Reklama

Gorące prezydenckie krzesła. „Lawiny lokalnych referendów nie będzie”

Czy w trzech dużych miastach: Krakowie, Częstochowie i Bytomiu, w najbliższych tygodniach zmienią się włodarze? Jest to możliwe.
Gorące prezydenckie krzesła. „Lawiny lokalnych referendów nie będzie”

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są możliwe scenariusze polityczne w Częstochowie w związku z zarzutami wobec obecnego prezydenta?
  • Na jakim etapie znajdują się przygotowania do referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa?
  • Co przyczyniło się do dyskusji na temat odwołania władz samorządowych w Bytomiu?
  • Jakie działania podjęli mieszkańcy Będzina w kontekście ewentualnego odwołania prezydenta miasta?
  • Jak politolog ocenia sensowność referendów w dużych miastach na przykładzie warszawskiego przypadku?

Lawiny lokalnych referendów nie będzie, bo oznaczałaby geometryczny wzrost takich inicjatyw. Jednak może to zachęcić opozycyjne siły polityczne – zarówno w radach miast, jak i poza nimi – do większej aktywności przeciwko prezydentom – uważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prezydent Częstochowy sam zrezygnuje czy będzie referendum?

W ostatnią środę lutego agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w miejscu pracy Krzysztofa M., wieloletniego prezydenta Częstochowy. Został przewieziony do Katowic, gdzie w Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej usłyszał dwa zarzuty.

Pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018–2022, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, korzyści majątkowej w postaci gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta, umożliwiających realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla ustalonego przedsiębiorcy. Drugi zarzut dotyczy przyjmowania od co najmniej września 2020 r. do co najmniej 31 października 2025 r. od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.

Prokuratura skierowała wniosek o areszt dla prezydenta, jednak Sąd Rejonowy Katowice-Wschód się na to nie zgodził. Wobec prezydenta zastosowano inne środki zapobiegawcze: poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, zakaz kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prezydent Częstochowy miał brać łapówki. Jest decyzja sądu ws. aresztu

Zgodnie z decyzją śledczych Krzysztof M. ma też zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy i został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta, a jego obowiązki przejął pierwszy zastępca Zdzisław Wolski.

​– W ocenie prokuratora najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania w sposób prawidłowy zabezpieczyłby dalszy tok postępowania. W związku z powyższym prokurator nie zgadza się z decyzją sądu i złoży zażalenie na to rozstrzygnięcie – zapowiadała Katarzyna Calów-Jaszewska, rzeczniczka Prokuratury Krajowej. I rzeczywiście w środę takie zażalenie do sądu wpłynęło. Ma być rozpatrzone po 8 marca.

​Mimo zarzutów prezydent Częstochowy nie traci stanowiska. Może to nastąpić po prawomocnym wyroku, a ten szybko nie zapadnie, bo sama prokuratura przyznaje, że śledztwo – w którym jest już 18 podejrzanych – jest rozwojowe i nie wiadomo, kiedy się zakończy.

Innym sposobem zmiany na stanowisku prezydenta w Częstochowie byłaby rezygnacja Krzysztofa M., o co apelowali w czwartek na nadzwyczajnej sesji radni miasta. – Prezydent dla dobra Częstochowy powinien jak najszybciej zrzec się mandatu  – mówili.

Inną opcją jest lokalne referendum w sprawie odwołania. Czy do niego dojdzie? Na razie nie wiadomo.

Reklama
Reklama

Sam prezydent Krzysztof M. napisał w mediach społecznościowych, że bezprawnymi metodami został pomówiony o popełnienie przestępstw. – Jestem przekonany, że sprawa zostanie rozstrzygnięta na moją korzyść przed niezawisłymi sądami. Kiedy będzie to możliwe, poinformuję opinię publiczną o okolicznościach sprawy – zapowiedział.

Co zarzucają prezydentowi Krakowa Aleksandrowi Miszalskiemu organizatorzy referendum?

Coraz bliżej referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa – Aleksandra Miszalskiego. Trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem. Pomysłodawcom udało się już zebrać ponad 100 tys., ale chcą  zebrać 120 tys. – dwa razy więcej niż jest  wymagane. Zdaniem organizatorów referendum taka liczba gwarantuje, że nawet po odrzuceniu przez Państwową Komisję Wyborczą wadliwych podpisów (np. z powodu błędnego adresu czy nieczytelnych danych) dojdzie do referendum.

Wniosek ws. organizacji referendum złożyła w Krajowym Biurze Wyborczym grupa obywateli, podkreślająca, że akcja nie ma charakteru politycznego. Do zbiórki podpisów przyłączyli się jednak przeciwnicy polityczni Aleksandra Miszalskiego, m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja czy stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.

Czytaj więcej

Sztorm doskonały w Krakowie. Czy dojdzie do odwołania prezydenta Miszalskiego?

Inicjatorzy przypisują Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, przeprowadzenie nieprofesjonalnego audytu w urzędzie po objęciu stanowiska po Jacku Majchrowskim, niespełnienie obietnic wyborczych oraz sprawowanie urzędu w sposób niegodny – chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki z wulgaryzmami.

Padały też zarzuty niesłuchania mieszkańców i podejmowania decyzji uderzających w nich, jak strefa czystego transportu, opłaty za parkowanie w niedziele w centrum czy ostatnia podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej

Reklama
Reklama

​– Prezydent miasta, w którym pojawia się idea referendum, ma tylko dwa wyjścia. Albo odbiera to jako sygnał, że popełnił błędy – wprowadzając zbyt daleko idące rozwiązania i zaniedbując komunikację swoich decyzji – albo zamyka się w „oblężonej twierdzy i dochodzi do wniosku, że mylą się wszyscy inni, tylko nie on” – przyznał Aleksander Miszalski. I zaczął wycofywać się z części decyzji: zapowiedział korektę SCT, zrezygnował z opłat za parkowanie w niedziele w centrum i częściowo zmienił podwyżkę biletów.

Czytaj więcej

Będzie korekta w krakowskiej strefie czystego transportu. Co może się zmienić?

Zaniedbania w schronisku przyczyną samorządowego kryzysu w Bytomiu?

W cieniu Krakowa trwają przygotowania do odwołania Rady Miasta oraz prezydenta Bytomia Mariusza Wołosza, który rządzi miastem od ośmiu lat. Inicjatorzy wskazują na złą sytuację finansową miasta, rosnące koszty życia mieszkańców, kontrowersje wokół wydatkowania funduszy unijnych oraz problemy organizacyjne w miejskich jednostkach, w tym w schronisku dla zwierząt.

​O tym ostatnim głośno było pod koniec stycznia. Okazało się, że zwierzęta brodziły we własnych odchodach w wystałych kojcach, a w chłodniach były padłe psy. Po naciskach społecznych miasto wypowiedziało umowę na prowadzenie placówki, a prokuratura zajęła się sprawą.

W Bytomiu zebrano już ponad 6 tys. podpisów (potrzeba prawie 10,7 tys.). Inicjatywa nie martwi prezydenta Bytomia. – W każdej chwili jestem gotów poddać się ocenie wyborców. W 2024 r. w pierwszej turze wygrałem wybory z rekordowym poparciem – swój głos oddało na mnie 62,1 proc. głosujących bytomian. W ciągu ostatnich siedmiu lat mojej pracy na rzecz Bytomia miasto stało się wiarygodnym partnerem dla mieszkańców i inwestorów  – słowem, odrabia dystans po latach zaniedbań – przekazał nam Mariusz Wołosz.

Reklama
Reklama

Podkreślił, że obecnie realizuje inwestycje z programu wyborczego, m.in. budowę nowego dworca autobusowego w Śródmieściu i centrów przesiadkowych w dzielnicach, rewitalizację kamienic, nowe żłobki i przedszkole, przebudowę dróg oraz przygotowanie dróg rowerowych.

W większych miastach referenda są bez sensu?

Mieszkańcy mogą też zdecydować o losach kolejnego prezydenta miasta w województwie śląskim. Chodzi o Będzin, gdzie zawiązał się komitet referendalny „Będzin na nowo”, który 2 marca rozpoczął zbiórkę podpisów w sprawie odwołania prezydenta Łukasza Komoniewskiego. Rządzi on miastem już 16 lat. Aby wniosek o referendum przeszedł, potrzeba czterech tysięcy głosów poparcia.

Czy za tymi miastami pójdą kolejne? Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka, politologa z UW, w dużych miastach jak Poznań, Gdańsk czy Warszawa (przypadek Hanny Gronkiewicz-Waltz) wnioski o referendum nie mają sensu. – Tam i tak wygrałby kandydat obozu pozaprawicowego. Sensowne są tam, gdzie prawica ma szansę, jak w Zabrzu: prezydentka z Platformy odwołana po krótkim czasie rządzenia, co stało się manifestacją nieskuteczności Tuska i PO  – mówi ekspert.

I dodaje, że część takich wniosków referendalnych może być próbą powtórki z Elbląga, gdzie przed laty odwołano prezydenta, a wybory przedterminowe wygrał kandydat PiS przy niskiej frekwencji. – Ale pokazano, że prawica może wygrywać nawet na „ziemiach odzyskanych” blisko Gdańska – czyli wszędzie. Do silnej pozycji PiS w dużych miastach droga jeszcze daleka – mówi prof. Chwedoruk.

Społeczności lokalne
Krótsza kadencja samorządowców. Dlaczego rezygnują z funkcji?
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Społeczności lokalne
Rosną potrzeby oświatowe, ale i wydatki na edukację. Największa część budżetów
Społeczności lokalne
Najwięcej osób wyjechało za granicę z Małopolski, Śląska i Podkarpacia
Społeczności lokalne
Znicze solarne: wygoda, ekologia i... problem dla samorządów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama