Wzięła ona udział w seminarium „Uchodźcy w Polsce. Jak nie popełnić błędu?” zorganizowanym przez Studium Obywatelskie im. Pawła Adamowicza.

Oprócz prezydent Gdańska na ten temat dyskutowali także prof. Massilimiano Signifredi, historyk, specjalista w obszarze dyplomacji społecznej, wolontariatu i pomocy humanitarnej oraz dr Konrad Ciesiołkiewicz, przewodniczący Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej, prezes Fundacji Orange.

Moderatorem był Tomasz Orłowski, były ambasador RP m.in. we Francji i Włoszech, kierownik studiów MBA Dyplomacja.

Prezydent Adamowicz myślał o uchodźcach

W Gdańsku nad problemami uchodźców pochylał się już prezydent Paweł Adamowicz. – Kolegował się z Orlando Leolucą, burmistrzem Palermo i obserwując to, co dzieje się na świecie przypuszczał, że takie problemy mogą pojawić się także w Gdańsku – mówiła prezydent Dulkiewicz.

Podkreślała, że właśnie to doświadczenie międzynarodowe było inspiracją do stworzenia w Gdańsku modelu na rzecz integracji imigrantek i imigrantów. Powstał on we współpracy z bardzo różnymi środowiskami, przede wszystkim organizacjami pozarządowymi.

Czytaj więcej

Uchodźcy z Ukrainy wciąż czekają na PESEL

– Idea pana prezydenta była taka, że musimy się zająć myśleniem do przodu i to niezależnie kto będzie rządził, bo imigranci o różnym statusie mogą się w naszej wspólnocie pojawić. A miasto powinno być na to przygotowane – mówiła prezydent Gdańska.

I dodała, że stąd pomysł takiej polityki, która wyznacza pewne ramy, która wyznacza model postępowania, właśnie po to, żeby nie tworzyć gett, nie tworzyć obozów, ale starać się tych, którzy przyjeżdżają do miasta, wtapiać ich w lokalną społeczność, z pełną akceptacją dla ich różnorodności, dla ich pochodzenia, dla innych zwyczajów.

Witajcie w Gdańsku 

Opracowany w Gdańsku model na rzecz imigrantów ma kilka bardzo istotnych obszarów, jak: edukacja, opieka zdrowotna, mieszkania, pomoc społeczna czy praca.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

- Mając takie ramy, mając partnerów gotowych do współpracy – od kilku lat z organizacjami pozarządowymi, z ECS prowadzimy program: „Cześć, witaj”, to jest coś co wprowadza takie osoby w lokalną społeczność. Prowadzimy także kursy języka polskiego dla obcokrajowców – wylicza prezydent Gdańska.

Zwraca uwagę, że ci którzy uciekają teraz przed wojną w Ukrainie to przede wszystkim kobiety z dziećmi w wieku przedszkolnym czy szkolnym. – A to stwarza bardzo dużo wyzwań dla samorządów – mówiła prezydent Gdańska.

Czytaj więcej

Trzaskowski: Konieczna relokacja uchodźców

Przyznała też, że w czasie wojny i napływu uchodźców mało się myśli o kulturze, a przecież to ona tworzy tkankę społeczną. - Jesteśmy w trakcie rozmów z diasporą ukraińską w Gdańsku i chcemy stworzyć coś na kształt Domu Kultury Wschodniej. Nie tylko Domu Ukraińskiego – zdradza Aleksandra Dulkiewicz.

Jej zdaniem polityka migracyjna w Polsce nie istnieje. – Kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo trudną sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Wówczas na komisję wspólną rządu i samorządu trafił dokument dotyczący polityki migracyjnej Polski. Był szalenie niedoskonały i nieprzygotowany – dodaje prezydent Gdańska.

Chcą brać odpowiedzialność za swoje życie

Zwraca uwagę, że mamy kryzys humanitarny, bo 38-mln kraj przyjął ponad dwa miliony uchodźców tylko siłą społeczeństwa obywatelskiego, siłą jego solidarności.

- A teraz jest pytanie co dalej? Mamy specustawę, ale jest w niej kilka wyzwań – zauważa prezydent Gdańska.

Zwraca uwagę, że wsparciem objęci są tylko ci ludzie, którzy przekroczyli bezpośrednio granicę ukraińsko-polską, a przecież w Polsce są Ukraińcy, którzy granicę przekraczali przez Słowację, Węgry.  I dziś część z nich wraca na Ukrainę, byli ponownie przekroczyć granicę – już z Polską.

Prezydent Gdańska podkreśla, że nie da się zbudować bez integracji dobrze funkcjonującej wspólnoty lokalnej dla tak dużej liczby osób przybywających z zewnątrz.

Czytaj więcej

Pieniądze dla uchodźców. Ruszają wypłaty pierwszych zasiłków

- Temu służy chociażby edukacja, praca która daje też poczucie godności, i poczucie brania odpowiedzialności za swoje własne życie. Nie było jeszcze specustawy, ale gdybyśmy mieli politykę migracyjną to pewnie wyglądałoby to inaczej – uważa prezydent Dulkiewicz.

Zdradza, że wielu Ukraińców i Ukrainek, którzy przyjechali do Gdańska miało obawy i nie chciało składać podania o status uchodźcy, bo wtedy nie mogliby pracować.

– A oni chcą pracować, brać odpowiedzialność za swoje życie. To są bardzo ważne rzeczy. I myślę, że te działania zarówno edukacyjne, kulturalne, społeczne tematy związane z pracą, bardzo mocno mogą wpłynąć na integrację – uważa prezydent Dulkiewicz.

My też możemy uczyć się od uchodźców

Podczas seminarium prof. Massilimiano Signifredi zwrócił uwagę, że przyjmując uchodźców nie możemy widzieć tylko osób, którym mamy pomagać.

- Oni są dla nas także szansą. Często patrzymy na dane statystyczne i widzimy, że populacja europejska starzeje się, wsparcie tych ludzi którzy pochodzą z różnych krajów, gdzie jest dodatni wzrost demograficzny jest okazją – mówił ekspert.

Podkreślał, że uchodźcy nie będą nas zastępować, bo kultura europejska ma wartości i jest atrakcyjna dla nich. Jest silniejsza. - Musimy bronić się naszymi zasadami. Musimy pokazywać na czym polega wolność, demokracja, na czym polega równość kobiety i mężczyzny – mówił prof. Signifredi.

Zwrócił uwagę na ważną decyzję ministrów spraw wewnętrznych państw Unii, dzięki której ochronę otrzymały wszystkie osoby uciekające przed wojną z Ukrainy. - To była decyzja historyczna i bardzo ważna. Widzimy teraz, że ten ruch różnych osób z Ukrainy, którzy mogą wybierać, gdzie chcą mieszkać w tym trudnym czasie – mówił ekspert.

A Konrad Ciesiołkiewicz, prezes Fundacji Orange apelował, aby nie patrzeć na uchodźców z góry, bo ktoś przyjechał do Polski, a my udzielamy mu pomocy.

– A pewnie i tak w długim okresie czasu na pewno będziemy okazywali „łaskę”, bo to się dzieje zawsze na masową skalę. To jest zrozumiałe. To są też emocje, to też zmiana społeczna, w której funkcjonujemy. Brutalnie powiem, że po drodze zaliczymy też „dolinę śmierci”, bo będzie dużo złych emocji związanych z uchodźcami – uważa prezes Fundacji Orange.

I podkreśla, że Polska musi być gotowa na te osoby, które także mają ogromne doświadczenia. - My możemy czerpać z tego zasobu nie tylko jako rąk do pracy. My będziemy czerpać z ich serca, z ich głowy, z ich kompetencji. My też powinniśmy poznawać ich kulturę, język, historię, kontekst Ukrainy. I te osoby mogą pełnić w różnych wymiarach rolę edukatorów nas wszystkich – przekonywał Ciesiołkiewicz.