materiały prasowe

Ściągnę ludzi z całego świata, tak jak się kupuje dobrych zawodników do klubu piłkarskiego – mówi uznany na świecie genetyk prof. Jan Lubiński

Rz: Zajmuje się pan genetyką nowotworową, czyli wczesnym wykrywaniem nowotworów. Które z nich udało się już dokładnie przebadać?

Jan Lubiński: Wszystkie. W zasadzie nie ma nowotworów bez predyspozycji genetycznych, tak jak nie ma nowotworów bez środowiskowych uwarunkowań. Oczywiście przede wszystkim zajmujemy się i mamy znaczące wyniki, jeżeli chodzi o nowotwory najczęstsze – rak piersi, rak jelita grubego, rak prostaty. Wydaje się, że taka genetyka związana z wysokim ryzykiem troszeczkę mniejszą rolę odgrywa w raku płuca, ale tam też jakieś aspekty genetyczne są przebadane.

Głównie skupia się pan jednak na raku piersi. Ile kobiet jest pod waszą opieką?

Blisko 4 tys. kobiet z grup wysokiego ryzyka jest obecnie pod kontrolą. Przychodzą tutaj dwa razy do roku i wykonują badania kontrolne. Warto zaznaczyć, że ta liczba rośnie. Jeśli chodzi o samą bazę, to mamy półtora miliona ludzi z Zachodniopomorskiego, którzy kiedyś wypełnili ankietę w związku z występowaniem chorób nowotworowych w rodzinie. Jest też ponad 500 tysięcy próbek biologicznych. Nie chcę robić jakichś wielkich klasyfikacji, ale myślę, że jest to jeden z najbardziej rozwiniętych ośrodków nowotworów dziedzicznych na świecie.

Czy ten program obejmuje wyłącznie panie z Pomorza Zachodniego?

Oczywiście, w naturalny sposób obejmuje ludzi z Zachodniopomorskiego, ale pacjenci u nas zarejestrowani pochodzą z całej Polski. Ponadto od lat 90. funkcjonuje sieć ogólnopolskich onkologicznych poradni genetycznych i praktycznie rzecz biorąc, w każdym regionie mamy albo placówkę, którą sami prowadzimy, albo placówkę, która jest prowadzona przez kogoś, kto z nami bardzo dobrze współpracuje. Szacujemy przy tym, że wysokie ryzyko raka piersi dotyczy około półtora miliona kobiet, które powinny być zdiagnozowane i objęte opieką. Do tej pory udało się przebadać mniej niż 10 proc.

Udało się panu zwiększyć tę świadomość?

Jest stały progres. Pomagają temu wiadomości o wszelkich odkryciach, np. odkrycie nowego genu powoduje, że nagle pojawia się w poradni więcej osób, które pytają, czy będą miały zbadane te nowe geny. Nasza dziedzina pokazała mi, że nie ma co się bać, tylko trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy i czasami zrobić profilaktyczny zabieg ratujący życie. Ta świadomość narasta.

Czy Polska jest krajem łatwym do badań dla genetyka?

Jest bardzo atrakcyjnym, relatywnie łatwym do uchwycenia, bo mamy wysoki poziom homogenności genetycznej. Ma pan np. duży gen PALB2, a my widzimy, że zaledwie dwie zmiany w całym tym wielkim genie są odpowiedzialne za ponad 90 proc. przypadków raków. Czyli wystarczy podać zaledwie te dwie zmiany ze struktury całego genu.

Czy z punktu widzenia czysto medycznego te same badania prowadzone np. we Francji czy Wielkiej Brytanii byłyby o wiele trudniejsze?

Tak, ponieważ w takim wypadku musimy użyć do badania genetyki sekwencjonowania, co powoduje, że te badania są kilka, a nawet kilkadziesiąt razy droższe. Pod koniec lat 90. opisaliśmy, że w Polsce dominują trzy mutacje, w Ameryce wtedy sekwencjonowanie kosztowało 3,2 tys. dolarów, a my robiliśmy to za 50… Ostatnio sekwencjonowanie bardzo staniało, teraz potrafi kosztować już tylko 200 dolarów, no ale w dalszym ciągu jest przewaga, jest kilka razy drożej.

Czy dzięki profilaktyce udało się w jakiś sposób zmienić terapię nowotworową?

Też. Udało się doprowadzić do tego, że jest inna profilaktyka, inne sposoby wykrywania wczesnego raka i wreszcie inny sposób leczenia. Ja teraz bardzo chętnie w ramach działania edukacyjno-promocyjnego pokazuję zdjęcie pierwszej pacjentki w Polsce, która była zdiagnozowana z tzw. zespołem Lyncha. To dziedziczna predyspozycja do raka jelita grubego. My to rozpoznaliśmy po raz pierwszy w 1995 r. i ona była od razu odpowiednio zoperowana. W tym roku mija 20 lat od tej operacji, pacjentka żyje i jest w świetnej formie. I takich przypadków mamy tysiące.

Pracował pan w USA, był pan stypendystą rządu francuskiego, miał pan wiele możliwości pracy za granicą, a jednak został pan w Szczecinie.

Zawsze znajdowałem rozwiązania z mojej perspektywy wystarczająco atrakcyjne – a myślę, że były one naprawdę atrakcyjne w wymiarze międzynarodowym – które realizowałem tutaj. Nikt właściwie nam nie przeszkadzał. Można było spokojnie pracować, nawet ludzie byli generalnie zadowoleni, że coś się dzieje – ja tak to odbierałem. Muszę powiedzieć, że to tutaj, w Szczecinie, poznałem parę wybitnych mózgów, wyjazd stąd nie miał więc specjalnego sensu. Choć nie zawsze było gładko. Pamiętam, że gdy przyjechałem z USA i mówiłem, że będę robił jakieś analizy DNA, to nie mogłem dostać nawet małego pokoiku w piwnicy i jednej laborantki do pomocy… Dostałem w końcu opuszczone prosektorium i w jego piwnicy powstała genetyka w Szczecinie.

Minęło 20 lat. Dzisiaj prowadzi pan uznany ośrodek badawczy na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym, założył pan też własną firmę Read Gene, by komercjalizować te odkrycia. Jaki jest kolejny etap?

Właśnie powołałem własną jednostkę naukową. Nazywa się Międzynarodowy Instytut Genetyki Onkologicznej. W Grzepnicy pod Szczecinem mamy ośrodek postawiony przez moją firmę Read Gene. Tam też będzie działać instytut jako fundacja non profit. Jako jednostka naukowa będzie mógł dostać 100 proc. dotacji, tymczasem firma może wystąpić o 60 proc.

Skąd będzie zespół?

Moi współpracownicy, oni są tutaj przede wszystkim do ściągnięcia. Partnerem zagranicznym będzie pewnie nasz wieloletni partner z Toronto itd. A resztę ludzi – jak będą pieniądze – ściągnę ze świata. Tak jak się kupuje zawodników klubu piłkarskiego, tak samo kupimy dobrych zawodników, tych, którzy wypełnią te luki, które są do wypełnienia.

Czym zajmie się instytut? Badania będą dotyczyły tego samego co dotychczas, tylko różnych aspektów. Moim celem jest, by w Szczecinie powstał ośrodek światowej klasy.

—rozmawiał Michał Stankiewicz

CV

Prof. Jan Lubiński, kierownik Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, a także założyciel i szef Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych. Opracował nowatorskie testy wykrywające mutacje genów wywołujących raka. Stworzył największy na świecie rejestr osób z mutacją genu BRCA1, która zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi i jajnika

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wałbrzych: zakaz foliówek trafi do kosza?

Wojewoda dolnośląski zakwestionował uchwałę Wałbrzycha zakazującą sprzedaży torebek foliowych. Władze miasta nie wykluczają wniesienia ...

Dolny Śląsk będzie miał nowy szpital onkologiczny

Region zrobił ważny krok na drodze do realizacji inwestycji. Samorząd województwa otrzymał działkę, na ...

W Krakowie tramwaj pojechał bez motorniczego

W stolicy Małopolski odbyły się pierwsze pokazy przejazdu tramwaju Nevelo z autonomicznym systemem sterowania. ...

Gdańskie lotnisko wybuduje biurowce

Kompleks biurowy o powierzchni 120 tys. m kw. wybuduje gdańskie lotnisko, którego właścicielami są ...

Ogród deszczowy w Dolnym Wrzeszczu

Deszczówka na wagę złota

Coraz więcej miast zakłada ogrody deszczowe. Kilka działa już m.in. w Warszawie, Gdańsku, Gdyni ...