Jacek Majchrowski: zdawaliśmy sobie sprawę, że Kraków może być objęty strefą

Od początku epidemii w Krakowie zachorowało ok. 1400 osób
AdobeStock

Ważne jest, żeby każdy z nas potraktował żółtą strefę jako przypomnienie, że epidemia się nie zakończyła – mówi Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Kraków „wylądował” w żółtej strefie. Spodziewał się pan tego?

Jesteśmy od miesięcy w ciągłym kontakcie z Sanepidem, na bieżąco otrzymujemy statystyki i zdawaliśmy sobie sprawę, że Kraków może być objęty strefą, tym bardziej, że już tydzień temu trafił na tzw. listę „różową” – ostrzegawczą.

W ostatnim tygodniu w mieście przybyło tak dużo zakażeń?

W ciągu ostatniej doby było 29 nowych przypadków. Dziennie w tej chwili wykrywanych jest pomiędzy 30 a 60 przypadków.

Ilu jest obecnie zakażonych? Ilu mieszkańców dotąd wyzdrowiało, a ile osób zmarło?

Szczegółowymi danymi dysponuje, jak już mówiłem, Sanepid. Z tego co wiem, od początku epidemii w Krakowie zachorowało 1380 osób, a wyzdrowiało ponad 500. Zmarły 24 osoby.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski / Fot. B.Świerzowski/UMK

Czy w mieście jest jedno większe ognisko wirusa? Czy raczej kilka rozproszonych?

Z tego co słyszymy od służb sanitarnych, ją to pojedyncze, rozproszone przypadki. Oczywiście nie mnie to oceniać, bo to zadanie epidemiologów, ale wydaje się, że może to być efekt po prostu powrotów z wakacji. Na ulicach, w sklepach, czy w komunikacji miejskiej widać, że krakowianie przestrzegają reżimu sanitarnego. Być może pewne rozluźnienie, które widzieliśmy w miejscowościach nadmorskich czy na szklakach górskich, przyczyniło się do tego, że z wakacji część osób przywiozło dodatkową, niechcianą „pamiątkę”.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Rudy Śląskiej: Miasto w ścisłym reżimie sanitarnym

Po wprowadzeniu żółtej strefy zmieniło się funkcjonowanie samego Urzędu Miasta Krakowa?

Wprowadzenie żółtej strefy praktycznie nie zmienia niczego w codziennym funkcjonowaniu miasta. Komunikacja miejska działa z takimi samymi ograniczeniami jak teraz, nie wprowadzono żadnych dodatkowych ograniczeń, tak samo pracuje urząd… Jedyną widoczną zmianą są nowe zasady do których muszą się dostosować organizatorzy wydarzeń kulturalnych, sportowych, czy organizatorzy wesel. W skrócie – musimy pamiętać o większym dystansie społecznym.

W jakich obszarach musiał zareagować urząd po wprowadzeniu żółtej strefy?

Żółta strefa nie wpływa bezpośrednio na działania miasta, więc i nie wymaga szczególnych przygotowań ze strony służb miejskich. Jednak biorąc pod uwagę rosnącą liczbę zakażeń, przywracamy dezynfekowanie ulic w tych miejscach, gdzie zbiera się najwięcej osób – na przystankach, węzłach przesiadkowych itp. Ważne jest natomiast, żeby każdy z nas potraktował strefę jako przypomnienie, że epidemia się nie zakończyła i od naszego rozsądku i zachowania w przestrzeni publicznej zależy zdrowi nas samych i tych, którzy znajdują się obok.

Obostrzenia związane ze strefą uderzają m.in. w restauracje i puby. Z powodu pandemii to i tak jest dla nich słaby sezon, a teraz kolejne ograniczenia. Pana zdaniem przetrzebią one mocno lokalny rynek gastronomiczny?

Mieszkańcy nie zawodzą. Tam gdzie są lokale, do których od zawsze przychodzili lokalni klienci, tam jest ruch. W trudniejszej sytuacji są ci, którzy byli nastawiani tylko na turystów, ale z drugiej strony  widzimy, że przedsiębiorcy starają się dostosować do sytuacji i wychodzą z nowymi, atrakcyjnymi  ofertami.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Muszyny: ten rok jest dla nas stracony

Czy miasto stać jeszcze, by pomagać takim przedsiębiorcom?

Byliśmy pierwszym w Polsce miastem, które natychmiast po wybuchu epidemii wprowadziło dla przedsiębiorców program Pauza – zamrażający płacenie czynszów, czy odraczający płatności podatkowe. Potem rozpoczęła się pomoc państwa w formie mikropożyczek. Trudno jest deklarować dodatkową miejską pomoc, gdy sami do końca jeszcze nie wiemy, jakie straty zanotuje budżet miasta. Liczę jednak na spełnienie obietnicy rządu, że jesienią branża turystyczna otrzyma pomoc.

Od wtorku dzieci wracają do szkół. Dużo miasto wydało, by zminimalizować tam zagrożenie koronawirusem?

Na środki ochrony osobistej i środki do dezynfekcji miasto wydało 1,7 mln zł, ale ta kwota będzie rosła, bo dyrektorzy robią jeszcze dodatkowe zakupy.

To się może udać i większych źródeł zakażeń w krakowskich szkołach nie będzie? Jak pan to widzi?

Myślę, że nikt dzisiaj nie odważy się być prorokiem.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

300 dronów nad Łodzią

Władze polskich miast coraz częściej rezygnują z sylwestrowych pokazów fajerwerków. W tym roku do ...

Łatwiej będzie ocieplić zabytkowe budynki

Wsparcie w formie premii remontowej będzie udzielane gminom na przedsięwzięcia remontowe połączone z termomodernizacją.

Dzięki 500 mln zł na inwestycje kolejki po mieszkanie mają być krótsze

Brakuje tanich mieszkań czynszowych, dlatego gminy zamierzają budować ich więcej. Zachętą mają być wyższe ...

Burmistrz Sandomierza: bon turystyczny budzi kontrowersje

Dopiero pandemia pokazała, jak ważna jest turystyka dla Sandomierza - mówi burmistrz miasta Marcin ...

Fundusze na remonty zabytków

1,6 mln zł zaplanowano w tym roku w budżecie Pomorza Zachodniego na dofinansowanie remontów ...