Czego uczą nas Bałkany

Oliver Frljić, Laibach, Danuta Stenka, Jan Peszek, Mariusz Bonaszewski będą gośćmi Malty w Poznaniu. Otworzy ją rowerowa parada przygotowana przez rapera Luca.

Publikacja: 05.06.2017 00:00

Laibach będzie gwiazdą muzyczną festiwalu. Zagra 24 czerwca w Parku Wieniawskiego.

Laibach będzie gwiazdą muzyczną festiwalu. Zagra 24 czerwca w Parku Wieniawskiego.

Foto: Malta Festiwal

Tegoroczna edycja poznańskiego festiwalu potrwa od 16 do 25 czerwca, a odbywać się będzie pod hasłem „My, Naród; My, Bałkany; My, Wschód; My, Europa; My, Inni”.

Na plakatach hasło widnieje zamazane.

– Przekreślenie nie oznacza, że słowa tworzące przesłanie są nieważne. Domagają się jednak nowej definicji – powiedział Michał Merczyński, dyrektor Malta Festival Poznań. – Hasła te nawiązywały niegdyś do idei demokratycznego społeczeństwa, w którym liczy się głos każdego członka wspólnoty. We współczesnej Polsce coraz rzadziej słyszymy o kreatywnej i aktywnej roli społeczeństwa obywatelskiego. Coraz częściej za to o narodowej dumie, religijno-etycznej identyfikacji, nieokreślonej wspólnocie, którą ma definiować zestaw jasno określonych przekonań i wartości wykluczających poszanowanie dla pluralizmu postaw i poglądów.

Bałkany wszędzie

Jak podkreślił Michał Merczyński, pracę nad tegorocznym programem Malta Festival z udziałem Chorwata Olivera Frljicia i Serba Goran Injac. zaczęły się dwa lata temu.

– Uważaliśmy, że sytuacja na Bałkanach będzie swego rodzaju memento dla bardzo radykalnych postaw, jakie się już wtedy kształtowały – mówi szef Malty. – Mam na myśli również wojnę na Ukrainie. Przecież wydarzenia na Bałkanach – zabójstwo księcia Ferdynanda w Sarajewie – rozpoczęły de facto polityczną i społeczną historię XX wieku. A także zakończyły, jeśli za ten koniec uznać masakrę w Srebrenicy. Na Bałkanach wciąż nieustannie dzieją się sprawy, które pełnią funkcję laboratorium przyszłości dla Europy. Pierwotnie myśleliśmy przede wszystkim o tym, żeby przypomnieć historię, która u nas nie jest dobrze znana. Ale życie nas dogoniło. Na razie nie ma u nas wojny, ale mechanizmy przemocy, wrogości i izolacjonizmu zaczynają się u nas pojawiać.

Polityczny aspekt tegorocznego festiwalu podkreślił także jego kurator Oliver Frljić, o którym jest w Polsce głośno również dzięki spektaklowi „Klątwa” w Teatrze Powszechnym.

– Na mocy wyboru części swoich obywateli Polska stała się jednym z fundamentów nowego prawicowego populizmu w Europie – zauważył Frljić. – Zawładnęła nią absurdalna prawicowa histeria, skierowana przeciw uchodźcom, chociaż praktycznie ich tutaj nie ma. Przygotowaliśmy program w momencie, w którym prześladowania artystów oraz różnorodne formy politycznej i religijnej cenzury są na porządku dziennym i są niczym innym, jak tylko poważnymi próbami ograniczenia wolności słowa i wypowiedzi artystycznej.

– Zatytułowaliśmy tegoroczny program festiwalu „Platforma Bałkany” – powiedział Goran Injac. – Chodzi nam o abstrakcyjne miejsce spotkań idei oraz o rzeczywiste miejsce spotkań ludzi. Wychodzimy z założenia, że Bałkany to nieistniejąca nienarodowa przestrzeń, która istnieje jako wyzwanie, jako pomysł wspólnoty, kiedy się spotykamy. Oprócz spektakli pokażemy też projekty wizualne, dając największą przestrzeń debatom, wykładom, rozmowom.

Bałkańscy kuratorzy pokażą w Poznaniu „Turbofolk”. To spektakl o styku polityki i kultury, inspirowany kiczowatą muzyką z byłej Jugosławii. Turbofolk, mariaż ludowych melodii z techno i dance, w latach wojny zagrzewał do bitwy żołnierzy, a treści podsycały nacjonalizm.

Anonimowy kolektyw Janez Janša przedstawi „The Republic of Slovenia”. Przedstawienie zamówił Mladinsko Theatre z Lublany, z okazji 60-lecia istnienia, a opowiada o czasach ostatniej wojny na Bałkanach i działaniach politycznej mafii zamieszanej w nielegalny handel bronią. Serbska artystka Milica Tomić przyjedzie z projektem „Four Faces of Omarska”, opowiadającym o obozie koncentracyjnym w Omarskiej, gdzie obecnie jest fabryka międzynarodowego koncernu. Duńska choreografka Mette Ingvartsen zaprezentuje „69 positions” – solowy performance na temat seksualności. Malta wciąż czeka na dotację z resortu kultury.

Dzwonki i trąbki

Otwarciową paradę rowerową przygotował i poprowadzi raper Luc.

– Stworzymy pierwszą w Polsce orkiestrę na rowerach, która ma swoje korzenie w Rebel Babel, projekcie łączącym muzyków z różnych krajów – powiedział Luc. – Zależy nam na tym, żeby każdy przyjechał na swoim rowerze i uczestniczył w paradzie, którą udźwiękawiać będą orkiestry. Bardzo się cieszę, że możemy mówić o artystyczno-fizycznej spójności, bo zarówno instrumenty, jak i rowery napędzane są przez siłę ludzkiego ciała. Rowery i orkiestry dęte są ekologiczne. Startujemy z placu Mickiewicza i kończymy na placu Wolności, gdzie odbędzie się koncert wielkiej stuosobowej orkiestry, stworzonej z wielu mniejszych orkiestr – m.in. polskich i romskich. A ja będę rapował. Proszę pamiętać o dzwonkach i trąbkach, bo się nam na pewno przydadzą!

– Koncert odbędzie się tam, gdzie działa otwarty dla wszystkich Generator Malta, zorganizowany po raz pierwszy pięć lat temu – dopowiada Michał Merczyński. – I tym razem odbywać się będą debaty, dyskusje, spektakle i koncerty. Działać będzie bar i nocne silent disco.

Nowością będzie akcent scenograficzny, czyli mur.

– Chodzi o to, że jedna trzecia państw na świecie postawiła już bądź buduje mury i zasieki, łącznie tysiące kilometrów fortyfikacji, które oddzielają od siebie różne narody i społeczności – powiedziała Joanna Pańczak, kuratorka Generatora. – Postawimy mur po to, żeby unaocznić, czym jest i jakie skutki wywołuje. Poprzez różne działania, w tym warsztaty, spróbujemy mur zdekonstruować. Na murze twórcy komiksów, rysownicy stworzą opowieść, jak do tego doprowadzić. Zaprosiliśmy też artystów z całego świata, na których życie wpłynęło istnienie muru. Opowiedzą nam o tym, podzielą się z nami doświadczeniami.

Zobaczymy też na Malcie najciekawszych europejskich artystów. Kate McIntosh zaprezentuje „In Many Hands”. Na pograniczu wideo i instalacji zmierzy się z tematem teatralnej wspólnoty. Lourent Chetouane, jeden z najważniejszych choreografów działających w Europie, po raz pierwszy przyjedzie do Polski. Pokaże „Khaos”, abstrakcyjną wizję tego, jak tracimy orientację we współczesnym świecie.

Mocne granie

Na placu Wolności zobaczyć będzie można spektakle dla szerszej widowni. Mariusz Bonaszewski przedstawi monologi z Szekspira, Danuta Stenka „Życie jest bajką”, zaś Jan Peszek pokaże „Scenariusz dla nieistniejącego, aczkolwiek możliwego aktora instrumentalnego”.

Program dopełni film. To rzadka okazja, żeby zobaczyć awangardowe filmy jugosłowiańskiej czarnej fali z lat 60. i 70. i wziąć udział w przeglądzie obrazów serbskiego reżysera Želimira Žilnika. Zaplanowano także pokaz dzieł Andrieja Tarkowskiego i „Artystów”, serialu Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego.

Na finał Malty 24 czerwca wystąpi zespół Laibach. Słoweńcy zaczynali na początku lat 80., będąc częścią multimedialnej grupy artystycznej Neue Slowenische Kunst, a także pionierami muzyki industrialnej.

Zasłynęli prześmiewczymi interpretacjami piosenek The Rolling Stones, The Beatles czy przeboju „Life Is Life”. Muzycy wykorzystują prowokację, tak jak Frljić, balansując na cienkiej granicy ironii i tego, co serio. Od początku intrygowali estetyką totalitarną. Ubierali się w uniformy, używali stylizowanego krzyża, grali na marszową nutę. Z jednej strony ujawniało to zakorzenioną w krajach naszej części Europy absurdalną fascynację faszyzmem i komunizmem, z drugiej zaś prowokowało do pytań, co znaczy sztuka wywołująca mocne masowe emocje. Muzyka Laibach jest ich papierkiem lakmusowym.

W sierpniu 2015 roku grupa była pierwszym europejskim zespołem zaproszonym do Korei Północnej. Trzy lata temu wydała płytę „1 VIII 1944. Warszawa” z piosenkami związanymi z powstaniem warszawskim. W Poznaniu Laibach wystąpi w parku Wieniawskiego z towarzyszeniem orkiestry.

Szczegółowy program www.malta-festival.pl

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.cieslak@rp.pl

Tegoroczna edycja poznańskiego festiwalu potrwa od 16 do 25 czerwca, a odbywać się będzie pod hasłem „My, Naród; My, Bałkany; My, Wschód; My, Europa; My, Inni”.

Na plakatach hasło widnieje zamazane.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Archiwum
Znaleźć sposób na nierówną walkę z korkami
Archiwum
W Kujawsko-Pomorskiem uczą się od gwiazd Doliny Krzemowej
Archiwum
O finansach samorządów na Europejskim Kongresie Samorządów
Archiwum
Pod hasłem #LubuskieChallenge – Łączy nas przyszłość
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Archiwum
Nie można zapominać o ogrodach, bo dzięki nim żyje się lepiej
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą