Rozmowa w ramach III E-Forum Liderów Samorządowych. Gościem Marcina Piaseckiego był Adam Struzik, Marszałek Województwa Mazowieckiego. 

Obejrzyj transmisję z rozmowy:

Cała Polska pomaga uchodźcom z Ukrainy. Tysiące wolontariuszy, setki urzędów są zaangażowane w pomoc. Jak wygląda sytuacja na Mazowszu?

To miejsce, gdzie najwięcej uchodźców się lokalizuje. W samej Warszawie jest ich 300 tys. W obrębie województwa też jest ok. 100 tys. Zakładamy, że ok. 400 tys. z 2 mln uchodźców jest na terenie naszego województwa.

Wszyscy angażujemy się w pomoc. Organizacje pozarządowe, wolontariusze, gminy, powiaty i województwo. Staramy się dzielić obowiązkami. Samorząd województwa ma kilka kierunków działania. Po rozpoczęciu działań wojennych zarząd województwa podjął decyzję o skierowaniu 1 mln złotych na doraźną pomoc. Dzisiaj to urosło do 5 mln złotych. Uruchomiliśmy środki dotyczące wyżywienia, to kolejne 2 mln złotych. Rozpoczęliśmy też projekt ze środków europejskich, obecnej perspektywy. Projekt z Europejskiego Funduszu Społecznego, którego kwota wyniesie 15 mln złotych.

Międzyczasie wysłaliśmy 2 transporty środków pomocowych na Ukrainę. Koncentrujemy się na sprzęcie medycznym. Już 4 w pełni wyposażone karetki ratunkowe powędrowały do naszych partnerów. 3 do Kijowa, 1 do Chmielnickiego. Będą służyły do ratowania życia w obwodach ukraińskich. Niebawem wyślemy kolejne 2, może 3 karetki. To jest sprzęt używany, ale w pełni sprawny. Do tego dokupujemy leki i sprzęt medyczny.

Jeśli chodzi o samą Ukrainę, to pomagamy w 2 segmentach. Pierwszy to pomoc medyczna, sprzęt medyczny, leki. Drugi to sprzęt ratowniczy. Jesteśmy w trakcie zakupu różnych urządzeń i w kontakcie z partnerami z ochotniczych straży pożarnych. Będziemy chcieli przekazywać w pełni sprawne samochody.

Koncentrujemy się na wsparciu w obszarze zakwaterowania, wyżywienia, transportu. Ważna jest ochrona zdrowia, edukacja i rynek pracy. Działamy wielokierunkowo.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Co z punktu widzenia samorządu województwa jest największym wyzwaniem w tej tragicznej sytuacji?

Czas przed nami pokaże największe wyzwania. Większość uchodźców to kobiety z dziećmi. Często jest po kilkoro dzieci, są to małe i bardzo małe dzieci. Teraz ważne jest zakwaterowanie i równomierne rozłożenie w województwie. Z tym jest duży problem, bo skłonność uchodźców do zatrzymania się w środowisku wiejskim jest mała. Chociaż też wielu domach, pensjonatach, gospodarstwach agroturystycznych czy w miejscach organizowanych przez gminy mamy uchodźców. Jednak jest dążenie do dużych miast, w tym do Warszawy.

Największym wyzwaniem w najbliższym czasie będzie nadanie numerów PESEL. Po drugie, takie rozlokowanie w obrębie województwa, żeby zapewnić przyzwoite warunki lokalowe i wyżywienie. Następne wyzwanie to będzie obszar edukacji, czyli przedszkola, szkoły, czasami żłobki.

Pojawiły się też poważne problemy. Jesteśmy w trakcie ustalania zasad przeniesienia dzieciaków z domów dziecka z obwodu winnickiego. Jesteśmy w dialogu z panią prezydent Świdnicy. Okazało się, że ma duży ośrodek, który mógłby ich przyjąć.

Wyzwaniem jest też integracja wszystkiego, wymiana informacji, zapanowanie logistyczne. To wyzwanie dla całego kraju, nie tylko dla Mazowsza.

Jak przebiega współpraca z gminami i administracją centralną?

Zawsze szukamy dialogu i porozumienia. Wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. Nie staramy się ścigać kto lepiej, szybciej, mądrzej. Jesteśmy w dialogu z Ministerstwem Infrastruktury np. w sprawie pociągów, którymi dowozimy uchodźców. Jesteśmy w kontakcie w wojewodą, bo uważamy, że to wyzwanie dla wszystkich.

Bez organizacji pozarządowych i samorządów pierwsze 20 dni realnej pomocy nie byłoby możliwe przy takiej ilości uchodźców.

Przez struktury PSL powołaliśmy struktury powiatowe i wojewódzki sztab humanitarny. Ostatnio wysłaliśmy naszych wolontariuszy na Podkarpacie, żeby wspomogli pracę na przejściach granicznych. Tam jest niezwykłe obciążenie. Trzeba szukać wspólnych rozwiązań i radzić sobie.

W związku z tą sytuacją władze województwa zweryfikowały plany na najbliższe lata?

Musieliśmy znaleźć te miliony złotych. Na szczęście mieliśmy przyzwoitą rezerwę na wydarzenia katastrofalne. Jeśli potrzeby będą większe, będziemy musieli korygować nasz budżet. Na szczęście mamy przyzwoity budżet realizowany zgodnie z planem. W tym roku jest po raz pierwszy zasada, że w 12 równych ratach Ministerstwo Finansów przekazuje pieniądze. Nie wiemy czy za 2 lata będziemy musieli oddawać jakieś pieniądze. Obecnie dostajemy co miesiąc przelewy, więc możemy elastycznie kierować pieniądze na pomoc.

Jeśli chodzi o inwestycje, to obserwujemy olbrzymie zwyżki cen, zwłaszcza materiałów budowlanych i asfaltu. Coraz częściej stajemy przed faktem, że w przetargach na drogi czy inne inwestycje, oferowane przez wykonawców ceny znacznie przekraczają poziom wywoławczy, nawet w 70-80 proc. To może być poważne wyzwanie dla całej gospodarki, wszystkich inwestorów, w tym dla samorządów. Już dzisiaj niektóre samorządy chcą więcej na inwestycje, które dofinansowujemy. Nie możemy dać więcej, więc wycofują się z nich. Sytuacja jest niepewna. To jest związane z inflacją i postępującym wzrostem cen.