Samorządowe wydatki przed inwestycjami w wiatr. Dołożą się do nich firmy?

Zarówno samorządy, jak i branża wiatrowa czekają na zmniejszenie odległości farm wiatrowych od najbliższych zabudowań. Problemem są jednak koszty miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Branża jest gotowa się do nich dołożyć.

Publikacja: 12.06.2024 13:52

Nowe farmy wiatrowe oznaczają dla samorządów większe wpływy podatkowe

Nowe farmy wiatrowe oznaczają dla samorządów większe wpływy podatkowe

Foto: adobestock

Mimo że Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że nie będzie już sporów o najmniejszą odległość lokowania farm wiatrowych od najbliższych zabudowań i tą będzie ostatecznie 500 metrów – a nie 700 metrów, jak to jest obecnie – to nadal kilka kwestii czeka na rozstrzygnięcie.

Branża wiatrowa chciałaby także odstąpienia od minimalnej odległości lokowania wiatraka od linii energetycznych. Polskie Sieci Elektroenergetyczne są temu jednak przeciwne.

Jakie zmiany wprowadzą nowe przepisy regulujące inwestycje w farmy wiatrowe?

Są też i takie propozycje, które są jeszcze przedmiotem rozmów: m.in. kwestie skrócenia procedur środowiskowych po stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz „szybsza ścieżka” realizacji farm wiatrowych na terenach przemysłowych, poprzez umożliwienie na tych terenach realizacji inwestycji wiatrowych na bazie zintegrowanych planów inwestycyjnych.

Zarówno samorządowcy, jak i branża nie mogą się doczekać nowych przepisów, bo podobnie jak inwestorom, tak i samorządom utrudnia to prace przy zagospodarowaniu terenu oraz przy pracach planistycznych nad miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego.

– Nie ulega też wątpliwości, że farmy wiatrowe powinny powstawać w zgodzie z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. To nie powinno ulec zmianie – mówił nam Leszek Świtalski, dyrektor biura Związku Gmin Wiejskich RP.

Czytaj więcej

Morski wiatr da drugie życie lokalnym portom

Branża wiatrowa apeluje w tym samym tonie: aby wszystkie projekty były realizowane w oparciu o miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i by nie szukać innego rozwiązania na skróty – mimo że może to potrwać nawet rok czy dwa lata dłużej.

Anna Kosińska, członek zarządu jednego z inwestorów, firmy Res Global Investment, wyjaśnia, że w oparciu o istniejące przepisy oraz orzecznictwo firmy mają prawo do dobrowolnej partycypacji w kosztach, jakie gmina ponosi z uwagi na realizacje prac planistycznych.

– Wymaga to nakładu dużych środków finansowych na podkłady geodezyjne oraz prace urbanistów, dlatego wypracowywane są modele współpracy oparte na porozumieniach z gminami, pozwalające na pokrywanie tych kosztów dobrowolnie przez inwestorów. Zdajemy sobie sprawę, iż wiele gmin nie może sobie pozwolić na taki wydatek, co powoduje, iż jedyną możliwością zabezpieczenia takich środków jest partycypacja inwestora – przyznaje.

Na jakie dodatkowe wpływy mogą liczyć samorządy w związku z inwestycjami w farmy wiatrowe?

Jak mówi nam wójt gminy Szulborze Wielkie Karol Dąbkowski, prace planistyczne dotyczące planowanej w tej gminie farmy wiatrowej z uwagi na duży zakres inwestycji wymagają zabezpieczenia środków w budżecie.

– Podpisaliśmy stosowne porozumienia z inwestorem, które przewidują jego dobrowolny udział w partycypacji tych kosztów, co powoduje, iż budżet gminy nie będzie dodatkowo obciążony. Cały proces inwestycyjny przebiega na wyłączne ryzyko inwestora i gmina nie ma z tego tytułu żadnych kosztów – mówi.

Czytaj więcej

Samorządowe wsparcie na zieloną energię. Ostatnia chwila na złożenie wniosku

Pytany o zyski z tej inwestycji szacuje, że w przypadku jego gminy będzie to wpływ podatkowy około 400 tys. zł rocznie, co stanowić będzie blisko 10 proc. wszystkich dochodów podatkowych gminy.

– Samorząd czeka również na rozsądne podejście władz do nowelizacji wprowadzonej w 2016 r. tzw. ustawy odległościowej, która uniemożliwiła rozwój nowych projektów wiatrowych. Dla naszej gminy optymalnym rozwiązaniem byłby powrót do bardzo racjonalnego podejścia, jakim jest sytuowanie elektrowni wiatrowych nie w oparciu o narzucaną minimalną odległość od zabudowy, lecz odległość wynikającą z analiz akustycznych – mówi.

Miałoby to pozwolić samorządom autonomicznie decydować o konkretnych rozwiązaniach w porozumieniu z mieszkańcami gminy.

Mimo że Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że nie będzie już sporów o najmniejszą odległość lokowania farm wiatrowych od najbliższych zabudowań i tą będzie ostatecznie 500 metrów – a nie 700 metrów, jak to jest obecnie – to nadal kilka kwestii czeka na rozstrzygnięcie.

Branża wiatrowa chciałaby także odstąpienia od minimalnej odległości lokowania wiatraka od linii energetycznych. Polskie Sieci Elektroenergetyczne są temu jednak przeciwne.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Inwestycje
Drogami wzdłuż Bałtyku pojedziemy szybciej. Ale część inwestycji ma opóźnienia
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Inwestycje
Na majówkę nad morzem dojedziemy w korkach
Inwestycje
Najlepsze samorządowe inwestycje dwóch dekad Polski w Unii Europejskiej
Inwestycje
Lokalne inwestycje finansowane z funduszy UE. "Nie mamy powodów do kompleksów"
Inwestycje
Wznowiono budowy dróg. Wiemy, w których regionach inwestycje będą największe