Panie prezydencie, czy firmy takie jak Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne „Belma”, Nitro-Chem czy Metalko, to ważny element przemysłowej mapy miasta? Ile osób zatrudniają?

Myślę, że łącznie to ok. 1,5 tysiąca osób. A to tylko kilka zakładów. W naszym województwie jest ich więcej. Choćby Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu. Zatrudnionych w tym sektorze może być u nas nawet 2,5 tys. osób. Plany rozwojowe związane z nowymi kontraktami, z których część jest już podpisana, część dopiero będzie, spowodują, że przybędzie tysiąc do dwóch tysięcy miejsc pracy.

A jak program SAFE wpłynie na samo miasto?

Miasto czerpie korzyści z rozwoju każdego biznesu, nie tylko wojskowego. Sektor związany z wojskiem jest szczególnie istotny, bo jest bardzo stabilny. Kiedy ten potencjał zostanie zbudowany, gdy będą zamówienia od wojska, ale też kontrakty eksportowe, będzie to stałe źródło dodatkowego dochodu. Także dla miasta, bo każda nieruchomość to dla nas podatek od nieruchomości. Każdy dodatkowy etat to PIT, z którego połowa trafia do kasy samorządu. Jest jeszcze podatek od zysku. Same korzyści.

Wiadomo, że gros pieniędzy z programu SAFE zostanie przeznaczona na cele związane z bezpieczeństwem, ale część środków trafi choćby do MSWiA, któremu podlega policja czy Straż Graniczna, a także do resortu infrastruktury na budowę dróg i tras kolejowych. Orientuje się pan, czy Bydgoszcz zyska przy okazji nowe drogi, nowe połączenia kolejowe?

Ściśle współpracujemy z wojewodą. Także w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej – pieniądze do tych służb trafiają. Program SAFE to kolejny bodziec chociażby dla ministra infrastruktury. Od kilku, może kilkunastu miesięcy, pod uwagę jest brane bardzo ważne połączenie drogowe – Via Pomerania. To droga, która połączy Ustkę, okolice Człuchowa, Chojnice, Bydgoszcz i Inowrocław. Jej powstanie byłoby niewątpliwie dużym pozytywnym bodźcem rozwojowym. Co prawda brak ustawy uniemożliwia szybkie działanie, ale wierzę, że i ta inwestycja dojdzie do skutku.

Straż Pożarna, podobnie jak Policja czy Straż Graniczna, już dzisiaj jest beneficjentem sporych środków. Z Bydgoszczy daleko do granicy państwa, ale mamy lotnisko międzynarodowe, więc tutaj też ruch się odbywa i Straż Graniczna ma sporo obowiązków na terenie naszego województwa.

Czytaj więcej

Prezydentka Kielc: Nie da się w perspektywie roku inwestować w schrony

Wspomniał pan już o Programie Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. W ub. roku w jego ramach na terenie województwa zrealizowano ponad dwa tysiące inwestycji na kwotę 240 mln zł. A w samej Bydgoszczy co udało się zrobić dzięki pozyskanym środkom w wysokości 32 mln zł?

W ub. roku proces wydawania pieniędzy koncentrował się przede wszystkim na tym, co można było szybko kupić. Podobnie jak inne samorządy, skupialiśmy się na zabezpieczeniu awaryjnych źródeł zasilania – głównie agregatów, ale także rozwiązań, przede wszystkim projektowych, pod obiekty budowlane.

W kolejnych latach chcemy z tych środków – w tym roku to będzie 255 milionów zł dla województwa – rozpocząć budowę obiektów ochronnych typu U1, które w czasie pokoju będą wykorzystane na przykład jako parkingi. Jako miasto projektujemy dwa takie parkingi. Jeden przy dużym bydgoskim szpitalu, z którym współpracujemy – chcemy pomóc z tych środków wybudować miejsca ukrycia.

Spotkaliśmy się także ze spółdzielniami mieszkaniowymi, bo one są dysponentami sporej liczby terenów, a jednocześnie mają deficyt miejsc parkingowych. Cieszę się, że jest spory odzew z ich strony. Dziesięć spółdzielni wytypowało swoje tereny pod tego typu obiekty, które z tych pieniędzy rządowych w kolejnych latach byśmy budowali.

A w tym roku Bydgoszcz występowała już o środki z tego rządowego programu? Zostały już przyznane?

Tak, złożyliśmy już wnioski na prace projektowe, ale także na prace drogowe. W ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej możemy budować drogi, które są istotne z punktu widzenia obrony ludności, a więc np. do placówek służby zdrowia, do szpitali, ale także inne, które mają znaczenie obronne. Inwestujemy w przygotowanie zapasowych miejsc dowodzenia czy przenoszenia pewnych inspekcji istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa i ochrony ludności.

To wszystko się dzieje. Wnioski, które składamy za pośrednictwem wojewody trafiają do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, gdzie są opiniowane. To jest proces ciągły. Program będzie kilkuletni, cztero- czy pięcioletni, takie są zapowiedzi. A to pozwoli samorządom lepiej planować. Jesteśmy pewni, że w kolejnych latach będzie finansowanie w określonej kwocie, na określone zadania. W Bydgoszczy pieniądze chcemy wydać szczególnie na obiekty podziemne, które będą służyły schronieniu ludności.

A ile miasto ma schronów czy miejsc ukrycia, które mogą być wykorzystywane do takiego celu?

Z tym jest problem w całym kraju. Przeglądy tych miejsc, które przeprowadzała Straż Pożarna razem z nadzorem budowlanym, wykazały, że to jest kilkadziesiąt miejsc. Są w bardzo różnym stanie, ale powiedzmy sobie szczerze: wszyscy zaniedbaliśmy ten proces kilkadziesiąt lat temu, myśląc, że wojna nam nie grozi. Te miejsca są inwentaryzowane również pod kątem sposobu zagospodarowania – co trzeba uzupełnić, co poprawić, aby spełniały aktualne wymogi.

Dopiero w trzecim kwartale ubiegłego roku minister spraw wewnętrznych wydał rozporządzenie, w którym wskazał, jak powinny być zbudowane i wyposażone obiekty ochronne. To są obiekty, które należą do szkół, bo w starych szkołach były obowiązkowym elementem, ale też do osób prywatnych czy wspólnot.

Czytaj więcej

Olgierd Geblewicz: Trzeba wspierać firmy w przemyśle obronnym

W tym roku Bydgoszcz na inwestycje planuje wydać około miliarda złotych. Wśród największych jest m.in. budowa torowiska wzdłuż ul. Solskiego, przebudowa mostów i wiaduktów w ciągu ul. Toruńskiej przy Torze Regatowym. Jest jeszcze coś dużego?

Tych inwestycji jest sporo. Torowisko to ok. 100 mln zł. Podobną kwotę wydamy na rewitalizację bulwarów nad Brdą i Kanałem Bydgoskim, by wyglądały, jak kiedyś i były miejscem wypoczynku nie tylko dla mieszkańców miasta. Powstaje u nas kąpielisko w Parku Centralnym zasilane wodą bezpośrednio z rzeki Brdy.

Wiele inwestycji dotyczy kwestii środowiskowych z udziałem środków unijnych, czy to z programów regionalnych, czy też Krajowego Planu Odbudowy, jak choćby termomodernizacja kilkunastu szkół. W każdym przypadku to pełna termomodernizacja ze sterowaniem, z fotowoltaiką na dachu, jeżeli tylko się da. Procesów inwestycyjnych jest mnóstwo – i drogowych, i tramwajowych. Lista jest długa i nie chciałbym konkretnych inwestycji specjalnie wyróżniać.

Rozbudowa infrastruktury wodno-kanalizacyjnej czy modernizacja oczyszczalni w Fordonie to też inwestycje ze środków unijnych?

Mamy bardzo prężnie działającą spółkę wodociągową. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej pozyskała już około miliarda złotych. Najpierw skupiła się na sprawach wodno-kanalizacyjnych, teraz jesteśmy w olbrzymim procesie budowy systemu deszczowego, przechwytującego i zatrzymującego wody opadowe i roztopowe. Wodociągi modernizują też oczyszczalnie ścieków, które służą nie tylko nam, ale także naszym sąsiadom – gminom, które z Bydgoszczą współpracują, a do naszej oczyszczalni trafiają ich ścieki.

Czy te inwestycje poprawią gospodarkę wodno-ściekową w mieście?

Zdecydowanie. Sieć wodociągową mamy przebudowaną w 100 proc., kończymy przebudowę kanalizacji deszczowej. Nasze działania mają na celu zatrzymanie wody, a nie pozbywanie się jej do Brdy, a potem do Wisły. Chcemy, żeby woda była zagospodarowywana na miejscu, zasilała stawy i była naturalnie wykorzystywana. To jest zaplanowane i konsekwentnie realizowane.

A w Bydgoszczy nie ma problemów z wodą na przykład w czasie susz hydrologicznych? Taki problem dotyka wielu miast...

Nie mamy takich problemów. Mamy dwa podstawowe źródła wody – źródła podziemne i wodę z Brdy. Dzięki nowoczesnym technologiom ta woda jest przepuszczana najpierw przez wiele filtrów naturalnych, czyli jest pompowana do zbiorników w lasach, przesiąka przez różnego rodzaju substancje naturalne i trafia nawet nie do sieci, tylko do stacji uzdatniania.

Choć nie mamy problemów z wodą, zdajemy sobie sprawę, że one występują. Skoro Brda ma ponad 200 kilometrów, to nasze działania, ale też innych samorządów miast i gmin położonych nad rzeką, polegają na tym, by przestrzegać pewnych reguł, bo od tego zależy nasze bezpieczeństwo.

Czytaj więcej

Prezydent Płocka: Konsekwentnie ograniczamy negatywny wpływ na środowisko

W Bydgoszczy trwa budowa drogi rowerowej wzdłuż ulicy Fordońskiej, a elementem inwestycji jest kładka nad magistralą węglową. To największa inwestycja rowerowa w tym roku?

W tym roku na drogi rowerowe wydamy łącznie kilkadziesiąt milionów złotych, prawie 50 mln zł. Z takich jednorazowych inwestycji ta kładka będzie jedną z najdroższych. Jakby spojrzeć na mapę, Bydgoszcz ma kształt eliptyczny wschód-zachód. Druga bardzo istotna ścieżka rowerowa też niestety będzie droga. Mówię niestety, bo wolałbym jako samorządowiec, żeby to były tańsze inwestycje. Ta druga ścieżka będzie biegła od dworca kolejowego przez całe centrum miasta w kierunku wschodnim. To też kilkanaście kilometrów przez samo centrum, więc musimy bardzo ostrożnie planować, aby nie utrudnić ruchu samochodom, a jednocześnie umożliwić poruszanie się rowerami.

Plus jest taki, że te inwestycje będą finansowane ze środków unijnych w ramach tzw. ZIT-ów, czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Łączymy naszą sieć wewnętrzną, miejską z naszymi sąsiadami – wszystkie połączenia z drogami rowerowymi, które są dookoła Bydgoszczy w gminach sąsiednich, tak żeby układ był spójny i logiczny.

A połączenie rowerowe z Toruniem już jest? Czy ciągle czegoś na tej trasie brakuje?

My nie patrzymy, w którym kierunku biegnie jaka ścieżka. Ta planowana w kierunku Fordonu jest naturalnym kierunkiem do Torunia. Później Ostromecko. I tam oczywiście te ścieżki również są budowane. Takim wąskim gardłem jest u nas most w Fordonie – przeprawa kolejowo-drogowa, dosyć stara. Po tym moście rowerzyści muszą się poruszać razem z samochodami, bo nie da się wykroić pasa dla rowerów. Wiem, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad pracuje nad rozwiązaniem tego problemu poprzez budowę nowego połączenia drogowego z elementami ścieżki rowerowej.

Z okazji otwarcia sezonu turystycznego mieszkańcy mogli wziąć udział w bezpłatnych spacerach z przewodnikiem po mieście, odkrywając historię, kulturę i mniej znane zakątki Bydgoszczy: od kolei po rzekę. Takich imprez będzie więcej w sezonie?

Kalendarz jest bardzo bogaty. Zdecydowana większość imprez, z woli mieszkańców, skupia się nad wodą i ma związek z wodą. Tak jak wspomniałem, Brda, którą mieszkanki i mieszkańcy w naturalny sposób wybierają na miejsce rekreacji i odpoczynku, należy do rzek pierwszego stopnia czystości. Dzięki temu w Brdzie odbywają się zawody pływackie czy triatlonowe, w tym największa impreza triatlonowa w Polsce, dla całych rodzin. Przyciąga kilka tysięcy osób na bulwary, gdzie odbywają się biegi i pływanie w samej Brdzie.

Tego typu imprez, czy to sportowych, czy muzycznych ze sceną na wodzie, jest sporo, choćby cykl bezpłatnych koncertów „Rzeka Muzyki” odbywających się w lipcu i sierpniu czy Festiwal Wodny Ster na Bydgoszcz organizowany co roku w czerwcu. Muzyka jest w Bydgoszczy mocno akcentowana – od 2023 r. jesteśmy Miastem Muzyki UNESCO, a mieszkanki i mieszkańcy chętnie korzystają z przygotowanych przez miasto, i nie tylko, ofert.

I na koniec: wybiera się pan, a może także inni prezydenci dużych miast, do Krakowa, by wesprzeć Aleksandra Miszalskiego przed niedzielnym referendum?

Rozmawialiśmy o tym wstępnie w gronie miast UMP, czekam na sygnał w tej sprawie.