Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wysoki próg frekwencyjny jest kluczową barierą w procesie odwoływania lokalnych włodarzy.
- Jakie decyzje, od polityki transportowej po kontrowersyjne inwestycje, wywołują niezadowolenie mieszkańców.
- Jaka jest realna skuteczność referendów odwoławczych i co przesądziło o jedynym udanym głosowaniu w tym roku.
- W jaki sposób niska frekwencja staje się strategicznym narzędziem obrony dla zagrożonych odwołaniem polityków.
W trzech przypadkach mieszkańcy próbowali odwołać także Radę Miasta bądź gminy, ale tylko jedno z tych referendów okazało się ważne – w gminie Nowosolna w województwie łódzkim. Rady Gminy ostatecznie tam nie odwołano, bo zdecydowana większość osób, które poszły do urn, była temu przeciwna.
Już w niedzielę, 24 maja, odbędą się dwa referenda w sprawie odwołania włodarzy miast. W Krakowie – prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz w Ciechocinku, gdzie mieszkańcy chcą odwołać burmistrza Jarosława Jucewicza.
W Krakowie referendum w odpowiedzi na drożejące bilety i strefę czystego transportu
W Krakowie mieszkańcy wypowiedzą się, czy chcą odwołania prezydenta oraz Rady Miasta. Na terenie stolicy Małopolski będzie ponad 450 lokali wyborczych. Głosowanie odbędzie się w godzinach od 7 do 21, w miejscach w dużej mierze znanych mieszkańcom z poprzednich wyborów.
Organizatorzy referendum w Krakowie zarzucają prezydentowi m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic oraz „sprawowanie urzędu w sposób niegodny”. Najwięcej emocji budzi jednak polityka transportowa – sposób wprowadzenia i zasady funkcjonowania strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania, a także wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele w centrum miasta.
Po pojawieniu się inicjatywy referendalnej prezydent Krakowa przyznał, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów i zapowiedział szereg korekt w polityce miasta, w tym likwidację premii dla członków zarządów spółek miejskich oraz obniżenie wynagrodzeń dla członków rad nadzorczych tych spółek. Z niektórych rozwiązań, jak choćby z płatności za parkowanie w niedzielę, Urząd Miasta Krakowa już się wycofał.
Czytaj więcej
Kraków czeka referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Odbędzie się najpewniej 17 lub 24 maja. Oficjalne informacje o term...
Aby referendum w Krakowie było wiążące, do urn musi pójść 158 555 wyborców, czyli 3/5 wyborców, którzy w 2024 r. wzięli udział w II turze wyborów prezydenta Krakowa. Wówczas głosy na ważnych kartach oddało 264 257 osób.
Z kolei w przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792 wyborców. W głosowaniu 7 kwietnia 2024 r., w wyborach do Rady Miasta Krakowa, udział wzięły 299 652 osoby, które oddały ważne głosy.
A do odwołania zarówno prezydenta, jak i Rady Miasta potrzebna jest większość głosów oddanych na „tak”. Prezydent Krakowa zachęca, by mieszkańcy zostali w niedzielę w domu i nie szli głosować.
W Ciechocinku biogazowni nie będzie. Ale będzie referendum
Także w niedzielę, 24 maja, obędzie się referendum w Ciechocinku. Problemy burmistrza zaczęły się pod koniec stycznia, gdy radni z Ciechocinka zagłosowali przeciwko finansowaniu rozbudowy oczyszczalni ścieków, przy której ma powstać biogazownia.
Temat ten od dawna budził kontrowersje wśród mieszkańców, którzy nie zgadzają się na budowę instalacji kilkaset metrów od zabytkowych tężni. Wywołało to falę sprzeciwu wśród osób obawiających się o wizerunek uzdrowiska oraz komfort życia mieszkańców i kuracjuszy.
Czytaj więcej
Trzech wójtów i czterech burmistrzów zrzekło się mandatu w obecnej kadencji samorządu. Jak dotąd w lokalnym referendum odwołano tylko prezydentkę Z...
Część mieszkańców zawiązała grupę inicjatywną i zdecydowała się na referendum w sprawie odwołania burmistrza miasta. Inicjatorzy akcji podnosili, że ich działania wynikają z braku odpowiedniego dialogu między władzami miasta a lokalną społecznością.
Niektórzy zarzucają też burmistrzowi, że miasto podupadło, smog uniemożliwia spacery, a dodatkowo mieszkańców i turystów straszą brudne parki i ulice.
Jarosław Jucewicz w rozmowie z Radiem PiK zapowiadał, że 24 maja liczy na niską frekwencję. – Główne przesłanki dotyczące rozpoczęcia tej inicjatywy ustały z tego względu, że spółka definitywnie wycofała się ze spornej inwestycji biogazowni i kompostowni. Tego już dzisiaj nie ma – mówił burmistrz Ciechocinka.
Aby referendum w tym mieście było ważne, 24 maja do urn musi pójść co najmniej 2123 wyborców, czyli 3/5 osób, które brały udział w wyborze burmistrza. Ponad połowa głosujących musi opowiedzieć się za odwołaniem.
W 10 tegorocznych referendach lokalnych włodarza udało się odwołać tylko raz
W tym roku – jak wynika z danych przekazanych nam przez Krajowe Biuro Wyborcze – odbyło się już 10 lokalnych referendów dotyczących odwołania wójta bądź burmistrza. Jedno z ostatnich miało miejsce w Lanckoronie. Tam mieszkańcy poszli do urn 10 maja.
Aby głosowanie mogło zostać uznane za wiążące, do urn musiało pójść 1755 mieszkańców. Tymczasem udział w referendum wzięło jedynie 240 osób. I chociaż niemal wszyscy głosujący opowiedzieli się za odwołaniem wójta (221 głosów), dzięki niskiej frekwencji Ryszard Gonet pozostał na stanowisku.
– Referendum jest jednym z narzędzi demokracji, ale jego wynik i frekwencja pokazują również coś bardzo ważnego: mieszkańcy naszej gminy potrafią patrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat emocji, sporów i chwilowych napięć – przekazał wójt Lanckorony. Dodał, że wyniki odbiera jako mocny mandat zaufania oraz jasny sygnał, że większość mieszkańców chce stabilności, spokoju i dalszej pracy na rzecz gminy.
Czytaj więcej
Czy w trzech dużych miastach: Krakowie, Częstochowie i Bytomiu, w najbliższych tygodniach zmienią się włodarze? Jest to możliwe.
W tym roku nie udało się także odwołać wójtów gmin: Kosakowo, Stare Juchy, Jemielno, Kołaczkowo ani Przechlewo. Na swoich stanowiskach pozostali także burmistrzowie Czaplinka, Radłowa czy Gniewkowa. W każdym z tych miast czy gmin za mało osób wzięło udział w referendum.
Stanowisko stracił jedynie burmistrz Sobótki na Dolnym Śląsku. Tam referendum odbyło się 26 kwietnia. Wzięło w nim udział 3145 uprawnionych do głosowania. Aby było ono ważne, głos musiało oddać co najmniej 2744 mieszkańców Sobótki. Burmistrz stracił stanowisko, bo za jego odwołaniem opowiedziało się 3056 z 3145 głosujących.
Mieszkańcy Sobótki głosowali także nad odwołaniem Rady Miasta. Aby wynik referendum był wiążący w tej kwestii, musiało w nim wziąć udział 3195 wyborców, co oznacza, że zabrakło 50 oddanych głosów. Teraz miasto czeka na wyznaczenie komisarza.
Jak przekazał nam Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego, w piątek po południu pani wojewoda skierowała za pośrednictwem MSWiA wniosek do Prezesa Rady Ministrów o ustanowienie osoby pełniącej obowiązki burmistrza, która będzie podejmowała decyzje do czasu wyboru nowego burmistrza Sobótki.
Dodaje, że do Sądu Okręgowego we Wrocławiu wpłynęły protesty wyborcze, a sąd ma 14 dni na ich rozstrzygnięcie. – W takich sytuacjach Prezes Rady Ministrów ma 60 dni od momentu prawomocnego rozstrzygnięcia protestów na wyznaczenie terminu wyborów. Jeżeli protestów nie ma, termin wyborów wyznaczany jest w ciągu 90 dni – przypomina urzędnik.