Oficjalne i ukryte zadłużenie miast

Całkowite zadłużenie miast wojewódzkich przekroczyło ustawowy limit – alarmuje w raporcie Instytut Kościuszki.

Publikacja: 20.12.2013 16:04

Oficjalne i ukryte zadłużenie miast

Foto: Bloomberg

Oficjalne zadłużenie miast wojewódzkich wyniosło 19,3 mld zł, czyli 45,8 proc. dochodów w 2011 r. To wartość niższa niż dopuszczalne limity zadłużenia wynoszące 60 proc. dochodów. Jeśli jednak dodamy do tego 12,1 mld zł zobowiązań spółek komunalnych, całkowite zadłużenie wzrośnie do 31,5 mld zł, czyli 67,3 proc. dochodów, znacznie przekraczając ustawowe progi – wynika z najnowszego raportu „Monitoring zadłużenia miast wojewódzkich" przygotowanego przez Instytut Kościuszki.

Całkowity dług to suma zaciągniętych zobowiązań przez miasto oraz zobowiązań spółek komunalnych należących do samorządu. Te spółki to przedsiębiorstwa zajmujące się najczęściej dostarczeniem ciepła, wody, odbiorem odpadów czy też komunikacją miejską, gospodarką mieszkaniowa itp.

Lokalne wadze często posądzane są o celowe wypychanie długu właśnie do swoich spółek. Instytut Kościuszki nie oskarża władz samorządowych o błędne zarządzanie finansami miasta. Ale zwraca uwagę, że obecne przepisy dają możliwości swobodnego obchodzenia obowiązujących limitów zadłużenia. – Zadłużenie spółek komunalnych nie podlega kontroli żadnej instytucji publicznej. Nikt nie bada, jakie zagrożenia dla finansów publicznych niesie ryzyko bankructwa takiej spółki czy utrata przez nią dostępu do finansowania zewnętrznego. Choć taki czarny scenariusz jest mało prawdopodobny, jednak nie możemy go w zupełności pomijać – zauważa Łukasz Pokrywka, autor raportu.

Ile długu w spółkach

– Stopień dysproporcji pomiędzy całkowitym a oficjalnym zadłużeniem pokazuje, że wszystkie miasta wojewódzkie relatywnie intensywnie wykorzystują spółki komunalne do teoretycznie bezgranicznego zadłużania się – wnioskuje Pokrywka.

Wszystkie miasta wojewódzkie wykorzystują spółki komunalne do teoretycznie bezgranicznego zadłużania się

W grupie miast, w których dług – ten oficjalny i „ukryty"– jest najwyższy w stosunku do dochodów i sięga ponad 100 proc., znalazły się: Bydgoszcz (111 proc.), Poznań (110 proc.) i Szczecin (108 proc.). Są to jednocześnie miasta, w których różnica między długiem całkowitym a tym oficjalnym jest największa i sięga od 52 do 61 pkt proc. (najwięcej w Szczecinie).

Dług całkowity w stosunku do dochodów przekroczył 90 proc. we Wrocławiu, Krakowie, Łodzi i Gdańsku, a najniższy (poniżej 50 proc.) był w Opolu, Kielcach i Katowicach.

Pod względem nominalnym największe zobowiązania ma oczywiście Warszawa – to 3,6 mld zł długu „ukrytego" w spółkach i 5,9 mld zł tego oficjalnego. We Wrocławiu te wielkości to odpowiednio – 1,4 mld zł i 2 mld zł, w Poznaniu – 1,3 mld zł i 1,4 mld zł, w Łodzi – 1,2 mld zł i 1,5 mld zł, w Krakowie – 1 mld zł i 2,1 mld zł, w Gdańsku – 0,9 mld zł i 1 mld zł. W Szczecinie – dług ukryty wynosi 0,9 mld zł, czyli więcej niż 0,6 mld zł oficjalnego długu miasta.

Władze samorządowe odnoszą się do badań Instytutu z dużą rezerwą. – O ile zgodzić się należy z zawartą w raporcie tezą, że jawność finansów publicznych jest zasadą, która nie powinna być kwestionowana, o tyle nie sposób zgodzić się z innymi przedstawionymi tam tezami i wnioskami – uważa też Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska.

Gdzie przychody?

– Przedstawione analizy nie są niczym innym jak manipulacją danymi – uważa Blacharska. – Przede wszystkim chodzi o to, że sumując dług miasta z długami spółek, zapomniano zsumować dochody miasta z dochodami zakładów budżetowych i przychodami spółek. W przypadku Gdańska takie rzetelne, proporcjonalnie do udziałów miasta w spółce, policzenie wszystkich wskaźników obniżyłoby tzw. całkowite zadłużenie o 30 proc. Zamiast 95 byłoby to 65 proc. – wylicza Blacharska.

– Zadłużenie spółek tworzonych przez miasto zwiększa się głównie z powodu inwestycji, których konieczność wynika z wykonywania dyrektyw UE – w przypadku Szczecina mowa m.in. o budowanym Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów, którego wartość to około 650 mln złotych – zauważa Łukasz Kolasa z Urzędu Miasta w Szczecinie. – Spółki te jednocześnie generują duże przychody i wykazują wysoką rentowność sprzedaży, a ten bardzo ważny aspekt prawdopodobnie nie był brany po uwagę przy tworzeniu raportu, co miało wpływ na ostateczne wyniki – uzupełnia.

– Trudno zaakceptować niektóre wnioski zawarte w samym raporcie, m.in. ze względu na niedokładnie sprecyzowaną metodologię. Przykładowo: zobowiązania spółek gwarantowane przez samorząd są ujmowane w naszych budżetach. Ale prace analizujące ten temat powinny być kontynuowane zgodnie z zasadą transparentności finansów publicznych – podsumowuje Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy.

Potrzebny bilans

Eksperci nie mają wątpliwości, że stan finansów samorządów powinien być rozpatrywany także z uwzględnieniem finansów spółek komunalnych. – W wielu przypadkach samorząd jest efektywnie gwarantem długu zaciągniętego przez spółki zależne, co jest oczywistym powodem do interesowania się tym długiem. Niezależnie od tego warto wiedzieć, ile tak naprawdę kosztują nas usługi komunalne i jak są finansowane – komentuje Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. – Kontrowersje wokół raportu pokazują dwie rzeczy: że sprawę warto badać i że potrzeba jednej, akceptowanej przez wszystkich metodologii uwzględniania zobowiązań spółek komunalnych w ocenie sytuacji samorządów – dodaje.

Z informacji „Rz" wynika, że także według instytucji kontrolujących finanse samorządów zjawisko opisywane przez Instytut Kościuszki jest poważnym ryzykiem dla stabilności sektora finansów publicznych. Pozostawienie tego obszaru bez nadzoru może powodować konsekwencje dla budżetów miast, a w konsekwencji dla mieszkańców.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, a.cieslak@rp.pl

Ranking jawności

Instytut Kościuszki ocenił też jawność i przejrzystość finansów poszczególnych miast, nadając im rating.

Podstawą był syntetyczny wskaźnik, będący ważoną średnią harmoniczną stopni dysproporcji (ukrywania) deficytu oraz długu i inwestycji w mieście.  Im większa wartość, tym gorsza kondycja jawności i przejrzystości finansów w danym mieście. W 2011 r. najgorszą ocenę jawności i przejrzystości, czyli rating D, otrzymał Wrocław - kluczowe znaczenie miała tu dysproporcja w deficycie.

Rating C otrzymały (poczynając od najgorszych) Warszawa, Gdańsk, Katowice i Opole.

"Pozostałe miasta, choć ocenione lepiej, nie powinny

odczuwać satysfakcji, bowiem każde z nich zaciemnia rzeczywisty obraz swoich finansów" - czytamy w raporcie.  Najwyższy rating A otrzymały: Zielona Góra, Rzeszów, Białystok, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Bydgoszcz, Toruń, który został oceniony najlepiej.

"Podobny stopień ukrywania rzeczywistej sytuacji finansowej miast zaobserwowno w kolejnych latach. Może to świadczyć o trudności przestawienia finansów samorządowych na tory wysokiej jawności i przejrzystości lub – paradoksalnie – łatwości w skierowaniu ich na tory bardzo niskiej jawności i przejrzystości" - podkreśla raport. Instytut Kościuszki wyliczył też,  że badane miasta na inwestycje wydały 8,9 mld zł, zaś razem ze swoimi spółkami – 13,3 mld zł.

Z kolei deficyt budżetowy w  2011 r. wyniósł 3,7 mld zł, a ten całkowity – 5 mld zł. Stosunek deficytu do dochodów wyniósł 10 proc., czyli mniej niż 13,3 proc. zanotowane w 2010 r.

Oficjalne zadłużenie miast wojewódzkich wyniosło 19,3 mld zł, czyli 45,8 proc. dochodów w 2011 r. To wartość niższa niż dopuszczalne limity zadłużenia wynoszące 60 proc. dochodów. Jeśli jednak dodamy do tego 12,1 mld zł zobowiązań spółek komunalnych, całkowite zadłużenie wzrośnie do 31,5 mld zł, czyli 67,3 proc. dochodów, znacznie przekraczając ustawowe progi – wynika z najnowszego raportu „Monitoring zadłużenia miast wojewódzkich" przygotowanego przez Instytut Kościuszki.

Pozostało 93% artykułu
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy