Wyborcza karuzela w samorządach rozkręci się na dobre w połowie 2023 roku

Kalendarz wyborczy sprawia, że samorządowcy nie muszą śpieszyć się z deklaracjami co do startu.

Publikacja: 04.11.2022 18:59

Wyborcza karuzela w samorządach rozkręci się na dobre w połowie 2023 roku

Foto: Adobe Stock

Senat odrzucił w ubiegłym tygodniu ustawę przedłużającą kadencję samorządów do wiosny 2024 roku. Teraz weto trafi do Sejmu, ale jego los jest przesądzony. Przesunięcie wyborów sprawia w praktyce, że samorządowcy – zarówno prezydenci dużych miast, jak i wójtowie niewielkich gmin – nie muszą się spieszyć z deklaracjami o starcie w wyborach samorządowych.

Z naszych rozmów wynika, że kluczowe decyzje będą zapadać późną wiosną przyszłego roku. Wpływ na to ma kilka czynników. Gdy mowa o samorządowcach związanych lub bliskich opozycji, niektórzy z nich mogą rozważać start do Sejmu lub (co bardziej prawdopodobne) do Senatu. Sygnały ze strony sejmowej opozycji są takie, że kluczowe decyzje dotyczące zarówno odnowienia aktu senackiego, jak i Sejmu to bardziej kwestia właśnie wiosny tego roku. A w nadchodzącym cyklu wyborczym wszystkie kampanie – parlamentarna, samorządowa i europejska – są ze sobą połączone.

Obecnie deklaracji samorządowców jest relatywnie niewiele. 20 października decyzję o ponownym starcie we Wrocławiu ogłosił Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia. Wcześniej o starcie w wyborach samorządowych informowała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. W maju 2021 r. o swoim ponownym kandydowaniu poinformował prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

W niektórych sytuacjach decyzje dotyczące kandydowanie lub nie związane są z wyborami do Parlamentu Europejskiego. W Łodzi mówi się o tym, że prezydent Hanna Zdanowska chciałaby wystartować właśnie w wyborach do PE, które mają odbyć się w maju 2024 roku. – Nie wiadomo jednak na tym etapie, czy kierownik się na to zgodzi – słychać w kuluarach Sejmu. „Kierownikiem” politycy PO nazywają oczywiście przewodniczącego partii Donalda Tuska.

W nadchodzących wyborach szczególne emocje budzi już teraz rywalizacja w wyborach na prezydenta Krakowa. W sondażu IBRiS, który kilka tygodni temu opublikowała „Rzeczpospolita”, urzędujący od 2002 roku prezydent Jacek Majchorwski zajmuje dopiero trzecie miejsce – za posłanką PiS Małgorzatą Wassermann oraz kandydatem niezależnym Łukaszem Gibałą. Prezydent Majchrowski – co sam przyznawał – przed wyborami zwykle zamawiał sondaże, które pokazywały, jakie ma wyborcze szanse. Ale zgodnie z naszymi informacjami w Krakowie nikt do końca nie ma w tej chwili pewności, czym zakończą się wewnętrzne decyzje prezydenta Majchrowskiego i jego środowiska. Jedno jest pewne: jeśli zdecyduje się kandydować, to będzie nieco inna kampania niż wszystkie. Ponieważ dodatkowym czynnikiem, który samorządowcy muszą brać pod uwagę, jest nie tylko obecny kryzys energetyczny oraz wcześniejsza pandemia koronawirusa – to wszystko ma i będzie miało wpływ na ocenę samorządu – ale również przedłużenie kadencji, którą zaplanował PiS. Wiosną 2024 roku zakończy się ona po niemal sześciu latach (od jesieni 2018 r.). Politycznie w Polsce to cała epoka. Samorządowcy – zwłaszcza wielokadencyjni prezydenci – muszą liczyć się z dodatkowym efektem „zmęczenia materiału” i zmęczenia wyborców przedłużającą się kadencją.

Uwaga obserwatorów (nie tylko mieszkańców miasta) będzie w przyszłym roku skierowana nie tylko na Kraków, ale i na Warszawę. Do tej pory nie ma deklaracji prezydenta Rafała Trzaskowskiego dotyczącej jego startu. Ale większość rozmówców „Życia Regionów” w Sejmie spodziewa się, że Trzaskowski wystartuje ponownie w wyborach na prezydenta Warszawy w 2024 roku. Niektórzy nasi rozmówcy wskazują, że plan prezydenta Trzaskowskiego i jego środowiska jest długoterminowy i obejmuje bardziej kolejny cykl wyborczy – z wyborami do parlamentu w 2027 roku włącznie.

Jedno jest pewne: czas deklaracji samorządowców zbliża się wielkimi krokami. Jednak w tej sytuacji jedno jest też pewne: wynik wyborów do Sejmu jesienią 2023 roku zdefinuje stawkę i polityczny impet najważniejszych graczy w wyborach samorządowych. Dlatego niektóre deklaracje dotyczące startu lub nie mogą paść dopiero po tym, jak rozstrzygnie się los władzy w Sejmie i w Senacie – czyli za ponad rok.

Senat odrzucił w ubiegłym tygodniu ustawę przedłużającą kadencję samorządów do wiosny 2024 roku. Teraz weto trafi do Sejmu, ale jego los jest przesądzony. Przesunięcie wyborów sprawia w praktyce, że samorządowcy – zarówno prezydenci dużych miast, jak i wójtowie niewielkich gmin – nie muszą się spieszyć z deklaracjami o starcie w wyborach samorządowych.

Z naszych rozmów wynika, że kluczowe decyzje będą zapadać późną wiosną przyszłego roku. Wpływ na to ma kilka czynników. Gdy mowa o samorządowcach związanych lub bliskich opozycji, niektórzy z nich mogą rozważać start do Sejmu lub (co bardziej prawdopodobne) do Senatu. Sygnały ze strony sejmowej opozycji są takie, że kluczowe decyzje dotyczące zarówno odnowienia aktu senackiego, jak i Sejmu to bardziej kwestia właśnie wiosny tego roku. A w nadchodzącym cyklu wyborczym wszystkie kampanie – parlamentarna, samorządowa i europejska – są ze sobą połączone.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ludzie
Kandydat na prezydenta Krakowa, Andrzej Kulig: Kraków musi mieć metro
Ludzie
Wolontariusze zorganizują Wigilie dla samotnych starszych osób
Ludzie
Jest wniosek o Honorowe Obywatelstwo Województwa Małopolskiego dla Jerzego Buzka
Ludzie
Prof. Lidia Buda-Ożóg z Politechniki Rzeszowskiej laureatką nagrody im. prof. Stefana Bryły
Ludzie
Komisarze w urzędach, ale jeszcze nie wszystkich. Nowy rząd ich wymieni?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy