Majchrowski: Już co piąty mieszkaniec to Ukrainiec

Cały czas myślimy o tworzeniu czasowych miejsc schronienia. Przyjęliśmy ich do hoteli, hosteli, do pensjonatów czy klubów sportowych, a nawet do opuszczonej galerii handlowej – mówi prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Publikacja: 20.03.2022 19:51

Majchrowski: Już co piąty mieszkaniec to Ukrainiec

Foto: Wiesław Majka

Tylko w środę ok. 40 tys. uchodźców w Polsce otrzymało numer PESEL. Ilu w Krakowie?

Pierwszego dnia przyjęliśmy ok. 300 wniosków, drugiego, czyli w czwartek, na ośmiu stanowiskach obsłużyliśmy kolejne 300.

Ale do krakowskiej Tauron Areny tworzą się olbrzymie kolejki.

W Tauron Arenie zrobiliśmy cały „kombinat”, jeżeli chodzi o usługi dla uchodźców. Można tam załatwić nie tylko sprawy związane z nadaniem numeru PESEL, ale też złożyć wniosek o przyznanie zapomogi, rozmaitych świadczeń socjalnych. Na miejscu jest też punkt Grodzkiego Urzędu Pracy informujący o możliwościach zatrudnienia czy punkt informacyjny poświęcony edukacji dzieci. Dołączył do nas także Urząd Wojewódzki z Wydziałem do spraw Cudzoziemców, bank, a w przyszłym tygodniu dołączy ZUS.

Czy miasto ma pomysł, jak te kolejki do Tauron Areny rozładować? Będzie dodatkowy punkt wydawania PESEL-i?

W przyszłym tygodniu tempo załatwiania spraw powinno przyspieszyć: na dniach mają dotrzeć do nas skanery odcisków palców, które pozwolą uruchomić kolejne stanowiska. Zdajemy sobie sprawę, że do Tauron Areny przybędzie wielu uchodźców i trzeba będzie czekać, ale z drugiej strony zależy nam, żeby mogli wszystkie sprawy załatwiać w jednym miejscu, bez niepotrzebnego błądzenia po mieście. To też korzystne dla mieszkańców Krakowa, którzy przecież też muszą swoje sprawy urzędowe nadal załatwiać, a „oblężenie” budynków urzędowych przez uchodźców uniemożliwiłoby ich bieżącą obsługę. Musi być jakiś kompromis.

Ilu uchodźców jest już w Krakowie?

Liczymy, że w tej chwili jest to liczba pomiędzy 100 a 110 tys. tych obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do nas po 24 lutego. Oprócz tego mieliśmy 100 tys. Ukraińców, którzy przyjechali do Krakowa wcześniej. Więc mniej więcej ok. 20 proc. mieszkańców to Ukraińcy.

Możecie przyjąć więcej uchodźców?

Cały czas myślimy o tworzeniu czasowych miejsc schronienia, by zaopiekować się tymi, którzy sami nie są w stanie sobie poradzić. Przyjęliśmy ich do hoteli, hosteli, do pensjonatów czy innych obiektów, np. do klubów sportowych, a nawet, dzięki właścicielom, do opuszczonej galerii handlowej.

Wskazaliśmy też dwa budynki w Wesołej, które kupiliśmy od Szpitala Uniwersyteckiego, a teraz mieszka tam ok. 450 uchodźców. Z pomocą przychodzą nam też korporacje i deweloperzy. W przyszłym tygodniu uruchomimy duży punkt noclegowy w budynku, w którym mieściły się biura. Zostają nam pojedyncze wolne miejsca w obiektach przygotowanych prze miasto.

Czy sytuacja na Dworcu Głównym w Krakowie poprawiła się, odkąd miasto przejęło od wojewody ciężar koordynacji i prowadzenia punktu relokacyjno-informacyjnego dla uchodźców?

Tak. Trzeba pamiętać, że dla wszystkich sytuacja była nowa i po prostu z każdym dniem wszyscy uczymy się coraz bardziej koordynować ruch uchodźców. Z drugiej strony po naszych interwencjach część pociągów zaczęła być od razu kierowana w inne punkty Polski, bo Rzeszów, Kraków, Warszawa czy Wrocław osiągnęły już granicę przyjmowania ludzi.

Sami uchodźcy zaczęli składać wnioski o pomoc socjalną?

Dzięki temu, że wszystko załatwia się w jednym miejscu, osoby, które załatwią numer PESEL, od razu przechodzą do stoisk, na których załatwia się formalności związane z zasiłkami. W ciągu dwóch dni złożono 200 wniosków tylko o wydanie zasiłku 300 zł. Jest to zadanie zlecone gminie, więc wypłacimy je, gdy zostaną nam przekazane pieniądze z budżetu państwa na ten cel.

W tej chwili już zaangażowaliśmy ponad 20 mln zł z rezerwy na zarządzanie kryzysowe, ale też pierwsze pieniądze z budżetu państwa zaczęły do nas spływać. Na razie milion złotych.

Czy wskutek napływu dzieci szkoły będą musiały pracować na zmiany?

Nie. Obowiązuje zasada, by nie tworzyć osobnych klas tylko z dziećmi uchodźców, a lokować te dzieci w klasach, które już są i mają jeszcze wolne miejsca. Nie chcemy robić gett. Zorganizowaliśmy miejsca w szkołach dla 3,5 tys. uczniów.

Na 100 tys. uchodźców dzieci w wieku szkolnym może być znacznie więcej.

Szacujemy, że mniej więcej jedna trzecia to dzieci.

Ok. 150 nauczycieli z Ukrainy zgłosiło się do pracy w krakowskich szkołach. W jakim charakterze będą pracować?

Na razie zostaną asystentami nauczycieli i będą pomagać uczniom ukraińskim zaadaptować się w naszych szkołach.

Jest szansa, że miasto zatrudni więcej ukraińskich nauczycieli niż te 150 osób?

Z pewnością będzie taka konieczność.

Ile krakowskich firm chce zatrudniać uchodźców? W jakich zawodach?

Tu mamy odwrotny problem: mamy około tysiąca miejsc pracy oferowanych już dla uchodźców. Ale problem polega na tym, że przyjechały kobiety z dziećmi, a wyjechali mężczyźni, głównie z sektora budowlanego. To oznacza kłopoty dla firm budowlanych.

Czy to się może odbić na inwestycjach w mieście?

Jeszcze nie wiemy. Jedno, to kwestia braku pracowników, a już w niektórych firmach tak jest. Drugie to brak stali, co dotyczyć będzie nie tylko inwestycji miejskich, ale też np. PKP. Są sygnały, że mogą być kłopoty z szynami, a my budujemy choćby linię tramwajową.

Kraków rozpoczął już przyjmowanie wniosków o wypłatę świadczeń osobom, które goszczą uchodźców. Dużo osób je już złożyło?

Wnioski przyjmuje Krakowskie Centrum Świadczeń, ale pierwszego dnia nie było dużego zainteresowania – przyjęliśmy pięć wniosków.

A ile może to zrobić? Jakie są szacunki miasta?

Nie mamy tego zinwentaryzowanego. W tej pierwszej fali uchodźcy przyjeżdżali do Krakowa do swoich bliskich: rodzin, znajomych, którzy już byli w mieście.

Miasto zwalnia osoby, które przyjęły uchodźców, z wyższych opłat za wywóz śmieci. Nie będą musiały płacić za uchodźców.

Jeżeli właściciele mieszkań będą otrzymywać świadczenie za to, że przyjęli pod swój dach uchodźców, w wysokości 1200 zł miesięcznie za osobę – to uważam, że kwota 23 zł od osoby powinna być regulowana. Miasto z własnego budżetu, a więc z pieniędzy wszystkich mieszkańców, solidarnie opłaca wywóz śmieci i sprzątanie z miejsc zbiorowego zakwaterowania.

Dlaczego Kraków zdecydował się utworzyć specjalne konto, na które można wpłacać darowizny na pomoc dla obywateli Ukrainy?

W pierwszym odruchu serca tłumy krakowian przyniosły dary na stadion Wisły: żywność, odzież, środki higieniczne. Jednak dla wielu prostszą i jednocześnie pewniejszą formą udzielenia pomocy jest po prostu wpłata pieniędzy na konto. Dla nas to też korzystne rozwiązanie, bo za te pieniądze możemy kupić dokładnie to, co jest w danej chwili potrzebne, tak naszym partnerom po stronie ukraińskiej – bo z Krakowa wyjechało już ponad 40 tirów i 20 ciężarówek z darami za granicę – jak i tym, którzy są w Krakowie.

Okiem samorządowca
Piotr Grzymowicz: Powrót tramwajów do Olsztyna to bardzo znaczący sukces
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Okiem samorządowca
Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy: Ten rząd traktuje samorządy po partnersku
Okiem samorządowca
Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: To była najtrudniejsza kadencja
Okiem samorządowca
Tadeusz Truskolaski: Pieniądze unijne to środki na inwestycje, a nie na konsumpcję
Okiem samorządowca
Prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz: Z pokorą podchodzę do wyborów