Pieniądze nie mogą zależeć od polityki

Fot. Pixabay

Samorządy, które przyjęły tzw. uchwały anty-LGBT, mogą stracić dotacje unijne. Wynagrodzi im to państwo?

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, przekazał niedawno radnym Tuchowa symboliczny czek na 250 tys. zł. To dotacja z Funduszu Sprawiedliwości dla OSP Tuchów na zakup sprzętu ratującego życie i zdrowie. Z zablokowanej przez Komisję Europejską dotacji unijnej Tuchów miał dostać jedynie 80 tys zł. Wniosek gminy o dofinansowanie został odrzucony przez Brukselę z racji ogłoszenia przez radę miejską Tuchowa w maju tego roku rezolucji dotyczącej powstrzymania ideologii LGBT w gminie.

W kolejce po wsparcie mogą się ustawiać kolejne gminy. Uchwały tzw. anty-LGBT podjęło do tej pory ponad 100 gmin. Przyjmowały je także rady powiatów i sejmiki województw: łódzkiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, podkarpackiego i małopolskiego. Na liście gmin, które mają kłopoty z powodu uchwał anty-LGBT, są m.in: Istebna, Klwów, Puławy, Serniki. Nie wszystkie jednak dostaną po kieszeni. Które miasta musiały pożegnać się z szansą na dodatkowe pieniądze? Tej informacji Komisja Europejska nie upubliczniła, z nieoficjalnych informacji wiadomo jednak, że chodzi m.in. o Puławy i Kraśnik.

Dyskryminacja czy nie?

Komisja Europejska poinformowała, że odrzuciła wnioski sześciu samorządów polskich miast starających się o unijne środki w ramach programu „Partnerstwo miast”. Decyzję uzasadniła przyjęciem przez te samorządy Karty Praw Rodziny i określania tych miejscowości jako „stref wolnych od ideologii LGBT”. Według Ministerstwa Sprawiedliwości Komisja dyskryminuje w ten sposób polskie samorządy i łamie traktat o Unii Europejskiej.

CZYTAJ TAKŻE: Powstaje zachodniopomorski zespół ds. LGBT+

W grę wchodzą niemałe pieniądze. Tylko na program „Partnerstwo miast” UE wydaje rocznie ok. 4 mln euro (średnia wysokość grantu to 16 tys. euro). Samorządy mogą korzystać z tych pieniędzy, organizując zwiedzanie, koncerty, spotkania, festiwale czy rozgrywki sportowe.

Radni Tuchowa Mateusz Janiczek i Grzegorz Niemiec podziękowali za symboliczny czek ministrowi sprawiedliwości i zapewnili, że rezolucja rady miasta nikogo nie dyskryminuje, a Tuchów – dla którego ważna jest polska kultura i tradycja – nie ma zamiaru z podjętej uchwały się wycofać.

Radni podzieleni w sprawie uchwały

Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w kilku gminach, które przyjęły uchwały. Okazuje się, że nie wszyscy samorządowcy stracili pieniądze. – Nie występowaliśmy na razie o jakąkolwiek pomoc państwa. Środki na inwestycje u nas nie są na razie zagrożone. Chodzi o 20 mln zł – mówi „Życiu Regionów” Ryszard Macura, zastępca wójta gminy Istebna.

Dodaje też, że właśnie odbyło się posiedzenie rady, która nie podjęła decyzji, czy Istebna będzie się odwoływać od wyroku sądu administracyjnego, który podważył jej uchwałę. Zdania wśród radnych na ten temat są podzielone. Zdaniem Ryszarda Macury fakt podjęcia uchwały nie powinien mieć żadnego wpływu na realizację zadań inwestycyjnych gminy.

Finansowego problemu nie ma też Klwów. Jak usłyszeliśmy w tamtejszym urzędzie gminy, Klwów nie należy do miast partnerskich, więc temat cofnięcia unijnych pieniędzy ich nie dotyczy.

CZYTAJ TAKŻE: Polityczna batalia o kartę LGBT

Walkę o uchwałę zapowiada Paweł Woźnik, wójt gminy Serniki. Po tym, jak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uchylił przyjętą w gminie uchwałę, zapowiada skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. – Nie dotknęły nas represje finansowe – potwierdza „ŻR”.

Postępowanie musi być przejrzyste

Co o praktyce premiowania niektórych samorządów pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości myślą inni samorządowcy? – Nie bawimy się w politykę i do niej się nie wtrącamy – mówi „Życiu Regionów” Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Zwraca jednak uwagę, że w tym przypadku mówimy o pieniądzach publicznych.

– Minister sprawiedliwości nie rozdaje prywatnych środków – zauważa. I dodaje, że jeśli inne gminy, które nie podjęły tego rodzaju uchwał, zwrócą się do ministra sprawiedliwości o wsparcie i je dostaną, to sprawa jest czysta. – Jeśli jednak nagrodzone zostaną wyłącznie te, które takie uchwały podjęły, to jest to nie w porządku – uważa Marek Wójcik.

Postępowanie w sprawach o dotację musi być przejrzyste i transparentne – zauważa w rozmowie z „Życiem Regionów” burmistrz jednej z większych gmin w Polsce. Chce pozostać anonimowy, bo obawia się, że w efekcie jego wypowiedzi ucierpieć mogą mieszkańcy. Nie kryje dezaprobaty dla działań ministra sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Włodawy: W samorządzie skrajne ideologie są niepotrzebne

Premiowanie samorządów, które podjęły uchwały przeciw LGBT, a przez to obywateli, którzy na ich terenie zamieszkują, jest nieuczciwe – uważa. Zapewnia też, że nawet dla dużo większych pieniędzy nie będzie dążył do podjęcia uchwały o powstrzymaniu ideologii LGBT w gminie. – Chcę, żeby na naszym terenie wszyscy czuli się dobrze – zapewnia „ŻR”.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jaki będzie plan odbudowy

Pandemia sprawiła, że na nowo zaczęliśmy organizować się lokalnie, sami podejmować działania, na które ...

Drogowa inwestycja to zadanie własne

Gmina nie odliczy podatku od towarów i usług, gdy przebudowując drogę nie jest podatnikiem ...

Niezwykłe dzwony sandomierskich dominikanów

Po sześciu latach przerwy znów rozbrzmiewają trzy sandomierskie dzwony na wieży kościoła św. Jakuba. ...

Operatorzy hulajnóg muszą zmierzyć się z pandemią, nową ustawą i porozumieć z samorządami

E-hulajnogi. Samorządy narzucą twarde reguły

Ważą się losy branży elektrycznych jednośladów na minuty. O jej przyszłości zdecydują nowe przepisy ...

W Warszawie śmieci są najdroższe? Niekoniecznie, bywa znacznie gorzej

Czteroosobowa rodzina za odbiór odpadów najwięcej zapłaci w Rzeszowie, a najmniej w Radomiu – ...

Taniej i czyściej w szpitalu i na uczelni

Prąd w szpitalu klinicznym czy też ciepło na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym – kolejne instytucje ...