Wójt Kleszczowa: Odkrywka dzieli gminę i mocno podnosi koszty inwestycji

mat.pras.

Tych, którzy zazdroszczą nam wysokich dochodów, zapraszam do Kleszczowa. Może księżycowe krajobrazy przekonają ich o skali problemów, z którymi musimy się zmierzyć – mówi Sławomir Chojnowski, wójt gminy Kleszczów, zwycięzcy Rankingu Samorządów 2020 w kategorii gmin wiejskich.

Miano lidera zrównoważonego rozwoju, czyli zwycięstwo w Rankingu Samorządów 2020, to dla pana…

Na pewno wielka satysfakcja. Jeszcze kilka lat temu byliśmy na 50. pozycji, rok temu – w pierwszej piątce, a tym roku zajęliśmy pierwsze miejsce! To nas cieszy, ale też stawia przed wyzwaniem dalszej, ciężkiej pracy.

Kleszczów jest najbogatszą gminą w Polsce. Czy zamożność budżetu jest gwarantem zrównoważonego rozwoju?

Gwarantem nie jest, bo przede wszystkim zależy to od polityki prowadzonej przez samorząd. Niewątpliwie jednak dobra kondycja budżetu pozwala na realizowanie większej liczby inwestycji ważnych i dla mieszkańców, i dla zrównoważonego rozwoju.

Możecie sobie pozwolić na szastanie pieniędzmi?

Nie wiem, skąd się biorą opinie o jakimś szastaniu!

Przylepiono nam łatkę, że gmina Kleszczów to drugi Kuwejt, tymczasem z Kuwejtem ma tyle wspólnego, że też narzeka na deficyt wody i posiada złoża paliw kopalnych.

Wszystkie nasze inwestycje wynikają z określonych potrzeb. Tak jak inne samorządy w Polsce podlegamy kontroli odpowiednich organów i z ich strony nie ma sygnałów, że gminne przedsięwzięcia są przesadzone czy zbędne.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Gliwic: Nie ma miast odpornych na kryzysowe sytuacje

Ale jednak możecie się pochwalić np. najwyższymi wskaźnikami dochodów w przeliczeniu na mieszkańca, najwyższymi inwestycjami, najwyższymi wydatkami itp.

Rzeczywiście, ale tu łatwo wpaść w pułapkę uproszczonej statystyki. Po pierwsze, mało kto wie, że sporą część tzw. dochodów brutto przekazujemy dalej. Blisko 51 mln zł wpłacamy zgodnie z wymogami ustawowymi na tzw. janosikowe, a ponad 51,5 mln zł z opłaty za korzystanie ze środowiska odprowadzamy z naszego budżetu do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Dodatkowo ok. 13 mln zł przeznaczamy na program solidarnościowy dla sąsiednich gmin. Nasze dochody netto są więc o ok. 41 proc. niższe niż brutto.

Po drugie, gmina Kleszczów ma swoją specyfikę. Wystarczy spojrzeć na mapę, gdzie widać, jak wielka odkrywkowa kopalnia węgla, zajmująca tysiące hektarów, dzieli gminę wzdłuż osi wschód–zachód. Powoduje to konieczność budowania dłuższych sieci drogowych, dłuższych sieci dostarczających media do naszych stref przemysłowych i miejscowości położonych po północnej stronie odkrywki. Koszty inwestycji liniowych są więc u nas dużo wyższe niż gdzie indziej.

Ze względu na działalność kopalni musimy się też liczyć ze wstrząsami sejsmicznymi, przez co inwestycje budowlane muszą mieć dodatkowe wzmocnienia.

mat.pras.

Jak w takim razie traktujecie KWB Bełchatów i Elektrownię Bełchatów – jako źródło życiodajnych dochodów dla gminy czy jako problem, choćby w wymiarze środowiskowym?

Trudno tak wprost odpowiedzieć, to sytuacja zastana, z którą musimy sobie radzić. A uciążliwości związane z działaniem elektrowni czy kopalni są rzeczywiście ogromne. Podam taki przykład: rocznie przyjmujemy do składowania, w specjalnych sarkofagach, 8 mln ton tzw. odpadu mokrego w postaci popiołu ze spalania węgla. Przekraczamy w ten sposób ponad 400-krotnie średnią krajową, jeśli chodzi o współczynnik takich odpadów na liczbę mieszkańców. Biorąc pod uwagę, że elektrownia działa już 40 lat, proszę sobie wyobrazić, jakie to są gigantyczne ilości odpadów paleniskowych.

Pylenie z kopalni czy ze składowisk popiołów zanieczyszcza powietrze, co jest dotkliwe zarówno dla naszych mieszkańców, jak i sąsiednich gmin. Już nie mówię o efektach odwadniania terenu kopalni na głębokość 300 metrów i więcej. Powoduje to wysuszanie terenów rolniczych, niską opłacalność produkcji rolniczej, ale też braki wody dla nas wszystkich. Tych, którzy nam zazdroszczą, zapraszam do Kleszczowa – może widząc obszar z księżycowym krajobrazem, uświadomią sobie skalę problemów.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Morawicy: Mieliśmy pomysł na siebie

Rekultywacja terenów pokopalnianych, ogromnych wyrobisk, to wasze zadanie?

Na szczęście nie, choć staramy się brać udział w pracach co do kierunku rekultywacji. Cała Polska Grupa Energetyczna, do której należą kopalnia i elektrownia, zamierza po części zagospodarować rekultywowane tereny w kierunku leśno-rekreacyjnym. Chce je też przeznaczyć dla odnawialnych źródeł energii, np. paneli fotowoltaicznych i turbin wiatrowych. PGE myśli, co mocno popieramy, o przedsięwzięciach dużych i rozwojowych. Dziś Kleszczów to serce energetyki konwencjonalnej kraju, warto, by powstało tu energetyczne serce kraju, jeśli chodzi o energię odnawialną. W planach PGE i naszych jest też utworzenie jeziora na terenach po odkrywce, być może z elektrownią szczytowo-pompową i na pewno z terenami rekreacyjnymi. Bardzo na to liczymy, ale to nie jest kwestia roku czy dwóch.

Dopytam, czy można coś zrobić z tym popiołem? Czy będzie leżał w sarkofagach na zawsze?

Są próby szukania technologicznego wykorzystania, ale na razie idzie to opornie. Może uda się ruszyć z miejsca dzięki funduszowi sprawiedliwej transformacji, który przewiduje środki na innowacje w ochronie środowiska.

Jeśli jesteśmy przy zielonej transformacji. Jak gmina przygotowuje się do tego, że wcześniej czy później wygaszona zostanie kopalnia, a elektrownia przestanie zasilać się węglem?

Ależ my się do tego przygotowujemy od wielu lat! Nie tylko ze względu na nowy ład klimatyczny. Od lat 90. dzięki stabilnym wpływom podatkowym od największych na naszym terenie firm mogliśmy realizować program rozwoju gminy. Jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę, że wydobycie węgla z odkrywki Bełchatów, która jest na naszym terenie, będzie się sukcesywnie zmniejszało, aż w końcu zostanie ona zamknięta, co oznacza też mniejsze wpływy z podatków. Dlatego uruchomiliśmy projekt przygotowania terenów dla nowych inwestorów, którzy będę stopniowo zastępować kopalnię w zakresie miejsc pracy oraz jako źródło podatków dla gminy.

CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Szczurek: Oczekujemy od rządu rozpoczęcia dialogu

Udało się?

Mamy już cztery strefy przemysłowe. W sumie na obszarze 200 hektarów działają tu firmy, które stworzyły ok. 3 tys. miejsc pracy. W planach do zagospodarowania jest następne 200 hektarów. Cały czas szukamy kolejnych inwestorów, w tym także strategicznego, poprzez Fundację Rozwoju Gminy Kleszczów, która jest właścicielem tych gruntów. To bardzo dobrze uzbrojone tereny inwestycyjne, wyróżnione w wielu konkursach. Ich zagospodarowanie pomoże nam utrzymać wysoki poziom życia i miejsca pracy na terenie gminy.

Może więc przyszłość nie będzie dla was taką katastrofą – od gminy najbogatszej do najbiedniejszej?

Nawet takiej myśli nie dopuszczam do siebie! Oczywiście wiele rzeczy jest nie do przewidzenia, ale wydaje się, że mamy przed sobą jeszcze dekadę w miarę stabilnej perspektywy i chcemy ją wykorzystać jak najlepiej, rozwijając nasze strefy gospodarcze. Tworzymy nowy rynek pracy nie tylko dla naszych mieszkańców, których jest stosunkowo mało, ale też dla regionu, zwłaszcza dla powiatów bełchatowskiego, radomszczańskiego, pajęczańskiego czy piotrkowskiego.

mat.pras.

Ciekawe, że mieszkańców wam przybywa, mimo tych księżycowych krajobrazów.

Przed budową kopalni i elektrowni, w latach 70., mieszkało tu ok. 5 tys. osób. Potem kilka miejscowości kopalnia wysiedliła i na początku lat 90. liczba mieszkańców spadła do 3 tys. Teraz jest ich już ok. 7 tys. Sprowadzają się całe rodziny, z czego się bardzo cieszymy. Rośnie przez to zapotrzebowanie na nowe tereny budowlane, na nowe drogi, przedszkola czy szkoły. Odpowiadając na te potrzeby, sporo inwestujemy, podobnie jak i w inne obszary, podnosząc jakość życia mieszkańców, a więc w infrastrukturę mieszkaniową, sportową czy rekreacyjną. To pewnego rodzaju rekompensata dla mieszkańców, którzy chcą tu mieszkać i których liczba stale rośnie.

W waszym budżecie wciąż największa pozycja to jednak ochrona środowiska, chyba nikt w Polsce nie wydaje na ekologię co czwartej złotówki z budżetu.

Od paru ładnych lat realizujemy program zmniejszania tzw. niskiej emisji, ograniczania CO2. Z roku na roku jest rozbudowywany program dotacji do zakupu i montażu kolejnych urządzeń, które pozwalają wyłączyć stare piece węglowe czy piece na drewno. Nasz program ruszył dużo wcześniej, niż ten problem został dostrzeżony przez inne samorządy.

Od dwóch lat oferujemy też dotacje do kompleksowej termomodernizacji budynków mieszkalnych na terenie naszej gminy. Aby zdobyć taką dotację, mieszkańcy muszą wcześniej przeprowadzić audyt energetyczny. Pokazuje on, które elementy budynku trzeba wymienić albo w jakiś sposób ocieplić, by straty ciepła były jak najmniejsze. Po wykonaniu inwestycji przeprowadzany jest kolejny audyt, który jest podstawą przyznania dotacji. Korzyścią dla mieszkańców jest nie tylko to dofinansowanie, ale też redukcja wydatków na ogrzewanie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Teatry zdobywają nowe przestrzenie do gry

Inwestycje o wartości ponad 150 mln trwają i są zaplanowane w instytucjach Kielc, Gdańska, ...

Wpływy z PIT: spustoszenie w lokalnych budżetach

Samorządowcy zaczynają planować budżety na 2020 rok. I z przerażeniem liczą, jak zapełnić lukę ...

Ukraińcy wspierają rynki pracy w całej Polsce

We wszystkich województwach ten rok przyniósł wzrost liczby pracowników z zagranicy. Imigranci zarobkowi, głównie ...

Miasto zadba o jakość noclegów

W Sopocie wynajmujący mieszkania na doby będą mogli starać się o specjalne certyfikaty. Jeśli ...

Pionierzy mobilnej sprzedaży

W 1998 roku podjęliśmy jedną z najważniejszych decyzji w historii Sagry. Zdecydowaliśmy się zbudować ...

#BezpiecznieJakWDomu: Rowerem przez Pomorze Zachodnie

Pomorze Zachodnie to nie tylko morze i ciekawe miasta ale również piękne dzikie tereny, ...