Zakręt, który dla regionów okazał się ostrym wirażem

Legislatorzy narzucają na regiony coraz to nowe zadania, a nie idą za tym pieniądze. A bez szybko rozwijających się samorządów niemożliwe będzie utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce

Publikacja: 19.07.2011 11:09

Podatki zasilają samorządy

Podatki zasilają samorządy

Foto: Rzeczpospolita

Trzynasta edycja rankingu „Rzeczpospolitej" przypada w 21. roku samorządów gminnych. Obejmuje lata 2007 – 2010, jest więc niejako podsumowaniem piątej kadencji organów gmin, choć jest ogłoszona pół roku po wyborach.

Jak zawsze cieszy się sporym zainteresowaniem, choć – jak zwykle – nie wszyscy zaproszeni nadesłali dane w II etapie oceny (w tym tacy, którzy mogliby się znaleźć w czołówce).

Tegoroczna edycja potwierdza kilka wcześniejszych obserwacji. Jedna z nich dotyczy wpływu czynników nadzwyczajnych na wyniki. Koronnym przykładem pod tym względem jest zwycięzca w kategorii gmin wiejskich. Stepnica zawdzięcza swoje miejsce wygraniu procesu z Urzędem Morskim, w wyniku którego otrzymała zaległy podatek od nieruchomości za tor wodny na Zalewie Szczecińskim. Podobny efekt dotyczy też gminy Nowe Warpno.

Innym czynnikiem, który wpływa na wynik, mogą być pozyskane środki zewnętrzne na inwestycje.

Oczywiście te czynniki mają decydujący wpływ przede wszystkim w małych gminach, gdzie ich oddziaływanie jest relatywnie duże. Nie można ich lekceważyć, bo rzeczywiście wpływają na sytuację w gminie, choć – oceniając wyniki – trzeba to uwzględniać.

Premia za dynamikę

Ranking – jak każdy – nie uwzględnia wszystkich kryteriów, jakie można wziąć pod uwagę przy ocenie sytuacji danej jednostki. Nie ma – rzecz prosta – rankingu, który uwzględniłby wszystkie możliwe wskaźniki. Nawet bowiem gdyby obejmował ponad tysiąc czynników, zawsze będą takie (zwłaszcza „indywidualne"), które umkną uwadze autorów. To wszystko trzeba mieć na uwadze, czytając tabele z wynikami.

Jeszcze ważne przypomnienie: ranking premiuje dynamikę. Premia jest – można rzec – podwójna, najwięcej punktów bowiem dostaje się za dane (wskaźniki) z ostatniego roku, a ponadto niektóre wskaźniki wprost dotyczą dynamiki, np.: tempo wzrostu dochodów majątkowych, tempo wzrostu dochodów własnych, przyrost zadłużenia do nakładów inwestycyjnych, dynamika wydatków w dziale Transport i drogi, dynamika wydatków w dziale Ochrona środowiska.

Ranking jest zatem wyzwaniem dla liderów z lat poprzednich, nie sposób bowiem stale utrzymywać wysoką dynamikę. Jak widać, w czołówce jest stabilizacja, to znaczy liderzy są bardzo silni. Spadli jednak ci, których wysoka pozycja wynikała z czynników nadzwyczajnych, których oddziaływanie już się skończyło.

Problem z finansami

Stan finansów miast i gmin, który w największym stopniu wpływa na wyniki rankingu, jest od paru lat trudny. Z jednej strony znacznie wzrosły inwestycje lokalne, ale spora ich część jest finansowana ze źródeł zewnętrznych, głównie europejskich. Z drugiej – zwiększyło się zadłużenie gmin, bo potrzebne jest nie tylko prefinansowanie, ale też współfinansowanie dużych projektów inwestycyjnych.

Jednocześnie zaczynają obowiązywać przepisy nowej ustawy o finansach publicznych, które każą poważniej podchodzić do wieloletniego planowania finansowego i stawiają nowe wymagania co do sposobu uwzględniania zadłużenia.

Następuje to w czasie silnego spadku dochodów własnych (ich udział w budżetach jednostek samorządu terytorialnego spadł z ponad 55 do 48 proc.), co wynika z kilku przyczyn, w tym co najmniej w połowie ze zmian w systemie podatkowym. Zmiany w PIT – wbrew uspokajającym zapowiedziom resortu finansów – uderzyły w budżety gmin i nie zostały zrekompensowane (centrum zrekompensowało sobie ubytek w swojej części wzrostem VAT i akcyzy, przy czym ten pierwszy dla nas oznacza dodatkowy wzrost kosztów, także niczym niezrekompensowany).

Całą tą sytuacją niespecjalnie przejmują się legislatorzy, którzy nadal dzielnie przerzucają na nas nowe zadania bez pieniędzy, czemu towarzyszą połajanki ze strony ministra finansów zarzucające nam lekkomyślne zadłużanie i zbyt wysoki wzrost deficytu. Gdyby to były tylko połajanki, dalibyśmy radę. Minister jednak wymyślił, że zbyt wysoki deficyt sektora finansów publicznych, generowany w prawie 90 proc. przez instytucje centralne i głównie przejadany, zrównoważy kosztem samorządów, które całą „swoją" część deficytu (i jeszcze trzy razy tyle z własnych środków) inwestują. Pierwsze starcie z ministrem w tej walce wygraliśmy, ale z pewnością czekają nas kolejne, bo sprawa deficytu wciąż nie jest rozwiązana.

W tej sytuacji dziwić musi łatwość rządu i parlamentu we wprowadzaniu zmian, które – zamiast wzmacniać finanse gmin (niekoniecznie kosztem centrum) – generują dalszy wzrost deficytu. Koronnym przykładem jest tu ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która:

? przekazuje gminom i powiatom pokaźny zasób całkowicie nowych zadań,

? nie zapewnia żadnych środków finansowych na ten cel,

? zakazuje racjonalnego – naszym zdaniem – włączenia nowych zadań w istniejący system pomocy społecznej i pomocy rodzinie (poprzez zakaz wykonywania nowych zadań przez pracowników socjalnych).

Regiony mają ciągnąć gospodarkę

Jeśli ma być utrzymane tempo wzrostu gospodarczego, na które znaczący wpływ mają inwestycje lokalne i regionalne, i jeśli ma być zapewnione efektywne wykorzystanie środków unijnych, centrum powinno podjąć skuteczne działania w zakresie poprawy stanu finansów gmin, powiatów i regionów. Jednak to nie obchodzi nikogo, a już najmniej posłów, którzy – jak zwykle przed wyborami – wymyślają właśnie coraz to nowe zwolnienia z podatku od nieruchomości (dochód gmin) i inne gatunki kiełbasy wyborczej, za którą płacą samorządy.

O tym, jak można wzmocnić miasta i gminy, pisałem przed rokiem. Żaden z tych tematów nie został podjęty, choć niektóre nie wymagały transferów z centrum. Zakręt, na którym się znaleźliśmy, okazał się więc wirażem, z którego dopiero zaczniemy wychodzić. Jednak obfituje on (mówiąc językiem automobilistów) w szykany, które ustawiają nam organizatorzy wyścigu, a które staramy się omijać, by się nie rozbić...

Tym bardziej trzeba pochylić czoła przed liderami rankingu – a czołówka, zwłaszcza wśród miast – jest dość stabilna. Obecność wielu spośród nich na czele da się łatwo wytłumaczyć, znając lokalne uwarunkowania. Trzeba też podkreślić, że ich miejsca potwierdzają również inne rankingi oraz kryteria, które nie są brane pod uwagę w naszym rankingu, co dodatkowo uwiarygodnia ten zestaw wskaźników będący podstawą naszej punktacji.

Analizując wyniki, trzeba wyraźnie powiedzieć, że oprócz tych, którzy wykorzystują rentę lokalizacyjną albo inne znane czynniki wspomagające, są wśród nich także tacy, którzy wysokie miejsce zawdzięczają konsekwentnej gospodarności lokalnych liderów. Nie chcę ich wymieniać, łatwo bowiem wtedy kogoś pominąć. Uważny czytelnik łatwo sam znajdzie tych, których wysoka pozycja pozwoli mu wyciągnąć wnioski dla siebie, a także dla tych, którzy chwilowo są nieco niżej.

Autor jest dyrektorem biura Związku Miast Polskich

Trzynasta edycja rankingu „Rzeczpospolitej" przypada w 21. roku samorządów gminnych. Obejmuje lata 2007 – 2010, jest więc niejako podsumowaniem piątej kadencji organów gmin, choć jest ogłoszona pół roku po wyborach.

Jak zawsze cieszy się sporym zainteresowaniem, choć – jak zwykle – nie wszyscy zaproszeni nadesłali dane w II etapie oceny (w tym tacy, którzy mogliby się znaleźć w czołówce).

Pozostało 95% artykułu
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony