Odpowiedzi na to pytanie szukali uczestnicy debaty „Czy samorządy powinny finansować ochronę zdrowia?” zorganizowanej w ramach E-Forum Liderów Samorządowych. W dyskusji wzięli udział: Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego, Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, Witold Kozłowski, marszałek województwa małopolskiego oraz dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Zapis wideo transmisji poniżej:

Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego, podkreśliła, że jej regionowi temat ochrony zdrowia jest bardzo bliski. – Zdrowie i jakość życia są na naszych sztandarach. Gdy dwanaście lat temu zaczęłam zajmować się tym obszarem wszystkie nasze szpitale były zadłużone, ale właśnie na przykładzie naszego regionu widać, że restrukturyzacji nie trzeba przeprowadzać na poziomie centralnym. Wystarczy oddać to zadanie samorządom i my zrobimy to dobrze – stwierdziła marszałek.

Najważniejsza inwestycja

Elżbieta Anna Polak podkreśliła, że aktualnie region lubuski jest najmniej zadłużonym regionem w zakresie ochrony zdrowia w Polsce. – To wynik naszej konsekwentnej pracy. Do tego w jakim jesteśmy teraz miejscu doprowadziły wdrożenie programów restrukturyzacji, potężne nakłady finansowe i ogromna praca wielu ludzi. Poczyniliśmy także inwestycje w kapitał ludzki, otworzyliśmy kierunek lekarski, co roku dopłacamy do medycyny trzy miliony złotych. To jest najważniejsza inwestycja, ponieważ szpitale i respiratory same nie leczą. Najważniejsi są ludzie. Ponadto dokonujemy wielu modernizacji i inwestycji, a z Krajowego Planu Odbudowy chcielibyśmy zbudować nowe bloki operacyjne. Myślimy już o tym, co będzie po covidzie. Ja absolutnie nie zgadzam się na nacjonalizację szpitali. Żaden z wariantów przedstawionych przez ministra zdrowia nie spełnia naszych oczekiwań – stwierdziła.

CZYTAJ TAKŻE: Bez samorządów odbudowa po pandemii się nie uda

Tego samego zdania była Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, która tłumaczyła, że samorządy chcą nadal zarządzać ochroną zdrowia i do niej dopłacać, ponieważ to one są na miejscu, wśród mieszkańców.

""

regiony.rp.pl

– To dotyczy nawet Warszawy, bo nie wszystko widać z ul. Wiejskiej. Jeżeli chodzi o reformowanie ochrony zdrowia, to nie tędy droga. To, co zaproponowano w ostatnim czasie nie ma wiele wspólnego z reformą, ale z nacjonalizacją. Za przykład może posłużyć Szpital Południowy w Warszawie, gdzie na podstawie przepisów covidowych wprowadzono do szpitala panią pełnomocnik, która nie robi nic ponadto, co my robiliśmy do tej pory, a szpital został nam do marca przyszłego roku zabrany – mówiła Kaznowska.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Jej zdaniem należy zwiększyć finansowanie na procedury medyczne oraz procent PKB przeznaczany na ochronę zdrowia. – Od wymiany właściciela nie przybędzie pieniędzy. Rozmawiamy o poważnej reformie ochrony zdrowia, która została wrzucona w czasie pandemii, to jest rzecz niewyobrażalna. Należy rozmawiać o zmianie systemu, zmianie finansowania, ale do tego potrzebna jest poważna debata z udziałem samorządów. Nikt nie przekona mnie, że centralizacja szpitali uleczy ochronę zdrowia, to już było, uważam, że powinno być dokładnie odwrotnie. To się źle skończy, jeżeli pójdziemy w stronę proponowanych przez rząd rozwiązań – podkreśliła.

Za mało szczegółów

Marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski zaznaczył, że usługi zdrowotne to jedne z najważniejszych usług publicznych.

CZYTAJ TAKŻE: Ortyl: pieniądze na odbudowę po pandemii wydawajmy mądrze

– Jeżeli mamy dbać o podnoszenie poziomu życia wszystkich naszych wspólnot, to musimy mieć realny wpływ na funkcjonowanie w zakresie różnych branż, w tym usług społecznych. Z jednej strony mówi się w Polsce, że ochrona zdrowia wymaga reformy, a z drugiej pojawiają się akcenty negacji szerszej rozmowy na temat tego, jak to zrobić – przyznał marszałek.

W jego ocenie w propozycjach rządu jest za mało szczegółów. – Ja rozumiem to w ten sposób, że rozpoczyna się wielką debatę na ten temat i każdy powinien w niej uczestniczyć. Gdyby rzeczywiście stało się tak, że ktoś z dnia na dzień zaskoczyłby nas zmianą całego systemu, to należałoby to skrytykować. Póki co obieram to w taki sposób, że otwiera się pogłębiona dyskusja na ten remat i poczekajmy z wyciąganiem ostatecznych wniosków. Mówimy o tym, że system ma niedociągnięcia, dlatego rozmawiajmy o tym jak to poprawiać – mówił Witold Kozłowski.

Dodał, że zgadza się z wypowiedziami pani marszałek i pani prezydent, że trudno wyobrazić sobie, aby jakikolwiek samorządowiec był za tym, aby pozbawić go możliwości wpływania na poziom realizacji usług zdrowotnych.

– Samorząd województwa małopolskiego już w 2002 roku uchwalił Małopolski Program Ochrony Zdrowia, zanim było to wymagane przez ustawę. Od zarania dziejów naszego samorządu podchodzimy do kwestii ochrony zdrowia bardzo poważnie. Wiem co zastaliśmy w 1999 roku, a jak szpitale wyglądają dzisiaj. Samorząd jest instrumentem życia publicznego, który stosunkowo szybko reaguje na oczekiwania społeczne i zapotrzebowanie – tłumaczył.

Samorządy reagują szybciej

Ekspert ds. ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego przypominał, że projekt centralizacji, ani daty jego wprowadzenia nie są do końca znane. Jednak dodał, że z centralizacją szpitali mieliśmy już w Polsce do czynienia i wada tego systemu była na tyle widoczna, że stwierdzono, że należy pójść w kierunku reformatorskim.

CZYTAJ TAKŻE: Samorząd kontra kryzys klimatyczny

– Większość szpitali przekazano organom samorządowym, w skali kraju ponad 90 proc. szpitali to szpitale samorządowe. Ten model funkcjonuje już 22 lata. Ma swoje wady, dlatego pewne działania w kierunku wsparcia niektórych samorządów przez państwo w krytycznych sytuacjach powinniśmy dopuszczać. Ale nie ma sensu nacjonalizować szpitali, które doskonale sobie radzą – twierdzi ekspert.

Według niego niewykluczone, że gdyby zarządzanie pandemią było na poziomie marszałków, to efektywność byłaby zupełnie inna. – Reakcje i decyzje na poziomie samorządowym są szybsze, bo wiedza samorządów w terenie jest zdecydowanie lepsza. Wydaje się, że w deklaracji dotyczącej tego, jak ma wyglądać nasz system ochrony zdrowia po pandemii, z uwzględnieniem środków z KPO, będziemy mogli zobaczyć jakie decyzje będą podjęte. Miejmy nadzieję, że te decyzje będą trafne, ale przede wszystkim, że zapadną w konsultacji z samorządowcami. Musi dojść do kompromisu – mówił Gryglewicz.

Co z pomocą?

Prowadząca dyskusję Karolina Kowalska pytała uczestników debaty, czy w ich regionach są szpitale, które potrzebują pomocy od państwa?

Marszałek województwa lubuskiego przyznała, że jakiś czas temu problemem była psychiatria.

– Jednak, gdy kilka lat temu pojawiła się reforma, która była przewidywalna i w sposób transparentny określiła zasady, skutecznie udało nam się wyjść z problemu. Gdy procedury są dobrze wycenione, a informacje o reformie pojawiają się z wyprzedzeniem i idą za tym konkretne środki, wtedy można zaplanować realizację takich przemian. W chwili obecnej istotne problemy mają szpitale powiatowe, ponieważ tam jest złe finansowanie, a powiaty nie mogą w dużym zakresie – jak województwa czy regiony – wspierać procesów restrukturyzacyjnych – mówiła Elżbieta Anna Polak.

– Pandemia bardo brutalnie obnażyła te potrzeby. W kwestii ochrony zdrowia kompromis jest potrzebny i możliwy, o ile samorządy będą poważnym partnerem, a nasze głosy będą brane pod uwagę – dodała.

Również Renata Kaznowska przyznała, że w Warszawie nie ma szpitala, który potrzebowałby pomocy.

– Nasze miejskie szpitale radzą sobie nieźle. O tym, że zmiany są potrzebne jesteśmy przekonani i zgadzam się z panem ministrem Gadomskim, że mamy problem z kadrami, ale centralizacją tego problemu nie rozwiążemy. W tej reformie nie ma całościowego spojrzenia. Musimy o tym dyskutować, zastanowić się wspólnie co należy zmienić, bo być może są szpitale, które stanowią duże obciążenie w budżecie i może jakiś podmiot w Polsce chciałby zrezygnować z prowadzenia go, rozmawiajmy o tym. Jednego jestem pewna: środki na ochronę zdrowia w budżecie są zdecydowanie za małe – podkreśliła.

CZYTAJ TAKŻE: Dulkiewicz: Trudne finanse samorządu w czasach pandemii

Także marszałek województwa małopolskiego powiedział, że na terenie jego województwa nie ma szpitali wojewódzkich, które byłyby w fatalnej sytuacji.

– Oczywiście jeden szpital jest w lepszej sytuacji, drugi w gorszej. Trudniejszą sytuację mają szpitale powiatowe, ale nie ma szpitala, który trzeba by ratować. Szpitale borykają się z dużymi problemami ze względu na to, że są złe proporcje między możliwościami budżetu powiatu, a wielkością zobowiązań – przyznał Witold Kozłowski.

Dodał, że znane są też przypadki szpitali, które miały bardzo trudną sytuację, ale dzięki dobremu zarządzaniu i dobremu wspieraniu przez organy prowadzące  te szpitale opuścili strefę dramatu finansowego. Mamy dużo pracy do wykonania, ale to jest proces. Jeżeli ktoś zamierza zrobić dużą reformę to musi korzystać z zasobów całego systemu, a my jesteśmy jego fragmentem, mamy wiedzę, doświadczenie. Nikt nie powinien się bać korzystać z cudzego potencjału. Dlatego ja jestem przekonany, że to jest rozpoczęty proces dyskusji, w którym powinni uczestniczyć wszyscy interesariusze, bo wówczas efekt finalny będzie lepszy – podsumował.

""

regiony.rp.pl