Burmistrz Morawicy: Mieliśmy pomysł na siebie

Nie jestem jedynym autorem naszego sukcesu, równie ważni są mieszkańcy – mówi Marian Buras, burmistrz gminy Morawica, zwycięzca Rankingu Samorządów 2019 w kategorii gmin miejskich.

Dziś Morawica to naprawdę ładna, zadbana miejscowość. Zawsze tak było?

Bardzo dobrze pamiętam gminę Morawica sprzed lat, ponieważ pełnię swoją funkcję, najpierw jako wójt, a późnej jako burmistrz, od 1990 r. Po transformacji ustrojowej byliśmy jednym z biedniejszych samorządów w Polsce. Pieniędzy w budżecie było więc bardzo mało, a potrzeby ogromne. Wówczas jednak samorządy uzyskały samodzielność, do tego pojawił się wielki zapał do działania wśród zwykłych ludzi. Mieszkańcy organizowali się w komitety społeczne, razem budowaliśmy wodociągi, sieci telefoniczne czy szkoły.

Trzeba było zaczynać od zera?

Praktycznie tak, bo brakowało podstawowej infrastruktury. W 1990 r. wodociąg był tyko w jednej miejscowości, ale w bardzo krótkim czasie, bo w ciągu pięciu lat, wybudowaliśmy sieć o długości 160 km, która obejmuje już całą gminę. Gdy uporaliśmy się z problemem dostarczania wody, pojawił się kolejny – odbioru ścieków. Wówczas nie było u nas w ogóle kanalizacji, a w tym przypadku trzeba było już znacznie więcej zainwestować. Przyznaję, że to zadanie zajęło nam więcej czasu, ale po kolejnych kilkunastu latach cała gmina była już podłączona do sieci kanalizacji. Zbudowaliśmy też wiele dróg, równolegle powstawała infrastruktura społeczna. Dziś, gdy przyjeżdżają do nas goście z miast partnerskich z USA, Niemiec, ze Słowacji czy z Włoch, podziwiają nasz rozwój. Chyba nawet nam zazdroszczą infrastruktury społecznej, bo w naszej niewielkiej gminie mamy pełnowymiarową halę sportową, klimatyczną, krytą pływalnię, nowoczesny dom kultury z biblioteką, sieć przedszkoli, żłobki itp. Wiem, że nawet w Europie Zachodniej nie wszędzie tak jest.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Sopotu: Myślimy o przyszłym pokoleniu

Co jest waszym motorem rozwojowym? Bo trudno powiedzieć, że jesteście typową podmiejską gminą, która przyciąga mieszkańców metropolii.

Moim zdaniem udało się nam postawić na właściwe kierunki rozwoju, zadbaliśmy o zrównoważony rozwój już od samego początku. Wyszliśmy z założenia, że dla zbudowania samodzielności gminy, która jak najlepiej zaspokaja potrzeby mieszkańców, niezbędne są znaczne środki finansowe. A do tego konieczna jest silna gospodarka. Chodziło o miejsca pracy, ale też o wpływy z podatków, bo jednak podatki od firm są dużo wyższe niż od działalności rolniczej.

Burmistrz Marian Buras (pośrodku) z dyplomem dla najlepszej gminy miejskiej Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej” 2019 / mat.pras.

Dziś, gdy przyjeżdżają do nas goście z miast partnerskich z USA, Niemiec, ze Słowacji czy z Włoch, podziwiają nasz rozwój. Chyba nawet nam zazdroszczą infrastruktury społecznej

Stworzyliście tereny inwestycyjne?

Już w 1995 r. kupiliśmy 50 hektarów gruntów za przysłowiowe grosze, a kolejne tereny przejęliśmy od spółdzielni rolniczych. Fakt, przez jakiś czas nic tam się nie działo, ale w końcu udało nam się włączyć te grunty do specjalnej strefy ekonomicznej, a od lat jest na takie tereny duże zapotrzebowanie i możemy je sprzedawać znacznie drożej. Dziś liczbę miejsc pracy na terenie gminy szacujemy na 4 tys., a przecież wciąż przybywa nam inwestorów. W latach 90. mieliśmy galopujące bezrobocie sięgające nawet 30 proc., obecnie to tylko ok. 3 proc. Ważne, że staraliśmy się oferować inwestorom nie tylko dobrze przygotowane tereny, ale też tworzymy dobry klimat dla przedsiębiorczości. Pokazywaliśmy swoimi działaniami, że gmina to nie tylko organ, który ściąga podatki, ale również sprawdzony partner we współpracy.

CZYTAJ TAKŻE: Rafał Trzaskowski: Nie realizujemy programów politycznych

A jaką ofertę mieliście dla mieszkańców?

W naszych planach zagospodarowania przestrzennego od początku wydzieliliśmy tereny przemysłowe, ale też duże obszary pod budownictwo mieszkaniowe. Tu także zainwestowaliśmy w grunty i uzbroiliśmy działki budowlane. Przyznam, że na początku zainteresowanie było małe, ale w efekcie tzw. dużej ulgi budowlanej ludzie zaczęli szukać ciekawych miejsc, gdzie mogliby postawić swój dom. I okazało się, że w całym regionie gotowe działki budowlane są tylko u nas. To zapoczątkowało boom mieszkaniowy i przyrost liczby mieszkańców, który trwa do dziś. W 1990 r. gmina liczyła 10,5 tys. mieszkańców, dziś to już 16,2 tys.

Gala Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej: 2019 / fot. Stefan Mleczak

My zwiększamy świadomość społeczną w temacie smogu, szkodliwości niskiej emisji. Tylko w ten sposób możemy poprawić jakość powietrza wokół nas

Staracie się aktywizować mieszkańców, wciągać w zarządzania rozwojem gminy?

Dziś występuje takie zjawisko, że mieszkańcy oczekują od gminy odpowiednich usług, chcą mieć kompletną infrastrukturę, porządek, bezpieczeństwo, ale niekoniecznie angażują się w działalność społeczną. Jednak jest u nas znaczna część mieszkańców, którzy chcą aktywnie działać w swoim otoczeniu, a taką szansę daje im np. działalność w organizacjach pozarządowych. Mamy ich w gminie bardzo dużo, ok. 60. Bardzo intensywnie z nimi współpracujemy. Powierzamy realizację wielu zadań, ale też wspieramy w ich własnych inicjatywach, jeśli jest taka potrzeba. Ludzie mają pasje, pomysły, a jeśli uda im się je realizować, to ich życie staje się bogatsze, pełniejsze. Moim zdaniem rolą samorządów jest właśnie tworzenie takich warunków, by ludzie mogli się samorealizować, m.in. biorąc udział w życiu społeczności lokalnej.

CZYTAJ TAKŻE: Jerzy Buzek: Na osłabianiu roli samorządu tracą mieszkańcy

W rankingu samorządów Morawica uzyskała świetne wynik, właśnie w zakresie budowy społeczeństwa obywatelskiego, a także w zakresie dbałości o środowisko.

Dla ochrony środowiska też dużo robimy. Dopłacamy mieszkańcom do wymiany pieców i do instalacji OZE. Zrealizowaliśmy największy chyba w woj. świętokrzyskim projekt, gdzie w jednej gminie zostało wybudowanych ponad 340 instalacji ogniw fotowoltaicznych i kolektorów słonecznych dla gospodarstw domowych. Mamy monitoring czystości powietrza, prowadzimy szeroko zakrojone działania edukacyjne dzieci i młodzieży. I to nie na temat segregacji śmieci, bo to dzieci już doskonale wiedzą. My zwiększamy świadomość społeczną w temacie smogu, szkodliwości niskiej emisji i palenia w piecach miałem, niskiej jakości węglem, a w najgorszym przypadku nawet śmieciami. Ta świadomość jest kluczowa, bo tylko w ten sposób możemy poprawić jakość powietrza wokół nas.

W Morawicy macie problem smogu?

Zainstalowaliśmy czujniki w budynku Centrum Samorządowego i w szkołach, jest więc stały podgląd sytuacji w gminie. I niestety, często powietrze u nas jest bardziej zanieczyszczone niż w np. Krakowie, który słynie ze smogu. Od razu powiem dlaczego. Kraków czy inne wielkie miasta to zwykle budownictwo zbiorowe, z miejskim system ciepłowniczym. Natomiast we wszystkich podmiejskich gminach ludzie ogrzewają się węglem, miałem itp. Ostatnio wróciłem z Ukrainy, która wykorzystuje przede wszystkim ogrzewanie gazowe. To pozostałość po ZSRR, ale tam powietrze jest czyste! Jest czym oddychać! Natomiast w Polsce powietrze to prawdziwy dramat, z czego jeszcze nie wszyscy zdają sobie sprawę. Pod względem dbałości o środowisko, walki o czyste powietrze mamy jeszcze wiele, nie tylko w Morawicy, do zrobienia.

fot. Stefan Mleczak

Uważam, że kompetencje samorządów w Polsce są jednymi z największych w Europie. Ale w tych kompetencjach jesteśmy coraz mocniej ograniczani, powiedziałbym nawet ubezwłasnowolniani

Samorządy same poradzą sobie z problemem?

To jest ogromne wyzwanie i dla samorządów, i dla rządu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że tylko decyzje rządowe mogą wyeliminować miał i niskiej jakości węgiel z ogrzewania indywidualnego. I tylko decyzje rządowe mogą przyczynić się do większego wykorzystania gazu. Proszę zauważyć, sprowadzamy do kraju coraz więcej gazu, budujemy gazociąg z Norwegii, transportujemy gaz skroplony z USA, a brakuje infrastruktury wewnątrz kraju. Tymczasem wystarczyłaby jedna zmiana w odpowiedniej ustawie, jedno pociągnięcie pióra, aby wprowadzić przepis, że tam, gdzie jest sieć gazowa, nie można stosować gorszych pod względem wpływu na środowisko systemów ogrzewania. Ważne jest, żeby samorządy mogły budować takie sieci i przekazywać je w dzierżawę lub odsprzedawać operatorom, czyli spółkom gazowym. Jeszcze kilkanaście lat temu gminy mogły to robić i my w gminie Morawica w połowie miejscowości posiadamy sieć gazową. Tym bardziej mieszkańcy pozostałych wsi oczekują, że w końcu i oni będą mieli dostęp do gazu. My jednak nic więcej nie możemy wybudować, bo nie mamy takich możliwości prawnych.

Uważa pan, że kompetencje samorządów w Polsce są nadmiernie ograniczane?

Uważam, że kompetencje samorządów w Polsce są jednymi z największych w Europie. Mamy ogromny zakres zadań, praktycznie w każdej dziedzinie życia samorządy ponoszą większą czy mniejszą odpowiedzialność, czy to jeśli chodzi o pomoc społeczną, oświatę, kulturę sport, bezpieczeństwo, transport, infrastrukturę itd. Ale w tych kompetencjach jesteśmy mocno ograniczani, powiedziałbym nawet ubezwłasnowolniani. Kolejne regulacje prawne narzucają samorządom sposób postępowania. Coraz mniej zostaje miejsca na inicjatywę własną, na swoje pomysły i rozwiązania, które są często dużo lepsze niż te wymyślone na poziomie centralnym.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Łodzi: pracownicy przyciągają inwestorów

Przykład…?

Za przykład stawiam oświatę. To było nasze sztandarowe zadanie własne od 1996 r. Ale powoli nasze kompetencje były ograniczane, a dziś w zasadzie jesteśmy już tylko kasjerami, którzy pobierają subwencję oświatową z budżetu państwa i wypłacają pensje, ale z konieczności dokładają do tego zadania też własne pieniądze, aby oświata mogła funkcjonować prawidłowo. Takie przykłady można by mnożyć.

Jest pan włodarzem Morawicy od 29 lat, gmina zaś może pochwalić się wieloma sukcesami. To tylko pana zasługa?

Absolutnie nie tylko moja. Faktycznie jestem liderem tych zmian, ale życie mnie nauczyło, że w demokracji najważniejsza jest umiejętność przekonania innych do własnych pomysłów i uzyskania dla nich akceptacji. Tak, by mieszkańcy czuli, że są współautorami konkretnych idei, ścieżek rozwoju. W 2000 r. wpadłem na pomysł, by zbudować krytą pływalnię, co było ogromnym wyzwaniem, bo wówczas taki obiekt w regionie miała tylko najbogatsza gmina. Zapytaliśmy więc o zdanie mieszkańców w specjalnej ankiecie. Na liście były konkretne drogi, gazociąg itp., ale wygrała kryta pływalnia. Okazało się, że ludzie, tak jak ja, już wtedy mieli marzenia, aby w gminie można było spędzać czas w interesujący sposób i realizować pasje. Zawsze cieszę się, kiedy udaje mi się znaleźć sojuszników dla moich pomysłów. Oczywiście nie zawsze jest tak różowo, bo czasami mieszkańcy mówią „nie teraz”, „nie w tej formie”. Ale to też dobrze, bo najważniejsze jest zaangażowanie we wspólne działania i wspólne odnoszenie sukcesów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Do pracy w wirtualnym świecie

Stoisz na rynku w Krakowie, kierujesz swój telefon na dowolne miejsce, po czym na ...

Pokażą najlepsze produkty z Grudziądza

Warsztaty pierogarskie, gancarskie czy wikliniarskie, a także nauka przygotowania nalewek - takie m.in. atrakcje ...

Spalarnie bez śmieci

Propozycja wprowadzenia zakazu termicznego przekształcania odpadów może podnieść koszty gospodarki komunalnej – ostrzegają gminy.

Rusza walka o dłuższy wakacyjny sezon

Mieszkańcy nadmorskich miejscowości nie chcą zarabiać tylko przez parę miesięcy w roku. Marzy im ...

Rozwojowy skok dzięki Unii

Gdyby nie europejska polityka solidarności, polskie regiony wolniej nadrabiałyby dystans do bogatszych sąsiadów. Wejście ...

Ochrona konserwatorska nie będzie zaskakiwać

Gminy będą informować właścicieli, że ich nieruchomości trafiły do ewidencji zabytków. Dziś nie muszą ...