Szybki rozwój idzie w parze z niedoborem kadr

Chociaż schłodzenie rynku pracy w tym roku może się pogłębić, to w wielu regionach pracodawcy będą borykać się z deficytem wykwalifikowanych pracowników.

Publikacja: 16.01.2023 13:30

Regiony przyciągające nowe inwestycje mają znaczny niedobór fachowców z branży budowlanej

Regiony przyciągające nowe inwestycje mają znaczny niedobór fachowców z branży budowlanej

Foto: shutterstock

Pomorskie, opolskie, lubuskie i dolnośląskie – w tych województwach jest najdłuższa lista deficytowych profesji, w których ofert pracy może być w tym roku więcej niż kandydatów. Jak wynika z najnowszej edycji Barometru Zawodów 2023, które na zlecenie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej opracowuje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, w skali całego kraju firmy muszą się w tym roku liczyć z niedoborem pracowników w 27 specjalnościach.

W województwie pomorskim deficyt będzie dotyczył aż 49 grup zawodowych (w tym głównie wykwalifikowanych robotników). Jak zwraca uwagę Tomasz Robaczewski, starszy inspektor w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Gdańsku, ten niedobór wiąże się z szybkim gospodarczym rozwojem regionu.

Czytaj więcej

Podwyżki płacy minimalnej to kolejny kłopot samorządów

Potrzeby inwestorów

Według niedawnej informacji GUS pomorskie było w 2021 r. najszybciej rozwijającym się regionem w Polsce. Jego PKB wzrósł aż o 15,8 proc. w porównaniu z 2020 r.

– Od lat obserwujemy trend ciągłego wzrostu liczby podejmowanych działalności gospodarczych. Wielu przedsiębiorców prowadzi działalność eksportową, co także wyróżnia pomorską gospodarkę, a Trójmiasto przyciąga korporacyjnych inwestorów z zagranicy. Wzrasta też aktywność zawodowa Pomorzan, a bezrobocie w 2022 r., podobnie jak w 2019 r., było rekordowo niskie – wylicza Robaczewski.

Wyniki Barometru zawodów wskazują, że w woj. pomorskim duże zapotrzebowanie i problemy z pozyskaniem kadr mają przedsiębiorstwa z branży budowlanej, medyczno-opiekuńczej, gastronomicznej, edukacyjnej i transportowej. Według ostatnich danych GUS w listopadzie ub.r. stopa bezrobocia rejestrowanego wynosiła tam 4,5 proc. – o 0,6 pkt proc. poniżej krajowej średniej.

Efekt demografii

Jeszcze niższe, 4,3-proc. bezrobocie notowano wtedy w woj. lubuskim, gdzie na liście niedoborów kadrowych znalazły się 43 profesje. – Znaczna liczba zawodów deficytowych wynika głównie z niskiego bezrobocia w regionie – potwierdza Edwin Gierasimczyk, naczelnik Wydziału Rynku Pracy w Wojewódzkim Urzędzie Pracy (WUP) w Zielonej Górze. Jak wyjaśnia, ważnym czynnikiem jest tu demografia i przechodzenie kolejnych roczników na emeryturę. – Zjawisko to mocno widoczne jest w służbie zdrowia i edukacji. Wśród zawodów wskazywanych jako deficytowe w ponad połowie powiatów co czwarty zaliczany jest do sektora edukacji, a co piąty do służby zdrowia. Deficyty w tych branżach są coraz większe – przyznaje Gierasimczyk.

W pierwszej trójce regionów z największą liczbą deficytowych zawodów jest też województwo opolskie, gdzie w tym roku jest ich 48 (o cztery więcej niż rok wcześniej). Wprawdzie wskaźnik bezrobocia rejestrowanego na Opolszczyźnie jest powyżej krajowej średniej (w listopadzie wynosił 5,9 proc.), ale nie zmniejsza to problemów pracodawców, szukających fachowców i specjalistów.

– Na Opolszczyźnie jak w soczewce widać problemy związane z deficytem zawodów w całej Polsce. Popyt na pracę stymulowany jest przez inwestycje, m.in. te w strefach ekonomicznych. W 2023 r. planowane są kolejne inwestycje, co może mieć dalszy wpływ na deficyty zawodów – wyjaśnia Ewa Bilicka-Stęporowska z WUP w Opolu.

Zwraca też uwagę, że dodatkowym czynnikiem determinującym problemy z pozyskaniem pracowników jest sytuacja demograficzna regionu, przede wszystkim ogólny spadek liczby ludności i kurczący się udział osób w wieku produkcyjnym: w 2020 r. wynosił 60,4 proc., a rok później zmniejszył się do 59,9 proc. Z opolskiego Barometru Zawodów wynika, że w tym roku wśród deficytowych profesji pojawiły się tam trzy dodatkowe grupy nauczycieli: praktycznej nauki zawodu, przedmiotów ogólnokształcących oraz szkół specjalnych i oddziałów integracyjnych.

W czołówce najtrudniej dostępnych wciąż pracowników są budowlańcy, w tym deficytowi w większości regionów cieśle i stolarze budowlani, oraz murarze i tynkarze. Ich silny niedobór to także jeden ze skutków wojny w Ukrainie.

Konkurencja z Zachodu

Ewa Bilicka-Stęporowska przypomina, że w poprzednich latach oferty pracy w branży budowlanej kierowane były w znacznej mierze do cudzoziemców, zwłaszcza Ukraińców. Jednak wybuch wojny wywołał ich duży odpływ. Na rynku pracy odbija się też odpływ pracowników na rynki zachodnie, a także migracje do sąsiednich aglomeracji. Ten efekt widać też zresztą w innych województwach „ściany zachodniej”, w tym w woj. lubuskim i zachodniopomorskim, gdzie eksperci przewidują deficyt kadr w 39 profesjach, pomimo 6,6-proc. stopy bezrobocia.

Więcej, bo 41 zawodów z niedoborem, wskazuje tegoroczny barometr dla Dolnego Śląska, który jest wśród województw o najniższym bezrobociu (4,4 proc. w listopadzie 2022 r.) i dużej sile przyciągania inwestycji zagranicznych. Jednak, podobnie jak w innych regionach, sytuacja jest różna w zależności od powiatu. Małgorzata Majka-Ciepły z Dolnośląskiego WUP zwraca uwagę, że w tegorocznym barometrze najwięcej zawodów deficytowych (76) wskazano dla Wrocławia i powiatu wrocławskiego, natomiast najmniej (tylko 14) w Złotoryi. – Rozbieżności pomiędzy liczbą zawodów deficytowych w poszczególnych powiatach wskazują na duże zróżnicowanie przestrzenne rynku pracy na Dolnym Śląsku oraz związane z tym wyzwania – zaznacza Małgorzata Majka-Ciepły, przypominając, że w tym roku lista deficytowych profesji jest krótsza niż w 2021 r., gdy liczyła 50 pozycji. Nie ma już na niej kosmetyczek, opiekunek dziecięcych, piekarzy czy nauczycieli języków obcych. Jednocześnie, ze względu na skalę realizowanych w regionie inwestycji, szczególnie silne jest zapotrzebowanie na budowlańców, podobnie – kierowców i magazynierów.

Według Dolnośląskiego WUP wśród przyczyn deficytów jest nie tylko brak wystarczającej liczby kandydatów do pracy, ale też ich niedopasowanie do wymagań pracodawców – w tym brak wymaganych kwalifikacji lub doświadczenia zawodowego. Ten problem widać w całym kraju, w tym w woj. podkarpackim i warmińsko-mazurskim, gdzie bezrobocie znacząco przekracza 8 proc. Jednocześnie Podkarpacie jest na szóstym miejscu w kraju pod względem liczby deficytowych zawodów (37), choć ma też najwięcej zawodów nadwyżkowych. Jak wynika z Barometru, trudności ze znalezieniem pracy w regionie mogą mieć w tym roku m.in. ekonomiści, socjolodzy, filozofowie i historycy.

Pomorskie, opolskie, lubuskie i dolnośląskie – w tych województwach jest najdłuższa lista deficytowych profesji, w których ofert pracy może być w tym roku więcej niż kandydatów. Jak wynika z najnowszej edycji Barometru Zawodów 2023, które na zlecenie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej opracowuje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, w skali całego kraju firmy muszą się w tym roku liczyć z niedoborem pracowników w 27 specjalnościach.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rynek pracy
Jakie płace w regionach? Większe podwyżki tam, gdzie zarobki niższe
Rynek pracy
Skromne podwyżki w samorządach. "Podział na lepszych i gorszych urzędników"
Rynek pracy
W których województwach mieszkańcy zarabiają najgorzej?
Rynek pracy
Dolny Śląsk najlepiej płacił w przemyśle, Mazowsze w budownictwie
Rynek pracy
Praca nad morzem kusi specjalistę i menedżera. Nowy ranking
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?