Dulkiewicz: Trudne finanse samorządu w czasach pandemii

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.
Mat. pras.

Z nadzieją patrzymy na środki unijne. Mamy nadzieję, że będą one rozdzielane na podstawie kryteriów merytorycznych, a nie politycznych – mówi Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Piątego dnia naszego E-Forum Liderów Samorządowych rozmawialiśmy m.in. o tym jak władze lokalne radzą sobie z ogromnymi wyzwaniami w związku z kryzysem wywołanym koronawirusem. Jak wygląda sytuacja budżetowa samorządów i co mogą zmienić w tym zakresie środki unijne. Gościem redaktora „Rzeczpospolitej” Marcina Piaseckiego była Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

Zapis wideo rozmowy:

Na całym świecie największym wyzwaniem jest teraz pandemia koronawirusa. Jak radzenie sobie z COVID-19 wygląda od strony samorządów?

Zarówno Gdańsk jak i każde mniejsze miasto odczuwa skutki tej pandemii na swój sposób. Kluczowe oczywiście jest opanowanie sytuacji zdrowotnej. Z jednej strony zdrowie, z drugiej strony szczepienia. Rząd poprosił samorządy o to, żeby w bardzo szybkim czasie zorganizować masowe punkty szczepień. Dlatego w tym obszarze szeroko współdziałamy i mamy nadzieję, że dzięki tej współpracy, ale też dzięki skutecznemu działaniu uda się przywrócić nasze życie do normalności. Kolejne działania miasta to te mające na celu ulżyć przedsiębiorcom, którzy nie działają albo działają w ograniczonym zakresie. To wsparcie to chociażby ulgi w czynszach czy zniesienie części opłaty za zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalach gastronomicznych.

CZYTAJ TAKŻE: Nadchodzi zielona rewolucja. Samorządów nie ominie

A jak wygląda sytuacja finansowa miasta związania z COVID-19?

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę np. z tego, jak dużo budżety miast dokładają do komunikacji publicznej. Utrzymanie transportu miejskiego w Gdańsku w 70 proc. pochodzi z dopłat miasta, opłaty za bilety pokrywają jedynie 30 proc. tych kosztów, a dzisiaj z tych 30 proc. zostało tylko około połowy. To duża wyrwa w budżecie. Trzeba też przypomnieć o mechanizmie, który miał wesprzeć samorządy w dobie koronawirusa, mam tu na myśli Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych. W pierwszym etapie, gdy trwała prezydencka kampania wyborcza, poszczególnne miejscowościdostawały czeki.  Wtedy każda gmina według określonego algorytmu otrzymała pieniądze z tego funduszu, który został utworzony z naszych podatków.

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę np. z tego, jak dużo budżety miast dokładają do komunikacji publicznej. Utrzymanie transportu miejskiego w Gdańsku w 70 proc. pochodzi z dopłat miasta, opłaty za bilety pokrywają jedynie 30 proc.

Natomiast już w kolejnych etapach miasto Gdańsk dostało zero złotych, miasto Sopot dostało zero złotych, Gdynia dostała zero złotych. To pokazuje, że mamy kłopot z równym dla każdego wsparciem finansowym. Budżet Gdańska, i myślę, że każdego samorządu, miał już potężne wyrwy związane ze zmianami podatkowymi, z tzw. piątką Kaczyńskiego, ponadto na budżety samorządów ogromny wpływ mają też problemy związane z edukacją. Zadania związane z edukacją powinny być realizowane z subwencji oświatowych, czyli tej części budżetu, która pochodzi bezpośrednio z budżetu państwa. Jednak praktyka pokazuje, że ta subwencja nie wystarcza nawet na pensje nauczycieli. Połowę kosztów związanych z edukacją trzeba pokryć z budżetu gminy, rezygnując tym samym z innych wydatków. Dlatego z nadzieją patrzymy na środki unijne i mamy nadzieję, że będą one rozdzielane na podstawie kryteriów merytorycznych, a nie politycznych.

CZYTAJ TAKŻE: Ortyl: pieniądze na odbudowę po pandemii wydawajmy mądrze

Jak zatem wyglądają konsultacje dotyczące Krajowego Planu Odbudowy?

Gdyby nie konsultacje, gdyby nie duży nacisk strony społecznej – zarówno przedsiębiorców, organizacji pozarządowych jak i samorządów – to nie wiem czy publiczne wysłuchanie, które dotyczyło poszczególnych części KPO, by się w ogóle odbyło. Trudno powiedzieć, by KPO był skonsultowanym dokumentem, natomiast odbyły się wysłuchania. Trzeba powiedzieć jasno, że wykluczenie dużych miast z projektów dotyczących niskoemisyjnej czy wręcz zeroemisyjnej komunikacji publicznej jest niezrozumiałe.

CZYTAJ TAKŻE: Walka o obronę niezależności samorządu

A jaki jest „plan B”, gdyby tych środków nie było?

Dla samorządowców to jest duże wyzwanie, także komunikacyjne. Będziemy musieli tłumaczyć naszym mieszkańcom, dlaczego pewne działania są odsuwane w czasie, albo w ogóle nie da się ich zrobić. Istotną kwestią dotyczącą KPO jest to, że różni się ona od innych środków unijnych. KPO składa się w połowie ze środków dotacyjnych, a druga połowa to pożyczki. Dlatego my jako samorządowcy tak walczymy o te środki.  Wiadomo, że każdy woli otrzymać dotację niż wziąć pożyczkę, nawet na dogodniejszych warunkach.

Organizatorem E-Forum Liderów Samorządowych, którego jest „Rzeczpospolita” i „Rzeczpospolita Życie Regionów”. To cykl rozmów i debat, na temat najważniejszych wyzwań stojących obecnie przez władzami lokalnymi. Forum organizowane jest w formule on-line w dniach 19-30 kwietnia.

 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Przetarg na S10 między Toruniem a Bydgoszczą w I kwartale

Na etapie prac przygotowawczych jest jeszcze fragment S10 od Bydgoszczy do zachodniej granicy województwa ...

Dobre prognozy dla Synergic na 2020 rok

Synergic: przyczajony tygrys branży OOH świętuje 5 lat obecności na konkurencyjnym rynku reklamy zewnętrznej ...

Przybędzie stacji dla elektryków

W Warszawie może powstać 1000 punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Zakończyły się bowiem konsultacje w ...

Dolny Śląsk uruchamia turystyczny szlak tropem lokalnej techniki

Dolny Śląsk idzie śladem Górnego – i wytycza wojewódzki Szlak Zabytków Techniki. Umowę w ...

Samorządowe inwestycje, czyli wielkie cięcie wydatków

Samorządy wchodzą w gorący okres przygotowywania budżetów na 2020 r. Dobrych informacji dla mieszkańców ...

Na Śląsku przyspiesza strategiczna inwestycja

W tym roku w województwie śląskim przyspiesza wreszcie budowa bardzo ważnej dla regionu drogi ...