Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego lokalne władze domagają się określenia limitu drapieżników i na czym polega ich bezsilność w obliczu zagrożenia.
- Jaka jest szacowana populacja niedźwiedzi w Polsce i jak nieprecyzyjne dane wpływają na zarządzanie kryzysem.
- Jakie działania planują władze centralne, by zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.
- Na czym ma polegać plan monitorowania niedźwiedzi z użyciem obroży telemetrycznych i jakie problemy ma on rozwiązać.
Samorządowcy uczestniczyli w posiedzeniu Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, poświęconej informacji na temat sytuacji w województwie podkarpackim wynikającej z ataków zwierząt drapieżnych, w szczególności wilka i niedźwiedzia brunatnego. Komisja chce przygotować i uchwalić dezyderat dla władz o potrzebnych działaniach służących bezpieczeństwu mieszkańców i ochronie przyrody. Dezyderat to oficjalny dokument zawierający postulaty, opinie lub życzenia komisji, dotyczący działań władz. Ma się to stać na kolejnym posiedzeniu komisji.
Samorządowcy z gmin i powiatów południowego Podkarpacia (leżących w Bieszczadach i Beskidzie Niskim) podkreślali, w jak trudnej są sytuacji: są odpowiedzialni za bezpieczeństwo, a nie mają możliwości jego zabezpieczenia. Temat bezpieczeństwa przybrał na sile po śmiertelnym ataku niedźwiedzia na człowieka w ubiegłym miesiącu w gminie Bukowsko w Beskidzie Niskim. Samorządowcy, a także część parlamentarzystów, domagają się określenia pojemności środowiskowej (ekologicznej) drapieżników oraz eliminacji niebezpiecznych, czyli atakujących ludzi. Pojemność ekologiczna, czyli siedliskowa, to maksymalna liczebność populacji drapieżników, jaką dany teren (siedlisko) jest w stanie utrzymać przez dłuższy czas bez degradacji.
Ile w Polsce żyje drapieżników?
Tak naprawdę – co przyznał Piotr Otawski, generalny dyrektor ochrony środowiska – nie wiadomo dokładnie, jaka jest w Polsce populacja drapieżników, a sposób zbierania informacji, która podawana jest w oficjalnej statystyce, nie jest precyzyjny, bo wynika z rejestracji zdarzeń. Szacuje się, że w Polsce może przebywać od 300 do 400 niedźwiedzi, głównie w Bieszczadach i okolicznych terenach oraz w Tatrach. Na posiedzeniu w informacji przygotowanej przez rząd zaprezentowano dane GUS za 2024 r., z których wynika, że populacja niedźwiedzia brunatnego w Polsce wynosiła ponad 450 osobników, w tym ok. 340 bytowało głównie na Podkarpaciu.
Czytaj więcej
Nie są parkami, nie są rezerwatami i często trudno je dostrzec na pierwszy rzut oka. A jednak to właśnie użytki ekologiczne coraz częściej stają si...
Piotr Otawski dodał, że telemetria pozwoli na precyzyjną eliminację tylko osobników problematycznych.
O tym, jak zwiększyła się liczba drapieżników świadczy coraz większa liczba interwencji. W tym roku zgłoszono już 68 zdarzeń związanych z bytnością niedźwiedzi, w całym ubiegłym było to 89 zgłoszeń, a w 2015 r. – jedno.
Posłowie zwrócili uwagę na to, że wśród prawdziwych informacji pojawiają się także fałszywe, zwiększające zaniepokojenie wśród mieszkańców.
Coraz więcej niepokojących zdarzeń
Samorządowcy opowiedzieli o zdarzających się coraz częściej niepokojących zdarzeniach: spacerach drapieżników na wsiach i w miasteczkach, atakach na zwierzynę gospodarczą.
– Mieliśmy atak 7 niedźwiedzi na kurnik, w którym było 100 kur, wszystkie zostały zjedzone w ciągu tygodnia – opowiedział Adam Piątkowski, wójt gminy Solina. – Państwo muszą mieć świadomość, że populacja jest tak przerośnięta, że bezpieczeństwo wisi na włosku. Wykorzystałem wszystkie możliwości i środki, by zapewnić bezpieczeństwo. Dzisiaj ich nie mam – dodał.
Marek Bańkowski, wójt gminy Bukowsko: – Na 138 kilometrach kwadratowych mojej rolniczej gminy bytują 23 niedźwiedzie. Lasy zajmują 40 proc. powierzchni. To przekracza pojemność środowiska. Zabroniłem organizowania wycieczek szkolnych, przekazałem informację o zasadach bezpieczeństwa do wszystkich rodziców przez e-dziennik, przeprowadziłem profesjonalną kampanię ostrzegającą mieszkańców, jak zachowywać się w lesie – wyliczał wójt. Złożył też wniosek o płoszenie niedźwiedzi i odstrzał osobnika, który zabił człowieka 25 kwietnia. – Obawiam się, że gdyby nie ta komisja, to do dziś nie miałbym odpowiedzi, a tak wczoraj dostałem pierwszy sygnał, że wniosek jest procedowany.
Zwrócił uwagę na to, że trudno jest o stworzenie grupy interwencyjnej, skoro w Polsce nadal nie ma przepisów zezwalających na odstraszanie gumowymi kulami. Taka możliwość znajduje się w nowelizowanej Ustawie o ochronie przyrody.
Niedźwiedzie w miasteczku
– Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie czują się zastraszeni, opuszczeni. Płoszenie zwierząt to wydmuszka. Państwo nie reaguje, a my, samorządowcy, jesteśmy bezradni – dodał Ernest Nowak, burmistrz miasta i gminy Zagórz. Przyznał, że interwencje policji i odstraszanie zwierząt bywa nieskuteczne. Podał przykład, gdy dwa młode niedźwiedzie pojawiły się blisko przedszkola, odstraszono je, a kilka godzin po tym, kiedy policjanci odjechali, pojawiły się znowu. – Tego dnia było w Zagórzu, w mieście, pięć interwencji policji. 17 razy interweniowała policja w Lesku w maju, w gminie Zagórz – dziesięć – dodał.
Czytaj więcej
Ich liczba stale w miastach rośnie. Czasami z ich powodu dochodzi do wypadków. Samorządy szukają sposobów na poradzenie sobie z coraz większymi sta...
– To, czego potrzebujemy, to są proste i szybkie działania: określenie pojemności siedliska, szybka inwentaryzacja genetyczna i gospodarowanie populacją. Tak jak każde poważne państwo, choćby w Skandynawii, to wykonuje – powiedział samorządowiec. Dodał, że brak działań spowodował zmianę nastawienia części mieszkańców. To jest złe także ze względu na ochronę zwierząt.
Samorządowcy przypomnieli, że o coraz trudniejszej sytuacji z drapieżnikami komisja sejmowa rozmawiała już dwa lata temu. Nic się nie zmieniło od tego czasu.
Działania przewidziane w najbliższym czasie
Generalny dyrektor ochrony środowiska Piotr Otawski przekazał, że zgoda na odstrzał niedźwiedzia w Bukowsku została wydana w dniu zdarzenia.
Urszula Zielińska, wiceministra klimatu i środowiska poinformowała o uruchomieniu programu wartego 16 mln zł, który sfinansuje m.in. zakup niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady, systemy alertowania i powołanie lokalnych grup interwencyjnych. Właśnie podpisano umowę z pięcioma osobami, a grupa ma liczyć 11 osób. Wiceminister przypomniała, że koncepcje programu były przygotowane w 2022 r. Niestety nie wdrożono ich wówczas.
W gminie Bukowsko zainstalowano już żywołapkę w celu schwytania osobnika, który dokonał śmiertelnego ataku. Dyrekcja Ochrony Środowiska ma nadzieję, że stanie się to w maju.