Marszałek Mazowsza: Toczy się gra o łupy polityczne

Adam Struzik marszałkiem woj. mazowieckiego jest od 2001 r.
Fotorzepa/Krzysztof Kania

Separacja Warszawy i Mazowsza służy przejęciu władzy – mówi Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

PiS zapowiada, że po wyborach prezydenckich dojdzie do podziału Mazowsza. Co wtedy? Jakie przewiduje pan konsekwencje dla regionu?

Te konsekwencje są nieprzewidywalne. Bardzo trudno wyobrazić sobie taką decyzję w kontekście absorpcji środków europejskich. Jesteśmy w trakcie realizacji budżetu UE na lata 2014–2020. Już przygotowujemy regionalne programy operacyjne na lata 2021–2027.

Podział regionu, z wszystkimi konsekwencjami na poziomie krajowym i europejskim, może przynieść nieprzewidywalne konsekwencje. W najlepszym razie: duże opóźnienia w wydatkowaniu lub nawet utratę środków europejskich, spowolnienie rozwoju regionu i chaos organizacyjny. Nie mam co do tej całej hecy żadnych wątpliwości. Tu nie chodzi o dobro regionu, tylko o łupy polityczne – nowe wybory i przejęcie władzy na Mazowszu.

PiS mówi: będzie sprawiedliwiej.

Słyszałem różne argumenty, ale często są to argumenty ludzi, którzy bardzo powierzchownie zajmują się sprawą i polityką rozwoju, strategiami rozwoju, wykorzystaniem budżetów europejskich. To są często osoby mające bardzo archaiczną wiedzę, która opiera się na przekonaniu, że bogata Warszawa – zawyżając dochody całego województwa – powoduje, iż ta biedniejsza część nie otrzymuje wsparcia z UE. Albo że Warszawa wysysa gros tych środków. To jest nieprawda. Województwo ma ponad 20 lat.

CZYTAJ TAKŻE: Ochrona zdrowia to nie zadanie samorządów

My tu prowadzimy bardzo świadomą politykę rozwoju. Przed stolicą stoi zadanie bycia europejską metropolią, ale przed regionami poza stolicą celem jest jak najszybsze dogonienie jej.

I ten cel jest realizowany?

Tak. Bo jeżeli porównalibyśmy dynamikę przyrostu PKB na głowę mieszkańca w tym obszarze, to okaże się, że poza metropolią jest ona nawet szybsza niż dynamika przyrostu w samej stolicy.

Padają też argumenty, że skorzysta miasto lub miasta, które zyskają nowe centra administracyjne po podziale województwa.

To jest magiczne myślenie, że przez nadanie uprawnień administracyjnych dochodzi do przyspieszonego rozwoju. W dzisiejszych czasach rozwój jest kreowany przez wzrost gospodarczy. Przez koncentrację firm, a nie urzędów. Na Mazowszu koncentracja 800 tysięcy firm, zwłaszcza dużych i średnich, jest przede wszystkim w obszarze metropolitalnym. Im dalej od Warszawy, tym koncentracja przedsiębiorstw jest mniejsza. Mówiąc wprost, administracyjnie nie da się zaplanować rozwoju. Bo on jest związany nie z urzędami, ale z firmami.

PiS czasami wycofuje się ze swoich pomysłów – ale pod presją. Tak było w przypadku podziału Warszawy. Planuje pan takie działania?

W przypadku ustawy Sasina presją były żywiołowe referenda, które pokazały opór mieszkańców. My już bardzo dużo pracowaliśmy w poprzedniej kadencji, przeprowadziliśmy szereg badań, ale też wiele konferencji, również w tych miastach, które miałyby być potencjalnie stolicą województwa. Bo PiS obiecuje to wszędzie. W Radomiu mówi, że to będzie Radom, w Płocku – że to będzie Płock.

CZYTAJ TAKŻE: „Nie” dla podziału Mazowsza

Działamy razem z ludźmi nauki, przeprowadziliśmy analizy dotyczące PKB. Mamy dziś identyfikację PKB na głowę mieszkańca na poziomie pojedynczych powiatów. Dokładnie monitorujemy tempo rozwoju. 87 proc. budżetu województwa z tytułu CIT pochodzi z obszaru warszawskiej metropolii i dziewięciu otaczających powiatów. Tylko 13 proc. pochodzi z pozostałych 32 powiatów województwa. Gdyby nasz region podzielić – chociaż PiS nie mówi, w jakich granicach – ale gdyby podzielić go po nowych jednostkach statystycznych drugiego rzędu (statystyczny podział Mazowsza został przeprowadzony dla celów unijnych), to można sobie wyobrazić bardzo silne, bogate województwo „warszawskie” – na tle innych części Polski i Europy – oraz średnie województwo mazowieckie podobne do Polski wschodniej.

A jak pan szacuje budżety takich województw?

Jak pan wie, gros naszych dochodów pochodzi z CIT. I to średnie województwo musiałoby żyć z janosikowego. Warszawa, która płaci 1,2 mld zł janosikowego jako gmina i powiat, pewnie płaciłaby jeszcze z 800 mln jako województwo. Musiałaby się dzielić nie tylko z tym obszarem mazowieckim, ale też z 15 innymi województwami. De facto: nie wystarczyłoby pieniędzy poza tym województwem metropolitalnym na utrzymanie dróg, instytucji, przewozów regionalnych itd.

A środki unijne?

Dokonaliśmy podziału statystycznego. Od lat o to walczyliśmy, podział obowiązuje od 2018 roku. W kategoriach unijnych, również pod nową perspektywę, mamy więc już dwa regiony. Warszawę jako region lepiej rozwinięty razem z dziewięcioma powiatami. Tu wskaźnik PKB na głowę mieszkańca jest na poziomie 152 proc. średniej unijnej. To pierwsza liga europejska – 19. miejsce. Pozostała część to ledwie 59 proc. średniej unijnej. Dzięki temu, że mamy dwa regiony statystyczne, będziemy mogli wynegocjować program operacyjny dla całego Mazowsza, z komponentem dla słabszej i silniejszej części. To oznacza wręcz więcej pieniędzy dla Mazowsza i dla Polski, niż gdyby te dwa regiony były oddzielnie. Obecna sytuacja jest optymalna.

Ale sam pan wspomina o nierównościach – są olbrzymie. Co dzieje się, by się zmniejszyły?

Jeżeli w naszym budżecie mamy szereg programów dla tych obszarów poza metropolią; jeżeli na przykład 3 tysiące kilometrów wojewódzkich dróg utrzymujemy i naprawiamy; jeżeli my z naszych dochodów modernizujemy szpitale czy szkoły, inwestujemy – to właśnie zwalczamy te nierówności. Poprzez redystrybucję.

CZYTAJ TAKŻE: Mazowsze wygrało w Trybunale

Najwięcej dochodów jest z centrum, najwięcej wydatków jest poza centrum. Prowadzimy taką politykę od 20 lat. Podzielenie województwa tylko by ten proces uniemożliwiło. Wyrównywanie musiałoby być realizowane przez poziom centralny na poziomie rządu i systemów krajowych. My to robimy w ramach naszych środków.

A co w ramach samej polityki będzie się jeszcze działo w sprawie sprzeciwu wobec podziału?

Jeżeli nie wystarczą argumenty ekonomiczne czy prawne, to oczywiście wezwiemy do referendum. Badania pokazują, że ok. 60 proc. mieszkańców jest przeciwnych podziałowi. Ludzie patrzą na to logicznie i pytają, jaką korzyść to przyniesie? Gdyby miało dojść do referendum, to oczywiście wezwiemy i zbierzemy podpisy. Gdy odbywaliśmy konferencje w regionie, to w oparciu o badania naukowe. Tam wypowiadali się znawcy tematu, naukowcy, ale też lokalni działacze samorządowi. Oni widzą w tym działanie destrukcyjne. Bo województwo to dobrze działający organizm. Poza politycznym celem rozbicia województwa i przejęcia władzy w jego części innego celu nie widzę.

Minister Jadwiga Emilewicz mówiła niedawno o resecie relacji z samorządem.

Akurat minister Emilewicz nie jest najbardziej ostrym skrzydłem Zjednoczonej Prawicy. Wobec samorządu PiS ma określony kierunek: centralizacja. Dla nich samorząd nie jest najlepszym sposobem rozwoju. Nie widzę zmian. PiS ciągle idzie do przodu, jeśli chodzi np. o przenoszenie kosztów deformy oświaty. To poważnie naruszyło budżety samorządów. Ten sam proces jest w ochronie zdrowia na poziomie powiatów i województw.

Co do samego województwa, to ostatnio Lewica mocno podnosi temat cen biletów w komunikacji. I wprost mówi o panu.

Lewica od dawna ma tendencję do takiej personalizacji. Wzrost cen biletów Kolei Mazowieckich to nieuchronny efekt podniesienia cen energii i kosztów pracy. My i tak dokładamy do naszych dwóch spółek kolejowych – Kolei Mazowieckich i WKD – 372 mln złotych rocznie. Bez tego ceny biletów byłyby jeszcze wyższe. Nie możemy wszystkich podwyżek kompensować dotacją z budżetu województwa – bo nie moglibyśmy się rozwijać, inwestować. A Koleje Mazowieckie realizują potężny program inwestycyjny. 71 pociągów za astronomiczną kwotę ponad 2 miliardów złotych. Ta spółka musi mieć też swoją wydolność finansową po to, by uzyskać bankowe finansowanie. To nie jest kwestia tego, że my w umowie dołożymy. Transport rozwija się bardzo dynamiczne. Koleje Mazowieckie woziłyby jeszcze więcej pasażerów, ale są remonty na wielu odcinkach. Ja rozumiem działaczy Lewicy, że transport publiczny powinien przyjmować maksymalną liczbę pasażerów, by zmniejszał się ruch samochodowy. Ale trzeba wszystko wyważyć.

CZYTAJ TAKŻE: Mazowsze nie tylko Warszawą stoi

Jak wielkie pana zdaniem jest zagrożenie suszą na Mazowszu?

Naukowcy przekonują, że to duży problem. Mamy sporo rzek, ale o nizinnym charakterze. Jeśli lata suche będą się powtarzały, to grozi nam poważny problem. Na razie jeszcze mamy nadzieję, że te fluktuacje pogody się zmienią. Ale już w ubiegłym tygodniu na zarządzie wróciliśmy do programów małej retencji. Szkoda, że teraz to jest głównie w rękach Wód Polskich.
Chcemy w partnerstwie z nimi zbudować system małej retencji.

Nawet jeśli chodzi o wody deszczowe. Kraje bogatsze od nas potrafią to robić i to robią, zwłaszcza dla podlewania ogrodów.

I tu bez współpracy z rządem będzie trudniej.

Ostatnie pięć lat to nie są lata permanentnie w kontrze do rządu. To bardziej politycy PiS mówią o podziale Mazowsza niż urzędnicy. Ja zawsze byłem za tym, by konstruktywnie współpracować. Z rządem nigdy nie było łatwo. To zawsze jest inny punkt widzenia, to zawsze konkurencja o środki i decyzje, o imperium w zarządzaniu. Ja jestem zwolennikiem rozmowy – trzeba być w dialogu z Ministerstwem Klimatu, Rozwoju. Taki list wystosuję do prezesa Wód Polskich, ale też do ministrów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Szczecin chce być eko

Dbałość o środowisko jest jedną z głównych misji miasta. Kluczowe obszary to gospodarka odpadami ...

Mocny impuls dla lokalnych kolei. Tam, gdzie na torach było pusto, może wrócić życie

Samorządy województw będą mogły realizować przewozy kolejowe dalej niż do najbliższej stacji za granicą ...

Kolor ma znaczenie. Śnieżka wspiera rozwój dzieci i młodzieży

Dzięki udziałowi w programie Śnieżki „Koloratorium”, już w 14 szkołach podstawowych z całej Polski ...

Czyste tylko sumienie władzy

Dopuszczalne stężenie pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu w Unii Europejskiej to 50 mikrogramów na ...

Zamek Lubomirskich w Rzeszowie

Zamek Lubomirskich w Rzeszowie będzie otwarty dla wszystkich

Rzeszowski Sąd Okręgowy, zajmujący dotąd Zamek Lubomirskich, będzie miał nową siedzibę. Zabytkowy obiekt stanie ...