Sutryk: Chcę wierzyć, że współpraca z rządem jest możliwa

fot. UM Wrocławia

Polska powinna być silna siłą wsi, miasteczek i metropolii. Rząd wydaje się uważać dokładnie odwrotnie i stawia na centralizację – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Rząd ogłosił, że przeznacza 12 mld złotych na lokalne inwestycje – dla samorządów. To wystarczy, by poprawić ich sytuację?  

Bardzo wątpię, szczególnie, że np. Wrocław nie dostał z tego programu ani złotówki. Trudno więc traktować taką decyzję inaczej, niż jako polityczną. Pieniądze nie trafią do większości z największych miast. Będziemy o tym rozmawiać.

Jednocześnie pamiętajmy, że inwestycje to tylko część naszych obowiązków względem miasta i mieszkańców. Mnie spędza też sen z powiek pomoc dla tych, którzy z powodu pandemii stracili równowagę czy wręcz się przewrócili. Bieżący rok dotknął tysiące wrocławian, którym staramy się podać kroplówkę i udzielić wszelkiej możliwej pomocy w tym trudnym czasie. Byłbym hipokrytą, gdybym stwierdził, że pozostaliśmy zieloną wyspą, bo we Wrocławiu mamy remedium na wszystko. Nie, pandemia paskudnie doświadczyła również wielu mieszkańców naszego miasta, choćby pośród moich znajomych dostrzegam wielu z ogromnymi problemami.

Jednak w projekcie budżetu Wrocławia na 2021 rok rekordowa kwota – ponad miliard złotych na inwestycje. Czy to nie przeczy tezie, że finanse samorządów mają się tak źle?

Absolutnie nie przeczy, bo przecież chodzi o stymulację gospodarki, ale i kontynuację wcześniej zaplanowanych działań. Tak działa samorząd. Realizujemy w dużej mierze budżety zdefiniowane kilka lat wcześniej.

Mimo pandemii chcemy i musimy zmieniać Wrocław na lepsze pod kątem inwestycji. Prace powinny się toczyć swoim rytmem i dołożymy do tego wszelkich starań, włącznie z pozyskiwaniem dodatkowych źródeł finansowania, bo przy okazji dodają wiatru w gospodarcze żagle. Gdybyśmy chcieli je wstrzymać i w ten sposób szukać oszczędności, byłby to gwóźdź do trumny. A z drugiej strony tych wszystkich prac zwyczajnie przerwać nie można, bo tak działa miasto. Nie da się wraz z nową kadencją wyzerować budżetu inwestycyjnego i zaprogramować na nowo. Mamy rachunki do zapłacenia, będące skutkiem wcześniej przyjętych, skądinąd właściwych, miejskich planów. Są one ściśle powiązane z dochodami, logiką rozwoju miasta i budżetu. My przeznaczamy na inwestycje ponad miliard złotych, a w większości są to kluczowe prace transportowe, rosnące jak na drożdżach. Trasa Autobusowo-Tramwajowa na Nowy Dwór to największa tego typu inwestycja w powojennym Wrocławiu. Do tego dochodzi budowa trasy tramwajowej na Popowice, obwodnica osiedla Leśnica, most Wschodni, przebudowa i budowa szkół i przedszkoli, tysiące mieszkań podłączanych do sieci ciepłowniczej. Ja wielokrotnie podkreślałem, że moja prezydencka kadencja ma być odejściem od wielkich wydarzeń na rzecz poprawy jakości życia wielu mieszkańców w różnych częściach Wrocławia. I tym śladem podążamy. Ruszyły też budowy aquaparku na Brochowie i dużej hali sportowej. Tych projektów nie mogliśmy już wstrzymywać.

CZYTAJ TAKŻE: Michał Zaleski: 2021 to nie będzie rok radosnego rozwoju

A z czego musiał pan w tym roku zrezygnować?

Zaraz o tym powiem, ale jedną rzecz chciałbym podkreślić – my nie chcieliśmy zabierać okruszków biednym i czynić ich jeszcze uboższymi. To byłoby wręcz nieetyczne w tak ciężkich czasach, zresztą efekt finansowy przyniosłoby miastu marny. Dlatego chcemy kontynuować projekty społeczne, pozostawiamy nieodpłatne przejazdy komunikacją społeczną dla uczniów i seniorów, wspieramy sport dzieci i młodzieży. I wiele więcej.

Jeśli chodzi o korekty powodowe pandemią – zrezygnowaliśmy z realizacji jednej inwestycji, ale za to potężnej i wymagającej dużych nakładów finansowych, mianowicie odłożyliśmy w czasie budowę nowej zajezdni tramwajowej, oszczędzając w ten sposób grubo ponad 300 mln zł. Funkcję, którą miała ona spełniać, rozłożymy na te już istniejące, przeprowadzając w nich, sumarycznie tańsze, prace modernizacyjne.

fot. UM Wrocławia

Czy mimo tego co się już wydarzyło, nadal uznaje pan za możliwą dobrą współpracę z rządem? Np. przy rozwoju kolei w regionie?

Chcę wierzyć, że współpraca z rządem jest możliwa. Sam potrafię wyrazić aprobatę dla rozsądnych rozwiązań przygotowywanych przez obecną opcję polityczną – samorząd nie działa bezrefleksyjnie, tylko merytorycznie. Przy czym od razu otwieram nawias – nie sądzę, abyśmy zrozumieli się z obecną władzą centralną, jeśli chodzi o tematy związane z praworządnością, trójpodziałem władzy czy prawami kobiet. Tutaj różnice między nami są duże i pewnie, niestety tak zostanie. Również jeśli chodzi o relację rząd-samorząd. Moim zdaniem Polska powinna być silna siłą wsi, miasteczek i metropolii. Rząd wydaje się uważać dokładnie odwrotnie i stawia na centralizację. Nie możemy się na to zgodzić, bo w 30-lecie odrodzenia samorządu brzmi to co najmniej jak ponury żart. Tyle mój nawias. Jednocześnie powtarzam, że chodnik, ulica, czy szkoła nie powinny mieć barw partyjnych. I na szczęście na tym polu udaje się nam doprowadzać do korzystnych dla wrocławian rozstrzygnięć. Przykład – już za mojej kadencji zapadły decyzje o budowie trzech nowych placówek edukacyjnych na trzech osiedlach. Grunty udało mi się pozyskać od skarbu państwa i państwowych instytucji. To dowód, że się da. Teraz jesteśmy – mam nadzieję – na dobrej drodze do porozumienia z PKP PLK w sprawie przecięcia istniejącej linii kolejowej z planowaną linią tramwajową na osiedle Jagodno.

CZYTAJ TAKŻE: Budżety miast na 2021 r. Podwyżki opłat i cięcia inwestycji

Nowoczesna kwestionuje budżet, czy funkcjonuje jeszcze koalicja, z którą pan zaczynał kampanię prezydencką?

Oczywiście, że funkcjonuje, bo przecież nikt tej koalicji nie opuścił, ani też nikt się jej nie sprzeniewierzył, umawialiśmy się na projekt wieloletni i na wszystkie te lata rozpisaliśmy nasz program. A że występują różnice zdań – to rzecz absolutnie naturalna, szczególnie między pierwszym a drugim czytaniem budżetu. Ja po prostu oczekuję, że będziemy dyskutować o budżecie w sposób uczciwy, patrząc realnie na możliwości miasta, bo te, jak pan widzi, znacznie się uszczupliły. Że będziemy rozmawiać nie tylko, w jaki sposób pieniądze wydatkować, ale też jak je pozyskiwać i zarabiać. A takiej dyskusji niestety nie ma. Proszę pamiętać, że wsparliśmy naszych mieszkańców, przedsiębiorców, wrocławską kulturę, sport, organizacje pożytku publicznego, ale i szpitale, które na marginesie nie należą do miasta, a znajdują się na terenie Wrocławia.

Łącznie nasza tegoroczna covidowa pomoc to 100 mln zł. Nie żałuję przeznaczenia tych pieniędzy na pomoc, rozumiem doskonale konieczność chwili, a zarazem wiem, że każdy samorządowiec wolałbym nie musieć wydawać ich w ten sposób.

Ale są przecież równolegle straty. Na ile Wrocław odczuł to w budżecie?

Jest ich sporo. Straty miasta z powodu pandemii mogą sięgnąć nawet 300 mln zł. Najlepszy przykład to wrocławskie MPK, dochody z biletów spadły o blisko 80 mln zł, a spółka MPK nie została ujęta w żadnej z rządowych tarcz. Dlatego nie wolno w sytuacji niepewności kolejnych miesięcy eskalować oczekiwań. Najważniejsze aby budżet był bezpieczny, zrównoważony i realnie policzony. Taką propozycję przedstawiłem radnym, uzyskując jednocześnie rekordowe nakłady na przyszłoroczne inwestycje. Mało? Też bym zawsze chciał więcej, ale budżet nie jest z gumy i nie mogę ryzykować, że nasze plany finansowe się nie dopną.

W tym roku nasze dochody będą mniejsze o nawet 450 mln zł, bo do strat z powodu Covidu, musimy dodać utracone wpływy z podatków po ostatnich rządowych reformach. Naprawdę trudno dziś oszacować, co nas czeka później, a dokładanie kolejnych zadań będzie rodziło skutki wieloletnie. Merytorycznie mogę się pod wieloma postulatami radnych podpisać, wszystkie uważam za interesujące, ale troska o budżet musi brać górę.

Czy jest dla tej koalicji alternatywa?

Wielokrotnie podkreślałem, i konsekwentnie się tego trzymam, że w mojej prezydenturze chodzi o Wrocław. A dla najlepszych rozwiązań alternatywy nie ma. Dlatego wierzę, że dobro miasta i jego mieszkańców będzie stało wyżej niż partykularne interesy wybranych radnych. Poza wszystkim budżet miasta to nasz wspólny dokument – i prezydenta i urzędników i radnych. A przede wszystkim naszych mieszkańców.

Mat. Pras.

Czy Wrocław potrzebuje unijnego Funduszu Odbudowy?

Potrzebuje jak najbardziej. Mówiliśmy już o tym, że nie jest uczciwą narracją, że duże miasta są obrzydliwie bogate. Przed miastami i dużymi i małymi stoją te same wyzwania. Różnią się tylko skalą. My złożyliśmy do funduszu projekty inwestycyjne, jak korytarze transportowe na osiedla peryferyjne, ale także miękkie projekty. Na te pieniądze czekają nie tylko miasta, ale także firmy dające pracę ich mieszkańcom.

CZYTAJ TAKŻE: Brak weta oznacza wielkie inwestycje. „Ale niesmak pozostał”

Premier Morawiecki i Viktor Orban grozili wetem budżetu UE. Jakie weto miałoby wpływ na życie mieszkańców?

By było bardziej obrazowo, wspomogę się liczbami. Otóż od czasu wejścia do Unii Europejskiej Wrocław, jako beneficjent, otrzymał ponad 2,6 mld zł dofinansowania na ok. 500 projektów. Mało? W takim razie gdyby zsumować całość środków europejskich, po które sięgnęły wrocławskie uczelnie, przedsiębiorcy, instytucje czy NGO-sy, możemy mówić o kwocie niemal 20 miliardów złotych! I to tylko na terenie Wrocławia. Tyle w kwestii pieniędzy. Ale poza wszystkim – Unia Europejska to nie tylko wsparcie finansowe, ale też wspólnota: narodów, ludzi, wartości, praw. Projekt społeczny, gospodarczy i polityczny. Najlepszy, jaki powstał.

Jesteśmy Polakami, ale jednocześnie jesteśmy Europejczykami. I tak jak Europa potrzebuje nas, tak też my potrzebujemy Europy.

Czy samorządowcy powinni działać ogólnokrajowo i politycznie w tej sprawie?

Bezapelacyjnie. Niech wyrazem tego będzie list, który my, polscy samorządowcy, podpisaliśmy wspólnie z węgierskimi. Pada w nim propozycja, by Unia Europejska wykorzystała środki pierwotnie przydzielone Polsce oraz Węgrom na utworzenie Funduszu Odbudowy i Zwiększenia Odporności dla samorządów obu krajów. Dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe byłoby trwałe ożywienie gospodarcze, oparte na sprawiedliwości społecznej. Przypominam, że my nie walczymy o pieniądze dla Sutryka, Dulkiewicz, Trzaskowskiego, a dla milionów mieszkańców lokalnych wspólnot składających się na Polskę.

Ta inicjatywa to zapowiedź większego zaangażowania samorządowców w sferze ogólnopolskiej w 2021?

Ależ my chcąc nie chcąc jesteśmy i będziemy zaangażowani w sprawy ogólnopolskie. Tak też widzę swoją role gospodarza mojego pięknego miasta. Wrocław to europejska metropolia i nie da się jej rozwijać bez projektów aglomeracyjnych, ogólnopolskich i europejskich. Dlatego obserwuję co się dzieje na poziomie legislacyjnym, rządowym, ale i w Unii Europejskiej. A jeśli pyta pan o współpracę między samorządami – bardzo mnie cieszy renesans tych relacji. W grupie siła, razem nasz głos jest lepiej słyszalny w Warszawie i Brukseli. I nie jest to głos wyłącznie metropolii, a wszystkich samorządów.

Powtarzam – Polska silna siłą samorządów. Jeśli zadbamy o nasze małe domy, to kraj tylko może na tym zyskać. Właściwie za tę konsolidację naszych działań powinniśmy właśnie rządzącym podziękować.

Teraz najważniejsze zadanie, o którym mówię od dłuższego czasu, to przekonać polityków, że samorząd nie jest ciałem obcym polskiej demokracji, tylko jej fundamentem.

Jak pan odbiera krytykę nowych inwestycji rowerowych we Wrocławiu?

Z dużym spokojem i czystym sumieniem. Ale też dumą, bo bezsprzecznie jesteśmy miastem rowerowym, co potwierdzają nie tylko wszelkie rankingi, lecz nade wszystko tysiące rowerzystów na ulicach miasta. To we Wrocławiu wypożyczalnia rowerów miejskich działa przez cały rok, a trasy, liczące już ponad 1300 km, są regularnie rozbudowywane i łączone w ciągi komunikacyjne. Powiedziałbym, że jesteśmy rowerowym prymusem, a w ramach Programu Rowerowego na przyszły rok mamy zabezpieczone 18 mln zł, dzięki czemu zrealizujemy jedenaście znaczących inwestycji. Tylko w 2021 roku oddamy do użytku kilkanaście kilometrów dróg dla rowerów.

A teraz wracam do pańskiego pytania – faktycznie pojawiła się dyskusja w sprawie jednej z nowych, relatywnie krótkich, ale ważnych tras w centrum miasta. Ta została wykonana zgodnie z przepisami i praktyką, jednak budzi sporo emocji, ponieważ przebiega środkiem jezdni. Będziemy to analizować i jeśli będzie potrzeba – korygować. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. A krytyka? Nie obrażam się o to, a wręcz przeciwnie. Rozwijajmy Wrocław wspólnie, każdy głos jest ważny.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Prezydent Grudziądza: Wierzę, że NFZ należycie wyceni pracę naszego szpitala

Przy takiej liczbie rozpoznanych zakażeń wirusem SARS-CoV-2 nie możemy dalej obsługiwać pacjentów z trzech ...

Regionalna kasa na działalność stoczniową

24 firmy z Pomorza Zachodniego sięgnęły po środki unijne wspierające działalność w przemyśle stoczniowym. ...

Każdy tańczył go raz w życiu. Polonez trafi na listę UNESCO?

Polonez jest głównym punktem studniówek, a jeszcze niedawno nie odbył się bez niego żaden ...

Czas żniw dla kin samochodowych i plenerowych. Ale w ścisłym reżimie

Choć od soboty kina mogą być otwarte, to ich właściciele rzadko się na to ...

Pożyczki płynnościowe na ratunek budżetów firm

Już ponad 110 mln zł przekazało Województwo Zachodniopomorskie na bezpośrednią pomoc dla przedsiębiorców zagrożonych ...

Stawiamy na partnerstwo

Mamy jasne zasady dla biznesu, a mieszkańców zapraszamy do przygody zmiany miasta – mówi ...