Lokalne władze trzeba nasycić demokracją

Raport "Polska samorządów" zaprezentowano w Gdańsku
AdobeStock

Z badań sondażowych wynika, że mieszkańcy obdarzyli samorząd dużym zaufaniem, choć właśnie na poziomie samorządowym napotykają różne problemy – podkreśla dr hab. Dawid Sześciło z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, współautor raportu „Polska samorządów”.

W niedzielę, w Gdańsku zaprezentował pan raport na temat stanu jakości samorządu w Polsce, przygotowany wspólnie z Fundacją Batorego. To odpowiedź na próby centralizowania kompetencji samorządowych przez rząd czy też konieczność poszerzenia roli samorządu w przestrzeni publicznej?

mat.pras.

Idea raportu powstała, zanim obecny rząd postanowił pozbawić samorząd niektórych kompetencji. Pomysł zrodził się w 2015 roku, gdy świętowaliśmy 25-lecie odrodzenia samorządności w Polsce i osiągnięcia przez niego sukcesu. Zauważyliśmy wtedy, że zabrakło dyskusji, w jakim kierunku powinien się rozwijać polski samorząd.

Może dlatego, że sukces rodzi przekonanie, iż wszystko gra. Po co więc zmieniać formułę działania?

Już wtedy widać było, że samorząd zwolnił, nie z własnej winy. Z badań sondażowych wynika, że mieszkańcy obdarzyli samorząd dużym zaufaniem, choć właśnie na poziomie samorządowym napotykają różne problemy. To przekonało mnie i moich współpracowników, że pora na „trzecią reformę samorządową”, po reformach z lat 90., zwłaszcza gdy władze centralne postanowiły ograniczyć kompetencje samorządowe. Co zatem zrobić, żeby samorząd mógł się skutecznie bronić przed ingerencją w jego sprawy przez rządy? Odpowiedź jest prosta: należy go nasycić demokracją. Podczas pracy unosił się nad nami duch przedwojennego działacza samorządowego – Teodora Toeplitza z Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jego broszura pt. „Zagadnienia polityki komunalnej” opisuje, za co samorząd powinien odpowiadać. Konkluzja była prosta: samorząd to wspólnota, gdzie najważniejsze potrzeby ludzi są jego domeną. Wracamy zatem do korzeni samorządowych.

CZYTAJ TAKŻE: Samorząd potrzebuje kolejnej reformy

Czy jednak mieszkańcy są gotowi na większą decentralizację i odpowiedzialność za nowe usługi?

Badania pokazują, że mieszkańcy chcą wziąć odpowiedzialność za nowe usługi, ponieważ zdają sobie sprawę z możliwości rozliczenia władzy, która odpowiada za ich realizację. Przykładowo: NFZ jest instytucją pozbawioną jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje działania wobec obywateli. Jeśli dziś NFZ wydaje rocznie około 80 mld zł, to dyrektorzy regionalnych oddziałów NFZ pozostają najważniejszymi ludźmi w regionie. Mieszkańcy ich nie znają, nie podlegają oni też demokratycznej kontroli. Zatem zbliżenie tych instytucji do obywatela poprzez decentralizację, przekazanie samorządowi kompetencji w tej dziedzinie to ostatnia szansa, aby postawić na nogi ten najbardziej kulejący system w Polsce. Dotyczy to też innych usług, niby samorządowych, ale w gruncie rzeczy zarządzanych przez rząd, np. edukacji czy budowy mieszkań dla mniej zamożnych obywateli. Jak wiemy, z programu PiS Mieszkanie+ nic nie wyszło, a samorządy nie dysponują odpowiednimi środkami finansowymi, aby je zbudować.

CZYTAJ TAKŻE: Dajmy samorządom więcej swobody

Czy raport wskazuje źródła sfinansowania m.in. budowy mieszkań?

Tak. Diagnoza stanowi 20 proc. raportu, a rozwiązania – 80 proc. Większość z nich była przedmiotem dyskusji, również z udziałem samorządowców, na przykład w przypadku ochrony zdrowia rozmawialiśmy z przedstawicielami samorządu wojewódzkiego. Wśród samorządowców jest apetyt na większe kompetencje, ale też obawa, że jak zwykle skończy się niczym. Może się bowiem zdarzyć, że wywalczą nowe kompetencje, ale bez pieniędzy. My natomiast proponujemy model kompletny: nowe usługi wraz ze źródłami ich sfinansowania. Inspiruje nas skandynawska wizja samorządów. Tam władza lokalna jest samodzielna pod względem świadczenia usług, a władza centralna monitoruje i koryguje ewentualne nierówności dostępu do usług. Przeciwnicy decentralizacji mówią dziś, że pogłębia ona nierówności. Tymczasem występują one tam, gdzie dominuje system scentralizowany. Wystarczy popatrzeć na statystyki NFZ, gdzie widoczne są różnice pomiędzy regionami w oczekiwaniu na wizytę u lekarza czy na zabieg.

Co mówią samorządowcy na temat proponowanych rozwiązań w raporcie?

Chcemy przedstawić nasze pomysły organizacjom samorządowym. Na razie raport poddajemy dyskusji publicznej. Myślę też, że władza centralna, jakakolwiek by ona była, może ten projekt potraktować jako własny, bo te pomysły jej służą. Jest to bowiem recepta na odchudzenie państwa, które ugina się pod ciężarem odpowiedzialności za usługi publiczne.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Porządkowanie inwestycji na drogach

Wnioski, które zostały złożone w ramach programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na ...

Inwestycyjny boom najsilniejszy na Mazowszu i Pomorzu

Inwestycyjna gorączka obejmuje wszystkie regiony Polski i sektory budownictwa. Pytanie, ile planów zostanie zrealizowanych. ...

Medycyna w internecie

Powstaje zachodniopomorskie e-Zdrowie. 40 mln zł ma kosztować regionalny system usług elektronicznych e-Zdrowie. Dzięki ...

W których regionach firmy mają problem z płatnościami

Najlepsze są pod tym względem te działające w województwie podkarpackim i lubelskim. Najgorsze: kujawsko-pomorskie ...

Smart city na celowniku hakerów

Sieć urządzeń tworzących cyfrowy ekosystem inteligentnych miast może stać się celem cyberataków częściej niż ...

Nowelizacja zapobiegnie zamieszaniu w budżetach

Obecne zasady ustalania wpłat do budżetu państwa i ich podział w przypadku samorządów województw nie ...