Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były przyczyny i skutki gołoledzi w polskich miastach?
- W jaki sposób samorządy radziły sobie z transportem publicznym podczas kryzysu?
- Jakie działania podjęto w celu utrzymania bezpieczeństwa drogowego mimo oblodzenia?
- Jakie zmiany w funkcjonowaniu szkół i placówek opiekuńczych wprowadziły lokalne władze?
Najdotkliwiej skutki gołoledzi odczuła ochrona zdrowia. Od wczesnych godzin w poniedziałek oraz we wtorek rano do SOR-ów masowo trafiały osoby, które przewróciły się na oblodzonych nawierzchniach. Dominowały złamania kończyn, urazy barków, bioder i głowy. Kolejki na izbach przyjęć sięgały kilkudziesięciu, a miejscami ponad stu osób. Czas oczekiwania wydłużał się do kilku godzin. Przepełnione SOR-y to nie tylko problem Poznania – podobna sytuacja występowała m.in. w Toruniu, Szczecinie oraz Zielonej Górze.
Przecieraki na torach, ale nie zawsze to pomagało
Gołoledź błyskawicznie przełożyła się również na funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Największe problemy dotyczyły tramwajów – oblodzone torowiska, zwrotnice i sieć trakcyjna powodowały wstrzymanie ruchu lub poważne opóźnienia. – W czasie niekorzystnej pogody wszystkie służby MPK Poznań znajdują się w stanie podwyższonej gotowości. Funkcjonuje pogotowie torowe oraz pogotowie zwrotnic – wyjaśnia Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa MPK Poznań. – W godzinach nocnych na torowiska wyjeżdżają tzw. przecieraki, czyli tramwaje, których zadaniem jest usuwanie oblodzenia z sieci trakcyjnej – dodaje.
Czytaj więcej
Choć do zimy stulecia z końca lat 70. XX w. sporo brakuje, to tegoroczna należy do najsroższych w...
Jak podkreśla, nawet pełna mobilizacja nie zawsze wystarcza. – Możliwości przeciwdziałania są w dużym stopniu uzależnione od intensywności zjawisk pogodowych oraz lokalnych uwarunkowań. Przy marznących opadach lód może pojawiać się ponownie w bardzo krótkim czasie – zaznacza Smogulecka.