Część z tych pieniędzy trafia do samorządów. – Miasto nalicza obecnie opłatę 12 podmiotom. Głównie są to zakłady przemysłowe, jednak zdarzają się też osoby fizyczne – mówi Szymon Prymas, dyrektor Wydziału Klimatu i Środowiska Urzędu Miasta Poznania.
Kiedy samorząd może naliczyć opłatę retencyjną
Opłata retencyjna została wprowadzona od 1 stycznia 2018. Jest naliczana za zmniejszenie naturalnej retencji, czyli zabudowanie terenu (powierzchnia połaci dachu budynku) oraz utwardzenie, np. wykonanie nieprzepuszczalnego podłoża (powierzchnia wykonana z asfaltu, betonu, kostki brukowej).
Wysokość opłaty jest uzależniona odpowiednio od wielkości powierzchni uszczelnionej, rozumianej jako powierzchnia zabudowana wyłączona z powierzchni biologicznie czynnej oraz zastosowania kompensacji retencyjnej. Taka opłata jest naliczana właścicielom działek, które spełniają warunki.
Czytaj więcej
O oszczędzaniu wody mówi się już od lat, a od jakiegoś czasu coraz więcej się robi. Konkretne działania podejmowane są na szczeblu centralnym, jak...
Chodzi o powierzchnię nieruchomości, która musi wynosić powyżej 3500 mkw. Poza tym na działce znajdować się muszą obiekty budowlane trwale związane z gruntem lub być wykonywane roboty budowlane, wyłączające ponad 70 proc. obszaru działki z powierzchni biologicznie czynnej.
Nieruchomość podłączona do kanalizacji ogólnospławnej jest zwolniona z opłaty. Zwolnienie z opłaty nie obejmuje natomiast nieruchomości, która posiada wyłącznie dostęp do kanalizacji sanitarnej. Także jeżeli nieruchomość spełnia wymogi dotyczące powierzchni, ale jest podłączona do kanalizacji deszczowej, wówczas również jest zwolniona z ponoszenia opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej.
Płacą głównie firmy, w tym deweloperzy
Opłatę retencyjną naliczają samorządy. Jednak wpływy z opłat stanowią w 90 proc. przychód Wód Polskich, a w 10 proc. dochód budżetu miasta czy gminy. – Opłata naliczana jest od momentu wejścia w życie dokumentu, czyli od 1 stycznia 2018 roku – mówi Szymon Prymas z poznańskiego ratusza.
– Wysokość opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji jest uzależniona od wielkości powierzchni uszczelnionej, rozumianej jako powierzchnia zabudowana, wyłączona z powierzchni biologicznie czynnej oraz zastosowania kompensacji retencyjnej, czyli faktu posiadania (bądź nie) przez dany podmiot urządzeń do retencjonowania wody – mówi dyr. Prymas. W 2024 roku Poznań w ramach opłaty pobrał w sumie 117 tys. zł.
Z kolei w Warszawie opłacie retencyjnej podlega ok. 200 nieruchomości. – Do jej ponoszenia zobowiązane są głównie podmioty gospodarcze, w tym też deweloperzy, w mniejszym stopniu osoby fizyczne czy jednostki miejskie – podało nam biuro prasowe stołecznego ratusza.
Czytaj więcej
Staw na poznańskich Ratajach, który zwłaszcza w okresach suszy ulega degradacji, zostanie odpowiednio nawodniony. Dzięki deszczówce oraz pomocy dwó...
Urzędnicy informują, że dochód z tytułu opłaty retencyjnej w 2024 roku w Warszawie wyniósł 609 665 zł. Z tej kwoty, dochód samej Warszawy osiągnął 60 965 zł.
Pieniądze idą na rozwój zielonej infrastruktury
Na terenie Katowic opłatę retencyjną płacą dwie spółki prawa handlowego. W sumie na kwartał 1131 zł. Także w Gdańsku opłatę uiszczają głównie firmy. - W 2025 roku obowiązkiem tym objęte są 33 podmioty. Liczba ta może się zmieniać z roku na rok, w zależności od tego, czy dana nieruchomość spełnia ustawowe kryteria – mówi Jędrzej Sieliwończyk z referatu prasowego gdańskiego ratusza
W 2024 roku łączna kwota opłat wniesionych przez podmioty w Gdańsku wyniosła 263 595,51 zł, ale tylko 10 proc. tej sumy trafia do budżetu miasta.
- Środki które pozostają w budżecie miasta, są wykorzystywane na działania związane z ochroną środowiska – m.in. na poprawę gospodarowania wodami opadowymi, rozwój zielonej infrastruktury czy inne ekologiczne inwestycje - mówi Jędrzej Sieliwończyk.