Tak zwykle myślimy. A jednak statystyki BIG InfoMonitor pokazują coś zupełnie innego: to właśnie te drobne kwoty najczęściej stają się początkiem większych kłopotów. Aż 70 proc. długów wpisanych do rejestru dłużników to zobowiązania nieprzekraczające 5 tys. zł – małe sumy, które potrafią urosnąć szybciej, niż się spodziewamy.
Spirala zadłużenia rzadko jest wynikiem świadomej decyzji. Najczęściej to efekt niefortunnego zbiegu okoliczności: nagłej choroby, przecenienia własnych możliwości albo zwykłego przeoczenia terminu płatności. Zwykle wygląda to podobnie – na początku bierzemy na siebie kilka drobnych zobowiązań, które wydają się zupełnie niegroźne. Tu raty za sprzęt, tam karta kredytowa, do tego szybka pożyczka „na chwilę”. I zanim się obejrzymy, robi się z tego suma, którą coraz trudniej udźwignąć. Kiedy do tego wszystkiego dołożymy codzienne wydatki – czynsz, opłaty za prąd, telefon czy internet – cała finansowa układanka staje się wyjątkowo krucha. Wystarczy jeden nagły wstrząs, taki jak utrata pracy czy nieplanowany wydatek, by cała konstrukcja zaczęła się sypać. Wtedy pojawia się trudny moment wyboru: które rachunki zapłacić od razu, a które odłożyć „na później”. Dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor jasno pokazują, jak powszechny staje się taki scenariusz.
Kiedy drobne długi stają się wielkim problemem
Energia, gaz, woda, śmieci – co miesiąc z portfela statystycznego Polaka znikają kwoty od kilkuset do kilku tysięcy złotych na same opłaty stałe. Choć poziom życia w Polsce rośnie, rachunki stają się coraz bardziej uciążliwe. Obecnie kłopoty z terminowym płaceniem za media, czynsz, telefon czy alimenty ma już 1,8 mln osób. To oznacza, że co 17. pełnoletni Polak zmaga się z zaległościami pozakredytowymi. Co ciekawe, to właśnie te „zwykłe” rachunki płacimy gorzej niż raty w bankach i dotyczy to każdej grupy wiekowej – od wchodzących w dorosłość 18-latków po seniorów.
Choć ogólna liczba niesolidnych dłużników powoli spada, to ci, którzy pozostają w rejestrach, toną w coraz większych kwotach. Średnie zadłużenie pozakredytowe na osobę rośnie z roku na rok. W listopadzie 2025 r. wyniosło już 24,2 tys. zł.
Największą grupę osób z problemami finansowymi stanowią ludzie w wieku 35–44 lat – jest ich aż 494 tys. – to tak, jakby cała populacja Gdańska nagle przestała płacić rachunki. Ta grupa zalega ze spłatą na łączną kwotę 11,8 mld zł. Tuż za nimi plasują się 45–54-latkowie, gdzie choć dłużników jest mniej (446 tys.), to wartość ich długu jest jeszcze wyższa i sięga niemal 15 mld zł. Statystycznie problem ma twarz mężczyzny – stanowią oni 65 proc. niesolidnych płatników, a ich zaległości (33,6 mld zł) są trzykrotnie wyższe niż w przypadku kobiet.