych stref w Europie, oraz z Polską Agencją Inwestycji i Handlu i to właśnie na wspólnych spotkaniach przedstawiane są propozycje, takie jak choćby zwolnienia z podatków od nieruchomości, które bezpośrednio przekładają się na korzyści finansowe dla inwestorów. Jednak o ile do niedawna ulgi w podatkach były bardzo istotnym czynnikiem dla potencjalnych inwestorów, o tyle teraz straciły na znaczeniu. Dziś inwestorzy patrzą na możliwości rozwoju firmy poprzez pryzmat dostępnych na rynku rąk do pracy. I w tym zakresie również stajemy się atrakcyjni.

W jaki sposób?

Jako miasto dbamy o to, by zachęcić młodych do zamieszkania i życia w Łodzi. Młodzi jadą tam, gdzie mają lepsze warunki do życia – dobrą pracę, ale też fajne życie. Łódź przyciąga potencjalnych pracowników, a pracownicy zaczynają przyciągać inwestorów. Poza tym mamy doskonałe uczelnie, kształcące pod potrzeby rynku pracy. Oferujemy różnego rodzaju programy praktyk i staży, organizujemy targi pracy, które dają możliwość pozyskania przez pracodawców wykwalifikowanej kadry. Nie zamykamy się też na cudzoziemców, których z roku na rok w Łodzi pracuje coraz więcej.

Szacujemy, że obecnie w mieście żyje i pracuje około 90 tysięcy obywateli Ukrainy. Im także staramy się stworzyć jak najlepsze warunki do życia w naszym mieście, w niektórych wydziałach zatrudniamy osoby posługujące się językiem ukraińskim.

Kiedy spotyka się pani z potencjalnymi inwestorami, to jakie główne atuty miasta im pani prezentuje? Na co zwracają uwagę, co ich najbardziej interesuje – centralne położenie Łodzi, bliskość Warszawy?

Wszystkie wymienione zachęty są zdecydowanym atutem Łodzi. Bliskość Warszawy, którą jeszcze do niedawna postrzegaliśmy jako wadę, teraz przekuliśmy w zaletę. Stworzenie duopolis, czyli połączenie sił Łodzi i stolicy, przyniesie korzyści obu miastom.

Niezwykle istotny i ceniony przez inwestorów jest potencjał logistyczny, który posiadamy dzięki centralnemu położeniu i rozbudowanej infrastrukturze. Jesteśmy też dużym ośrodkiem akademickim i kulturalnym, z bogatym zapleczem wykwalifikowanych pracowników, a to zdecydowanie podnosi wartość Łodzi w oczach potencjalnych inwestorów.

mat.pras.

Czy polski rząd ma politykę wspierającą lokalne samorządy w pozyskiwaniu inwestycji, czy też muszą one radzić sobie same, a tym samym zamiast współpracować, ostro ze sobą rywalizują o nowych inwestorów?

Miasta konkurują o nowych inwestorów, jednak jest to zjawisko, które miało miejsce niezależnie od polityki wspierania samorządów. Jeśli zaś chodzi o wsparcie finansowe dla inwestorów zagranicznych, jest ono ograniczone i dotyczy wszystkich większych miast w Polsce – możemy tu mówić o zwolnieniach w ramach specjalnych stref ekonomicznych, zwolnieniach z podatków od nieruchomości czy wsparciu Powiatowych Urzędów Pracy.

W praktyce rywalizacja rozstrzyga się więc na polu wizerunkowym oraz w obszarze sprawności działania administracji samorządowej – szybkości procedur oraz jakości usług świadczonych przez biura obsługi inwestora.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Lublina: rywalizacja o inwestorów jest zawsze

Łódzcy przedsiębiorcy, z którymi rozmawiamy, mówią, że Łódź powinna się koncentrować przede wszystkim na rozwoju warunków dla branży BPO i ściąganiu do miasta producentów tzw. małego AGD. Czy rzeczywiście Łódź powinna się koncentrować na tych dwóch branżach?

mat.pras.

Już raz postawiliśmy jako miasto na jedną branżę, tekstylną, i jak to się skończyło, wszyscy wiemy.

Dlatego nie ryzykujmy już żadnej monokultury przemysłowej. Niech będzie IT, niech będzie BPO, niech będzie AGD i inne branże. Stabilne gospodarki rozwijają się w oparciu o wiele różnych branż, które mogą ze sobą współpracować, przenikać się. Dlatego każdy, kto da szansę aktywnym, młodym, zdolnym absolwentom, nie tylko naszych uczelni wyższych, stworzy im możliwości kreatywnego rozwoju w oparciu o fachową wiedzę, jest mile widziany w mieście. Zależy nam na rozwoju nowoczesnych branż, startupów z branży medycznej, właśnie po to organizujemy teraz EU Med Summit, konferencję dla liderów międzynarodowego sektora branży Life Science.

Chcemy inwestorów z różnych branż i chcemy ich jak najwięcej. Otwierając się na kreatywność, nie zamykamy się na produkcję. BSH właśnie otworzyło najnowocześniejszą fabrykę zmywarek w Europie, zatrudnią 1500 osób i będą produkować 3 mln urządzeń rocznie.

Dodam, że zamówiliśmy niedawno nową strategię gospodarczą dla Łodzi – sama jestem ciekawa, co nam wskażą fachowcy, którą drogą powinniśmy iść, jakie nowe kierunki inwestorskie wybrać.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Wrocławia: Duże miasto jest niczym transatlantyk

Łodzianie coraz lepiej oceniają warunki życia w swoim mieście i przeważająca część z nich chce tu mieszkać na stałe. Jednak miasto wciąż nie może zahamować odpływu ludności. Jak można tłumaczyć ten paradoks?

Łodzianie zauważają zmiany, które w ostatnich latach zaszły w mieście, doceniają je i deklarują, że nie zamierzają wyjeżdżać z miasta. Nie ustajemy w działaniach, które mają zachęcić młode osoby do wybrania Łodzi jako swojego „życiowego portu” i jesteśmy przekonani, że już wkrótce odwrócimy obecną tendencję odpływu ludności z naszego miasta. Studenci wybierają Łódź głównie przez wzgląd na zaplecze akademickie, jakie posiadamy. Niewątpliwym atutem Łodzi jest także bogate życie kulturalne, długa lista imprez organizowanych w Łodzi sprawia, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Z wyludnianiem się Łodzi też nie jest do końca tak, jak przyjęło się uważać – z każdym rokiem do miasta przybywają tysiące nowych mieszkańców. Obecnie według naszych szacunków mieszka w Łodzi około 850 tysięcy osób. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że Łódź ma około 685 tysięcy mieszkańców, ale przecież do tego należy doliczyć około 90 tysięcy obywateli Ukrainy mieszkających i pracujących w Łodzi, kilkanaście tysięcy cudzoziemców pochodzących z innych krajów, kilkanaście tysięcy studentów oraz około 25 tysięcy mieszkańców aglomeracji pracujących w Łodzi.

mat.pras.

W ostatnich latach miasto zainwestowało dużo w promocję, zarówno tę skierowaną do inwestorów jak i tę, która ma spowodować zmianę postrzegania miasta przez osoby spoza Łodzi, które szukają dobrego miejsca do życia i pracy. Jak pani ocenia efekty tych działań?

Zauważyć można zmianę postrzegania miasta nie tylko przez potencjalnych inwestorów czy osoby spoza Łodzi, ale również, albo przede wszystkim, przez mieszkańców. Łodzianie uwierzyli w swoje miasto, zaczęli dostrzegać jego walory i doceniają zmiany, które zachodzą w mieście, i – co istotne – coraz chętniej włączają się w promocję swojego miasta. Potrafią chwalić się miejscem, w którym żyją. A na tym zależało nam najbardziej, bo nikt nie jest lepszym ambasadorem Łodzi niż jej mieszkańcy.

Budując strategię miasta, duży nacisk położyliśmy na promocję. Chcieliśmy, aby Łódź istniała w świadomości osób, które szukają dobrego miejsca do pracy i życia, oraz przedsiębiorców poszukujących nowych możliwości inwestycyjnych. I tak się dzieje. Widzimy, że środki, które zainwestowaliśmy w promocję miasta, przynoszą efekty. Zaczynamy intensywniej komunikować ofertę miasta na zewnątrz, przecież o inwestorów musimy walczyć z kilkuset miastami z całej Europy.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Szczecina: Samorząd jest obcy dla rządu

Bliskość Warszawy przez długie lata traktowana była przez Łódź jak przekleństwo, ponieważ wyciągała z miasta najbardziej dynamiczne i kreatywne osoby. Co się zmieniło, że dziś Warszawę możemy traktować jako szansę?

Współdziałanie obu miast to szansa przede wszystkim na ich dynamiczny rozwój i utworzenie silnej metropolii, która byłaby w stanie konkurować z metropoliami europejskimi. Co więcej, wspólne prezentowanie potencjału gospodarczego dwóch dużych miast może przyczynić się do pełnego wykorzystania zasobów kapitałowych, infrastrukturalnych, kadrowych i kulturowych. Jako duopolis dążymy do tego, by nie konkurować ze sobą, tylko przygotować taką ofertę, która sprawi, że zainteresowani będą chcieli odwiedzać jedno i drugie miejsce.

Oczywiście byłoby wspaniale, gdyby więcej inwestorów wybierało na swoją główną siedzibę nasze miasto, ale nie mam problemu z tym, że firmy wolą mieć centralę w stolicy, a u nas lokują swój back office. To też są miejsca pracy i to coraz lepiej płatne.

Łódź jest dziś głównym beneficjentem środków unijnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Miasto w ostatnich latach bardzo się zmieniło i wciąż się zmienia na korzyść. Jaką Łódź widzi pani za 5, 10 i 20 lat?

Dążymy do tego, aby być miastem zrównoważonego rozwoju, przyjaznym dla mieszkańców, inwestorów i środowiska. Miastem, w którym płaszczyzny społeczna, gospodarcza, ekonomiczna i środowiskowa przenikają się wzajemnie i współgrają ze sobą. I właśnie taką Łódź widzę w najbliższej przyszłości. Chcę, by była miastem fajnym, zielonym, przyjaznym do życia i pracy, dobrze skomunikowanym, czystym, ekologicznym. Czegóż więcej chcieć?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Podzielić kawałek budżetu województwa

W Łódzkiem i w Małopolsce trwa kolejna edycja regionalnego budżetu obywatelskiego. Możliwe, że takie ...

Nie płacisz? Zapomnij o kredycie

Nawet ponad 400 tys. złotych są winni samorządom lokatorzy mieszkań komunalnych ze Śląska. Coraz ...

Życie w cieniu szybu

Górnicze osiedle Nikiszowiec w Katowicach liczy ponad sto lat. Drzemie w nim potencjał społeczny ...

Spanie na sianie

Marzysz o spaniu w stogu siana? Albo na piaszczystej plaży? Jeżeli nie masz pod ...

Maszty rosną w uzdrowiskach 

Bazy telefonii komórkowej powstaną nawet obok sanatoriów. Władze lokalne niewiele będą miały do powiedzenia.  ...

Bazar i galeria handlowa mogą się lubić

Targowiska muszą ewoluować, ich oferta musi się rozszerzać – mówi Aleksandra Wasilkowska, architektka pracująca ...