W 2021 r. najwyższym dochodem na jedną osobę w gospodarstwie domowym mogli pochwalić się mieszkańcy regionu warszawskiego stołecznego – wynika z ostatnich badań GUS. Wynosił on 2758 zł, co stanowiło aż 133 proc. średniej krajowej. Pierwsze miejsce tego regionu, jak i duży dystans do reszty kraju nie są żadnym zaskoczeniem. Za to kilka innych pozycji na regionalnej mapie zamożności Polaków budzi ogromne zdziwienie.

Nieoczekiwane spadki

Chodzi przede wszystkim o znaczące pogorszenie się sytuacji w woj. pomorskim, wielkopolskim i opolskim. Jeszcze kilka lat temu mieszkańcy Pomorza należeli do grona najzamożniejszych, z wysoką 3.–4. pozycją w kraju pod tym względem. Ale w 2020 r. nastąpiło jakieś załamanie. Pomorze najpierw spadło na 11. pozycję, a w 2021 r. na 14., a przeciętne dochody gospodarstw domowych w zeszłym roku to już tylko 89 proc. średniej krajowej (przed 2020 r. było to ponad 100 proc.).

Dochody gospodarstw domowych w woj. opolskim obecnie są najniższe w kraju i wynoszą tylko 82 proc. średniej krajowej, choć pięć lat temu oscylowały na poziomie 94 proc. Wielkopolska zaś spadła do 91,2 proc. średniej z ponad 100 proc. w 2017 r.

Czytaj więcej

Gospodarczy obraz województw. Niekwestionowana dominacja Mazowsza

Za to nadspodziewanie dobrze wygląda sytuacja materialna gospodarstw domowych na Warmii i Mazurach – w ubiegłym roku przekroczyła nawet średnią krajową, podczas gdy w latach 2015–2019 region plasował się na najbardziej odległych pozycjach (12.–14.).

Pandemia namieszała

Trudno znaleźć proste wyjaśnienie tak głębokich zmian. W odpowiedzi na pytanie „Życia Regionów” GUS zaznacza, że w przypadku woj. pomorskiego na ogólnym wyniku zaważył relatywny spadek dochodów z pracy na własny rachunek oraz dochodów gospodarstw rolnych, a w przypadku woj. warmińsko-mazurskiego – odwrotnie – relatywny wzrost tych dochodów.

– Coś w tym może być – komentuje Tomasz Kaczor z think tanku Prevision. – W czasie ostrych zawirowań pandemicznych jedni tracili, inni zyskiwali. Ale poczekałbym z wyciąganiem głębszych wniosków na przyszłość, bo obraz ostatnich dwóch lat jest mocno zniekształcony przez pandemię – dodaje.

Władze tych regionów, gdzie doszło do pogorszenia, przecierają oczy ze zdumienia. – To, że dochód nie rósł w tempie zbliżonym do lat poprzednich, było możliwe ze względu na skutki społeczno-gospodarcze pandemii, jednakże jego tak znaczący relatywny spadek prowokuje do szukania przyczyn takiego stanu – ocenia Michał Piotrowski, rzecznik w pomorskim urzędzie marszałkowskim, cytując odpowiedź Departamentu Rozwoju Regionalnego i Przestrzennego.

Eksperci urzędu poszukali więc tych przyczyn, ale wiele nie znaleźli (na niekorzyść może działać np. sytuacja demograficzna albo metodologia badania). Za to udało się zidentyfikować więcej wskaźników, które wskazują na poprawę sytuacji materialnej gospodarstw domowych. To np. korzystne tendencje na rynku pracy – w tym rosnący poziom wynagrodzeń (w 2021 r. poziom płac dawał 4. miejsce w kraju), czy spadający zasięg ubóstwa (najniższy poziom w kraju).

Dużo wątpliwości

Pomorski urząd przypomina, że z kolei z badania dotyczącego warunków życia EU-SILC 2020 (też GUS-u) wynika, że w 2020 r. przeciętny roczny dochód netto na osobę w gospodarstwie domowym stanowił na Pomorzu 104 proc. średniej krajowej, co daje 5. miejsce wśród polskich regionów.

– Z powyższych danych wynika, że sytuacja ekonomiczna i finansowa mieszkańców się nie pogorszyła i na tle kraju nadal jest korzystna. I w naszej ocenie tendencje wskazane w badaniu budżetów gospodarstw domowych w ciągu ostatnich dwóch lat nie są trwałe – podkreśla Michał Piotrowski.

Podobne zdanie ma wielkopolski urząd marszałkowski. – Obecnie żyjemy w bardzo niepewnych czasach – między pandemią Covid-19 a trwającą wojną w Ukrainie oraz szalejącą inflacją, dlatego niezmiernie trudno jest wyjaśnić przyczyny nowych trendów, o których informuje GUS – podje urząd. – Ale wątpliwe wydaje się porównywanie danych z okresu pandemii z danymi z lat poprzednich. W dużej mierze poziom i struktura wydatków gospodarstw domowych uzależnione były od wprowadzania lub luzowania obostrzeń, co ma się nijak do stylu życia ludności w tzw. okresie przed pandemią – ocenia wielkopolski urząd marszałkowski.

Mniejsze dysproporcje

GUS w komentarzu dla „ŻR” zaznacza też, że od kilku lat wyniki badania budżetów gospodarstw domowych wskazują na nowe tendencje w rozkładzie dochodów według województw, które odbiegają od wcześniejszej znaczącej dysproporcji w tym zakresie pomiędzy województwami Polski wschodniej a resztą kraju.

Potwierdzeniem tej tezy może być właśnie awans do czołówki pod względem zamożności mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego, a także skracanie – choć powolne – dystansu do średniej pozostałych wschodnich regionów. Przykładowo dochody rodzin w woj. podkarpackim wynosiły w 2021 r. 82,3 proc., a pięć lat temu – 76,9 proc.

Czytaj więcej

Regionalne różnice płacowe maleją, lecz nie znikają

– Wyniki badań GUS oczywiście nas cieszą, bo są potwierdzeniem naszej wieloletniej polityki – komentuje Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. – Ta strategia to zrównoważony rozwój całego regionu, jego centrów – Olsztyna, Elbląga i Ełku, ale także terenów wiejskich. Na Warmii i Mazurach nie tracimy z oczu horyzontu, wciąż myślimy o rozwoju długookresowym i poszukujemy nowych kierunków działań, m.in. przekuwając unikatowe walory przyrodnicze w największe gospodarcze atuty. To przynosi efekty – uważa Brzezin.

Powody do zadowolenia może mieć też Podkarpacie. – Choć nasze województwo w 2021 r. charakteryzowały najniższe wynagrodzenia, to trzeba zaznaczyć, że od szeregu lat płace systematycznie, i często szybciej niż średnio w kraju, rosną – analizuje Tomasz Leyko, rzecznik podkarpackiego urzędu marszałkowskiego. Spada też wskaźnik ubóstwa, liczba bezrobotnych, za to rośnie zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw czy wartość produkcji przemysłowej. – Mamy nadzieję, że obserwowane obecnie trendy dają szansę na szybsze niwelowanie dysproporcji w dochodach – dodaje.

Skąd duże różnice w dochodach

Regionalne rozwarstwienie dochodowe w Polsce jest dosyć spore. W 2021 r. najniższe dochody osiągali mieszkańcy województwa opolskiego – ok. 1691 zł na osobę w gospodarstwie domowym, co stanowiło jedynie 61 proc. średnich dochodów w regionie warszawskim stołecznym.
W tych badaniach GUS bierze pod uwagę dochody z różnych źródeł – to wynagrodzenia za pracę, zarobki z działalności rolniczej, ale też świadczenia społeczne, takie jak renty i emerytury oraz inne transfery publiczne i prywatne. Terytorialne zróżnicowanie w dochodach jest zjawiskiem dosyć naturalnym, spotykanym we wszystkich krajach i występującym także wewnątrz poszczególnych regionów, i jest zwykle pochodną procesów gospodarczych zachodzących na terenie danego województwa. Ogólnie rzecz biorąc, im lepiej rozwinięta gospodarka, tym dochody mieszkańców mogą być wyższe. Przykładowo im prężniej rozwija się sektor przedsiębiorstw, czy to w przemyśle, czy usługach, tym więcej powstaje miejsc pracy – rośnie zatrudnienie, za to spada liczba osób, które utrzymują się z transferów socjalnych. Z kolei im większa koncentracja w danym miejscu nowoczesnych, dobrze płatnych miejsc pracy, tym mieszkańcy mogą liczyć na większe zarobki (to m.in. wyjaśnia różnice w poziomie dochodów na Mazowszu – w regionie stołecznym warszawskim, gdzie płace są najwyższe w Polsce, najwyższe są też przeciętne dochody gospodarstw domowych – 133 proc. średniej krajowej, za to w pozostałej części województwa to 96,7 proc. średniej).
Na poziom różnic dochodowych wpływ mają też uwarunkowania historyczne, niespodziewane szoki gospodarcze (takie jak wojna i pandemia) czy polityka gospodarcza prowadzona zwłaszcza na poziomie regionalnym, w tym przy wykorzystaniu funduszy UE. Zmniejszenie dysproporcji nie jest jednak sprawą prostą.