Czy Łódź jest gotowa na kolejną w ciągu 30 lat reorientację swojej gospodarki, np. w kierunku nowoczesnej robotyki?
AdobeStock

Rosnący interwencjonizm i protekcjonizm nie zaczęły się w obliczu pandemii, ale zdecydowanie przyspieszyły. Dla polskich regionów to jednocześnie szansa i zagrożenie.

Polska przestrzeń społeczno-gospodarcza jest zróżnicowana, a jej pejoratywny podział sprowadza się do wydzielenia części A i B (lub jego licznych modyfikacji). Tymczasem pandemia przyspieszyła proces cyfrowej transformacji naszego kraju, prowadząc do nowego podziału – na Polskę cyfrową i Polskę analogową, a jego granice przebiegają wewnątrz każdego regionu, miasta, a nawet osiedla. Każdy region „zapłaci” wysoką cenę za cyfrową, społeczno-gospodarczą transformację w pandemii upadkiem firm, wzrostem bezrobocia i obniżeniem poziomu życia mieszkańców. Cena ta będzie dodatkowo zdeterminowana świadomością decydentów, że analogowe odtwarzanie tego co było nie jest jednoznaczne z wyjściem z kryzysu.

Krajobraz gospodarczy polskich regionów po pandemii będzie zupełnie inny niż dzisiejszy, a jego postać będzie zdeterminowana specjalizacjami gospodarczymi, ukształtowanymi w przeszłości, a opartymi na szeroko rozumianych usługach, czy też działalności produkcyjnej. Specyficzny przebieg transformacji cyfrowej ma miejsce w podregionach metropolitarnych, jak: warszawski, łódzki, wrocławski, poznański, czy w nieco mniejszym stopniu krakowski (ze względu na duża rolę usług turystycznych), dysponujących dużymi zasobami pracowników o wysokich kwalifikacjach i różnie profilowanych kompetencjach. W rozwoju miast metropolitarnych dużą rolę odgrywają usługi biznesowe – banki, firmy konsultingowe, ubezpieczeniowe, centrale zagranicznych instytucji i firm, itp. Wszystkie one w dobie pandemii przeszły na pracę zdalną. Modyfikując podejście Marca Augé można zaryzykować stwierdzenie, że za pośrednictwem tych firm i ich pracowników na mapie Polski tworzą się tzw. nie-miejsca, czyli wirtualne przestrzenie anonimowe, do których dostęp mają tylko osoby posiadające określone kompetencje cyfrowe. Są one niejednokrotnie silniej powiązane sieciami relacji ze strukturami gospodarki światowej niż ze swoim bliskim otoczeniem. Podobnie zresztą wygląda sytuacja polskich przedsiębiorstw, które z sukcesami eksportują swoje produkty i prowadzą działalność rozliczaną w euro lub dolarze, a mają swoją siedzibę w Polsce. W ich przypadku silne powiązania walutowe ze strukturami gospodarki światowej zderzają się z problemami bliskiego środowiska prawno-finansowego, niejednokrotnie zmuszając je do przeniesienia siedziby do kraju o innym porządku prawnym.

Zmiana podejścia do postrzegania przemysłu

Usługi mają bardzo szeroki kontekst. Przymusowa kwarantanna to liczne jednostkowe dramaty przedsiębiorstw i ich pracowników. Część z firm się reaktywuje, choć prawdopodobnie ze wsparciem nowych narzędzi cyfrowych. Ale obserwujemy także w praktyce liczne inicjatywy społeczne wpisujące się w podstawowe założenia gospodarki współdzielenia. W „sieci”, w postaci on-line, znajdziemy pomysły na naukę, sport, rozrywkę, czy też pomoc, które po pandemii mogą stać się nowymi modelami biznesu, w większości jednak ponownie zarezerwowanymi dla rejonów zurbanizowanych, o wysokich kompetencjach cyfrowych. Nie będą się one bowiem rozwijały w tych rejonach, w których sieć 5G rodzi nieuzasadnione empirycznie obawy o negatywny wpływ promieniowania jonizującego na mózg człowieka, w których nie istnieje rozwinięta infrastruktura światłowodowa lub w których dostęp do komputera czy smartfonu jest limitowany liczbą osób w gospodarstwie domowym lub jego dochodami.

Regiony „przemysłowe” wymagać będą zdecydowanie większego zastosowania różnorodnych narzędzi wsparcia i spojrzenia na ich dodatkową postać przez pryzmat transformacji cyfrowej. Konieczna jest zmiana podejścia do postrzegania przemysłu – na rzecz postrzegania segmentowego, i dopiero na tej podstawie –  utworzenie domen kompetencji. Domeną kompetencji (wg A. Rossa) może być m.in. efekt regionalnej (lokalnej) cyfrowej transformacji biznesu, a dobrym przykładem są: Japonia, Korea Płd. i Niemcy, które wcześniej posiadały wysokie kompetencje w elektronice i zaawansowanej produkcji, a teraz przodują w sferze robotyki. Gdyby zaś Detroit wykorzystało swoje kompetencje z branży motoryzacyjnej i mechaniki, miałoby szansę stać się „Doliną Dronową”.

CZYTAJ TAKŻE: Koronawirus pogrąża miejskie budżety. Zapłacą również mieszkańcy

W Polsce w dotychczasowym układzie przestrzennym prym wiodły nastawione silnie proeksportowo sektory związane z globalnym i innowacyjnym segmentem przemysłu, ale jednocześnie bardzo blisko współpracujące z rynkiem lokalnym (motoryzacja, lotnictwo, maszyny i urządzenia). Specjalizowały się w nich zwłaszcza południowe regiony kraju. Po kryzysie i bardzo prawdopodobnym przerwaniu dużej części dotychczasowych powiązań kooperacyjnych jedyną szansą dla nich jest zbudowanie nowych domen kompetencji, aspirujących do produkcji typowej dla technologicznie innowacyjnego sektora globalnego. Tak zrobiły to wspomniane już Niemcy. Musimy bowiem pamiętać, że procesy zrywania i optymalizacji powiązań kooperacyjnych w ramach tzw. globalnych łańcuchów dostaw, wiążą się z poszukiwaniem nowych źródeł wartości i nowych przewag konkurencyjnych. Zjawiska takie obserwujemy już np. w gospodarce chińskiej, czy koreańskiej, a polegają one na zrywaniu powiązań z uczestnikami łańcuchów, realizującymi prace o niskiej wartości dodanej, na rzecz wdrażania nowych modeli biznesu. Przybierają one formy i modele, opisane wiele lat temu przez Allana Afuaha i Christophera L. Tucciego, tj. polegają na odchodzeniu od rozwiązań tradycyjnych (tzw. brick and mortar) na rzecz modeli hybrydowych (click and mortar) po zupełnie nowe, wykorzystujące w maksymalnym stopniu możliwości tworzone przez technologie i zasady gospodarki cyfrowej (tzw. pure play models).

Być albo nie być Doliny Lotniczej

Stosowanie nowych modeli biznesu, których intensywne wdrożenia obserwujemy obecnie, a których intensyfikacji należy się spodziewać wraz ze stopniowym znoszeniem ograniczeń wynikających z sytuacji epidemiologicznej, wymagają inwestycji i świadomego wsparcia ze strony polityki gospodarczej kraju. Na przykład  dla jednego z polskich ekosystemów – Doliny Lotniczej – będzie to być albo nie być. Albo wykorzystane zostaną istniejące kompetencje inżynierskie oraz zrealizowane pomysły transformujące dotychczasowy biznes, a w konsekwencji zbudowany zostanie nowy ekosystem kompetencji, albo uzależniony od jednego sektora Rzeszów podzieli los Detroit lub innych miast dawnego pasa przemysłowego środkowego zachodu USA. Podobne problemy i uwarunkowania dotkną regiony specjalizujące się w sektorze pracochłonnym, ukierunkowanym na handel zagraniczny, jak chociażby ośrodki przemysłu meblarskiego w warmińsko-mazurskim czy na Zamojszczyźnie. W tym przypadku budowa zupełnie nowych domen kompetencji i przeskok technologiczny (np. w kierunku produkcji robotów i maszyn przemysłowych) w oparciu o tradycyjny, pracochłonny sektor będzie jednak dużo trudniejsze.

W relatywnie dobrej sytuacji wiążącej się z nową transformacją będą miasta i regiony o mocno zdywersyfikowanej gospodarce, z wysokim udziałem sektorów przemysłowych związanych z przetwórstwem lokalnym – m.in. przetwórstwem żywności i produkcją rolniczą (Wielkopolska oraz pas Polski centralnej i wschodniej). Powstaje pytanie, czy te regiony wykorzystają swoje szanse na strategiczną transformację? Czy Łódź jest gotowa na kolejną w ciągu 30 lat reorientację swojej gospodarki, np. w kierunku nowoczesnej robotyki? Czy może Poznań zbuduje globalne kompetencje w dziedzinie farmacji i medycyny, a Lublin – biotechnologii i żywności funkcjonalnej?

Wyzwania, które stoją przed regionami w kontekście budowy ich nowych domen kompetencji, są ściśle związane z tempem ich transformacji cyfrowej oraz z kulturą współpracy w danym ekosystemie. Już dzisiaj widać wyraźnie, iż najszybciej nowe inicjatywy społeczne związane z pandemią (wspomniane już cyfrowe nie-miejsca) rozwijają się w tych dużych miastach, w których istnieje silna współpraca i zaufanie w ekosystemie (Poznań, Warszawa, Lublin, Trójmiasto, Wrocław). Część z tych inicjatyw przetrwa i zostanie w przyszłości skomercjalizowana, pojawią się nowe biznesy, nowe pomysły, kolejne sposoby i możliwości wykorzystania gospodarki współdzielenia. Produkty tych miejskich laboratoriów innowacji społecznych zasilą lokalny biznes przemysłowy i usługowy, wzmacniając jego konkurencyjność oraz zwiększając jakość życia mieszkańców poprzez m.in. rozwiązania smart city.

CZYTAJ TAKŻE: Unijne miliony z regionalnych programów pójdą na walkę z koronawirusem

Przyszłe struktury gospodarcze w polskich regionach określi także nowy globalny układ powiązań. Rosnący interwencjonizm i protekcjonizm nie zaczęły się w obliczu pandemii, a jedynie zdecydowanie przyspieszyły. Niemcy od kilkunastu lat, realizując koncepcję Przemysłu 4.0 próbują z powrotem ściągnąć produkcję do siebie, eliminując tym samym zagranicznych uczestników łańcuchów wartości, którzy co prawda ją tworzą, ale także uczestniczą w jej podziale. Dzięki automatyzacji i robotyzacji, niemieckie firmy w stosunkowo prosty sposób zastępują tych partnerów, a w efekcie owych zmian gospodarka niemiecka nie tylko może wytwarzać bardziej nowoczesne produkty, przy wykorzystaniu bardziej zaawansowanych technologii, ale także uzyskiwana wartość dodana nie podlega podziałowi, co z jednej strony tworzy podstawy bezpieczeństwa w pełni własnych łańcuchów dostaw, ale jest źródłem dalszego wzrostu jakości i poziomu technologicznego zaawansowania produktów, poprzez reinwestowanie środków dotychczas przejmowanych przez zagranicznych uczestników procesów wytwórczych. Podobnie czyni administracja Donalda Trumpa.

Dla polskich regionów to jednocześnie szansa i zagrożenie. Wydaje się, iż łatwiej będzie mimo wszystko przetrwać kryzys tym ośrodkom, które związane są z łańcuchami wartości organizowanymi przez biznes z krajów Unii Europejskiej. Raczej należy przypuszczać, iż firmy amerykańskie znajdą sobie nowych dostawców u siebie lub w bliższym otoczeniu (Kanada, Meksyk). Unarodowienie produkcji nie dotknie jednak wszystkich sektorów. Oczywiście firmy niemieckie czy amerykańskie nie będą w stanie bardzo szybko przeorganizować swoich łańcuchów dostaw i wypchnąć z nich podmiotów realizujących produkcję zewnętrzne, ale intensyfikacji takich działań należy się spodziewać w krótkiej perspektywie czasowej.

 

Podsumowanie i rekomendacje

Regulacje regionalne i lokalne polityki publiczne nie mogą koncentrować się wyłącznie na wspieraniu firm i utrzymaniu istniejącego przed pandemią status quo, ale muszą uwzględniać i realizować działania wpisujące się w przyspieszoną transformację cyfrową. Kluczowym zadaniem samorządów powinny być przyspieszone działania na rzecz budowy kultury współpracy w swoich ekosystemach i aktywna polityka gospodarcza na rzecz wsparcia nowych domen kompetencji.

Najprawdopodobniej będzie się w Polsce zwiększać różnica pomiędzy najwyżej i najniżej rozwiniętymi regionami oraz dużymi miastami i ich otoczeniem. Istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo cyfrowego wykluczenia nie tylko osób starszych, gorzej wykształconych, zamieszkałych na terenach wiejskich, ale także całych regionów i przedsiębiorstw, nieposiadających sprawnego dostępu do wyrobów i usług cyfrowych, w szczególności związanych z tzw. e-administracją. Przed organami władzy regionalnej i lokalnej stoją wielkie wyzwania w zakresie podniesienia obywatelskich kompetencji cyfrowych (e-urząd, podpis zaufany, bankowość elektroniczna) oraz zwiększenia ich infrastrukturalnej i ekonomicznej dostępności.

Po kryzysie wzmocnione zostaną gospodarki i społeczności tych miast i regionów, które przebudują swoje specjalizacje i zbudują domeny kompetencji. Będzie to możliwe wyłącznie dzięki podejmowaniu działań na rzecz sprawnej konkurencji międzynarodowej, wykorzystanie sieci społecznych i technologicznych oraz współpracy i zaufania w ich ekosystemach. Przetrwają także te regiony uzależnione od eksportu, które zmieniły dotychczasowe specjalizacje eksportowe na domeny kompetencji i segmenty produkcji, które są na przykład powiązane z rynkiem lokalnym oraz tworzą innowacje społeczne i przejawiają lub posiadają postać cyfrową, bądź posiadają wysoki potencjał cyfryzacji. Duże problemy będą miały monokultury przemysłowe i usługowe, zwłaszcza z segmentu globalnego i innowacyjnego oraz pracochłonnego.

Unarodowienie produkcji będzie się najprawdopodobniej odbywało w ramach bloków gospodarczych a nie państw, zatem łatwiej będzie przetrwać kryzys tym ośrodkom, które realizują działania związane łańcuchami dostaw z produkcją realizowaną w krajach europejskich.

 

Dr hab. Małgorzata Poniatowska-Jaksch jest wicedyrektorem Instytutu Rynków i Konkurencji Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie Szkoły Głównej Handlowej
Dr Mariusz Sagan jest adiunktem w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie Szkoły Głównej Handlowej
Dr hab. Zbigniew Pastuszak jest dyrektorem Instytutu Nauk o Zarządzaniu i Jakości Wydziału Ekonomicznego UMCS

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sieć 5G wymusi zmiany prawa dla samorządów

Zakazy w miejscowych planach nie będą już mogły blokować budowy stacji bazowej telefonii komórkowej. ...

W których regionach firmy mają problem z płatnościami

Najlepsze są pod tym względem te działające w województwie podkarpackim i lubelskim. Najgorsze: kujawsko-pomorskie ...

Unijne dotacje dla branży stoczniowej

Po raz pierwszy w historii udało się zdobyć wsparcie w ramach regionalnego programu operacyjnego ...

Wirtualny kontakt ma być łatwy dla wszystkich

Część stron internetowych m.in. gmin, musi już teraz spełniać kryteria dostępności co oznacza, że ...

Nowy rząd, nowe otwarcie? „Samorządowcy nie chcą łaski”

Obniżenie temperatury sporu między rządem i samorządem bardzo by się przydało. Nie jest jednak ...

Ochrona zdrowia to nie zadanie samorządów

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego powinien być impulsem do zmian, które pomogą szpitalom wyjść ze spirali ...