Fotowoltaika: Bloki mogą skorzystać

Po sukcesie mikroinstalacji fotowoltaicznych w domach rząd chciał powielić ten model na budynkach wielorodzinnych. To jednak trudniejsze, niż się wydaje.

Publikacja: 17.09.2023 21:35

Bank Gospodarstwa Krajowego od początku roku uruchomił program TERMO, w skład którego wchodzą granty

Bank Gospodarstwa Krajowego od początku roku uruchomił program TERMO, w skład którego wchodzą granty OZE AdobeStock

Foto: 383929330

Coraz więcej wspólnot mieszkaniowych zaczęło korzystać z inwestycji w formule prosumenta indywidualnego, ale w budynkach wielorodzinnych. Przełomem był pilotaż programu „Słoneczne dachy” w 2020 r. Wówczas coraz więcej wspólnot mieszkaniowych rozpoczęło składanie wniosków i pozyskiwanie środków z Wojewódzkich Funduszy Rozwoju Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Jak w praktyce wygląda działanie takich domowych instalacji na dachach naszych bloków? Zapytaliśmy o opinie kilka spółdzielni mieszkaniowych. – Nasze pierwsze instalacje fotowoltaiczne powstały w 2016 r. Mamy blisko 800 kW instalacji fotowoltaicznych i 100 kW w pompach ciepła w 36 blokach, w których mieszka 15 tys. mieszkańców – mówi prezes spółdzielni mieszkaniowej Wrocław-Południe Marek Dera. Pierwsze 35 instalacji zrealizowano z pożyczki z programu WFOŚiGW.

– Spłata odbywa się z wygenerowanych oszczędności. Pierwsze budynki już za dwa lata spłacą pożyczkę i opłaty za energię do części wspólnych (windy, oświetlenie, wentylacja, które pomniejszają wysokość czynszu – red.) w czynszach spadną o 50 proc. W przypadku 36. budynku, gdzie poza fotowoltaiką jest pompa ciepła i magazyn energii, szacujemy, że już w przyszłym roku koszty podgrzania wody spadną o 35 proc. – wylicza prezes.

Poznańska Spółdzielnia Mieszkaniowa „Winogrady” do tej pory zrealizowała kilkanaście przedsięwzięć związanych z budową instalacji fotowoltaicznych na budynkach mieszkalnych wielorodzinnych oraz własnych. Łączna moc elektryczna instalacji fotowoltaicznych zamontowanych na budynkach mieszkalnych to ok. 460 kW, a na budynkach własnych – 90 kW. Pierwsza instalacja została uruchomiona w 2020 r. – Na podstawie danych, którymi dysponujemy, oszczędności w zużyciu energii wynoszą ok. 65 proc. Natomiast odnosząc się do kosztów za energię i porównując 2021 r. (pierwszy pełny okres funkcjonowania instalacji – red.) do 2020 r., widzimy, że nastąpił istotny spadek kosztów energii elektrycznej: o ok. 63 proc. Ceny energii w 2021 r. były dużo niższe niż są obecnie, dlatego oszczędności w 2023 r. są jeszcze większe – mówi Marek Gąsiorowski, zastępca prezesa poznańskiej spółdzielni.

Instalacje są rozliczane w ramach tzw. systemu upustów, bardziej korzystnego niż obecny system net-billing. Przed montażem instalacji fotowoltaicznej spółdzielnia musi uzyskać zgodę współwłaścicieli nieruchomości oraz organów samorządowych spółdzielni.

Problemy z pomocą

Nowelizacje ustawy o OZE oraz prawa budowlanego dają możliwości sprzedaży nadwyżek energii elektrycznej, przez co będzie można obniżać koszty utrzymania części wspólnych nieruchomości. – Jednakże istnieją dwie zasadnicze kwestie, które utrudniają podjęcie decyzji o realizacji nowych projektów – mówi Gąsiorowski.

Pierwsza dotyczy pomocy „de minimis”, druga – ceny, za którą będziemy odsprzedawać energię elektryczną do sieci. – Odnosząc się do pomocy de minimis, nasza spółdzielnia ma ograniczone możliwości wsparcia publicznego do kwoty 200 tys. euro. Jesteśmy dużą spółdzielnią, która ma 127 budynków i de facto jesteśmy traktowani tak samo jak wspólnota, która posiada jeden budynek – mówi nasz rozmówca. Podkreśla, że limit pomocy publicznej wykorzystywany jest nie tylko na inwestycje związane z budową instalacji fotowoltaicznej, ale również na budowę dźwigów dla niepełnosprawnych. – Niezbędna jest zmiana przepisów i zwiększenie limitu pomocy dla spółdzielni – dodaje. Czy Ministerstwo Rozwoju i Przedsiębiorczości widzi tu konieczność interwencji? Do czasu zamknięcia gazety odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Bez żadnych korekt

Druga wątpliwość dotyczy ceny, która będzie podstawą do wyliczania oszczędności na tzw. depozycie prosumenckim. Obecnie cena odsprzedaży ustalana jest co miesiąc i publikowana na stronie Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Od sierpnia ub.r. cena spada i za sierpień wynosi 413,37 zł.

Dodatkowo od połowy przyszłego roku zgodnie z ustawą OZE zmienią się zasady naliczania depozytu i nastąpi przejście z cen miesięcznych na ceny godzinowe. – I tu pojawia się pytanie, jakie będą to wartości. Dane godzinowe, obecnie dostępne na stronie PSE, pokazują, że wartości te mogą być bardzo niskie (nawet bliskie zeru) – dodaje. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że inwestycja zostanie dofinansowana z dostępnego obecnie poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego Grantu OZE, rentowność takiego przedsięwzięcia jest zdaniem naszych rozmówców wątpliwa.

W ustawie nie ma żadnego mechanizmu, który chroniłby w takiej sytuacji prosumentów i gwarantowałby np. cenę minimalną odsprzedaży. Będzie ona uzależniona od wielu niezależnych od prosumentów elementów: m.in. giełdy energii, rynku energii i nasłonecznienia. – Mieszkańcy chcą natomiast wiedzieć, jakie oszczędności przyniesie budowa instalacji fotowoltaicznej na ich dachu. Chcielibyśmy przedstawić naszym mieszkańcom wiarygodne dane, jak to miało miejsce przy inwestycjach rozliczanych według zasady netmeteringu (opusty – red.) – mówi Gąsiorowski.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie daje jednak nadziei. System net-billingu miał zachęcać prosumentów do większej autokonsumpcji. – System prosumencki nigdy nie zakładał gwarancji minimalnej stopy zwrotu z inwestycji. Jego głównym celem było obniżenie rachunków za energię poprzez wykorzystanie własnego źródła. – Każda decyzja dotycząca inwestycji w mikroinstalację musi być zatem poprzedzona indywidualną analizą kosztów i korzyści w oparciu o własne szacunki oraz założenia. Obecnie w zakresie działania tego mechanizmu nie jest planowane wprowadzenie żadnych korekt – ucina resort.

Spółdzielnie próbują sobie radzić. – Na kolejne osiem budynków wnioskujemy o granty OZE. Największy nacisk kładziemy na właściwy dobór instalacji PV do zapotrzebowania pompy ciepła, co musi wynikać z użycia ciepłej wody. Stawiamy na pompy ciepła i magazyny ciepła. Chcemy zniwelować niekorzystny wpływ systemu net-billnigu. Nadwyżki energii będą magazynowane w magazynach ciepła i konsumowane w szczycie – mówi prezes Dera.

Tu z pomocą mogą przyjść firmy. Fortum, działające w tym mieście, w zakresie magazynowania ciepła prowadzi wstępne rozmowy ze spółdzielnią. – W ciepłownictwie warto wykorzystać elektryfikację, między innymi dzięki coraz powszechniejszemu wykorzystaniu pomp ciepła czy układom PV – podsumowuje Piotr Górnik, prezes Fortum Power and Heat Polska.

Ekologia
Spalarnie chcą uznać spalanie śmieci za recykling
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Ekologia
Miasta przyspieszyły zakupy „zielonych” autobusów
Ekologia
Samorządowe wsparcie na zieloną energię. Ostatnia chwila na złożenie wniosku
Ekologia
Ustawa wiatrakowa: Samorządowcy chcą powrotu do projektu z 2023 r.
Ekologia
Smog dusi Kraków. Miasto wprowadziło darmową komunikację