Panie prezydencie, ile kosztuje w Olsztynie podstawowy bilet jednorazowy na przejazd komunikacją miejską w granicach miasta?
W tym momencie bilet na jedną linię kosztuje 4 zł, a ulgowy 2 zł. Ci, którzy korzystają z Olsztyńskiej Karty Miejskiej płacą jeszcze mniej – odpowiednio 3,4 zł lub 1,7 zł.
To dość tanio w porównaniu z innymi miastami. Nie szykuje się podwyżka cen?
Na pewno szykują się zmiany w ofercie przejazdów zbiorowym transportem organizowanym przez nasze miasto. Od września zostanie wprowadzony podział na strefy i nowe rodzaje biletów. Najtańszy, 15-minutowy przejazd po Olsztynie będzie kosztował 3,4 zł lub 1,70 zł. Za bilet jednorazowy lub 45-minutowy, obowiązujący w strefach 1 i 2 – czyli po całym obszarze obsługiwanym przez komunikację miejską Olsztyna, zapłacimy tyle samo co obecnie, a więc odpowiednio cztery lub dwa zł.
Pytam o te bilety, bo niedawno mówił pan w wywiadzie, że nie może być tak, że olsztynianie dokładają do innych, podczas gdy samorządy ościennych gmin nie chcą współfinansować biletów swoim mieszkańcom. Olsztyn wystąpi o współfinansowanie komunikacji do gmin ościennych, czy też np. dla ich mieszkańców podniesie ceny biletów?
Gminy ościenne współfinansują przejazdy na swoim terenie. Od początku pokrywają różnicę pomiędzy kosztem funkcjonowania linii a wartością sprzedanych biletów. Od kilku lat koszty funkcjonowania rosły szybciej niż przychody z biletów, w związku z tym dofinansowanie obciążające budżety gmin było coraz większe.
Wychodząc naprzeciw zaproponowaliśmy zwiększenie ceny biletu okresowego, co pomniejszy koszt dofinansowania gmin do funkcjonowania linii. Ale to włodarze tych samorządów decydują o cenie biletu 30-dniowego, a tym samym o tym, ile gmina dopłaca z budżetu. Natomiast w przypadku olsztynian, którzy płacą w naszym mieście podatki, to my zdecydowaliśmy, że nagrodzimy ich za to, że współfinansują funkcjonowanie miasta. Dlatego od 1 września bilety 30-dniowe będą mogli kupić taniej, niż dotychczas.
Czytaj więcej
Kraków czeka referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Odbędzie się najpewniej 17 lub 24 maja. Oficjalne informacje o term...
Także w przypadku płatnego parkowania miasto od września będzie dzielić kierowców na tych, którzy płacą podatki w Olsztynie i pozostałych. Nie ma tu oporu ze strony mieszkańców?
Takie decyzje zawsze budzą emocje i sprzeciw, to całkowicie zrozumiałe. Mówimy przecież o codziennych sprawach mieszkańców, o kosztach i o przyzwyczajeniach. Ale jako prezydent Olsztyna mam obowiązek w pierwszej kolejności dbać o interes olsztynian, czyli osób, które tutaj mieszkają i tutaj płacą podatki. To właśnie z tych podatków finansujemy komunikację, remonty dróg, szkoły czy utrzymanie przestrzeni publicznej.
Chcemy, żeby mieszkańcy Olsztyna mieli realne korzyści z tego, że współtworzą budżet miasta. Stąd rozwiązania preferujące olsztynian w strefie płatnego parkowania. To nie jest działanie przeciwko komukolwiek, tylko naturalna polityka samorządu wobec własnych mieszkańców. Każda gmina ma przecież narzędzia i możliwości, żeby dbać o swoich mieszkańców i budować własne zachęty czy preferencje. My robimy to samo, kierując się odpowiedzialnością za Olsztyn i jego rozwój.
Zostańmy jeszcze przy gminach sąsiednich. W zeszłym roku głośno było o pana żądaniu skierowanym do władz gminy Purda zapłaty za naukę uczniów z tego terenu w olsztyńskich podstawówkach. Sąsiednia gmina zapłaciła, czy jednak wszystko rozeszło się po kościach?
Oczywiście, że nie. Nie ma zresztą takich przepisów, które zobowiązywałyby do tego inne samorządy. To kwestia dobrej woli i porozumienia się. Zresztą nie liczyliśmy za bardzo na to, że nagle sąsiednie gminy zechcą pokrywać koszty nauki swoich dzieci w naszych placówkach. Zależało nam jednak na wywołaniu dyskusji o realnym problemie, z którym zmaga się wiele polskich miast. A także na zwróceniu uwagi mieszkańców dokładających się w podatkach do budżetu miasta, że płacą ze swoich pieniędzy na utrzymanie tych, którzy nie współfinansują miejskich usług, a z nich korzystają.
Zauważmy, że oświata w planie finansowym Olsztyna stanowi około połowy wydatków, czyli około miliarda złotych. Z tej kwoty utrzymujemy placówki, których praktycznie nie ma w okolicznych gminach tworzących powiat olsztyński. Skoro nie ma woli tworzenia tam np. szkół ponadpodstawowych, a wygodniej jest korzystać z bazy Olsztyna, to uczciwym byłoby nie robić tego za darmo.
Aż 400 wolnych miejsc jest w olsztyńskich przedszkolach samorządowych po pierwszej rekrutacji. W mieście brakuje dzieci w wieku przedszkolnym? To efekt zmian demograficznych?
Ostatecznie w rekrutacji uzupełniającej, która potrwa do 27 maja, mamy w miejskich placówkach aż ok. 470 wolnych miejsc. Tak, to zdecydowanie efekt demografii. W 2025 roku w naszym mieście urodziło się o niemal 600 dzieci mniej niż w roku 2020. To trwała tendencja i wydaje się, że próżno wypatrywać odwrócenia trendu.
Czytaj więcej
Do Płocka trafią pierwsze autobusy wodorowe, w ogóle pierwsze zeroemisyjne. Do tej pory mieliśmy jedynie autobusy hybrydowe. To jest efekt kroków,...
Większości tych wolnych miejsc pewnie nie uda się zapełnić w dodatkowej rekrutacji. Czy miasto staje przed dylematem zamykania przedszkoli? Czy ma jakiś inny pomysł na wypełnienie tych wolnych miejsc?
W tej chwili nie mówimy o zamykaniu przedszkoli. Zachęcamy rodziców, by wybierali samorządowe placówki i czekamy na rezultat naboru uzupełniającego. Od jego efektów będzie zależeć, czy nadal będziemy dofinansowywać w 100 proc. niepubliczne przedszkola, które wyłoniliśmy w konkursie niemal dekadę temu, gdy brakowało miejsc w tych naszych.
Na kwietniowej sesji radni zdecydowali o wprowadzeniu do budżetu budowy kompleksu Orlik przy Szkole Podstawowej nr 1 i Zespole Szkół Ekonomiczno-Handlowych, ale otwierają też drogę do realizacji inwestycji wyczekiwanej przez środowiska sportowe – budowy Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego przy al. Sybiraków. To będzie droga inwestycja. Kiedy powstanie?
To rzeczywiście bardzo wyczekiwana inwestycja, bo takiej infrastruktury nigdy za dużo. Właśnie rozstrzygnęliśmy postępowanie na wybór wykonawcy prac. Za 18 miesięcy młodzi sportowcy będą cieszyć się pełnowymiarowym boiskiem ze sztuczną nawierzchnią, trybuną na ok. tysiąc osób wraz z całym zapleczem, mobilną nową trybuną przy już istniejącym boisku. Zagospodarujemy częściowo także teren. Ta część zadania będzie kosztować niemal 43 mln złotych. Realizacja kolejnych etapów projektu będzie zależeć od możliwości finansowych.
A co z nowym stadionem miejskim? Czy już wiadomo, kiedy w końcu ruszy ta budowa i jakie będą źródła jej finansowania?
Realizacją tego zadania zajmuje się miejska spółka, która już teraz z sukcesami zarządza Halą Urania. Robimy realne kroki w kierunku powstania nowego stadionu, bowiem nasz region jest białą plamą pod tym względem. Między Białymstokiem, Warszawą a Gdańskiem nie ma ani jednego takiego obiektu z prawdziwego zdarzenia. Więc chcemy zapełnić tę lukę. W tym momencie doprecyzowujemy zapisy umowy z wybranym bankiem, który skredytuje inwestycję. Poza tym przygotowujemy się do postępowania na wybór pracowni, która dostosuje nasz obecny projekt do nowych wymagań i oczekiwań.
Stadion miejski ma mieć nie tylko funkcje sportowe, ale też usługowe, w tym choćby miejski punkt obsługi mieszkańca. A zaplanowano tam także miejsca schronienia czy doraźnego ukrycia?
Ten obiekt ma żyć przez cały tydzień, a nie tylko dwa razy w miesiącu przy okazji meczów. Punkt obsługi mieszkańca, taki „mały ratusz” to ważne rozwiązanie, bowiem obecny, zabytkowy, ma swoje architektoniczne ograniczenia choćby dla osób z niepełnosprawnościami. Ale tak, w nowym stadionie planujemy też miejsce schronienia, które na co dzień miałoby oczywiście inne zastosowanie.
Czytaj więcej
Ponad 9 mld zł z SAFE miało być w gestii ministra infrastruktury, a środki miały być przeznaczone chociażby na budowę dróg w takich regionach jak w...
Dużo chce Olsztyn pozyskać środków z tegorocznego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej? I na co dokładnie?
Nasza propozycja obejmuje 70 pozycji, których łączna wartość to ponad 15,7 mln złotych. Dofinansowanie, jakie możemy uzyskać to ponad 12,3 mln zł. Agregaty prądotwórcze, pompy, mobilne kotłownie kontenerowe, mobilne laboratorium do badania jakości wody, ale także projekty na budowę oraz modernizację czterech miejsc ukrycia – to tylko część zakresu tego projektu.
Jako miasto i tak jesteśmy dobrze wyposażeni w sprzęt. Kilka lat temu przy wsparciu unijnych pieniędzy zbudowaliśmy Regionalne Centrum Bezpieczeństwa, a sprzęt będący na jego wyposażeniu ma wartość ok. 10 mln złotych. Dlatego chcemy kupować naprawdę niezbędny, ale też specjalistyczny sprzęt, a nie wydawać pieniądze dla samego wydawania.
Olsztyn buduje nowe zbiorniki retencyjne, ale to nie dziury z wodą, ale miejsca odpoczynku: z zielenią, ławeczkami, chodnikami, a nawet sceną. Jak to da się połączyć?
Od lat sukcesywnie inwestujemy w gospodarowanie wodami opadowymi. To niezwykle istotne przy zmieniającym się klimacie. Z jednej strony musimy być gotowi na gwałtowne zjawiska atmosferyczne, z drugiej zaś umieć magazynować wodę lub w odpowiedni sposób zatrzymywać ją w ekosystemie.
Oczywiście te techniczne zadania łączymy z tworzeniem przestrzeni przyjaznych mieszkańcom. Dlatego wokół naszych zbiorników powstają mniejsze lub większe parki z – jak pani wspomniała – małą architekturą, siłowniami pod chmurką czy alejkami spacerowymi. Już działają dwie takie przestrzenie, a powstaje kolejna, w Parku Kusocińskiego. Nie mam wątpliwości, że to miejsce stanie się kolejną, naturalną przestrzenią sprzyjającą spacerom, odpoczynkowi czy wydarzeniom plenerowym.
Czytaj więcej
Nie chcemy sytuacji, że dwa czy trzy miesiące mieszkanie jest wynajmowane, a potem stoi puste przez wiele miesięcy. Z punktu widzenia miastotwórcze...
Jakieś inne atrakcje turystyczne w tym roku miasto planuje, by więcej osób przyjeżdżało do Olsztyna nie na krótki city break, a nieco dłuższy pobyt?
Na rynku turystycznym wyraźnie obserwujemy rosnącą popularność krótkich wyjazdów typu city break. To trend, który w Polsce systematycznie się umacnia – turyści coraz częściej wybierają kilka krótszych wyjazdów w ciągu roku zamiast jednego dłuższego urlopu. Z naszej perspektywy to jasny sygnał, że musimy budować ofertę, która nie tylko odpowiada na potrzeby krótkich pobytów, ale również skutecznie zachęca do ich wydłużania. Olsztyn ma ku temu bardzo dobre warunki przyrodnicze – jeziora, lasy, rzeki. Równolegle rozwijamy ofertę kulturalną i tematyczną – spacery z przewodnikiem, wydarzenia miejskie, inicjatywy oparte na lokalnych historiach i szlakach.
Istotnym elementem jest także bezpłatna karta turysty, która daje dostęp do licznych zniżek i benefitów. Olsztyn ma potencjał, by przy każdym kolejnym, krótkim pobycie oferować nowe doświadczenia i atrakcje, dzięki czemu miasto staje się kierunkiem, do którego chce się wracać.
I na koniec: porzucił już pan marzenia o powiększeniu terytorium miasta kosztem gminy Purda? Czy jednak ten projekt wciąż jest aktualny?
Granica administracyjna jest tylko linią na mapie. Ale jeśli spojrzymy na to, co dzieje się tuż przy granicach Olsztyna, zauważymy, że miasto już jest znacznie większe. Na terenie gmin wiejskich wyrastają blokowiska.
My natomiast nie ustajemy w pracach nad rozwojem miasta. Przyglądamy się każdemu rozwiązaniu, które może przynieść korzyści naszym mieszkańcom – obecnym i przyszłym. Trzeba pamiętać, że silniejszy ośrodek centralny oddziałuje także na okolicę, więc to również korzyść dla naszych sąsiadów.