Burmistrz Kraśnika: Kraśnik nie jest zaściankiem

Burmistrz Kraśnika, Wojciech Wilk
Mat. pras.

Nasza społeczność jest w olbrzymiej większości pozbawiona uprzedzeń – mówi nam Wojciech Wilk, burmistrz Kraśnika.

Kraśnik został strefą wolną od wi-fi i 5G. Zdemontujecie sieć w szkołach?

Zdecydowanie nie. Sieć wi-fi w szkołach oraz w przedszkolach jest w obecnej sytuacji niezbędna. Nauczyciele nie tylko prowadzą dzienniki w tradycyjnej formie papierowej, ale i przechodzą systematycznie na wersję elektroniczną, co wymaga dostępu do sieci. Poza tym szkoły wyposażone są w tablice interaktywne oraz monitory multimedialne, które również wymagają podłączenia do internetu. Nie tylko nie wyłączymy sieci wi-fi. W 2019 r. wszystkie podstawówki zostały zgłoszone do Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej, oferującej dostęp do szybkiego, bezpłatnego i bezpiecznego internetu.

Czy miasto odmówi telekomom możliwości ustawienia masztów w technologii 5G?

Zgoda na budowę masztów leży w kompetencji starosty. Burmistrz wydaje decyzje administracyjne w zakresie środowiskowych uwarunkowań. Burmistrz nie ma podstaw do odmowy wydania decyzji środowiskowej w przypadku spełnienia przez inwestora wszystkich wymagań określonych przepisami obowiązującego prawa. Nie ma kompetencji do ustanawiania odstępstw od regulacji określonych w przepisach ustawy i rozporządzeń.

Klub LKS Tęcza dostał rykoszetem – z powodu utrzymania przez radnych tzw. uchwały anty-LGBT kpi z niego niemal cały polski internet. Wsparł pan jakoś klub w tym trudnym czasie?

LKS Tęcza może liczyć na nasze wsparcie w każdym czasie. Jesteśmy w stałym kontakcie. Mam nadzieję, że przynajmniej odnowione obiekty będą dla niego jakimś pocieszeniem.

CZYTAJ TAKŻE: Powstaje zachodniopomorski zespół ds. LGBT+

A wracając do uchwały anty-LGBT. Pana zdaniem była ona potrzebna? Co ta uchwała daje miastu i mieszkańcom?

O tym, dlaczego ta uchwała została przyjęta, powinni mówić radni. Od maja 2019 r. w związku z tą decyzją nic w mieście się nie działo.

W żaden sposób nie miała ona przełożenia na funkcjonowanie miasta, na relacje społeczne. Sądzę, że nawet nie funkcjonowała w świadomości mieszkańców. Aż do momentu, gdy nasze francuskie miasto partnerskie Nogent sur Oise zapowiedziało możliwość zerwania umowy o współpracy. Dzięki zainteresowaniu mediów Kraśnik stał się synonimem „stref wolnych od LGBT”. Teraz, gdy cokolwiek dzieje się w tej sprawie, oczy świata – dosłownie – skierowane są na nasze miasto. Niestety, kontrowersje wokół Kraśnika przedstawianego jako miasto homofobiczne nie skończą się na tym. Dalsze losy tej uchwały leżą cały czas w rękach radnych.

Boi się pan, że Kraśnik może stracić 10 mln euro, czyli niemal 1/3 rocznego budżetu, z funduszy norweskich? Na co przeznaczylibyście te środki?

Projekt norweski to szansa na pozyskanie dużych środków pomocowych, od 3 do 10 mln euro. Nasz projekt dotyczy działań i zmian, dzięki którym moglibyśmy rozwiązać wiele problemów gospodarczych, społecznych, ekologicznych. Dlatego przy jego tworzeniu cały czas prowadziliśmy konsultacje społeczne z różnymi grupami: młodzieżą, seniorami, przedsiębiorcami. Fundusze norweskie mają trafić do miast, które są zagrożone występowaniem negatywnych zjawisk społecznych i gospodarczych.

Wśród nich jest Kraśnik. Napisałem list do pani minister spraw zagranicznych Norwegii przedstawiający moje stanowisko w tej sprawie. Zapewniłem w nim, że jako burmistrz nie podejmowałem i nie będę podejmował żadnych działań dyskryminacyjnych wobec mniejszości. Moim obowiązkiem jest zapewnienie równych praw wszystkim członkom wspólnoty samorządowej,
w tym osobom LGBT.

CZYTAJ TAKŻE: Polityczna batalia o kartę LGBT

Czy teraz, gdy dotacja jest zagrożona, miasto wycofa się z tych projektów?

Nie wycofamy się. Ze sporymi sukcesami pozyskiwaliśmy dotąd środki unijne, na co wpływ miała także bardzo dobra współpraca z lubelskim Urzędem Marszałkowskim. Będziemy nadal o nie aplikować, chociaż ostatnie wypowiedzi władz UE świadczą o tym, że również w przypadku tych źródeł finansowania możemy odczuwać skutki przyjęcia uchwały anty-LGBT.

Petycja w sprawie 5G, wi-fi i uchwała anty-LGBT sprawiły, że o Kraśniku zrobiło się głośno. Takiej promocji chyba się  władze miasta nie spodziewały?

Nie spodziewaliśmy się i nie chcemy takiej „promocji”. To dowód na to, jak potężny wpływ na rzeczywistość mają media społecznościowe i jak ważna jest świadomość konsekwencji wynikających z podejmowanych decyzji. Katastrofa wizerunkowa, z jaką mamy teraz do czynienia, jest trochę jak katastrofa naturalna. Chciałbym jednak podkreślić – ten obraz zaścianka i skansenu jest nieprawdziwy i niesprawiedliwy wobec mieszkańców. To miasto i jego mieszkańcy najbardziej ucierpieli na tym, co się stało. Odbudowa zaufania do miasta potrwa bardzo długo.

Jak władze Kraśnika chcą pokazać, że to otwarte na ludzi miasto, bez uprzedzeń?

To jest miasto otwarte. Nasza społeczność jest w zdecydowanej większości pozbawiona uprzedzeń. Nie możemy też narzekać na media, na internautów w związku z tym, co się stało. Tak to po prostu działa. Chociaż wszystkim nam jest przykro. Rolą polityków lokalnych jest teraz odbudowa tego zaufania. Liczę na to, że radni swoimi kolejnymi decyzjami włączą się w tę odbudowę.

CZYTAJ TAKŻE: Pieniądze nie mogą zależeć od polityki

To chyba będzie bardzo trudne. Już pięć lat temu, gdy był pan jeszcze wojewodą lubelskim, ówczesne władze Kraśnika odmówiły przyjęcia imigrantów w swoim mieście i przekazania im świeżo wyremontowanych lokali socjalnych.

Nigdy nie chciałem, aby w Kraśniku ulokowano imigrantów z Syrii. Ta sprawa została zmanipulowana. Zgodnie z poleceniem Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji skierowałem do wszystkich gmin i powiatów prośbę o wskazanie miejsc, w których tymczasowo mogliby przebywać cudzoziemcy – jako kraj mieliśmy się przygotować na ewentualną falę uchodźców. To byłby stan wyjątkowy i tak jak musimy być przygotowani na epidemię, zabezpieczając miejsca do izolacji i kwarantanny, tak również na klęskę żywiołową i kryzys migracyjny. To kwestia zarządzania kryzysowego. Mechanizm działania państwa jest w takich sytuacjach podobny. Poza tym samorządy mogły składać te deklaracje dobrowolnie, więc ja nie chciałem do Kraśnika przywozić imigrantów i nikogo do tego nie zmuszałem.

Jakby pan odpowiedział na pytanie wojewody w sprawie przekazania mieszkań imigrantom dziś, jako burmistrz?

Dziś Kraśnik nie jest przygotowany na przyjęcie imigrantów. Mamy potężne problemy związane z Covid-19, które uderzają w mieszkańców. Za chwilę sytuacja może ulec pogorszeniu. Może duże miasta mogłyby udźwignąć taki ciężar, ale miasta takie jak nasze – nie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zrównoważony rozwój za mniejsze pieniądze

Wyłonione w wyborach lokalne władze, chcąc rozwijać konkurencyjność gminy czy miasta, będą miały ciężki ...

Kultura przeniosła się do internetu

Wrocław, podobnie jak inne miasta, stanął w obliczu epidemii, która wpłynęła i nadal wpływa ...

Antysmogowa lotna kontrola

Coraz więcej dronów kontroluje stan powietrza w polskich miastach, są uzupełnieniem arsenału straży miejskich. ...

Boczne drogi nadal niebezpieczne

W ubiegłym roku było mniej wypadków, ale nieco więcej osób zabitych. Blisko 80 proc. ...

Wałbrzych: zakaz foliówek trafi do kosza?

Wojewoda dolnośląski zakwestionował uchwałę Wałbrzycha zakazującą sprzedaży torebek foliowych. Władze miasta nie wykluczają wniesienia ...

Skarga prokuratora była uzasadniona, ale tylko częściowo 

Obowiązek poniesienia kosztów przyłączenia do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej nie wynikał z uchwały rady ...