Prezydent Katowic Marcin Krupa: Pandemia nas nie zatrzyma

Marcin Krupa,prezydent Katowic.
materiały prasowe

Dbałość o kondycję finansową i niskie zadłużenie teraz procentuje – mówi nam Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Czy wybory prezydenckie 28 czerwca mogą się odbyć?

Generalnie na prezydentach, wójtach, burmistrzach ciąży obowiązek ich zorganizowania. Jest to zadanie zlecone samorządowi. Jeśli zgodnie z prawem zostaną dochowane wszelkie procedury, to będzie taka możliwość – a my, jako samorządy, będziemy zobligowani do ich przeprowadzenia. Czy 28 czerwca to dobry termin do tego, żeby dać sobie z tym radę? Nie z takimi sprawami dawaliśmy sobie radę jako samorządowcy, więc myślę, że jeżeli będzie pełna współpraca Państwowej Komisji Wyborczej, rządu i samorządu, to zrealizujemy zadanie zgodnie z wytycznymi, ale przede wszystkim zapewniając bezpieczeństwo wyborcom na tyle, na ile to możliwe.

Jakie ma pan oczekiwania wobec rządu, zwłaszcza jeśli chodzi o środki bezpieczeństwa?

Oczywiście dzisiaj to jest trochę jak chodzenie we mgle, bo mamy zupełnie nową sytuację, z którą się wcześniej nie mierzyliśmy. Mamy świadomość tego, że muszą istnieć pewne obostrzenia związane ze stanem pandemii. Ilość potrzebnych pieniędzy zależy od poziomu środków ostrożności, które należy zapewnić. Jeśli na przykład każda osoba, która będzie wchodziła do lokalu wyborczego, będzie musiała mieć założoną maseczkę, to my musimy zapewnić odpowiednią liczbę maseczek. Jeżeli będzie trzeba dezynfekować ręce, to będziemy musieli odpowiednio wyposażyć lokale w dozowniki, płyny i dodatkowo pamiętać o tym, by ten płyn w dozowniku uzupełniać w trakcie dnia.

CZYTAJ TAKŻE: Likwidacja kopciuchów w Polsce. Katowice jednym z liderów

Czekamy, bo na spotkaniu samorządowców z panią wicepremier Jadwigą Emilewicz padło zapewnienie, że do wtorku 2 czerwca będą wytyczne rządu w tej sprawie. Wtedy oszacujemy, ile to będzie kosztować.

Samorządu w kampanii prezydenckiej jest wystarczająco wiele?

Brakuje mi dyskusji i rzeczywistej współpracy z samorządami tak, byśmy mieli cokolwiek realnego do powiedzenia. Wrócę do tez Benjamina Barbera – że to burmistrzowie rządzą światem. Rozwój kraju odbywa się głównie na poziomie samorządowym – bo samorząd jest najbliżej ludzi, a tym samym dobrze zna specyfikę potrzeb lokalnych społeczności. To samorządowcy zabiegają o nowe inwestycje, by powstały miejsca pracy dla mieszkańców. To samorządy zajmują się szkolnictwem i opieką społeczną itd. Państwo powinno podejmować takie działania, by ułatwiać pracę samorządowcom – np. poprzez odpowiednią legislację. Taka współpraca powinna być możliwa za pośrednictwem Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Niestety, to ciało nie zawsze działa, jak powinno, nie zawsze możemy się przebić z naszymi pomysłami. Zostałem zaproszony do Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP, ale wybuch pandemii zastopował nasze działania. Być może to jest
droga, by pokazywać wagę samorządów i rozmawiać o rozwiązaniach, które są korzystne dla wszystkich mieszkańców naszego kraju.

Niedawno jednak powiedział pan, że prezydent Duda i jego kadencja są z punktu widzenia samorządu średni.

Średni nie oznacza zły ani negatywny. Najważniejsze jest podejmowanie dobrych decyzji dla mieszkańców. Każda osoba sprawująca władzę popełnia błędy. Ja też. Kluczem jest wyciąganie wniosków, by kolejny raz zadziałać lepiej. Istotne jest to, że każdy prezydent RP miał swoich wyborców zarówno w obszarach wiejskich, jak i dużych miastach. Więc podejmowanie decyzji korzystnych dla wspólnot lokalnych nie tylko służy rozwojowi całego kraju, ale także kalkulowałoby się wyborczo. Pamiętamy różne decyzje prezydenta Andrzeja Dudy, te, które stały w sprzeczności z interesami samorządów, ale też te pozytywne, jak np. weto do ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych.

CZYTAJ TAKŻE: Marcin Krupa: Wyprowadzę ruch z centrum Katowic

Być może w drugiej kadencji jego działania będą inne. Takie tezy stawiają czasami publicyści.

W drugiej kadencji prezydent zawsze ma większą swobodę, staje się bardziej niezależny. Chłodno kalkulując i biorąc pod uwagę poziom konfliktu politycznego na scenie ogólnopolskiej, byłoby pewnie prościej, gdyby zostało utrzymane status quo. Byłby mniejszy chaos. Zdaję sobie sprawę z tego, że zmiana na stanowisku prezydenta RP przyniesie prawdopodobnie kolejne zmiany.

Z drugiej strony Rafał Trzaskowski to prezydent Warszawy, samorządowiec.

To dobrze, bo samorządowcy do debaty wyborczej wprowadzają ważne dla nas tematy. Robert Biedroń to przecież były prezydent Słupska. Władysław Kosiniak-Kamysz był radnym Krakowa, ma także duże doświadczenie polityczne. Ciekawie myśli Szymon Hołownia, widać, że jest „zwierzęciem medialnym”. Z kolei prezydent Andrzej Duda ma bogate doświadczenie polityczne ze sprawowania różnych funkcji w państwie. Pod względem wiedzy i kompetencji czołówka kandydatów prezentuje się naprawdę dobrze.

Jak pandemia wpłynie na duże miasta? Katowice szybko się zmieniały, czy teraz ten rozwój się zatrzyma?

Proces zmiany wizerunku Katowic zaczął się dużo wcześniej – więc pandemia go nie zatrzyma. Z miasta górniczego staliśmy się stolicą dwumilionowej metropolii, która stawia na kulturę, nowe technologie, przyciąga ważnych inwestorów. W poprzednich latach dbaliśmy o bardzo dobrą kondycję finansową miasta, mamy niskie zadłużenie – więc w czasach kryzysu to procentuje. Będziemy kontynuować zarówno trwające, jak i zaplanowane inwestycje. Być może część z nich zostanie przeniesiona w czasie – ale dziś to wróżenie z fusów, bo wciąż nie wiemy, jak długo będziemy się zmagać ze skutkami koronawirusa.

CZYTAJ TAKŻE: Opory listonoszy to jeszcze nic. Prawdziwy bojkot wyborów szykują samorządowcy

Ale budżet bez wątpienia ucierpi na pandemii. Mogą się też zmienić przyzwyczajenia ludzi dotyczące podróżowania, pracy i innych sfer.

Gdy patrzę na dane miesięczne z budżetu, to widzę, że kwiecień w stosunku do roku poprzedniego wygląda fatalnie. Straciliśmy 46 mln zł z tytułu udziału w podatkach PIT i CIT. Ale każde miasto w Polsce dostało po kieszeni. Sytuacja finansowa Katowic jest stabilna, a oszczędności szukamy po to, by taka została. Nie musimy brać kredytów „chwilówek”, by regulować bieżące zobowiązania. Nie musimy zwalniać pracowników. Utrzymujemy nadwyżkę operacyjną, bo pozwala zaciągać nowe kredyty – ale chodzi mi wyłącznie o kredyty inwestycyjne, bo one w dużym stopniu podnoszą jakość życia w mieście. Nowe obiekty sportowo-rekreacyjne czy linia tramwajowa są bardzo ważne dla mieszkańców. W czasach pandemii inwestycje muszą być też kontynuowane, by napędzać gospodarkę, ratować tysiące firm i miejsc pracy. Jeśli dziś wszyscy schowalibyśmy pieniądze do skarpety, to czekałby nas być może największy kryzys ostatnich dekad. Utrzymanie tempa rozwoju sprzed pandemii będzie sukcesem.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Pomorze będzie bardziej ekologiczne. Ale 100 tys. kotłów trzeba wymienić

Domy w regionie ocieplane starymi kotłami – tam, gdzie to możliwe – będą musiały ...

Samorządy chcą jak najefektywniej wykorzystać fundusze unijne, dlatego zaciągają pożyczki na wkład własny

Dług samorządów znowu zaczął rosnąć

Samorządy inwestują na potęgę i… zaciągają kredyty. Na szczęście nie grozi im przekroczenie limitów ...

Jachty żeglują do Europy

Blisko 650 jachtów opuściło w 2017 roku fabrykę koło Goleniowa. Tutaj mieszczą się największe ...

Park wodny na warszawskim Moczydle

Jak gorąco, to na basen

Rewitalizacja starych pływalni i budowa nowoczesnych parków wodnych – tak miasta chcą zapewniać ochłodę ...

Raport: Jak Lublin inspiruje przedsiębiorców w czasie pandemii?

Zwiewnie odziana dziewczyna medytująca w idyllicznej, łąkowej scenerii – taki m.in. obrazek mogli zobaczyć ...

Dolnośląski biznes w trzech wymiarach

Dolny Śląsk stawia na nowe technologie i zaprasza do siebie innowatorów, którzy w swoich ...