Złote algi wracają, zakwit może być toksyczny

Wkrótce możemy mieć do czynienia z powtórką ubiegłorocznej katastrofy na Odrze. Trwa walka z zakwitem złotych alg na Kanale Gliwickim. Algi stają się toksyczne w reakcji na... stres.

Publikacja: 19.09.2023 14:28

Algi mogą stać się toksyczne, gdy zakwitną w słonej wodzie

Algi mogą stać się toksyczne, gdy zakwitną w słonej wodzie

Foto: PAP/Marcin Bielecki

– Dopóki funkcjonuje wydobycie w kopalniach, jesteśmy skazani na sól w rzekach, a więc jesteśmy też skazani na okresowe zakwity złotych alg i śnięcie organizmów w Odrze – mówi w rozmowie z „Rzeczpspolitą” dr hab. Andrzej Mikulski, hydrobiolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie jest on optymistą co do tego, czy jesteśmy w stanie uniknąć kolejnych katastrof. Pytanie jedynie, kiedy może do nich dojść.

Niestety, wygląda na to, że zagrożenie właśnie wraca, ponieważ rok po ostatniej katastrofie na Odrze – gdy zakwit złotych alg stał się toksyczny i spowodował masowe wymieranie ryb w jednej z najważniejszych rzek Polski, a także milionowe straty przedsiębiorców i załamanie turystyki nadrzecznych rejonów – służby znowu walczą z tym niszczycielskim zjawiskiem na Kanale Gliwickim. Jak pisze rządowy portal gov.pl w zakładce poświęconej Odrze, zdjęcia z 12 września wskazują na spadek zawartości chlorofilu i intensywny zakwit w Porcie Koźle oraz u ujścia Kanału Kędzierzyńskiego do Kanału Gliwickiego. Badania próbek wody prowadzone w ramach stałego monitoringu Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ od 7 września wykazały gwałtowny wzrost liczebności złotej algi w Kanale Gliwickim – do 220 mln komórek w litrze wody na wysokości Portu Koźle.

Działania są spektakularne, w środę zamontowano tam 30-metrową zaporę ze słomy jęczmiennej przy ujściu Kanału Kędzierzyńskiego.

– Zapora musi być koniecznie ze słomy jęczmiennej, świeża i bez domieszek. Ona po krótkim czasie od dostania się do wody zaczyna wydzielać substancje ograniczające wzrost alg – tłumaczy dr Mikulski.

Jak tłumaczy nam naukowiec, najważniejsze i kluczowe dla bezpieczeństwa rzeki jest teraz, by nie dopuścić do wydostania się zakwitu z kanału do Odry, bo znamy tylko metody uporania się z zagrożeniem przeznaczone do stosowania w wodach stojących. A złota alga nie dość, że już dziś występuje na całej długości Odry, od granicy z Czechami do Bałtyku, to jeszcze jest glonem trudnym do opanowania.

Są różne metody zwalczania trucicielskich alg, służby mogą używać substancji do strącania fosforanów z wody, stosowanej zwykle przy rekultywacji jezior. Mogą też sięgnąć po... wodę utlenioną. Nadtlenek wodoru ma ugruntowaną pozycję w walce z zakwitami sinic – i doświadczenia wskazują, że działa też na złote algi.

Sytuacja jest niepokojąca, ponieważ zanotowano skokowy wzrost liczebności alg. Gdy są sprzyjające warunki, przyrost może być bardzo szybki, glony mogą podwoić swoją liczebność z dnia na dzień, a jeśli dostaną się do rzeki, mogą się przemieszczać i nie muszą się tam żywić materią biogenną, mogą się żywić martwą materią organiczną. Ale już zakwit alg jest alarmujący, bo organizmy te stają się toksyczne właśnie wtedy, gdy zakwitną w warunkach dużego zasolenia, który to warunek, niestety, Kanał Gliwicki spełnia.

– To nas prowadzi do wniosku, że dopóki nie pozbędziemy się soli z Odry, kolejne zakwity są sprawą nieuniknioną. A gdy zakwit jest toksyczny, zabija wszystkie organizmy ze skrzelami – mówi dr Mikulski.

Glon ma niezwykłe skłonności – źle znosi stres. Choć badacze badają te stworzenia, które potrafią wybić faunę w wielu miejscach na Ziemi, od kilkudziesięciu lat, to nadal nie znaleźli odpowiedzi, dlaczego stają się one toksyczne. Prawdopodobnie dzieje się tak wtedy, gdy nagle zmieniają się warunki środowiskowe, zmniejsza się lub zwiększa temperatura, zasolenie, przepływ wody.

– Glon reaguje produkcją toksyn na pojawienie się czynnika stresowego, na nagłą zmianę warunków życia, zupełnie jak ludzie – komentuje naukowiec.

Wnioski z prowadzonych na świecie badań są niepokojące. Alg nie można usunąć całkowicie, te glony są we wszystkich zbiornikach w okolicy i w Odrze, przedostają się płynnie z miejsca na miejsce. Nawet jeśli udałoby się oczyścić Kanał Gliwicki, to one tam szybko wrócą.

Walka jest nieustanna i bardzo kosztowna, wody muszą być stale monitorowane i środki zaradcze muszą być stosowane natychmiast.

– Trudno to zrobić bezbłędnie, zakwit będzie się pojawiał, dopóki nie zlikwidujemy podstawowego problemu, czyli zasolenia wód. A dopóki funkcjonuje przemysł wydobywczy, będzie on generował dużo solanki – mówi dr Mikulski.

Ekspert wprawdzie zna kilka metod kontrolowania solanki: można ją przekierować, można odparować. Choć w takiej skali, jakiej potrzeba na Śląsku, to raczej niemożliwe. Jednak te metody drastycznie by zwiększyly koszty wydobycia węgla. Do tego stopnia, że działalność górnicza przestałaby być opłacalna z ekonomicznego punktu widzenia.

Ekologia
Spalarnie chcą uznać spalanie śmieci za recykling
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ekologia
Miasta przyspieszyły zakupy „zielonych” autobusów
Ekologia
Samorządowe wsparcie na zieloną energię. Ostatnia chwila na złożenie wniosku
Ekologia
Ustawa wiatrakowa: Samorządowcy chcą powrotu do projektu z 2023 r.
Ekologia
Smog dusi Kraków. Miasto wprowadziło darmową komunikację