W województwie małopolskim płace rosną w zawrotnym tempie. W lutym tego roku średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wynosiło już 6,5 tys. zł, czyli było aż o 16,3 proc. wyższe niż przed rokiem.

O tak dużej dynamice można mówić w odniesieniu do niemal wszystkich branż, ale warto zaznaczyć, że firmy z branży transportowej i magazynowej wypłaciły pracownikom aż o 24 proc. więcej niż w lutym 2021 r.

Ssanie na pracowników

– Takie dane wskazują, że przedsiębiorstwa mają duże ssanie na pracowników i konkurują ze sobą o ręce do pracy, właśnie oferując wyższe płace – komentuje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Obecne duże odbicie wynagrodzeń to również pokłosie wstrzemięźliwości i ostrożności przedsiębiorstw w polityce płacowej w okresie pandemicznych zawirowań, z czym mieliśmy do czynienia jeszcze przed rokiem – dodaje.

Z danych zebranych przez „Życie Regionów” z regionalnych urzędów statystycznych wynika, że silny, ponadprzeciętny wzrost płac ma też miejsce na Śląsku i Dolnym Śląsku – po 13 proc. Na tym tle relatywnie słabiej wypada woj. lubelskie (8,9 proc. wzrostu w lutym) i świętokrzyskie (8,5 proc.).

Odbicie po pandemii

Najwyższymi w Polsce płacami wciąż charakteryzuje się Mazowsze – to ok. 7,3 tys. zł (o 11,3 proc. więcej niż przed rokiem). Średnie zarobki powyżej 6 tys. zł dotyczą: Śląska, Małopolski, Dolnego Śląska i Pomorza. Za to najniższe są w takich regionach, jak warmińsko-mazurskie, świętokrzyskie, podkarpackie i lubelskie (w lutym to około 5 tys. zł).

Różnorodnie też wygląda sytuacja, jeśli chodzi o poziom zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej dziewięciu osób. I tak o ile średnio w Polsce można mówić, że rynek pracy odbudował się po pandemii, bo wraz z początkiem tego roku liczba zatrudnionych w końcu przekroczyła stan z początku 2020 r., o tyle nie we wszystkich regionach widać taką poprawę.

I tak najlepsza sytuacja pod tym względem jest w województwie wielkopolskim, gdzie zatrudnienie w lutym tego roku było aż o 4,4 proc. wyższe niż dwa lata wcześniej. Całkiem wysokie zwyżki widać też w woj. podlaskim, zachodniopomorskim i mazowieckim (odpowiednio – 1,8, 1,7 i 1,3 proc.). Za to w części regionów wciąż zatrudnienie jest niższe niż dwa lata temu. Duży spadek utrzymuje się w woj. warmińsko-mazurskim – aż 7,3 proc. W świętokrzyskim to minus 2,3 proc., a w lubuskim – 2 proc. na minusie.

Nie tylko duże firmy

– Po dwóch latach pandemii mazowiecki rynek pracy wyraźnie odżywa – komentuje te dane Tomasz Sieradz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie. Systematycznie spada liczba zarejestrowanych bezrobotnych, zauważalne jest również wyraźne odbicie w rekrutacji pracowników, np. w mazowieckich urzędach pracy w tym roku odnotowano już 20-proc. wzrost liczby ofert pracy. Z kolei Aleksandra Marcinkowska, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Kielcach, podkreśla, że o ile rzeczywiście w woj. świętokrzyskim zatrudnienie w przedsiębiorstwach jest niższe niż dwa lata temu, o tyle na tej podstawie nie powinno się wyciągać wniosków o braku odbudowy gospodarki po pandemii. – W naszym regionie firmy zatrudniające dziewięciu pracowników i więcej stanowią tylko 3,7 proc. ogółu. Reszta – a więc 96,3 proc. – to podmioty mikro i małe. Bardziej miarodajne jest to, że w tym samym okresie (luty 2020 – luty 2022) aktywność gospodarcza w regionie mierzona liczbą wszystkich zarejestrowanych podmiotów gospodarki narodowej wzrosła o 6,5 proc. – to o prawie 7,6 tys. więcej podmiotów. I tu widać realny wzrost – zaznacza dyrektor Marcinkowska.

W podobnym tonie wypowiadają się też przedstawiciele innych regionów. A jednocześnie podkreślają, że game changerem na rynku pracy jest wojna w Ukrainie. Dyrektor Sieradz wyjaśnia, że z jednej strony od wybuchu wojny wielu mężczyzn z Ukrainy wyjechało z Polski, rezygnując z pracy. Postawiło to wiele firm przed problemami kadrowymi, np. według szacunków branży transportowej do Ukrainy mogła wrócić nawet jedna trzecia kierowców. Z drugiej strony widać już zainteresowanie podjęciem pracy przez obywateli z Ukrainy uciekających do Polski, choć to głównie kobiety.

Praca dla Ukraińców

Jak informuje Paweł Kozłowski, rzecznik prasowy Zarządu Województwa Lubuskiego, do 7 kwietnia tego roku aż 1611 obywateli Ukrainy znalazło pracę w regionie na postawie tzw. specustawy o pomocy uchodźcom z Ukrainy, z czego najwięcej (ok. 800) w Zielonej Górze. Niespełna 400 osób zarejestrowało się w powiatowych urzędach pracy jako osoby bezrobotne.

– Ukraińcy nie czekają zwykle na pomoc i chcą sami brać sprawy w swoje ręce – ocenia też Tomasz Leyko, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego. I dodaje, że podkarpacki rynek pracy ma duży potencjał, może wchłonąć jeszcze wielu pracowników, a najszybciej Ukraińcy mogą wypełnić lukę w takich sektorach, jak handel, logistyka i produkcja, czyli tam, gdzie nie jest wymagana nostryfikacja dyplomów i bardzo dobra znajomość języka polskiego.

– Do tej pory w woj. kujawsko-pomorskim pracę podjęło ponad 1900 uchodźców – 75 proc. z nich to kobiety, głównie w wieku od 35 do 44 lat – informuje Maciej Smolarek, rzecznik WUP w Toruniu. – Pracę „od ręki” dostają pracownicy branży medycznej, w transporcie drogowym towarów i w branży IT – tu wymagany jest język angielski.