Sudety wrą. „To, na co ludzie pracowali, właśnie wali się w gruzy”

W tym roku będzie tu stan ekonomicznej klęski - mówi burmistrz Szklarskiej Poręby.
Fot. Pixabay

Bez pomocy rządowej przedsiębiorcy z branży turystycznej nie poradzą sobie z kryzysem wywołanym epidemią. Nie będą mieli z czego z sobie poradzić. Są czynsze, są kredyty, są koszty pracownicze i całkowity już teraz brak dochodów – mówi Mirosław Graf, burmistrz Szklarskiej Poręby.

Brak Sylwestra i ferii w górach to olbrzymia tragedia? Wielkie straty poniosą przedsiębiorcy?

Okres świąteczno-noworoczny jest dla branży turystycznej w górach najgorętszym w roku. W tym roku będzie to jednak zasadzie stan ekonomicznej klęski.

Przedsiębiorcy będą w stanie nadrobić te straty?

W wielu przypadkach – a boję się, że w większości przypadków – te straty będą nie do nadrobienia. To, na co ludzie pracowali latami, często całe swoje zawodowe życie, właśnie wali się w gruzy. To barbarzyństwo i bezmyślność.

Czy miasto odczuje spadki dochodów?

Miasto spadek dochodów odczuło już w całym roku 2020. Nie wszystkie inwestycje zaplanowane w budżecie na rok 2020 udało się zrealizować. Cała skala strat, jakie przyniosła i wciąż niesie pandemia koronawirusa, jest trudna do oszacowania. Trzeba pamiętać, że na wpływach z turystów korzystała nie tylko branża turystyczna, ale też inne, np. gastronomiczna.

CZYTAJ TAKŻE: Karpacz na krawędzi. „Będą dramaty ludzkie, masa bankructw”

Jak władze miasta przyjęły decyzję rządu o narodowej kwarantannie?

Jeszcze miesiąc temu premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że obostrzenia narodowej kwarantanny zostaną wprowadzone, dopiero gdy dobowy wskaźnik przekroczy 27 tys. osób zakażonych. Dziś mamy 10 -11 tysięcy osób, a mimo to wprowadzony zostaje całkowity turystyczny lockdown. Niestety, od samego początku mam wrażenie, że nie są to przemyślane decyzje i rządowa strategia zmienia się nawet nie z tygodnia na tydzień, a wręcz – z dnia na dzień.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nikt decyzji, które pozbawiają branżę turystyczną pracy, możliwości zarobkowania, z nami nie konsultuje. Rząd po prostu ogłasza, że nie będzie świąt, nie będzie sylwestra, nie będzie ferii… Nie będzie sezonu zimowego i tyle. Tymczasem cała branża turystyczna walczy teraz dosłownie o życie.

Rozmawiali Państwo z lokalnymi przedsiębiorcami? Jak oni to przyjmują?

A jak mają przyjmować widmo bankructwa? Wielu przedsiębiorców takiego sezonu zimowego, jaki jest przed nami, a więc w zasadzie bez ferii skróconych, braku sylwestra czy wyjazdów świątecznych, zwyczajnie nie przetrwa. Branża turystyczna idzie na dno. A za nią pójdzie rzesza firm około turystycznych, transportowych, pamiątkowych, wypożyczalni, instruktorów, itd.

Nastroje są fatalne. Część przedsiębiorców deklaruje spadek obrotów swoich działalności w wysokości nawet 90 procent. Lockdown w tym czasie to fatalna wiadomość dla przedsiębiorców, którzy po tak trudnym, jak dotychczas, czasie z nadzieją na przetrwanie wyczekiwali momentu oddechu.

CZYTAJ TAKŻE: Twórca Forum Ekonomicznego: Karpacz może nie być ostatecznym wyborem

Czy władze miasta będą coś robić, by przekonać rząd, że to błędna decyzja?

Przeciwko ograniczeniom w możliwościach funkcjonowania turystyki protestujemy już od dłuższego czasu wspólnie z innymi miastami z naszego regionu, m.in. Karpaczem, Świeradowem, Kowarami, Polanicą, Szczytną czy Stroniem Śląskim. Apelowaliśmy do rządu premiera Morawieckiego o uwzględnienie stanowiska naszych samorządów i przeanalizowanie negatywnych skutków decyzji dotyczącej eliminacji ferii zimowych w jednym terminie czy zamknięcia stoków narciarskich.

Mieliśmy gotowe rozwiązania, odpowiednie protokoły reżimowe dla branży hotelarskiej, gastronomicznej i narciarskiej. Światełkiem w tunelu wydawała się jeszcze kilkanaście dni temu decyzja o otwarciu stoków narciarskich. Teraz ponownie pozbawiono nas złudzeń. Oczywiście będziemy protestować, ale doświadczenia ostatnich dni wskazują, że rząd z raz obranej drogi schodzić nie zamierza.

Dlaczego pomoc budżetu jest pilnie potrzebna dla sektora turystycznego?

Branża turystyczna to jeden z sektorów najbardziej dotkniętych przez wybuch epidemii koronawirusa. Prozę zwrócić uwagę, że w branży turystycznej te restrykcje są najostrzejsze i trwają najdłużej.

Wygaszanie ruchu turystycznego w najbardziej popularnym w górach sezonie zimowym to pozbawianie ludzi z branży środków do życia. Bez pomocy rządowej przedsiębiorcy z branży turystycznej nie poradzą sobie z kryzysem wywołanym epidemią. Nie będą mieli z czego z sobie poradzić. Są czynsze, są kredyty, są koszty pracownicze i całkowity już teraz brak dochodów.

Tej sytuacji nie uzdrowią tylko zapowiedzi wciąż nieuruchomionej tarczy 6.0. Tu potrzebna jest realna i natychmiastowa pomoc. Tymczasem zamiast niej dostajemy trzytygodniowy lockdown w najlepszym dla branży okresie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nie wszędzie dzieci wróciły do szkoły. Kilkadziesiąt placówek zamkniętych

Dariusz Piontkowski, szef MEN, potwierdził sytuację, o której spekulowali rodzice i nauczyciele: w części ...

Uzdrowiciel z Pomorza oferował lek na koronawirusa. Wylądował w areszcie

Tymczasowym zatrzymaniem przez policję skończyła się dla Tomasza D. – lokalnego polityka PSL, muzyka ...

W Katowicach ruszył sklep socjalny. Pierwszy taki w kraju

W pawilonie przy ulicy Tysiąclecia 82 działalność rozpoczął sklep socjalny. Placówka wzorowana jest na ...

Święta czytającej mniejszości

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ograniczyło lub odmówiło wsparcia dla części festiwali literackich. Jednak ...

Szlakiem pinezek, które Google wbija w mapę Polski

Złote Pinezki wyznaczają najciekawsze, zdaniem internautów, atrakcje turystyczne w Polsce.

Grudziądz stara się o rekordową pożyczkę od państwa

Miasto rozpoczęło wdrażanie postępowania naprawczego i chce uzyskać z budżetu państwa aż 320 mln ...