Karol Nawrocki: Westerplatte nie potrzebuje politycznego sporu

Publikacja: 30.08.2020 13:32

Karol Nawrocki: Westerplatte nie potrzebuje politycznego sporu

Foto: mat.pras.

Przez Westerplatte powinna przebiegać linia demarkacyjna. To nie jest miejsce, które potrzebuje politycznego sporu – mówi Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

Jak ma wyglądać cmentarz na Westerplatte?

Na to pytanie odpowie rozstrzygnięcie ogłoszonego konkursu. O kształcie cmentarza zdecyduje sąd konkursowy i kapituła honorowa. Spodziewamy się przynajmniej kilkudziesięciu prac. Na cmentarzu musi być jednak zachowana symbolika wojskowa, symbolika funeralna oraz religijna. Na czele jury stanął prof. Bolesław Stelmach, a także inni uznani architekci, jak chociażby prof. Stanisław Fiszer. Konkurs został objęty patronatem Stowarzyszenia Architektów Polskich, Oddział Wybrzeże w Gdańsku.

Jaki wpływ na przebieg konkursu będzie mieć kapituła honorowa?

Członkowie kapituły będą grać rolę znaczących konsultantów. To fachowcy, szefowie instytucji zarządzających największymi wojennymi cmentarzami, jak Paweł Rozdżestwieński, dyrektor Muzeum Pola Bitwy nad Bzurą, Thierry Hubscher, który jest szefem memoriału Verdun, gdzie położony jest największy cmentarz w Europie z czasów I wojny światowej. Mamy w składzie Sandrę Thompson, dyrektorkę amerykańskiego Muzeum i Archiwów Weteranów z Alabamy, rektorów ASP w Gdańsku, Warszawie, czy też rektora Politechniki Gdańskiej. Taki skład kapituły z jednej strony gwarantuje wsparcie poważnych instytucji dla tego konkursu, z drugiej zaś jej członkowie pełnią rolę konsultantów. Gdy przebieg konkursu wyjdzie poza aspekt artystyczny architektoniczny, niezbędna będzie konsultacja komitetu honorowego.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Włodawy: W samorządzie skrajne ideologie są niepotrzebne

Najwięcej, bo aż 40 proc., w ogólnej punktacji będzie można dostać za wartość artystyczną i spójność idei.

Tak. I za oddanie specyfiki samego miejsca, bo choć konkurs dotyczy cmentarza, to jednak na jego przedpolu znajduje się wartownia nr 5 – zbombardowana 2 września 1939. To tam zginęło najwięcej obrońców Westerplatte. Obok znajdują się relikty willi oficerskiej, gdzie mieszkał m.in. major Henryk Sucharski. Tylko wybitny artysta będzie mógł zaprojektować cmentarz z jego rozwiązaniami symbolicznymi i wkomponować w projekt uczytelnioną willę oficerską z wartownią. Dlatego walory artystyczne są ważniejsze niż cena. Sam cmentarz ma mieć 12 grobów.

No właśnie, zatrzymajmy się przy liczbie grobów. Westerplatte kryje wiele tajemnic, jedną z nich jest liczba poległych. Oficjalnie przyjmuje się 15 osób, z czego na Westerplatte pochowany jest dzisiaj tylko kapral Andrzej Kowalczyk. Wy jednak już podajecie, że poległo raczej 16 osób, a może nawet więcej.

Dynamika pola walki na Westerplatte i fakt, że ponad 200 żołnierzy było atakowanych z lądu, wody i powietrza, sprawiają, że rzeczywiście nie wiemy dzisiaj dokładnie, ilu żołnierzy poległo. Badania trwają.

To skąd wspomniana dwunastka?

W ubiegłym roku podczas badań archeologicznych odkryto szczątki dziesięciu osób. Na obecnym cmentarzu pochowany jest Andrzej Kowalczyk, ekshumowany w latach 90. z cmentarza na gdańskiej Zaspie, a także złożone są prochy Henryka Sucharskiego. To razem daje sumę 12 grobów.

Na tym jednak nie koniec?

Dostaliśmy już dwa pisma od rodzin Westerplatczyków, którzy przeżyli wojnę, a którzy są pochowani na innych cmentarzach. Chcieliby, aby ich krewni dołączyli do swojego dowódcy i kolegów. Stąd zakładamy rezerwową dwunastkę jam grobowych. Wpisuje to się zresztą w naszą szerszą strategię. Współpracujemy z amerykańskim Pearl Harbor, gdzie na USS Arizona do dnia dzisiejszego dochowuje się w urnach tych żołnierzy, którzy przeżyli atak Japończyków z grudnia 1941 r. Do dzisiaj nurkowie schodzą pod wodę i chowają żołnierzy. Z takimi prośbami możemy mieć do czynienia także na Westerplatte.

 Czyli to będzie cmentarz dla wszystkich Westerplatczyków, a nie tylko poległych?

Trzeba tak założyć. Nawet jeżeli przeżyli wojnę, a ich rodziny zdecydują się by wrócili na Westerplatte, to znajdzie się dla nich miejsce…

Teoretycznie to oznacza, że maksymalna liczba może wynosić ponad 200 osób.

Tyle mniej więcej liczyła załoga Westerplatte w momencie wybuchu wojny, ale myślę, że skończy się na planowanych 24 grobach. Wielu żołnierzy to lokalne ikony, w miejscach, z których pochodzą, w których zostali pochowani, wokół ich losów buduje się pewną tożsamość.

CZYTAJ TAKŻE: Wojna o muzeum wojny

Wciąż otwarta liczba poległych i samych grobów nie ułatwia stworzenia koncepcji. Jakie wytyczne i wskazówki dajecie startującym w konkursie?

Osobom, które wezmą udział w konkursie polecamy, aby oddały symbolikę samego krzyża, czy detale upamiętnienia wojskowego. Poprosiliśmy także o wkomponowanie w projekt dwóch istotnych elementów – krzyża kpt. Dąbrowskiego i orderu Virtuti Militari. Dbamy o to, by ten projekt był spójny pod względem symboliki i wymowy miejsca.

Konkurs rozstrzygacie już w tym roku. Kiedy mają ruszyć prace?

W styczniu i lutym 2021 roku odbędzie się wystawa pokonkursowa. Prace ruszą w drugiej połowie 2021 roku, tak byśmy byli gotowi na 1 września 2022. Jednocześnie postępuje proces identyfikacji szczątków na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie.  Mam nadzieję, że niedługo uda nam się ogłosić pierwsze nazwiska odnalezionych bohaterów, a jak zidentyfikujemy wszystkie 10 szkieletów to dojdzie do uroczystego pogrzebu.

To sam cmentarz. A co dalej?

Odnalezienie szczątków zweryfikowało nasze plany inwestycyjne – najpierw mamy obowiązek pochowania bohaterów. W drugiej fazie obudujemy symbol edukacyjnie i ekspozycyjnie. Cała inwestycja zakończy się 1 września 2026. Ścieżka poprowadzi nas prawym skrzydłem od budynku zawiadowcy stacji, poprzez magazyn amunicyjny nr 1, placówkę fort do miejsca refleksji, czyli cmentarza. Zwiedzanie w pierwszej fazie zakończymy w budynku elektrowni (1 września 2022), natomiast docelowo, ostatnim akcentem inwestycji będzie nowa przestrzeń muzealna, w której opowiemy o wojnie obronnej Polski 1939 r.

Zbliża się 1 września, a tym samym obchody na Westerplatte. W tym roku nastąpiła wielka zmiana, bo po raz pierwszy organizowane są już nie przez miasto Gdańsk, ale MON. Nie zmieniło się tylko jedno – podziały i kontrowersje.

Od dłuższego czasu apeluję, by na Westerplatte biegła linia demarkacyjna. To nie jest miejsce, które potrzebuje politycznego sporu. Irytuje mnie, jak pragmatykę historyczną przykłada się do bieżącej polityki. Nie mogę udawać, że tak nie było.

Aleksandra Dulkiewicz na Westerplatte w nieumiejętny sposób odwoływała się do wydarzeń historycznych, w których poszukiwała analogii do XXI wieku, do obecnego sporu partii politycznych w Polsce. Apelowałem, aby zostawić to miejsce historii, nie mieszać w to narracji politycznej.

Ale polityka dotyczy dwóch stron. Przypomnę tylko zablokowanie wystąpienia harcerza przez żandarmerię czy też próbę odczytania apelu smoleńskiego.

Ja osobiście nie widzę wokół Westerplatte potencjału do dyskusji politycznej, do zbijania uzysku politycznego. Tragicznie zmarły prezydent Adamowicz kiedyś przyznał, że bije się w piersi za Westerplatte, że jest zaniedbane, że nie ma tam muzeum. Pora to zmienić.

Ale to dwie różne sprawy. To, że Westerplatte powinno być dawno zagospodarowane, nie podlega dyskusji. Problem leży w obchodach, jak powinny przebiegać i kto powinien je organizować. Władze Gdańska uważają, że to rola miasta, co więcej, przedstawiciel magistratu ogłosił, że z punktu widzenia prawa pozwolenie na budowę nie obejmuje organizacji obchodów i będzie to działanie nielegalne.

Przedstawiciele miasta dopuścili się nadużyć w swoich sformułowaniach i byli w błędzie. Zgodnie z decyzją wojewody jesteśmy gospodarzem tego terenu. Sprawa formalnie jest czysta.

CZYTAJ TAKŻE: Aleksandra Dulkiewicz: Naznaczeni przez historię

To skoro nie chce pan mieszania polityki na Westerplatte, skoro sprawa jest czysta i Gdańsk występuje z propozycją wspólnej organizacji, nie jest to dobry moment na podjęcie takiej współpracy?

To dobry moment. Pani prezydent dostanie zaproszenie na obchody, a miasto zapewne weźmie w nich udział. Jestem o to spokojny.

Będzie gościem czy współgospodarzem? Bo gość może przyjść, wysłuchać i wyjść. Jego rola jest bierna.

Gospodarzem uroczystości będzie minister obrony narodowej. O dalsze szczegóły trzeba natomiast zapytać MON.

Ale pan z pewnością ma wiedzę. Jesteście kluczowym węzłem w całej sprawie.

Moje doświadczenie i próby koncyliacyjnej współpracy z miastem, nawet związane z ostatnimi wydarzeniami – kiedy dostaliśmy decyzję od wojewody – nie spotkały się z otwartością. Próby udanej współpracy są o kilka lat spóźnione. Nie jest szukaniem kompromisu zapraszanie Fransa Timmermansa, który jest wyraźnym krytykiem polskiego rządu. O jego przemówieniu moglibyśmy rozmawiać, czy było dobre czy też złe, bo kilka rzeczy powiedział ciekawych. Dla mnie jednak samo zaproszenie polityka drastycznie krytycznego wobec demokratycznie wybranego rządu polskiego było prowokacją. To nie było poszukiwanie dialogu. A w momencie, kiedy traci się możliwość organizowania uroczystości, przekonywanie, że zawsze szukało się kompromisu – jakoś nie gra. Nie wyobrażam sobie niezaproszenia pani Aleksandry Dulkiewicz na uroczystości, ale jednocześnie cieszę się, że to właśnie wojsko i autorytet państwa będzie stał za obchodami.

Wystąpienie Timmermansa nie zawierało kontrowersji, a zapraszanie światowych polityków podnosi rangę miejsca i obchodów, więc ta wizyta chyba się przysłużyła. Wracam jednak do waszego nowego hasła #ŁączynasWesterplatte. To zobowiązuje.

Zobowiązuje. Do rady naszego muzeum po dwóch latach od złożenia propozycji zaproszenie przyjął pan Maciej Buczkowski, bliski współpracownik pani prezydent. Dwa lata czekaliśmy więc na dialog. Do sądu i kapituły konkursu na cmentarz również wysłaliśmy zaproszenia na adres magistratu. Cisza. A przecież miasto mogło pokazać w tej sprawie zainteresowanie. Chyba muszą minąć kolejne dwa lata, ale wtedy już cmentarz będzie gotowy. Spotkałem się z panią prezydent w miejscu, gdzie znaleziono szczątki bohaterów, udałem się do niej jako pierwszy z informacją, że zaczynamy inwestycję na Westerplatte, że zaraz rozpocznie się sprawa odszkodowań dla miasta. Wyszedłem na tym spotkaniu z propozycją, aby odszkodowania przeznaczyć na pielęgnowanie pamięci o Polakach z Wolnego Miasta Gdańska. Cisza. To wszystko kryje się właśnie pod hasłem #ŁączynasWesterplatte. Przynajmniej dla nas. Musimy nadgonić 30 lat dystansu. Gdy na Światowe Forum Pól Bitewnych przyjechali do nas szefowie instytucji z całego świata i zaprowadziłem ich na Westerplatte, to nie dowierzali, że tak wygląda miejsce, gdzie wybuchła II wojna światowa. To pokazuje skalę naszego zadania. A budowy muzeum nie wyobrażam sobie bez zaangażowania, głosu lokalnej społeczności. Westerplatte to Gdańsk, a Gdańsk to Polska.

Dyskusje
Jerzy Buzek: Zohydzanie Polakom Zielonego Ładu to cynizm
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Dyskusje
10 tys. zł za krótki film. Startuje 9. edycja konkursu #63sekundy
Dyskusje
Zygmunt Berdychowski: Potrzebne jest nowe otwarcie
Dyskusje
25 lat samorządu województw. Co się udało, co przyniesie przyszłość?
Dyskusje
Prezydent Lublina: Robimy to, co do nas należy